DZIEJE SLAZKA OZDOBIONE LICZNYMI OBRAZKAMI NAPISAL DR. FELIX KONECZNY. BYTOM G.-S. NAKLADEM I CZCIONKAMI WYDAWNICTWA "KATOLIKA". 1897. SPIS TRESCI I. WSTEP I OGOLNE POUCZENIE. 7 II. W JAKI SPOSOB I JAKIEMI DROGAMI DOTARTO DO SLAZKA SWIATLO EWANGELII SW. 12 CESARSTWO RZYMSKIE. 12 FRANKOWIE I KAROL WIELKI. 12 PANSTWO WIELKOMORAWSKIE. 13 SW. CYRYL I METODY. 14 POCZATKI PANSTWA W WIELKOPOLSCE. 19 MARGRAF GERO. 21 NAWROCENIE POLSKI. 22 SLOWIANSKIE BISKUPSTWA. 23 III. SLAZK POD KROLAMI POLSKIMI. 26 MIECZYSLAW I. 26 SW. WOJCIECH, KROL BOLESLAW CHROBRY I CESARZ OTTON III. 27 ZAJECIE CZECH. WOJNY Z NIEMCAMI. 29 ZDOBYCIE KIJOWA. 31 KORONACYA. 32 MIECZYSLAW II. 33 KAZIMIERZ ODNOWICIEL. 34 UMOWA O SLAZK. 35 BOLESLAW SMIALY 35 WASN KROLEWICZOW ZBIGNIEWA I BOLESLAWA. 36 BOLESLAW KRZYWOUSTY. WOJNY SLAZKIE. 37 SLAWNA OBRONA GLOGOWA. 38 NAWROCENIE POMORZA. 42 PODZIAL PANSTWA POLSKIEGO. 43 WLADYSLAW II. I PIOTR WLAST. 44 IV. SLAZK POD ZWIERZCHNICTWEM KRAKOWSKIEM. 48 MIECZYSLAW STARY I MIECZYSLAW RACIBORSKI. 48 HENRYK BRODATY. 50 ZAKONY RYCERSKIE. 51 SPROWADZENIE KRZYZAKOW. 52 UTRATA POMORZA. 53 POCZATKI GEMANIZACYI SLAZKA. 53 NAJAZD MONGOLSKI. 54 OSADNICTWO NIEMIECKIE. 57 DRUGI NAJAZD MONGOLSKI. 58 KROL CZESKI OTTOKAR II. 59 HENRYK PROBUS. 60 BISKUP TOMASZ II 60 CZTERECH KANDYDATOW DO KORONY POLSKIEJ. 61 POCZATKI PANOWANIA LOKIETKA. 62 NAWROCENIE PROBUSA. 63 KORONACYA PRZEMYSLAWA. 64 SPUSCIZNA PROBUSA. 65 CZECH KROLEM POLSKIM. 66 KRZYZACKA ZDRADA. 67 LOKIETEK KROLEM. 68 MORALNY UPADEK KSIAZAT SLAZKICH. 68 SLAZK PRZECHODZI POD CZESKA KORONE. 70 V. STOSUNKI WEWNETRZNE W OKRESIE PODZIALOW. 72 MOZNOWLADZTWO. 72 SZLACHTA. 73 LUD WIEJSKI. 73 MIESZCZANSTWO. 74 KROL CHLOPKOW. 76 NIEMCY W POLSCE. 77 SWIECI POLSCY PATRONOWIE. 77 KLASZTORY I FUNDACYE POBOZNE. 79 POTEGA KOSCIOLA. 80 NAUKA I SZKOLY. 81 KAZIMIERZ WIELKI OBRONCA BISKUPSTWA WROCLAWSKIEGO. 82 KSIAZE BOLKO SWIDNICKI 84 VI. SLAZK POD LUKSEMBURCZYKAMI. 86 KROL LUDWIK WEGIERSKI. 86 WLADYSLAW OPOLCZYK. 86 ZYGMUNT LUKSEMBURCZYK. 87 ZAMIARY POLSKICH PANOW. 88 KRZYZACY A LITWINI. 88 ZIEMOWIT MAZOWIECKI. 90 KROLOWA JADWIGA I WILHELM AUSTRYACKI. 91 JADWIGA I JAGIELLO. MALZENSTWO LITWY Z POLSKA. 93 CHRZEST LITWY. 94 SPRAWY SLAZKIE. 94 KSIESTWO OPAWSKIE. 95 KONIEC OPOLCZYKA. 95 JAGIELLO W WROCLAWIU. 96 WIELKA WOJNA. 97 SOBOR W KONSTANCYI. 98 HUSYTYZM. 99 ZAPROSZENIE JAGIELLY NA TRON CZESKI. 101 NAJAZDY HUSYCKIE. 102 KSIAZE KORYBUT. 103 KONIEC WOJEN HUSYCKICH. 104 BISKUP WROCLAWSKI KONRAD. 105 VII. SLAZK MIEDZY CZECHAMI, WEGRAMI A POLSKA. 107 UNIA FLORENCKA. 107 TURCY I TATARZY. 107 SPOSOBNOSC ODZYSKANIA SLAZKA. 108 BITWA POD WARNA. 109 KONRAD BIALY. 109 SPRAWA LIGNICKA 110 WOJNA TRZYNASTOLETNIA 111 JAK WROCLAWIANIE ZAPRASZALI POLSKIEGO KROLA. 114 NAJAZD WEGIERSKI. 115 KROL WLADYSLAW JAGIELLONCZYK. 116 WOJNA O SLAZK. 117 JAN OLBRACHT I ZYGMUNT STARY KSIAZETAMI SLAZKIMI. 119 ZYGMUNT STARY. 120 SPISEK PRZECIW JAGIELLONOM. 121 BRACIA JERZY I ALBRECHT BRANDENBURSCY. 123 VIII. REFORMACYA. 125 DLACZEGO LUTERANIZM SIE SZERZYL. 125 HEREZJA NA SLAZKU. 126 HABSBURGOWIE. 127 SZKARADNE SEKTY. 129 SPOR O KSIESTWO OPOLSKIE. 130 ZASTAWIANIE ZIEM SLAZKICH. 130 SPOR O KSIESTWO LIGNICKIE. 131 KROLOWA WEGIERSKA NA SLAZKU. 132 SZEREG PROTESTANCKICH KSIAZAT. 133 PROTESTANTYZM W POLSCE A KARDYNAL HOZYUSZ. 134 KROL ZYGMUNT AUGUST I BARBARA RADZIWILLOWNA. 135 PLANY KOSCIOLA NARODOWEGO. 136 SPRAWA INFLANCKA. 137 UNIA LUBELSKA. 138 IX. STOSUNKI WEWNETRZNE W OKRESIE JAGIELLONSKIM W KORONIE POLSKIEJ I NA SLAZKU. 140 SWIETY KAZIMIERZ KROLEWICZ. 140 SWIETY STANISLAW KOSTKA. 140 STOSUNKI NARODOWE NA SLAZKU. 141 STANOWISKO DUCHOWIENSTWA. 142 OSWIATA W POLSCE. 143 OSWIATA NA SLAZKU. 144 SZTUKA DRUKARSKA. 145 SZTUKI PIEKNE. 146 WIELKIE ODKRYCIA GEOGRAFICZNE. 147 HANDEL OCEANICZNY. 148 ROLNICTWO. 149 REKODZIELA. 150 EMIGRACYA. 151 POLITYCZNY STAN SLAZKA. 151 MONETA. 152 HANDEL SLAZKI. 153 STAN LUDU WIEJSKIEGO. 154 ANDRZEJ FRYCZ MODRZEWSKI. 157 TORTURY. 158 X. ZWYCIESTWA W POLSCE, A KLESKI NA SLAZKU. WOJNA TRZYDZIESTOLETNIA. 160 PIERWSZA ELEKCYA. 160 PACTA CONVENTA. 161 DRUGA ELEKCYA. 162 HENRYK XI LIGNICKI. 163 KROL STEFAN WIELKI BATORY. 163 ZWYCIESTWA NAD MOSKWA. 163 KROLOWA ANNA I JEJ SIOSTRY. 165 KROL ZYGMUNT III. WAZA. 165 SPRAWA RELIGIJNA NA SLAZKU. 166 LIST MAJESTATU CESARZA RUDOLFA. 167 CESARZ MACIEJ. 167 UNIA BRZESKA. 168 SZWEDZKIE KLOPOTY. 168 DYMITR SAMOZWANIEC. 170 WOJNA TURECKA. 171 WOJNA TRZYDZIESTOLETNIA, 171 LIGA KATOLICKA I UNIA PROTESTANCKA. 171 KARDYNAL KLESL. 172 SLAZK HOLDUJE KALWINSKIEMU KROLOWI. 172 LISOWCZYCY. 173 BITWA NA BIALEJ GORZE. 173 ZWYCIESTWO KATOLICYZMU NA SLAZKU. 174 WALLENSTEIN. 175 SZWEDZI W POLSCE. 175 SZWEDZI W NIEMCZECH I NA SLAZKU. 176 KROL WLADYSLAW IV. 178 SZWEDZI POWTORNIE NA SLAZKU. 178 SPRAWY POLSKIE. 180 XI. OSTATNI WIEK PANOWANIA HABSBURGOW; PODBOJ PRZEZ HOHENZOLLERNOW. 181 WARUNKI POKOJU WESTFALSKIEGO. 181 GERMANIZACYA SLAZKA. 181 RZADOWY KATOLICYZM. 182 GWALT W TRZEBNICY. 183 NEDZA NA SLAZKU. 183 NIEWOLA LUDU WIEJSKIEGO. 184 KSIADZ PIOTR SKARGA. 185 KOZACZYZNA. 186 BUNT CHMIELNICKIEGO. 187 SZWEDZI NA NOWO W POLSCE. KROL JAN KAZIMIERZ NA SLAZKU. 187 CUD N. M. PANNY CZESTOCHOWSKIEJ, KROLOWEJ KORONY POLSKIEJ. 188 NIEPODLEGLOSC KSIESTWA PRUSKIEGO. 189 KROL JAN III. SOBIESKI. 189 KONIEC PIASTOW SLAZKICH. 191 KROLESTWO PRUSKIE. 192 SASI NA TRONIE POLSKIM. 193 SZWEDZI ZNOW NA SLAZKU. 194 SANKCYA PRAGMATYCZNA I WOJNA O TRON POLSKI. 195 CESARZOWA MARYA TERESA. 195 SLAZK PRZECHODZI POD PANOWANIE PRUSKIE. 195 WOJNA SIEDMIOLETNIA. 197 PANSTWO POLSKIE BEZ WOJSKA. 198 UPADEK POLSKI. 199 XII. ROZBIORY ODRADZAJACEJ SIE POLSKI. 202 SZKOLA LESZCZYNSKIEGO I KSIADZ STANISLAW KONARSKI. 202 OSTATNI KROL POLSKI. 203 ROSYA I PRUSY PRZESZKADZAJA NAPRAWIE RZADU W POLSCE. 203 KONFEDERACYA BARSKA. 204 PRUSKI PROJEKT ROZBIORU POLSKI. 205 ODRODZENIE SPOLECZENSTWA POLSKIEGO. 206 SOJUSZ PRUSKI. 207 KONSTYTUCYA TRZECIEGO MAJA. 208 PRUSY I ROSYA URZADZAJA DRUGI ROZBIOR POLSKI. 209 TADEUSZ KOSCIUSZKO. 210 WOJNA O NIEPODLEGLOSC W AMERYCE. 210 BITWA POD DUBIENKA. 211 KOSCIUSZKO NACZELNIKIEM NARODU. 212 TRZECI ROZBIOR POLSKI. 215 REWOLUCYA FRANCUZKA. 216 XIII. PIERWSZA POLOWA XIX. WIEKU. 219 WOJNA Z NAPOLEONEM. FRANCUZI NA SLAZKU. 219 LEGIONY POLSKIE I KSIESTWO WARSZAWSKIE. 219 REFORMY W PANSTWIE PRUSKIEM. 220 NAPOLEON OSZUKUJE POLAKOW. 221 KONGRES WIEDENSKI 1815 ROKU. 223 KROLESTWO POLSKIE KONGRESOWE. 224 AUSTRYA GERMANIZUJE KSIESTWO CIESZYNSKIE. 225 POLSKI NAMIESTNIK W POZNANIU. 226 RZADY POLICYJNE W PRUSIECH. 227 JEZYK POLSKI NA GORNYM SLAZKU. 228 ODERWANIE CZESCI SLAZKA OD DYECEZYI KRAKOWSKIEJ. 229 URZADZENIA ADMINISTRACYJNE W PANSTWIE PRUSKIEM. 230 OSWIATA NARODOWA POLSKA. 231 ADAM MICKIEWICZ. 232 POWSTANIE 1831 ROKU. 233 POWSZECHNY UCISK POLSKOSCI. 234 REWOLUCYA BERLINSKA. 236 ZWIAZEK NIEMIECKI. 237 ZAKONCZENIE. 237 I. Wstep i ogolne pouczenie. W Imie Boze zabieram sie do pracy, azeby braciom Slazakom opisac przeszlosc ich ziemi, cieszac sie, ze ksiazka ta przejdzie przez tysiace rak uczciwych. Wysylam ja do pracowitego kraju, gdzie nikt nie wstydzi sie ciezkiej pracy w pocie czola, gdzie lud niema zwyczaju marnowac dnia, a co kto posiada, to ma z krwawicy swego znoju i rozumnie a oszczednie tego uzywa. To Slazk, kochany przez Polakow, szanowany przez uczciwych Niemcow, to lud slazki, ktory juz dawno podajemy za wzor ludowi calej Polski, aby sobie ztad bral przyklad, jak wlasna praca i zasluga mozna swoj los i kraju polepszyc. Wiemy my dobrze, ze polski Slazk, to jakby wielkie mrowisko pracowitego ludu; przeciez w tym kraju niema ani jednego kacika, ktoryby nie byl sowicie zroszony poczciwym potem i to nie raz, ale setki i tysiace razy, od tylu juz wiekow! Ale nie tylko potem, jeszcze czems innem ta ziemia zroszona i to obficie, nieraz az nadto obficie; krwia swych rodakow, serdeczna krwia przodkow, ktorzy sporo jej tu przelali w obronie wiary i mowy ojczystej, dobrowolnie, a drugie tyle wytoczyly im rozne zawieruchy wojenne, ktore bez ich woli i bez winy, przelecialy ponad krajem, jak najgorszy wicher i niejedne zrobily ruine, ktora potem usilna praca naprawiac musiala. Plonal nieraz tep kraj luna pozarow, a rzeki jego mialy juz nieraz czerwona od krwi wode! Tak to kazda ziemia, gdy na niej przez dlugie czasy narod siedzi, ma swoje historyczne wspomnienia, rozne, radosne i bolesne, bo jak czlowiek, tak tez kraj caly, przechodzi przez zmienna dole i niedole. Opisac te dobre i zle losy, pociechy pracy i dopuszczenia Boze, jest zadaniem historyi kraju. Czem bardziej ludnosc pewnej ziemi garnela sie do pracy, czem lepiej spelniala swoje obowiazki wzgledem Boga, ojczyzny, rodziny i blizniego, tem chwalebniejsze ma taka ziemia wspomnienia historyczne. Spisac historye, to tak, jak zrobic rachunek sumienia z calego zycia, od samego poczatku, ale rachunek sumienia za caly kraj, za wszystkie czasy i wszystkich ludzi, ktorzy tu zyli, a ktorych my jestesmy synami i dziedzicami. Nie powstydzimy sie ojcow naszych, zobaczymy, ze dzielni to byli ludzie! W gore podnioslszy glowe, smialo, glosno i hardo przyznamy sie, zesmy kosc z ich kosci i krew z ich krwi i pragniemy byc godnymi ich nastepcami. Wiemy, ze kazde przeciez pokolenie dzwigac musi jakis ciezar nieszczesc; ale kiedy poznamy, jak przodkom naszym bywalo nieraz o duzo gorzej, a jednak rak nie opuscili, natenczas tem bardziej pokochamy ojczyzne i jej historye i tylko chciec bedziemy, zebysmy w przeciwnosciach umieli brac sobie przyklad ze slawnych ojcow naszych. Daj nam Boze w nieszczesciach tyle sil, co im i tyle wiary, nadziei i milosci - bo tylko w ten sposob bedziemy godni byc ich dziedzicami, my, ktorzy dostalismy po nich spuscizna ich potu i krwi. Pomnijmy tez, ze pierwszym naszym obowiazkiem jest zostawic tez po sobie jaki dorobek naszym nastepcom, potomnemu pokoleniu, azeby kiedys nie narzekano na nas, zesmy polskie ojczyste dziedzictwo na Slazku opuscili, zesmy nie zachowali skarbow po ojcach, skarbow duchowych wiary i jezyka ojczystego. Zaszczepila boza wola ten polski szczep na naszym kochanym Slazku, a wiec trzeba go pielegnowac; dzisiaj ten szczep w naszym reku, jutro dzieci nasze strzedz go beda i pilnowac, azeby wzrastal. Staramy sie robic dobrze, jak umiemy, a postaramy sie, aby dzieci nasze umialy te polska robote jeszcze lepiej od nas. Poki sie da pracowac kolo tego szczepu, widac taka wola Opatrznosci, zeby sie pracowalo, a oczywiscie rzezko i sumiennie; jak bedzie za duzo, sam Pan Bog juz to sprawi, zeby znowu bylo mniej. Ale my nie mozemy wiedziec, kiedy roboty tej koniec, bo to nie nalezy do ludzkiego przejrzenia; my tylko mamy robic i robic wszystko, co w naszej mocy, azeby zostalo drzewo polsko-slazkie, nad ktorem nas Bog zrobil ogrodnikami. A poczem bedzie poznac, zesmy byli ogrodnikami zdatnymi a pracowitymi? Tylko po tem, ze drzewo bedzie coraz wyzsze i coraz bujniejsze! Jezeli za naszych czasow opadnie mu ktora galaz, bedzie to znak naszego niedbalstwa, nasza wina przed sumieniem a hanba przed historya. Chcemy wiec poznac, jak tu przed nami pracowali i bronili polskosci, chcemy sie dowiedziec, jakiemi to cnotami sprawili, ze, chociaz seciny bylo przeszkod i czasy jak najgorsze, jednak polskosc tutaj nie zginela i zostalo tu jeszcze dla nas ziemi i chleba. Otwieramy ksiege dziejow, bosmy ciekawi, dla kogo tez najpierw Opatrznosc chleb z tej ziemi przeznaczyla? Bo nam mowia czesto po niemiecku, ze my tutaj przybledy i tylko z laski cierpieni na komornem. Przepraszamy panow Niemcow, ze tez i my czytac umiemy i zajrzymy sobie sami do historyi. Dawno to juz trzeba bylo zrobic, ale lepiej choc pozno, niz nigdy; mozemy sie zreszta jeszcze poprawic i dogonic tych, ktorzy sie po niemiecku historyi slazkiej uczyli, a z boza pomoca, moze ich tez jeszcze nawet przegonimy. Nie brakuje nam do tego szczerej checi, a zreszta, ta historya slazkiej ziemi taka jest ciekawa, ze pouczyc sie o niej, to mily i latwy obowiazek, to tylko pol pracy glowa, a drugie pol przyjemnej zabawy. Zabawia sie starzy, a mlodych tak zawczasu do tej zabawy w czytaniu zaprawia, ze za lat kilka nie bedzie juz na Slazku ani jednego takiego Polaka, ktoryby sie Niemca dopiero potrzebowal pytac o historye swego kraju. Z przejrzenia bozego dzieli sie rodzaj ludzki na rasy i szczepy, a szczepy na narody. Chinczyk jest zolty, Indyanin amerykanski ma skora koloru brudnej miedzi, a Murzyn caly czarny, bo kazdy z nich do innej nalezy rasy. Ale i wsrod tej samej rasy jakiez roznice! Jakto latwo poznac zyda; chociaz takze bialy, a przeciez inaczej wyglada; chociaz on tej samej rasy, ale innego szczepu; jego szczep semicki, a nasz aryjski. Za czasow Starego jeszcze Testamentu, praojcowie nasi, Aryowie, siedzieli w Azyi. Oni pierwsi zajeli sie rolnictwem, oni pierwsi oswoili sobie pozyteczne zwierzeta i zrobili z nich domowe, a co najwazniejsza, oni pierwsi zaprowadzili u siebie porzadek rodzinny, wspolne zycie rodzicow z dziecmi i osobny dla kazdej rodziny majatek, czyli prawo wlasnosci do tego, co wlasna praca rodzina sobie zyska. Nie sila ciala, bo sa rasy i szczepy silniejsze, ale sila moralna dala im przewage nad innemi: poszanowanie wlasnosci i czesc czystosci rodzinnego ogniska; sila moralna wyrobila w nich te przymioty, ktoremi najbardziej wzrasta czlowiek, wzmacniajac sobie charakter i rozum. Rozumniejsi od innych, zdobyli sobie po wiekach panowanie swiata, rozroslszy sie w liczne narody. Czesc Aryow przesiedlila sie do Europy i tu dziela sie oni dzisiaj na trzy dzialy; Romanow, Germanow i Slowian. Romanskie narody sa te, ktore podbite przez starozytny narod Rzymian, nalezaly dlugo do ich panstwa, od nich nauczyly sie zakladac miasta, a jezyki swoje pomieszaly z ich jezykiem lacinskim. Sa to Wlosi, Francuzi, Hiszpanie, Portugalczycy i Wolosi czyli Rumunowie. Inne znow narody, mowiace jezykami podobnemi troche do niemieckiego, nazywaja sie germanskiemi, a sa to: Anglicy, Niemcy, Hollendrzy, Dunczycy, Szwedzi i Norwejczycy. Nazwy Romanow i Germanow wziete sa z jezyka lacinskiego; oni sami nie maja dla siebie nazwy w swoich jezykach. Jedni tylko Slowianie sami siebie tak nazwali i posiadaja wlasne wspolne nazwisko, z wlasnego zaczerpniete jezyka, a nie z lacinskiego slownika. Do tych Slowian i my nalezymy. Slowo znaczy tyle, co mowa, bo mowa ze slow sie sklada; podobne do siebie slowianskie jezyki byly dla naszych przodkow ich wspolnem slowem; otoz wszystkich, ktorzy rozumieli to slowo, z ktorymi mozna sie bylo dogadac rodzimem slowem, nazywano pomiedzy soba od slowa Slowianami. Z tego samego powodu tlomaczy sie tez, dlaczego sasiadow swoich nazwali praojcowie nasi Niemcami. Oto bo oni nie znajac jezyka slowianskiego, nie mogli sie rozmowic z naszymi przodkami i byli dla nich, jakoby niemowy, niemi; dlatego cudzoziemca Niemcem nazwano. Do dzis dnia lud polski w niektorych stronach kazdego cudzoziemca nazywa Niemcem, chociazby on ze zupelnie innego byl narodu; np. mozna czasem jeszcze slyszec, ze w Berlinie sa szwabskie Niemcy, a w Paryzu francuzkie Niemcy. Jestto zupelnie zle i blednie, bo Francuz nie jest Niemcem, a nie wszyscy znowu Niemcy sa Szwabami, (bo tylko czesc Niemcow tak sie nazywa) ale to wyslowienie poucza nas, co pierwotnie oznaczalo w Slowianszczyznie to slowo: Niemiec, a mianowicie kazdego czlowieka, ktory byl niemy na slowianska mowe, t j. nierozumial jej. Slowianskie narody sa: Polacy, Luzyczanie, Czesi, Rusini, Slowacy, Slowiency, Kroaci, Serbowie i Bulgarowie, tudziez pol na pol Moskale czyli Rosyanie, ktorzy powstali ze zmieszania krwi ruskiej z tatarska. Moskale sa narodem bardzo mlodym; w tych czasach, kiedy sie poczyna historya polska, czeska lub ruska, nie bylo jeszcze ani slychu o istnieniu Moskali czyli Rosyan; do historyi zas europejskiej naleza oni niespelna dopiero od 200 lat. - Slowianie zajmowali pierwotnie tj. za najstarszych poganskich jeszcze czasow, o duzo wiecej ziemi, niz dzisiaj. Wszystko kolo rzeki Laby (Elbe) bylo kraina slowianska. Ludy te slowianskie wyginely w walkach z Niemcami, bo Niemcy zwykli byli po kazdem prawie zwyciestwie urzadzac rzezie miejscowej ludnosci, co zreszta sami niemieccy kronikarze opisuja bez wstydu. Ta pierwotna Slowianszczyzna dzielila sie na czesci jeszcze o duzo wiecej, niz dzisiaj. Zamiast narodow znaczniejszych, ktore sa dzisiaj, byly tylko drobne ludki, a kazdy z nich zyl sobie osobno. Nad kazda prawie wieksza rzeka siedzial inny ludek, majacy osobnych naczelnikow i odrebne czesto interesy, nie bardzo sie stykajac z sasiadami. Na wyzywienie czlowieka trzeba bylo wtenczas ziemi o duzo wiecej, niz dzisiaj; cale grunta wielkiej, ludnej wsi dzisiejszej, starczyly wowczas ledwie na wyzywienie jednej rodziny, przez to, ze wiecej bylo moczarow, niz gleby, a i tej nie umiano uprawiac, jak nalezy, nie umiano sobie radzic. Ludzi bylo malo, a jednak raz wraz zdarzaly sie przeludnienia, tj. ze na pewnem miejscu, w pewnej okolicy zebralo sie ludzi wiecej, niz ich ziemia, bor i rzeka mogly wyzywic; dzialo sie to przez sam naturalny przyrost ludnosci; dorosly dzieci, przybyly wnuki, a kiedy pojawily sie prawnuki, bylo ich juz tylu, ze byle rok gorszy sprowadzal glod; nie bylo innej rady, jak wyprawic czesc mlodziezy w swiat, zeby sobie szukali nowych siedzib. W ten sposob dokonala sie kolonizacya Slazka z Wielkopolski i to na dwa razy. Polanie, lud osiadly w dzisiejszej Wielkopolsce, mieszkali nad srednia Warta, w okolicach, gdzie potem stanely miasta Gniezno i Poznan, i zajmowali kraj na poludnie od Warty mniej wiecej do rzek Orlej i Barycza. Do Barycza wplywa duzo rzek mniejszych, a wszystkie plyna z poludnia, tak, ze sama przyroda wskazywala tym dzieciom Polan pochod na poludnie w gore rzek. Czesc ich zostala na prawym brzegu Odry, w dorzeczu Widawy, ale wieksza i znaczniejsza czesc przeprawila sie na druga strone Odry i osiadla nad rzeka, ktora nazwali Sleza, a od ktorej sami potem nazwali sie Slazanami. - Drugim zas razem inna znowu druzyna emigracyjna Polan doszla do rzeki, ktorej brzegi odznaczaly sie obfitoscia bobrow; nazwali ja przeto Bobr, a sami siebie Bobrzanami. - Tak tedy istnialy blisko siebie dwie kolonie z Wielkopolski; ale przez dlugie czasy nie mialy ze soba stycznosci, oddzielone duza puszcza. Slazanie rozrodzili sie i zajmowali coraz wiecej kraju. Powysylali z biegiem czasu osadnikow nad Wystrzyce w jedna strona, a w druga strone nad Olawe i Nisse; ci znowu przekroczyli Odre i powysylali nowych kolonistow nad Widawe, gdzie sie zetkneli po czasie z potomkami braci swych przodkow z nad Warty, nad Stobrawe, Brynice i Malapanew. Tak Slazanie w ciagu kilku pokolen zajmowali kraj coraz szerszy i stali sie ludem znacznie potezniejszym od Bobrzan; to tez kraj caly otrzymal od nich nazwe Slazka, jako kraj zajety i urzadzony najpierw przez Slazan. Rozszerzajac swe siedziby dotarli wreszcie Slazanie do granic innych ludkow drobnych i spotkali sie z sasiadami. Na wschod sasiadowali z Leczycanami i z Sieradzanami, a jeszcze pozniej z Chrobatami nad Wisla, a mianowicie z krakowska ich czescia. Na poludnie mieli Morawiakow i kilka drobnych ludkow czeskich. Na zachodzie stykali sie z swymi bracmi Bobrzanami, a na polnoc z swym wlasnym ojczystym ludem Polan. Teraz juz nie bylo wolnej ziemi do okola, ktoraby mozna bylo zajmowac. Odtad byly tylko dwa sposoby, zeby uniknac kleski glodowej z przeludnienia. Nalezalo trzebic lasy bardziej, niz dotychczas i urzadzac kolonizacye wewnetrzna, w srodku swoich borow i dbac o lepsza uprawe ziemi; to byl jeden sposob. Drugi zas polegal na tem, zeby przemoca zajac kawal kraju, do ktorego juz inny ludek mial prawa. Rozpoczely sie tedy walki o posiadanie ziemi. Natenczas wytworzyl sie odrebny stan wojskowy; co do wojny bylo zdatniejszego, i ci, ktorzy woleli wojenke, niz orke, tworzyli potem straz zbrojna swojej ziemi, straz wojskowa. Ktory ludek wiecej mial czy zdatnosci czy szczescia na tych wojenkach, ten najbardziej rozszerzal swoje posiadlosci i narzucal sasiadom swoja wole. Tak np. Slazanie widocznie wiecej mieli szczescia od Bobrzanow i zaczeli nad nimi panowac, tak, ze ich kraj do swojej dolaczyli wladzy; totez zaginal potem sluch o Bobrzanach, a ich kraj stal sie takze czescia Slazka. Na wojnie potrzeba silnej wladzy, surowego rozkazu i slepego posluszenstwa. Totez skoro tylko zaczely sie wojny, powstala tez niedlugo wladza naczelnika wojskowego, czyli wladza ksiazeca, sprawowana przez ksiecia, otoczonego druzyna wojenna, wyczekujaca kazdej chwili jego rozkazow. W czasach ustawicznej niepewnosci i ciaglych zawieruch, ten lud najwieksze mial powodzenie, ktory najwieksza w sobie wyrobil karnosc, ktorego ksiaze najwieksza mial wladze i najpowolniejszy dla siebie znajdowal posluch. W posrod tego ludu najwiekszy byl porzadek i bezpieczenstwo, a te ludy, ktore nie umialy czy przez niesfornosc nie chcialy poddac sie wladzy jednego z rodakow, te ktore chcialy zyc ciagle dalej po staremu, bez druzyny wojennej i bez ksiecia, te musialy z koniecznosci uledz innym. Zmienily sie czasy, nastal nowy okres, trzeba sie bylo inaczej urzadzic, dac sobie spokoj z urzadzeniem spolecznem starem, ktore juz bylo nieprzydatne, a przyjac te nowa organizacye, czyli nowe urzadzenie porzadku publicznego. Z tych-to przemian miala powstac po pewnym czasie nasza organizacya panstwowa. Wytworzyla sie ona najwczesniej w Wielkopolsce, dlatego tez tam jest kolebka panstwa polskiego. Wkrotce tez spostrzegli nasi praojcowie, ze im o duzo lepiej jest, skoro wiecej ludkow nalezy do jednego panstwa i nigdy juz wojen o to nie bylo; owszem, garnieto sie kolo wladzy ksiazecej, skupiono sie coraz bardziej w gromade, coraz wieksze i wieksze tworzac panstwo. A ze Polanie z Wielkopolski najlepsza mieli organizacya panstwowa, wkrotce tez Slazk do ich panstwa sie przylaczyl. Byl juz spory czas, zeby z tych roznych polskich ludkow wytworzyla sie jaka wieksza calosc; gdyby nie to polaczenie sie w panstwo polskie, pod zwierzchnia wladza jednego ksiecia polskiego, wspolnego Polanom, Slazanom, Sieradzanom, Leczycanom itd., gdyby nie to, bylyby te wszystkie ludy zmarnialy w niemieckiej niewoli, tak ze nie zostalby z nich ani jeden czlowiek, z jezyka ich ani jedno slowko, a z ich osad ani jedna chatyna. Byl juz spory czas! Byloby sie stalo z temi ludami to samo, co sie stalo z naszymi bracmi na Zachodzie za Odra i Laba. Jak ze slowianskich lechickich plemion powstawalo powoli panstwo polskie, tak samo, zupelnie w ten sam sposob powstawalo z germanskich ludkow panstwo niemieckie. Ale u Niemcow zaczela sie ta organizacya o duzo wczesniej, niz u nas, dlatego ze znacznie wczesniej zaczal im doskwierac glod. Mieli bowiem Niemcy bardzo a bardzo malo ziemi; tyle, co jest pomiedzy Renem, Wezera a Menem i to jeszcze nie ze wszystkiem; ziemia to nie taka zyzna, jak polska, ale przeciwnie, bardzo jalowa i nieurodzajna. Tem wieksza przez to byla miedzy nimi zawisc, tem wczesniej zaczely sie te graniczne wojny jednego pokolenia z drugiem, ale tez za to tem wczesniej urzadzili sobie przez to organizacje panstwowa. Zaprowadzony porzadek i lad ten mial skutek, ze ludnosc w spokoju bardzo predko sie pomnazala i niedlugo nastalo grozne przeludnienie. Dokad teraz sie udac? Na wschod, na Slowian, odebrac im ich ziemie! I tak sie rozpoczelo to parcie na wschod (D r a n g n a c h O s t e n), ktore trwa do dzis dnia. Walka byla nierowna. Slowianie nadlabscy tj. nad rzeka Laba (Elbe) nie mieli z poczatku ani ksiazat, ani druzyn wojennych; tego dopiero teraz od Niemcow nauczyc sie mieli. Ale chociaz urzadzali sie, jak mogli, i mieli potem ksiazat i wojownikow, nie starczylo im jednakze juz czasu, zeby zalozyc jakie wieksze panstwo. Kazdy ludek walczyl osobno, a choc bronili bohatersko slowianskiej ziemi, nic to nie pomoglo, bo kazdy z osobna walczyl i ginal; zwyciezyc mozna bylo tylko walczac wspolnie, pod wspolnym ksieciem, a tego jeszcze nie bylo. Najwieksze organizacye panstwowe pomiedzy Laba i Odra byly na polnocy, blizko morza, panstwa Wilkow, Lutykow i Obodrytow, ale i te byly za slabe na niemiecka nawale, a w jedno nie polaczyly sie nigdy. Te zaginione ludy, po ktorych nie zostalo ani nawet najmniejszego sladu, to byli nasi rodzeni bracia, to takze byly ludy lechickie. Gdyby o sto lat wczesniej powstalo bylo panstwo polskie, jezyk polski siegalby moze do dzis dnia za Odre wzdluz calego jej biegu; bo cala Odra, od zrodel az do ujscia, plynie przez kraje pierwotnie lechickie, a zatem polskie. Taki sam los, zupelna zaglada, czekala reszte lechickich plemion; ale na szczescie, gdy Niemcy doszli do Odry, bylo juz przeciw panstwu niemieckiemu panstwo polskie, dosyc duze, zeby sie podjac tej walki z pomyslnym skutkiem. Lud tez polski na Slazku, ci potomkowie Polan z Wielkopolski, zawdzieczali ocalenie temu, ze sie jeszcze dosc wczesnie polaczyli z Wielkopolska. Stalo sie to jeszcze za czasow poganskich, przed przyjeciem wiary swietej. Niemcy byli juz wczesniej chrzescijanami. Opowiemy teraz o nawroceniu Niemcow i Polakow na wiare chrzescijanska i od tego zaczniemy opowiadac historye Slazka, jak po kolei wypadki po sobie nastepowaly. II. W jaki sposob i jakiemi drogami dotarto do Slazka swiatlo ewangelii sw. Cesarstwo rzymskie. Europa cala byla niegdys poganska, a dlugi ten okres historyi nazywamy starozytnym. Dwa wowczas narody byly cywilizowane: Grecy i Rzymianie. Grecy posiadali cywilizacya wyzsza od Rzymian, ale nie umieli zalozyc panstwa; podzieleni na mnostwo drobnych panstewek, mieli wsrod siebie ciagle wojny i swary, az przez te niezgode popadli w niewole rzymska. Rzymianie zas znali sie na sztuce zakladania i utrzymania panstwa tak doskonale, jak zaden inny narod ani przedtem, ani potem. Mowi sie o nich, ze caly swiat podbili. W Europie granice cesarstwa rzymskiego szly az do Renu i Dunaju, a nawet za Dunajem nalezaly do nich te kraje, gdzie dzisiaj Wegry i Woloszczyzna, czyli Rumunia. Rzym byl stolica calego swiata; dla tego tez juz pierwszy Naczelnik Kosciola, pierwszy Papiez, Piotr sw. do Rzymu sie przeniosl. Dzielo rozszerzenia wiary sw. bylo tez ulatwione przez to, ze caly swiat cywilizowany tworzyl jedno panstwo. Nawracanie Europy zaczelo sie tedy od tych krajow, ktore podlegaly berlu cesarzow rzymskich; wczesniej mialy szczescie slyszec ewangielie narody mieszkajace na poludnie Dunaju, niz na polnocy tej rzeki. Polska zas od Dunaju daleka i nietylko nie nalezala do panstwa rzymskiego, ale przodkowie nasi owych czasow nie mieli nawet nigdy sposobnosci zetknac sie z Rzymianami, ani z jezykiem lacinskim. Zobaczmy pokrotce, jaka koleja nawracanie doszlo od Rzymu do Slazka, - ktoredy wiodla droga. Cesarstwo rzymskie, jako panstwo powszechne, spelniwszy dane mu przez Opatrznosc zadanie, runelo. Odtad nigdy juz nie dalo sie zalozyc takiego powszechnego panstwa, chociaz tego probowano kilka razy. Juz takie panstwo do postepu ludzkosci niepotrzebne. Na miejsce poganskiej powszechnosci panstwowej nastala powszechnosc inna, wyzsza, duchowna, w powszechnym Katolickim Kosciele. Zmienil sie duch swiata, a przez to zmienily sie takze swieckie jego potrzeby i po nawroceniu ludow zyjacych w starozytnem panstwie rzymskiem niepotrzebne juz sa panstwa sprzegajace w jedno jarzmo rozne narody. Cesarstwo rzymskie rozpadlo sie na dwie polowy; panstwo zachodnie ze stolica Rzymem i cesarstwo wschodnie ze stolica Konstantynopolem, czyli Byzancyum; dlatego zwane takze cesarstwem Byzantynskiem. Panstwo zachodnie, wlasciwe rzymskie cesarstwo, ulegalo coraz bardziej najazdom roznych barbarzynskich ludow z polnocy, az wreszcie w roku 476 przestalo calkiem istniec. Frankowie i Karol Wielki. Skoro narody te zdolaly podbic kraj wloski, toc tem bardziej a tem latwiej pozajmowaly one inne kraje, dawniej Rzymianom podlegle i rozbierajac to wielkie panstwo, zakladaly tam nowe swoje krolestwa, a mieszajac sie z dawna ludnoscia z czasow rzymskich, wytworzyly dzisiejsze narody romanskie: wloski, hiszpanski i francuski. Ludy te, przybyle z polnocy, byly poganskie, ale wszedlszy pomiedzy chrzescian, zaczely sie po pewnym czasie nawracac, do czego Kosciol nie szczedzil apostolskich trudow. Z ludow osiadlych poza Wlochami przystali do katolickiego Kosciola najpierw Irlandczycy, a niedlugo potem Frankowie, praojcowie Francuzow. Oni tez pierwsi uzyczyli opieki swojej stolicy sw., zagrozonej nieraz przez heretykow. Dopiero okolo r. 600 nawrocone juz byly wszystkie te kraje w Europie, ktore dawniej nalezaly do cesarstwa rzymskiego, a minelo jeszcze dalszych przeszlo sto lat, zanim sw. Bonifacy poczal niesc swiatlo ewangelii do krajow germanskich poza Renem i Dunajem. Z Anglii przybylo chrzescijanstwo do Niemiec; w Anglii bylo duzo uczonych mnichow, swiatobliwych zakonnikow, ktorzy palali checia rozkrzewiania wiary sw.; od nich tez, z Anglii, pochodzil sw. Bonifacy. Apostol ten zginal meczenska smiercia w roku 754. Zalozyl on w Niemczech kilka biskupstw, z ktorych niektore sasiadowaly ze Slowianami, ale biskupi tych dyecezyj byli pasterzami bez owczarni i dosyc mieli roboty z nawracaniem pogan w granicach swych dyecezyj. Zreszta Sasi burzyli ciagle koscioly, a biskupow wypedzali. Jak wiare sw. Niemcy z Anglii, tak porzadki panstwowe otrzymali Niemcy z Francyi. W polnocnej czesci tego kraju powstalo krolestwo Frankow, czyli frankonskie, ktorego krol, imieniem Klodwik, juz w roku 496 nawrocil sie na chrzescijanstwo. Wladza jego rozciagala sie tez na sasiednie, dzisiejsze niemieckie kraje, mniej wiecej do rzeki Renu, a nastepcy jego znacznie poza Ren ja rozszerzyli. Panstwo to frankonskie najwieksze bylo za czasow slawnego krola imieniem Karola, z przydomkiem Wielkiego. Ten w kilku ciezkich wojnach podbil kraj Sasow i mieczem zmusil ich do uznania chrzescijanstwa, od czego naprozno sie bronili kilkoma powstaniami; w kraju ich wyludnionym do polowy wojna i rzezia, zalozyl Karol 8 biskupstw, a mianowicie w Osnabrück, Verden, Bremen, Paderborn, Minden, Halberstadt, Hildesheim i Münster. Z oddalenia tych miast widac, jak rozleglym byl kraj owczesnych Sasow i - jak pozno wieksza polowa Niemiec stala sie przystepna cywilizacyi, nawrocona - m i e c z e m. Karol Wielki stal sie najpotezniejszym w zachodniej Europie monarcha. Panstwo jego tak szybko rozszerzalo sie na wszystkie strony, ze okolo r. 800 byl on wladzca wszystkich niemal chrzescijan w zachodniej Europie, a z dawnego cesarstwa zachodnio - rzymskiego nie nalezala do niego tylko Anglia i Hiszpania (posiadal jednakze i tam czastke.) Zdawalo sie, ze powstanie na nowo powszechne panstwo w Europie, obejmujace rozne narody! Papiez Leon III. wskrzesil nawet tytul cesarza rzymskiego i ukoronowal na rzymskie cesarstwo Karola Wielkiego. Stalo sie to w Rzymie, w roku 800. W czternascie lat potem zmarl Karol, a wielkie jego panstwo rozpadlo sie zaraz po jego smierci; nastepcy jego nie mieli ani piatej czesci jego potegi, w wzajemnych swarach wojennych oslabili nawzajem swoje panstwa, a tytul cesarski przypadl czasem takiemu pomiedzy nimi, ktory ledwie w swojej okolicy jaki taki posluch mogl znalesc. Tytul ten waznym jest bardzo dla historyi Slazka i calej Polski, bo przeszedl on pozniej na krolow niemieckich i mial sie przodkom naszym dac nieraz we znaki. Pomowimy pozniej o tem, czego sobie zyczyl Kosciol i Ojciec sw., kiedy ten tytul dawal Karolowi W., a zobaczymy, do czego go uzyli i jak go zrozumieli niegodni Karola Wielkiego nastepcy. Za czasow tedy Karola W., przez zalozenie biskupstw pomiedzy Sasami, chrzescianstwo zblizylo sie do Slowian polnocnych i bylo coraz blizej Polski. Ale nie bylo mowy o pokojowem nawracaniu i ze sasiedztwa z niemieckiem chrzescijanstwem wyniknely tylko - wojny. Pobiwszy Sasow zapragnal Karol W. dalej jeszcze rozszerzyc swe panowanie i zmusil tez do posluszenstwa lud Wilkow, osiadly nad srednim biegiem Laby, na prawym jej brzegu. Wkrotce potem wojsko jego wtargnelo do Czech, na szczescie bezskutecznie. Panstwo Wielkomorawskie. Rownoczesnie, kiedy u Niemcow powstal porzadek panstwowy, dzieki przylaczeniu ich do panstwa frankonskiego, w tymze czasie, a nawet wczesniej zaczely sie tworzyc panstwa slowianskie. Najstarsze jest panstwo zwane od swego zalozyciela panstwem Samona, obejmujace duzy kraj od Brandenburgii dzisiejszej az po rzeka Sawe na poludniu, daleko w dzisiejszem cesarstwie austryackiem. Frankowie chcieli zniszczyc te slowianska potege, ale nie poradzili, przegrawszy wojne; coz z tego zwycieztwa, skoro po smierci Samona panstwo to samo sie rozpadlo, przetrwawszy zaledwie lat czterdziesci (622-662). Przez przeszlo sto lat nastepnych nie bylo zadnego wiekszego slowianskiego panstwa, az dopiero znowu za czasow Karola W. powstalo panstwo zwane wielko - morawskiem, dlatego, ze zaczelo sie na Morawach i ztad rozszerzylo sie z jednej strony az za okolice krakowskie, z drugiej objelo cale Czechy. Ksiaze tego panstwa Mojmir, przyjal chrzest sw. z rak niemieckich kaplanow, a niedlugo potem czternastu moznych Czechow dalo sie r. 845 ochrzcic w Ratyzbonie. Powinnoby-to bylo stac sie nareszcie poczatkiem trwalego nawrocenia przynajmniej Czechow i Morawian, ale niemieccy apostolowie nie potrafili tego dokazac. Przyczyna tego byla jasna, bo tymczasem samo imie. niemieckie znienawidzone juz bylo pomiedzy Slowianami, z tego powodu, ze gdzie tylko Niemiec nastapil na ziemie slowianska, zaraz niosl za soba niewole, chcial rzadzic i panowac. Wielkie frankonskie panstwo Karola W. rozpadlo sie tymczasem na dwie polowy, zachodnia, ktora stala sie francuzka i wschodnia niemiecka. W ten sposob powstalo krolestwo niemieckie; krolestwo a nie cesarstwo, bo tytul cesarski nie do Niemiec sie stosowal, ale do Rzymu i do tytulu tego trzeba byla koronacyi przez papieza, ktory mogl na "rzymskiego cesarza" ukoronowac, kogo chcial; z potomkow Karola W. dwoch tylko krolow niemieckich bylo zarazem cesarzami; zwykle bywali cesarzami inni potomkowie Karola W., dalecy krewni niemieckich krolow, starsi od nich w rodzie, bo pochodzili od najstarszego syna Karolowego, ktorzy tez panowali nie w Niemczech, ale we Francyi, w Burgundyi, Lotaryngii i Wloszech. Krolestwo niemieckie od samego poczatku wzielo sobie za zadanie zawojowac jak najwiecej ziem slowianskich i narody te na wieki ujarzmic. Zaczely sie wiec wojny takze z panstwem wielkomorawskiem. Pierwszy krol niemiecki, Ludwik, wyprawil sie na ksiecia Mojmira, (ktory byl juz chrzescijaninem!) zlozyl go gwaltem z tronu a osadzil na jego miejscu Roscislawa, myslac, ze bedzie mial w nim jakoby swojego tylko namiestnika. Co za przyczyna byla tej wojny? Oto zadna inna, tylko ta, ze krolowi niemieckiemu tak sie zdawalo: jezeli Slowianie sa poganami, trzeba ich zawojowac, zeby gwaltem nawrocic; jezeli zas maja ksiazecia chrzescijanskiego, takze ich trzeba zawojowac, chyba ze ksiaze hold zlozy i posluszenstwo Niemcom przysieze. Mojmir zas myslal sobie, ze taki sam on dobry pan nad Morawami, jak tamten nad Niemcami. Kiedy krol niemiecki wracal z tej wyprawy przez Czechy do domu, zazadal od czeskich panow i drobnych ksiazat posluszenstwa; od poganskich pewnie dla tego, zeby sie nawrocili a od owych czternastu ochrzczonych pewnie za to, ze sie ochrzcili. Czesi jednak nie chcieli byc wowczas niemieckimi poddanymi; i chrzescijanie i poganie chwycili razem za bron i przez cztery lata tak krola Ludwika turbowali, ze nic na nich nie wskoral. Podczas tego opatrzyl sie Roscislaw, ze niegodnie byloby podawac sie dobrowolnie w jarzmo i zapewnil sobie tez najzupelniejsza od krola niemieckiego niepodleglosc. Jakzez miala krzewic sie u Slowian wiara sw., skoro nie znali oni innych chrzescijan, jak Niemcow, a Niemiec byl ich wrogiem i ciemiezycielem. Oni nie mogli wiedziec, ze chrzescijanstwo jest religia powszechna, lagodna, sprawiedliwa i ze surowo zakazuje nawracac mieczem, zostawiajac to wierze tureckiej; oni sadzili wedlug tego, co widzieli i mysleli, ze chrzescianstwo, to wiara niemiecka, a zatem dla wolnosci slowianskiej niebezpieczna. Dziwili sie ksiazetom swoim, Mojmirowi i Roscislawowi, jak moga namawiac kogo na te niemiecka wiare, na taka wiare, ze od nawroconego zada sie zaraz jakiegos poddanstwa. Sw. Cyryl i Metody. Ksiaze Roscislaw, wladca madry, poradzil sobie; oto jal sie okazac ludowi swojego panstwa, ze chrzescijanstwo nie koniecznie niemiecka jest wiara; jal sie okazac, ze chrzescijanstwo niema nic a nic wspolnego z niewola niemiecka, - boc moze ono byc tak samo slowianskiem, jak niemieckiem. Postaral sie tedy o slowianskich apostolow. Nie wszyscy bowiem Slowianie byli tak oddaleni od zrodla prawdziwej wiary, jak Czesi i Polacy; nie wszyscy czekac musieli, az dalekiemi drogami dojdzie do nich swiatlosc. Slowianie poludniowi, mieszkajacy na polwyspie balkanskim, sasiadowali z Konstantynopolem. ktory przeciez byl stolica niegdys cesarza rzymskiego Konstantyna W. ktory wiare chrzescijanska zaprowadzil. Miasto to pozostalo stolica cesarstwa rzymskiego wschodniego, ktore ciagle istnialo, zwane cesarstwem byzantynskiem. Tutaj zamieszkiwal osobny patryarcha katolicki, oczywiscie pod zwierzchnictwem rzymskiego papieza; ten patryarcha czynil takze, co tylko sie dalo, azeby sasiednie ludy poganskie nawrocic; totez tamci Slowianie, blizszymi bedac chrzcielnicy, wczesniej tez wielu mieli nawroconych. Za czasow wlasnie ksiecia Roscislawa slyneli dwaj uczeni kaplani katoliccy, Cyryl i Metody, ktorzy niedawno nawrocili ksiecia bulgarskiego. Ich tedy Roscislaw do siebie zaprosil. Czy mogl ksiaze zrobic co lepszego, jak pokazac swemu ludowi kaplanow, ktorzy po slowianski! nawracali, a ktorzy nie ciagneli za soba zadnego cudzoziemskiego panowania? Cyryl, bardzo uczony, wynalazl nawet pismo slowianskie (zwane od niego cyrylica) i tem pismem przelozyl na slowianski jezyk ksiegi liturgiczne, potrzebne do nabozenstwa, aby msze sw. odprawiac po slowiansku. Naraz zaczeli ludzie patrzec na nowa wiare zupelnie innem okiem; zrozumieli, ze chrzescijanstwo nie jest niemieckie, ale powszechne! Caly kraj nawrocil sie, a w slawnym grodzie Welehradzie wystawiono katedre, do dzis dnia istniejaca.1) Ztamtad-to odbywali slowianscy bracia swoje apostolskie podroze i ztamtad wysylali uczniow swoich w dalsze strony - na Slazk i do Wielkopolski. Poniewaz zatem pierwsze slady chrzescijanstwa na Slazku zwiazane sa na wieki z imionami Cyryla i Metodego, godzi sie opowiedziec tutaj zycie tych apostolow slowianskich. Sa oni obaj swietymi, kanonizowani przez Kosciol Katolicki. Obaj swieci bracia urodzili sie w miescie cesarstwa byzantynskiego, w Salonice, zwanej po slowiansku Soluniem, gdzie ojciec ich byl znakomitym urzednikiem cesarskim. Cyryl tak sie odznaczal w naukach, ze go juz w mlodosci zaczeto nazywac filozofem; widzac te jego zdolnosci ojciec, oddal go na wyzsze nauki do Konstantynopola, gdzie wkrotce zostal bibliotekarzem biblioteki patryarszej, a potem profesorem filozofii. Tymczasem Metody w innej stronie cesarstwa przebywajac dosluzyl sie wysokiej godnosci namiestnika cesarskiego w jednej prowincyi slowianskie. Obydwom jednakze braciom sprzykrzylo sie zycie na wielkim swiecie; najpierw Metody, a potem takze Cyryl poswiecili sie zywotowi zakonnemu i mieszkali razem w klasztorze na gorze Olimpie; odtad juz nie rozlaczyli sie nigdy. Ale nie dlugo im bylo uzywac klasztornej zaciszy: slawa ich nauki i swiatobliwosci zbyt byla wielka, zeby przy pierwszej sposobnosci nie miano od nich zazadac czynow, tam, gdzie wlasnie tych dwoch przymiotow razem trzeba bylo. W sasiedztwie cesarstwa bizantynskiego, na polnocy Czarnego Morza, pomiedzy wielkiemi rzekami Wolga a Donem mieszkal lud Chazarow, obcy zupelnie Slowianom, a ktory-to lud tem sie odznaczal, ze rozne wiary wsrod niego sie szerzyly; wiara mahometanska, a jeszcze bardziej zydowska coraz wiecej tam mialy wyznawcow, swoja zas droga duzo bylo rozmaitych pogan. Wladca ich owczesny, czyli ich chagan, wolalby byl jednak widziec u swego ludu chrzescijanstwo, niz tamte bledne wiary. Posyla tedy do Konstantynopola, do cesarza i patryarchy, proszac, aby raczyl poslac im jakiego uczonego meza, ktoryby ich prawdziwej wiary katolickiej nauczyl. Wybor padl. na Cyryla i Metodego. Wybrali sie w podroz i staneli po drodze w handlowem miescie Chersoniu, na granicy cesarstwa i chazarskiego panstwa, gdzie juz pomiedzy ludnoscia mieszkali takze Chazarowie; zatrzymali sie tutaj umyslnie czas dluzszy, aby sie nauczyc jezyka chazarskiego; pamietali bowiem dobrze, ze slowo boze bardziej przylgnie do najtwardszego nawet serca, gdy mu sie je opowiada w ojczystym jezyku. Cherson jest miasto wazne w historyi Kosciola sw. Tu bowiem przebywal na wygnaniu uczen sw. Piotra i nastepca jego na papiestwie, sw. Klemens; tutaj tez meczenska smierc poniosl z rozkazu cesarza rzymskiego. Sw. Klemens bowiem tutaj na swem wygnaniu nie przestawal szerzyc slowa bozego, ale przeciwnie, tak gorliwie nawracal, ze czasem po kilkaset osob naraz wiare sw. przyjmowalo. Pisze o tem X. Skarga w Zywotach Swietych: "O czem gdy sie cesarz dowiedzial, poslal staroste swego, ktory tez wielu chrzescijan pomeczyl. Ale widzac, ze wszyscy z radoscia na smierc ida, zaniechal pospolitych ludzi i samemu Klemensowi kazal czynic bawochwalcze ofiary; gdy zas swiety papiez ofiar poganskich czynic nie chcial, kazal go tenze starosta zawiesc na morze daleko i utopic z uwiazana u szyi kotwica, aby chrzescijanie ciala jego znalesc nie mogli. Chrzescijanie modlili sie dlugo goraco, aby im Bog ukazal cialo meczennika swego; a Bog sprawil i ustapilo morze w zad trzy mile; co wierni widzac, nie bojac sie wrocenia wody, z wiara wielka szli dnem morskiem i znalezli marmurowy grobowiec zgotowany od aniolow, a w nim lezace cialo sw. Klemensa, a wedle niego kotwice owa, ktora u szyi uwiazana byla. Z objawienia bozego jednakze nakazanem im bylo nie ruszac ztamtad swietego ciala i przyrzeczonem, ze zawsze w rocznice meczenstwa, morze tak samo cofac sie bedzie. Rzeczywiscie trwal ten cud dlugie wieki, poki go godni byli mieszkancy tej krainy; ale gdy ustaly przesladowania, popsowala sie ich poboznosc, a potem roznych narodow przychodniowie zrobili z Chersonii handlowe miasto, w ktorem nie o sw. Klemensie myslano, ale o robieniu pieniedzy." Z dawnych czasow zostalo tylko proroctwo, ze swiete relikwie wroca kiedys do Rzymu. Oczywiscie, ze sw. Cyryl i Metody, przybywszy do Chersonu, dowiadywali sie o sw. Klemensa, ale kosciol pod jego wezwaniem zastali zaniedbany i spustoszony, a nikt im wskazac nie zdolal, w ktorem miejscu na morzu kryja sie meczenskie zwloki. Gdy tedy od ludzi niczego dowiedziec sie nie mogli, uciekli sie swieci bracia do modlow, do ktorych uczestnictwa zawezwali tez metropolite tego miasta wraz z duchowienstwem i ludem. Po pewnym czasie, gdy raz morze bylo spokojne, wsiedli na okret i plynac przybyli do wyspy, na ktorej zdawalo im sie, ze spoczywa cialo swietego meczennika. Otoczywszy ja zewszad i modlac sie coraz gorliwiej, zaczeli kopac bardzo skrzetnie w miejscu, gdzie im sie zdalo, ze tak wielki skarb zlozony. Nagle za Boza moca jedna z kosci meczennika, jakoby gwiazda zablysla, a gdy to zjawisko ujrzawszy, wszyscy sie mocno uradowali i ziemie gwaltownie zaczeli rozkopywac, pojawila sie i swieta glowa. Powoli takze znalezli i inne wszystkie czesci sw. relikwii, a nareszcie takze kotwice - dowodem bedaca, ze sie nie pomylili. Tak tedy w ciagu wiekow dno morskie podnoszac sie w tem miejscu coraz bardziej, coraz wyzej, wytworzylo wysepke, ktora byla schronieniem zwlok papieza, meczennika, az do przybycia tych, ktorzy mieli byc apostolami slowianskimi. Nasi swieci bracia zaraz postanowili, ze skoro tylko badzie mozna, swiete relikwie odwioza do Rzymu. Tymczasem jednak, wyuczywszy sie juz chazarskiego jezyka, musieli ruszyc w dalsza podroz do tego kraju, gdzie obfite dla wiary zebrawszy zniwo, powrocili do Konstantynopola; ale nie dlugo tu bawili, powolani przez ksiecia Roscislawa do nowej, a jeszcze uciazliwszej pracy. Z wielka ochota udali sia solunscy bracia na daleka slowianska wyprawe i wlasnie przyjemnie im bylo opuscic Konstantynopol, bo w tym-to czasie patryarcha tamtejszy Focyusz, zaczal schyzme, podczas gdy Cyryl i Metody uznawali zwierzchnictwo rzymskich papiezow, z ktorych jednego relikwije Opatrznosc opiece ich powierzyla. Relikwije te zabrali teraz z soba do Moraw. Przyjeci z wielka radoscia ksiecia Roscislawa i calego ludu poczeli glosic mu ewangielie w slowianskim jezyku, a nadto jedno jeszcze wielkie wyswiadczali mu dobrodziejstwo. Oto sw. Cyryl wynalazl pismo slowianskie, zwane od jego imienia cyrylica i zabral sie do tlumaczenia Pisma sw. na slowianskie i w ojczystym jezyku zaczal wraz z bratem ukladac ksiegi liturgiczne, tj. potrzebne kaplanom do odprawiania nabozenstwa. W ten sposob powstawal w lonie powszechnego katolickiego Kosciola nowy obrzadek: rzymsko-slowianski, ktory od rzymskiego lacinskiego nie roznil sie jednakze niczem a niczem innem, jak tylko jezykiem. Sw. Cyryl i Metody odprawiali bowiem na Morawach nabozenstwo nie wedlug konstantynopolitanskiego, ale wedlug rzymskiego ceremonialu.2) Oczywista, ze wobec slowianskich apostolow niemieccy ksieza byli niepotrzebni; wiemy dobrze, jak ciezko Niemcowi nauczyc sie jako tako mowic po slowiansku totez ci ksieza ledwie cos potrafili z wiary sw. wytlumaczyc, ale porzadnem kaznodziejstwie, o uwaznem a zrozumialem sluchaniu spowiedzi sw. nie moglo byc mowy, a co najwazniejsza, niemieccy ksieza nigdyby nie potrafili slowianskich, morawskich mlodziencow przygotowac do stanu kaplanskiego; jezeli sie bowiem nie umie nawet porzadnie wymowic slow czyjegos jezyka, jakzez go mozna uczyc tylu nauk! Niemieccy ksieza byliby wiec bez konca musieli ciagle nowych niemieckich sprowadzac i kraj nie bylby mial nigdy rodowitego duchowienstwa. Nie otworzy sie zas szczerze serca jezykiem cudzym! Otoz swieci bracia solunscy zaczeli cwiczyc slowianska mlodziez w naukach i wyksztalcili tez cale grono swych uczniow - kaplanow. To bylo niebezpieczne dla niemieckiego biskupa w Passawie, ktory chcial koniecznie, aby Morawy nalezaly do jego dyecezyi i aby jego tylko ksieza niemieccy, mieli tam prawo nauczac (chociaz nie umieli!) i miec duchowne godnosci! Na stolicy apostolskiej zasiadal wtenczas Ojciec sw. Mikolaj I, papiez taki, ze malo ktory z jego nastepcow dorownal mu w mocy charakteru i potedze rozumu. Mial on duzo klopotow z niemieckimi biskupami: arcybiskupi Moguncki i Trewirski (Mainz-Trier) nie chcieli mu ulegac, a w uporze swym znajdowali pomoc u krola niemieckiego. A wlasnie biskup passawski, ten, ktory roscil sobie prawa do Moraw, byl sufraganem mogunckiego arcybiskupa, sprzeciwiajacego sie papiezowi; wiec moguncki arcybiskup zaczal wolac glosno, ze Morawy naleza do jego metropolii i zaden duchowny niema prawa tam dzialac bez jego zezwolenia. Oburzyl sie na to ksiaze Roscislaw, azeby jego slowianski kraj, skoro sie chce nawrocic, mial nalezec zaraz koniecznie do niemieckich biskupow i dziwno mu sie zdalo, aby biskup mial o niczem innem nie myslec, jak tylko o zwiekszeniu swej dyecezyi, jakby zdobywca jaki, zawojujacy obce kraje; przeciez, czem wiecej biskupow, tem lepiej dla Kosciola! A jezeli biskup moze sie rozmowic ze swymi dyecezanami we wlasnym ich jezyku, to radowac sie trzeba, ale nie - przeszkadzac utwierdzeniu Kosciola sw.! Ksiaze Roscislaw bal sie jeszcze przy tem, ze zwiazek z arcybiskupstwem passawskiem posluzy krolom niemieckim za chytry powod, ze Morawy sa krajem podleglym takze ich swieckiej wladzy; totez chcial konieczne, zeby Ojciec sw. ustanowil raz na zawsze osobne biskupstwo morawskie. Wlasnie zaczal sie o to starac, gdy wtem Ojciec sw. sam wezwal solunskich braci do siebie, do Rzymu. Bylo to skutkiem skargi, zaniesionej do Rzymu przez Niemcow, jakoby apostolowie morawscy opowiadali nie katolickie slowo boze, ale jakas herezye! Nie powstydzili sie oszczerstwa! Sadzac wedlug siebie, mysleli pewnie, ze nasi swieci beda tak oporni wzgledem Rzymu, jak niemieccy arcybiskupi z Moguncyi i Trewiru i ze moze nie posluchaja papiezkiego wezwania, ze do Rzymu nie pojada i tem papieza na siebie rozgniewaja. Ale sie grubo przerachowali; bo kto czyste sumienie, uczciwego sadu sie nie boi, a...... kto pod kim dolki kopie, sam w nie wpada. Sw. Cyryl i Metody od razu jednak do Rzymu sie wyprawili i to nie tylko sami, ale zabrali ze swoich uczniow tych, ktorych sadzili byc godnymi, zeby ich Ojciec Sw. wyswiecil na biskupow. Cieszyli sie tez, ze beda mieli sposobnosc wrocic Rzymowi relikwije sw. papieza Klemensa, ktore wzieli ze soba. Wlasnie kiedy byli w drodze, zmarl papiez Mikolaj I., a nastapil po nim na stolicy apostolskiej Hadryan II. I coz sie stalo? Oto papiez przyjal ich bardzo wspaniale, a lud rzymski okazywal wielka radosc i wdziecznosc za przyniesienie sw. relikwij, Bog zas przez te szczatki swego meczennika dzialal mnogie cuda, a tem samem sklanial serce papieza i ludu ku solunskim braciom. Ojciec sw. Hadryan II. nie tylko zadnej w nich nie znalazl winy, ale obydwoch na biskupow sam wlasna reka wyswiecil. Taka papiez dal odpowiedz na niemieckie skargi. Sw. Cyryl zachorowal w Rzymie. Pan Bog przez osobna wizye objawil mu czas smierci, a on, jak to wtedy bardzo czesto sie, zdarzalo, pragnal umrzec jako zakonnik - pokutnik, grubym habitem odziany. Poniewaz jednak byl biskupem, potrzeba mu na to bylo papiezkiego pozwolenia, ktore uzyskawszy, w czterdziesci dni po owej wizyi, do nieba sie przeniosl, upomniawszy brata pieknemi slowy: "Oto towarzyszami bylismy sobie, bracie, jedna niwe uprawiajac, i ja w plugu padam, skonczywszy dni swoje. Ty bardzo milujesz zycie zakonne i tesknisz za swoim klasztorem na gorze Olimpie, ale prosze, nie opuszczaj gwoli gory tej nauczania twego (na Morawach), bo przez to mozesz sie latwiej zbawic." Z temi slowy oddal ducha Bogu dnia 14. Lutego 869 roku, majac lat zaledwie 42. Cialo jego zlozono w rzymskim kosciele sw. Klemensa, a papiez kazal mu sprawic pogrzeb taki, jaki tylko samym papiezom wyprawiano. Brat Metody chcial zlozyc jego zwloki, jak sobie tego matka ich zyczyla, w klasztorze, gdzie obaj przebywali wspolnie i prosil w tym celu papieza, azeby mu wydal cialo, i papiez ulegl prosbie, ale skoro duchowienstwo rzymskie i lud dowiedzieli sie o tem, przeszkodzili temu, wolajac, ze "sluszna jest, aby maz tak rozleglej slawy w najslawniejszem miescie mial swoj grob slawny; maz, przez ktorego miasto i Kosciol nasz odzyskal tak kosztowny skarb, a ktorego Bog z tak dalekich i obcych krain do nas przywiodl." I podobala sie ta rada papiezowi i rozkazal go zlozyc w bazylice sw. Piotra w swym wlasnym grobie.3) Ale Metody wolal, zeby brata zlozono w kosciele sw. Klemensa, ktorego cialo nie bez trudu przywiezli do Rzymu i papiez na to pozwolil. Teraz Metody zostal sam; papiez zrobil go arcybiskupem Morawsko-panonskim, tj. metropolita nad wszystkimi biskupami, ktorzyby byli ustanowieni w panstwie Wielkomorawskiem, na Morawach i w Slowaczyznie; zezwolil tez na odprawianie nabozenstwa w jezyku slowianskim i w ten sposob zniosl najzupelniej koscielna zaleznosc Moraw od metropolij niemieckich. Z takim tryumfem wracal sw. Metody do swej dyecezyi. Na Morawach tymczasem zle sie jednakze dzialo. Nastala ciezka zwada pomiedzy ksieciem Roscislawem a synowcem jego Swiatopelkiem, ktory do tego stopnia sie zapomnial, ze przez zemste wydal swego stryja krolowi niemieckiemu Ludwikowi, ktory kazal mu wylupic oczy i zamknac w klasztorze daleko w Niemczech. Swiatopelk nierozwazny sam przez to stal sie sluzka Niemcow, ktorzy zaczeli gospodarzyc w jego kraju. Na to wlasnie wrocil sw. Metody; Niemcy nie dopuscili go nawet do sprawowania biskupiej wladzy; nareszcie arcybiskup salcburski pojmal go nawet, nie zwazajac na godnosc biskupia i przez poltrzecia lat wiezil, starannie to bezprawie przed stolica papieska ukrywajac. Nastal tymczasem nowy papiez, Jan VIII, ktory nieznal Metodego i moze na tem niemieccy biskupi opierali swoje rachuby. Ale gdy Jan VIII. dowiedzial sie, co sie z arcybiskupem Metodym dzieje, taki poslal list do biskupa passawskiego, w ktorego dyecezyi bylo wiezienie Metodego: "Sadzimy, ze na oplakanie niegodziwosci Twojej jedynie chyba potok lez proroka Jeremiasza wystarczyc moze. Zuchwalstwo twoje przewyzsza srogosc i dzikosc kazdego tyrana. Dreczac naszego wspolbrata Metodego kaznia wiezienia, znecajac sie nad nim przez to, izes go trzymal pod golem niebem, wystawionego na dokuczliwa ostrosc zimy i sloty, odrywajac go od rzadzenia Kosciolem jemu powierzonym, posunales sie az do tego szalenstwa, ze go kazales zawlec przed sad niemieckich biskupow i chlostac nawet chciales biczem, gdyby cie inni nie byli od tego powsciagneli. Czyz to, na Boga! Sa uczynki godne biskupa, ktorego dostojenstwo, gdy wykracza, tem ciezszym robi wystepek ?" Nareszcie zmusil ich przeciez Ojciec sw., ze sw. Metodego puscili na wolnosc. Ale duchowienstwo niemieckie nie dalo za wygrane! Korzystajac z tego, ze sw. Metody pochodzil z Grecyi, gdzie tymczasem schyzma i herezya na dobre sie rozpanoszyly, zaczeli rzucac na niego podejrzenie, ze on tez greckim bledom sprzyja, a liturgie po slowianska dla tego tylko wlasnie odprawia, azeby go inni ksieza (niemieccy) nie mogli zrozumiec, ze tedy ten slowianski obrzadek jest niegodnym plaszczykiem na pokrycie odszczepienstwa! Papiez odpisal na to, ze bardzo sie tym skargom dziwi, ale wlasnie dla pewnosci chcialby z wlasnych ust Metodego slyszec, czy tak wierzy i naucza, jak sie wobec Hadryana II. zobowiazal. Sw. Metody, aby okazac posluszenstwo glowie Kosciola i prawowiernoso swoja, znow poraz juz drugi zaraz do Rzymu pojechal i otrzymal tu potwierdzenie tego wszystkiego, na co sie juz zgodzil byl poprzedni papiez Hadryan II. Wrociwszy na Morawy, pracowal Metody gorliwie okolo winnicy panskiej. Niedlugo po jego powrocie przyjechal do Swiatopelka ksiaze czeski Borzywoj; udalo mu sie nawrocic go wraz z trzydziestu panami czeskimi, a potem takze zone jego, Ludmile (ktora pozniej nawet swieta zostala.) Uczniow swoich wyprawial nad Wisle i tu kolo Krakowa, pierwszych w Polsce pozyskal chrzescijan; wysylal tez innych uczniow w druga strone Polski, na Slazk, a nie bezowocnie. Sam mieszkal na Welehradzie i tu zakonczyl swoj swiety zywot w roku 885. W niedziele Kwietnia, chorym juz bedac, poszedl do kosciola, blogoslawil ludowi i mowil: Strzezcie mnie dzieci do trzeciego dnia. Trzeciego tez dnia umarl na reku kaplanow, swych uczniow, ktorzy po jego smierci odprawili nabozenstwo po lacinie, po grecku, po slowiansku i pochowali go w katedrze welehradzkiej. Nastepca swym ustanowil ucznia swego Godarda; ale niemadry ksiaze Swiatopelk oddal biskupstwo Wichinowi, Niemcowi, ktory juz za zycia sw. Metodego myslal, jakby zagarnac jego stolice; i bardzo byl nieprzyjazny slowianskiemu obrzadkowi. Ten Wichin wygnal kaplanow slowianskich, a Niemcow na nowo sprowadzil. Papiez zaprowadzil wprawdzie okolo roku 900 na nowo katolicka hierarchie slowianska, ale trwala ona zaledwie lat kilka. Pozostaly tylko slabe slady tego obrzadku, ciagle przesladowanego; ale slabe slady przetrwaly za to dalej na Zachodzie, nad Wisla, gdzie dzialali uczniowie sw. Metodego i jeszcze za krola Jagielly okolo roku 1400 byl w Krakowie klasztor Benedyktynow slowianskich. 4) Organizacya koscielna sw. Cyryla i Metodego nie utrzymala sie tedy z winy ksiazat Wielkomorawskich, ktorzy sami, niepomni wielkiej mysli Roscislawa, wydali ja na lup Niemcom. Samo panstwo wielkomorawskie nie dlugo tez juz trwac mialo. Synowie Swiatopelka prowadzili z soba nawzajem zawziete bratobojcze walki, wzywajac nieraz jeden przeciwko drugiemu pomocy krola niemieckiego. Radowali sie Niemcy z upadku nienawistnej dla nich slowianskiej potegi; azeby ja zas czempredzej dobic, sprowadzili z krajow nad dolnym Dunajem dziki poganski lud Madjarow, przodkow dzisiejszych Wegrow, zachecajac ich do zdobycia Wielkiej Morawii i przyrzekajac pomoc do tego. Sami na siebie przy tem bicz ukrecili, bo Madjarowie podkopali wprawdzie panstwo wielkomorawskie, ale tez i Niemcom poteznie dali sie we znaki, lupiac ich krainy. Ostatni ksiaze wielkomorawski, imieniem takze Mojmir, polegl w walce z Madjarami w roku 907; znaczna czesc jego panstwa przywlaszczyli sobie Madjarzy i dzierza ja do dzis dnia, o reszte i o Morawy wlasciwe zaczal sie spor pomiedzy nowemi panstwami slowianskiemi: pomiedzy Czechami a Polska. Urzadzenia koscielne sw. Metodego trwaly tylko 20 lat; doprawdy za malo czasu, azeby je, jak nalezy, ugruntowac. Jakkolwiek tez bracia solunscy wysylali swych uczniow na wszystkie strony do sasiednich krajow slowianskich i niejednego zapewne nawrocili, nie mieli jednak ani dosc czasu, ani tez spokoju (wszak sw. Metodemu ciagle przeszkadzano), zeby pozakladac gminy chrzescijanskie i utrwalic zwiazek ich ze swojem biskupstwem. A gdy nastapil Niemiec Wichin, ten sie nie tylko nie troszczyl o tych chrzescijan odprawiajacych nabozenstwo po slowiansku, ale wolal, zeby raczej zatoneli na nowo w poganstwie. Opuszczeni, nie majac zadnej duchownej pieczy nad soba, nic tez ci pierwsi chrzescijanie nie zdzialali i tem sie tlumaczy, ze chociaz wiemy z wszelka pewnoscia, ze uczniowie sw. Cyryla i Metodego byli i na Slazku i nad Wisla, ze i tu i tam dokonali nawrocen, jednakowoz nic o tem blizszego powiedziec sie nie da, niema tam z tych czasow zadnego kosciola, zadnego biskupstwa, ani parafii; skoro zas za Wichina ustalo zupelnie dalsze nawracanie, wiec tez i nad Wisla i na Slazku wieksza czesc narodu pozostala nadal poganska. Zupelne nawrocenie Slazka dokonalo sie skutkiem tego o cale 100 lat pozniej, nizby sie to bylo stalo, gdyby nie zajadlosc ludzka na sw. Metodego i jego dzielo; Slazk nawrocony bylby zas oczywiscie szerzyl dalej promienie wiary sw. ku polnocy, do Wielkopolski i tak bylby sie Slazk stal kolebka chrzescijanstwa w Polsce. Zniweczenie dziela sw. Metodego przydalo Slazkowi cale sto lat poganstwa, a po stu latach nawrocenie odbylo sie w kierunku przeciwnym, nie z poludnia na polnoc, ale z polnocy na poludnie i nie Slazk Wielkopolske, ale Wielkopolska nawrocila Slazk. Azeby wytlumaczyc, jak sie to stalo, wypada nam teraz zwrocic sie z lesistego Slazka do bagnistej Wielkopolski i zobaczyc, co tam sie dzialo za czasow sw. Cyryla i Metodego. Poczatki panstwa w Wielkopolsce. Stolica kraju byla Kruszwica, grod nad jeziorem Goplem, a w kraju rzadzila ksiazeca rodzina Popielow. Lud byl poganski, a o tej jego religii dzis nic juz nie wiadomo, jaka byla; zdaje sie. jednak, ze nie wielu czcili bogow, a raczej jednego tylko na prawde mieli za Boga i przypisywali mu, ze wszystko moze i wszystko widzi: nazywal sie Swiatowit, a posagi jego mialy cztery twarze zwrocone w cztery strony swiata. Wit znaczy po staroslowiansku tyle, co pan. Boga tego czczono nietylko w Wielkopolsce, ale na calym obszarze Polski, a zatem na Slazku tez, a takze na Pomorzu i na Rusi. 5) O innych bogach poganskiej Polski nic pewnego nie wiemy; zdaje sie, ze inne bozki byly tylko podrzednymi duchami sluzacymi Swiatowitowi. Wierzyli tez w niesmiertelnosc duszy. Za czasow ostatniego Popiela byly jakies zaburzenia w okolicy Kruszwicy, skutkiem ktorych rod Popielow przestal panowac i nowa rodzina ksiazeca, czyli nowa dynastya wstapila na tron a mianowicie slawna dynastya Piastowska, ktora panowala w Polsce od roku mniej wiecej 850 az do 1370, a na Slazku miala swoje udzialy az do roku 1675, a zatem rod ten trwal przez przeszlo 800 lat! Poczatek jego jest taki: Na dworach ksiazecych w owych czasach najwyzszy dygnitarz mial zarazem obowiazek pilnowac synow krolewskich, aby byli wychowani godnie do swego przyszlego dostojenstwa, bo w razie, gdyby krol zmarl mlodo, a dziedzic jego tronu byl jeszcze maloletnim, ten j najwyzszy dygnitarz byl opiekunem dzieci krolewskich i on za nie rzady sprawowal, az do czasu, kiedy najstarszy syn nieboszczyka doszedl lat swoich. Opiekun taki nazywa sie w staropolskim jezyku piasi ze byl niejako piastunem tycli dzieci; ztad tez najwyzszy ten dygnitarz ksiazecego dworu i panstwa piastem sie nazywa w owe czasy. Byl tedy i na dworze ostatniego Popiel taki piast, ale czy-to, ze ostatni Popiel zmarl bezdzietnie, czy tez, ze narod nie chcial ich juz do tronu dopuscic, stalo sie, ze piast ksiazecy panowanie osiegnal. I ztad nazwa nowej dynastyi, od urzedu jej zalozyciela; jestto wiec tytul, a nie imie, bo nazywal siq Choscislaw; pozniej dopiero, kiedy urzad piastow dawno juz przestal istniec, slowo to przybralo znaczenie nazwiska calego rodu. Temu Choscislawowi, kiedy jeszcze byl na urzedzie piasta przy Popielu, takie przytrafilo sie zdarzenie: Oto dwoch wyslannikow sw. Metodego, przeszedlszy przez Slazk, zawitalo do Wielkopolski, szukac chetnych do sluchania slowa bozego. Przybyli tez do Kruszwicy jako do stolicy panstwa, probowac, czy im sie nie powiedzie nawrocic najwyzszych dygnitarzy, a moze i samego ksiecia. Ale ksiaze Popiel bardzo zle przyjal cudzoziemcow, przeciwko wszelkim prawom goscinnosci, tej wielkiej cnoty naszych przodkow. Nietylko nie pozwolil im rozgoscic sie i wypoczac u siebie, ale sromotnie wyrzucic kazal. Ujal sie wtenczas za nimi ksiazecy piast i do siebie zaprosil, co wskazuje, ze mial wielka odwage wobec ksiecia. Gdy u niego przebywali w goscinie, wypadla wlasnie uroczystosc rodzinna u goscinnego Choscislawa; oto synek jego doszedl lat siedmiu, wiec podlug poganskiego zwyczaju nalezalo mu urzadzic postrzyzyny, ktore odbyly sie oczywiscie z wielka uroczystoscia. Dwaj pierwsi polscy misyonarze byli przy tem obecni i przy nich nadano siedmioletniemu chlopcu imie Ziemowita. - Czy kogo w Kruszwicy nawrocili, niewiadomo; Choscislaw pozostal przy poganstwie. Zreszta zdaje sie, ze ci pierwsi wyslannicy sw. Metodego krotko tam bawili i nie zajmowali sie jeszcze systematycznem nawracaniem, ale chodzilo im o to, zeby poznac kraj i ludzi, jaka maja poganska religie, zwyczaje i obyczaje, jakiego sa usposobienia i jakie u nich stosunki i zeby o tem wszystkiem zdac sprawe sw. Metodemu; potem dopiero sw. Metody mial zarzadzic, co trzeba do nawrocenia kraju, ale wsrod ciaglych przesladowan i klopotow nie zdazyl juz tego uczynic, majac pelna glowe ciezkich przepraw na Morawach. Pamiec tych odwiedzin pierwszych chrzescijan utrzymala sie jednak w rodzie piastowskim, a kiedy pozniej prawnuk Choscislawa piasta, a wnuk Ziemowita, nawrociwszy sie przyjal chrzest sw., wspominano z duma o tem, ze pod dachem domu zalozyciela rodu znalezli schronienie pierwsi glosiciele ewangielii. Zdarzenie to, opowiadane i powtarzane, dostalo sie do ust prostego ludu, a przechodzac tradycya z pokolenia na pokolenie, przeksztalcilo sie wreszcie na bardzo piekna legende. Legenda ludowa, nie wiedzac, co znaczy slowo piast, a wiedzac, ze krolewski rod nazywa sie Piastowicami, to znaczy potomkami piasta, zrobila z tego slowa imie i opowiada, ze gdy ksiaze Popiel wygnal apostolow, a nikt z obawy ksiazecego gniewu nie chcial ich przyjac, znalezli schronienie na dalszem przedmiesciu, u ubogiego rataja ze sluzby ksiazecej, imieniem Piast i trafili u niego na postrzyzyny; ale biedny czlowiek byl w klopocie, czem przyjac gosci, bo tak malo mial jadla i napitku, ze ledwie moglo starczyc na tych kilku krewnych, ktorych zaprosil; ale nie dbajac o to, bardzo szczerze obcych czestowal i honory im robil. Za te poczciwosc owi apostolowie uprosili u Boga cud, zeby ani jadla, ani napitku, nie ubywalo tak, ze Piast mogl teraz poslac po innych gosci i zebrac ich bardzo wielu na huczna biesiade; tylko po misy i dzbany poslal pozyczyc do ksiazecego dworu. Imie Ziemowita wymyslili synkowi ci swieci cudzoziemcy; jestto ksiazece imie i oznacza tyle, co pana ziemi; przepowiedzieli bowiem, ze synek ten bedzie ksieciem - i potem znikneli. W niektorych stronach opowiadaja o Piascie troche inaczej, ze byl nie ratajem, lecz kolodziejem. Jedno i drugie jest bajka, ale swiadczy, ze odwiedziny te wyslannikow sw. Metodego we wdziecznej pamieci chowali ksiazeta nasi, a lud mile je wspominal, skoro tak przyozdobil opowiesc o nich. Margraf Gero. Po Ziemowicie nastal syn jego Leszek, potem nastapil wnuk Ziemomysl i wreszcie Ziemomysla syn, Mieszko czyli Mieczyslaw; ten wstapil na tron polski okolo roku 963, a zatem w 80 lat po smierci sw. Metodego. Co sie przez tych 80 lat dzialo w Polsce, a wiec i na Slazku? Przodkowie nasi pisac jeszcze wtenczas nie umieli, a obcy nie duzo zapisali. Tyle wiemy, ze nad rzekami Laba i Odra ciagle byly wojny z Niemcami. Po upadku panstwa Wielkomorawskiego przyjeli slabi ksiazeta czescy zwierzchnosc krola niemieckiego, a to osmielilo Niemcow tem bardziej przeciwko innym Slowianom, mieszkajacym pomiedzy Laba a Odra, ktorzy byli tej samej krwi, co Polacy: nazywali sie Wilcy, Lutycy, Obodryci. Azeby te ludy latwiej podbic, ustanowili krolowie niemieccy przeciw nim osobnych swoich zastepcow, ktorych nazywano hrabiami od granicy, czyli margrafami; (Marck == granica); taki margraf mial sobie podlegla kraine na granicy Niemiec i Slowian, urzadzona zupelnie po wojskowemu i wolno mu bylo na wlasna reke wojowac lub zawierac pokoj, kiedy uznal za stosowne, byle tylko Slowian podbil. Najokrutniejszym z nich byl margraf Gero, ktory trzydziestu ksiazat slowianskich raz zaprosil na uczte i kazal ich wymordowac. Powstala z tego wielka wojna, straszna i krwawa, ale wcale nie rycerska! Niemcy jakoby przysiegli zaglade imieniowi slowianskiemu; gdzie tylko zajeli jaka okolice, nie poprzestali na tem, ze stali sie panami kraju, ale mordowali kobiety i dzieci calemi tysiacami, zeby sie Slowianie nie mogli rozmnozyc; tego ten byl skutek ze po kilku takich niemieckich nawiedzinach, ludnosc slowianska byla dziesiatkowana, a po kilkudziesieciu latach takiej gospodarki chrzescijan w kraju poganskim - zabraklo slowianskiej ludnosci. Niemcy, przed kilkudziesieciu laty jeszcze tylko goscie (nieproszeni) nad Laba, teraz zaczeli juz dochodzic do Odry, majac za soba pusty kraj niewolnikow. Rzeczy te nie dotycza wprost historyi Slazka, wiec sie nad niemi nie zatrzymujemy dluzej, ale sa te sprawy bardzo pouczajace. Raz udalo sie Slowianom tym pobic margrafa Gerona; ale Gero na druga noc przeszedl przez rzeke, napadl na Slowian niespodzianie i zadal im ciezka kleske. Byl wtenczas ze Slowianami hrabia niemiecki Wichman, ktory poklocil sie ze swym krolem i z margrabia. Gero sie z nim pogodzil, wyjednal mu przebaczenie u krola, ale pod jakim warunkiem? Oto, zeby Wichman jeszcze raz zbiegl do Slowian nad Odra, a w jakim celu? Azeby tam u nich zrobic klotnie z ich sasiadami Polakami i Slowian polnocnych podniecic przeciwko ksiazeciu wielkopolskiemu Mieczyslawowi. W metnej wodzie dobrze sie lowi ryby! Wybuchla rzeczywiscie wojna bratnia; - po krotkim czasie Gero przybyl na pomoc Lutykom, co dopiero ich zabijal, teraz stal sie ich przyjacielem, zeby przez te przyjazn mogl posunac sie jeszcze dalej na zachod, do panstwa Mieczyslawa. Nieszczesna niezgoda i klotliwosc slowianskich ludow pomagala mu wybornie, a on pomagal Lutykom przeciw Wielkopolanom, azeby potem tem lepiej jednych i drugich trzymac w garsci. W wojnie tej stracil zycie syn Gerona; ale Mieczyslaw swoja droga wojne przegral i bylo wielkie niebezpieczenstwo, ze Gero zajmie Wielkopolske. Te zabojcze wojny przeciw Slowianom jakiem prawem i o co prowadzili Niemcy? Przeciez Slowianie zadnej a zadnej im krzywdy nie wyrzadzili, ani tez nie mysleli o zajeciu niemieckiego kraju. Polacy w tej wojnie po raz pierwszy dopiero z Niemcami sie poznali! Oto Niemcy twierdzili, ze wojny te prowadza w imie Chrystusowe, aby pogan nawracac! A Chrystus Pan zakazal mieczem nawracac. Nawrocenie Polski. Ksiaze Mieczyslaw przyjal chrzest w roku 966 wraz z calym swem panstwem. Nie trzeba sadzic, ze przyjecie wiary sw. przez naszych przodkow stalo sie nagle, bez przygotowania. Pamietajmy, ze sw. Metody wysylal tu swoich uczniow, ktorzy nawrocili, choc niewielu, przeciez tego i owego; a miedzy nawroconymi znalazl sie niejeden, ktory znow swoich przyjaciol nawracal; z ojca na syna w tym i owym rodzie przechodzila wiara sw. i tak w ciagu osmdziesieciu lat od smierci sw. Metodego sporo sie uzbieralo chrzescijan pod panowaniem ksiecia Mieczyslawa. Ksiaze dobrze oczywiscie wiedzial, co sie w panstwie jego dzieje i nie mozna nawet pomyslec, zeby nie wiedzial, co to chrzescijanstwo; zreszta w rodzie jego byla przechowana pamiec o owych gosciach przodka Piasta. Ksiaze nie przesladowal chrzescijan, uzywali oni pod jego berlem zupelnego spokoju; widac i na dworze jego wiara sw. nie byla nieznana, skoro Mieczyslaw postanowil sie ochrzcic; rozumie sie, ze najpierw musiala mu sie religia chrzescijanska spodobac, a wiec musial ja znac jako tako, a dopiero potem namyslic sie mogl, azeby ja przyjac wraz z calem swem panstwem. Kto wie, czy Mieczyslaw i jego poddani byliby sie namyslili tak latwo na wiare chrzescijanska, gdyby nie swieta praca apostolska braci solunskich? Dla Slowian polnocnych, a wiec i dla Wielkopolan wiara chrzescijanska byla wiara niemiecka, bo chrzescijan znali tylko Niemcow, a wiec wrogow swoich, tych, ktorzy ich nietylko zabijali, ale tez ich zony i dzieci. Niemieckiej wiary bylby polski ksiaze za nic w swiecie nie przyjal; - ale on wiedzial, ze nasza sw. wiara nie jest dzierzawa niemiecka, ale jednako niemiecka czy polska, bo mial przyklad wlasnie z historyi sw. Cyryla i Metodego. Gdyby nie to, ze przedtem byli apostolowie i biskupi slowianscy, bylby u nas nikt nie rozumial, ze wiara chrzescijanska jest wiara powszechna, przeznaczona na to, zeby caly swiat byl szczesliwy, jezeli wszyscy beda sobie nawzajem swiadczyli tak, jak wymagaja jej przykazania: nie czyn blizniemu, co tobie nie milo! Mieczyslaw i jego dworzanie powiedzieli sobie: Chociaz przyjmiemy chrzest sw., nie staniemy sie przez to jeszcze niemieckimi poddanymi, i chocbysmy nawet z poczatku mieli miec biskupa niemieckiego, i tak nie bedziemy Niemcami, bo ta religia, jezeli prawdziwie bedzie wykonana, nie niesie ze soba zadnej swieckiej niewoli. Poniewaz sam szczerze sie nawrocil, wiec mogl tez dopilnowac potem szczerze wykonania przepisow religijnych. Te mysli i uwagi trzeba dobrze rozwazyc, bo inaczej nie zrozumialoby sie tej na pozor dziwnej rzeczy, ze cale panstwo ksiecia polskiego Mieczyslawa nawrocilo sie bez gwaltu, bez przemocy, nie przelawszy ani kropli krwi! Karol Wielki, cesarz rzymski i krol niemiecki, rzezie urzadzal wsrod Sasow, zeby ich nawrocic, a nasz Mieczyslaw nie potrzebowal do tego wydac ani jednego srogiego rozkazu! Wszyscy dobrowolnie i ochotnie kruszyli poganskie balwany i dawali sie obmywac woda chrztu swietego. Zapamietajmy to sobie dobrze, ze Polacy sa jedynym na calym swiecie narodem, ktorego nawrocenie obeszlo sie bez meczennikow; jedyny na calym swiecie narod, ktory przyjal wiare sw. katolicka, nie zamordowawszy przedtem zadnego apostola zadnego misyonarza, ktorych dziesiatkami mordowaly inne narody. Wszystkie, ale to wszystkie bez wyjatku inne narody, przysporzyly najpierw niejednemu swietemu korony meczenskiej, nim przez te krew meczenska nawrocic sie daly. Jedni tylko Polacy meczenstwa nikomu nie zadali. Widac tedy, ze do wiary sw. przystepowali nie z rozkazu tylko ksiecia, ale z milosci. Tlumaczy sie to tem takze, ze poganska ich religia najlagodniejsza byla ze wszystkich. Ksiaze Mieczyslaw sadzil moze, ze po nawroceniu Niemcy dadza mu spokoj. Moze znal Niemcow na tyle, aby tak nie myslec; ale za to pomyslal sobie: jezeli po przyjeciu chrztu sw. jeszcze beda zaczepiali moje panstwo, przynajmniej bedziemy wiedzieli, ze nie o religia im chodzi, ale o zabieranie cudzej wlasnosci, gdzie sie da; a wtenczas i my przeciez potrafimy sie bronic przed - bezprawiem. Jakoz panowaniem swojem udowodnil, ze bronic sie umial i to dzielnie. Zastanowic sie tylko trzeba bylo, zkad, z ktorej strony przyjac chrzescijanstwo? Mozna to bylo tak urzadzic na przyklad, zeby pojechac na dwor margrafa Gerona, upokorzyc sie przed nim i z jego poreki chrzest sw. przyjac. Ale Mieczyslaw rozumny zrobil inaczej. Przeciez bylo juz chrzescijanstwo u pobratymcow Czechow, czyzby nie bylo lepiej zlaczyc sie z nimi przy tej sposobnosci i wezwac do zgody pokrewnych Slowian? W Czechach chrzescijanstwo znanem bylo na dworze ksiazecym juz od trzech pokolen. Z Czech tedy postanowil ksiaze Mieczyslaw sprowadzic sobie malzonke i z rak kaplanow czeskich przyjac swiatlo wiary sw. Ozenil sie roku 965 z Dubrawka, ksiezniczka czeska; z nia przybyl do Polski kaplan imieniem Jordan, ktory ochrzcil Mieczyslawa w r. 966 i zostal pierwszym biskupem jego panstwa. W r. 968 zalozyl Mieczyslaw biskupstwo poznanskie. Zdawaloby sie, ze to rzecz prosta, iz w duzym kraju, ktory sie nawrocil, powinno byc biskupstwo; ale w rzeczywistosci nie tak bylo latwo w owczesnych stosunkach politycznych. Dosc powiedziec, ze Czesi juz od studwudziestu lat mieli wtenczas ksiazat chrzescijanskich, a biskupa nie dostali, az dopiero w roku 973, a wiec o piec lat jeszcze pozniej od nas! I czem to wytlumaczyc? Oto Niemcy nie chcieli pozwolic na zalozenie biskupstw w ziemiach slowianskich. Dla krolow niemieckich i ich margrafow religia sw. byla plaszczykiem do celow politycznych. Kogo oni nawrocili, (mieczem ,- bo inaczej jakos nie umieli), tego uwazali za swoja wlasnosc, a ziemie slowianskie przylaczali po chrzcie do swoich niemieckich dyecezyj, azeby w ten sposob ulatwic sobie swieckie takze panowanie nad cudzym zabranym krajem. Biskupi niemieccy owych czasow bywali czesto mezami swiatobliwymi i w sluzbie bozej bardzo gorliwymi; ale nic nie mogli przeciwko wladzy swieckiej, ktora chciala zrobic z nich wygodne dla siebie narzedzia. Pozniej powstal o to nawet wielki spor z papiezami, ktorym nareszcie sie udalo oddzielic to, co cesarskiego, od tego, co boskie; ale za czasow Mieczyslawa rzeczy to byly bardzo pomieszane z soba. Kiedy pierwsi chrzescijanie czescy chrzcili sie w roku 815 w niemieckiem miescie Ratyzbonie (po niemiecku Regensburg), uznali nad soba wladze duchowna ratyzbonskiego biskupa; ztad Czechy byly podlegle temu biskupstwu, zkad pierwsze promienie wiary do kraju sie dostaly; ale gdy wkrotce caly kraj sie ochrzcil, nalezalo mu sie slusznie osobne biskupstwo, bo bylo to rzecza zupelnie niemozebna, aby biskup ratyzbonski, chocby byl najgorliwszy, mogl uczynic zadosc obowiazkom swojego pasterstwa w dyecezyi tak powiekszonej, do ktorej przybywal caly kraj i to taki kraj ktorego jezyka jego ksieza nie znali. Ksiaze czeski sam chrzcil sie nie w Ratyzbonie, ale u sw. Metodego, ktory byl arcybiskupem morawskim; Niemcy niechetni byli temu i z wielka zazdroscia pilnowali zeby sie Czechy nie przylaczyly do dyecezyi morawskiej i strzegli jak oka w glowie, praw biskupow ratyzbonskich. Niedlugo upadlo dzielo sw. Metodego; ale Niemcy i tak nie zezwolili na zalozenie dyecezyi czeskiej, a slabi ksiazeta czescy nie mieli odwagi zalozyc biskupstwa, bo wiedzieli, ze mieliby o to ciezka wojne z Niemcami. Dopiero za czasow Mieczyslawa zmienily sie czasy na lepsze. Slowianskie biskupstwa. Na tronie niemieckim zasiadl wreszcie wladca szlachetny i madry, krol Otton I., ktory takze cesarzem byl, koronowany w Rzymie przez samego papieza. On pokonal Madjarow, tak, ze odtad nie wazyli sie juz wyjrzec poza. Wegry. On krotko trzymal niemieckich ksiazat i margrafow i on pierwszy kazal zakladac biskupstwa w zajetych ziemiach slowianskich i sam zalozyl trzy u Slowian nad Laba: w Braniborze (po niemiecku Brandenburg), w Hawelbergu i w Stargardzie, ktore to miasta byly wtenczas slowianskie. Byl-to krol wielkiego serca i slusznie historycy nadali mu przydomek Wielkiego, Wladze cesarska pojmowal tak, zeby byc swieckim naczelnikiem Europy, pierwszym wsrod krolow, ale nie panem nad nimi, alisci niejako starszym ich bratem, zeby pod jego przewodem pracowali okolo dobra powierzonych sobie ludow, zgodnie, a nie krzywdzac sie nawzajem. Niemcy uwazal za jednego czlonka chrzescijanskiej rodziny ludow, tak samo jak inne ludy i nie zdalo mu sie, ze na to Pan Bog inne narody stworzyl, aby na panowanie niemieckie pracowaly. Kosciol nie byl dla niego sluzka polityki; ale dobrodziejstwem udzielonem od Boga wszystkim ludom jednako, na spolke, a siebie samego uwazal za pomocnika Ojca sw. Za tego to cesarza przypada nawrocenie sie Polski. Mieczyslaw, pomny na przyklad Czech, zaraz przystapil do zalozenia wlasnego, polskiego biskupstwa i ufundowal je r. 968. Cesarz bawil wtenczas we Wloszech, nic tez z tem wspolnego niemial, ale gdy wrocil, nic tez niemial przeciwko temu i o biskupstwo poznanskie nigdy zadnych sporow nie bylo. Sam cesarz zalozyl jeszcze dwa biskupstwa dla Slowian, ktorzy jego berlu podlegali: w Misnii i Zyczy w Gornych Luzycach (dzis po niem. Zeitz). Tak tedy bylo juz slowianskich biskupstw, razem z poznanskiem, szesc; wszystkie ze soba sasiadowaly i mogly tworzyc osobna prowincye koscielna. Tak sie tez stalo: cesarz ufundowal metropolie dla nich w miescie Magdeburgu; arcybiskup magdeburski mial byc niejako prymasem slowianskich dyecezyj. (Miasto Magdeburg stoi takze na ziemi dawniej slowianskiej). Niestety, to magdeburskie arcybiskupstwo w cos innego sie obrocilo po smierci Ottona Wielkiego i nie mieli z niego Slowianie zadnej pociechy, ale przeciwnie, duzo utrapienia; totez Polacy oderwali sie od niego i niedlugo potem wystarali sie o wlasne arcybiskupstwo, aby miec metropolie u siebie, jak sie to nizej opowie. Zacheceni przykladem naszego Mieczyslawa, zaczeli sie tez Czesi starac o biskupstwo w Pradze. Szczesliwie im sie zdarzylo, ze wlasnie byl biskupem ratyzbonskim maz wielkiej swiatobliwosci i sprawiedliwosci, Wolfgang. Ten widzac, ze przeciez samo dobro chrzescijanskiej sprawy wymaga, zeby w Pradze byl biskup, nietylko nie przeszkadzal, ale nawet pomagal Czechom; chetnie pozwolil odebrac Czechy z pod swojej wladzy i tak zaprowadzono roku 973 biskupstwo prazkie. Metropolia Pragi nie byl Magdeburg, ale Moguncya (Mainz); bo arcybiskup moguncki pod tym tylko warunkiem zgadzal sie na ustanowienie w Magdeburgu drugiego arcybiskupstwa, ze sie mu za ten uszczerbek da gdzieindziej wynagrodzenie, aby niemial metropolii mniejszej, niz przedtem; dostal wiec pod swoja zwierzchnosc dyecezye prazka. Tak sie tedy ukladaly sprawy koscielne do okola Slazka. Najblizsza mu byla stolica biskupia morawska i najblizsza apostolka sw. Metodego; juz mial zerwac z niej Slazk pelne owoce, gdy nagle runelo swiete dzielo. Biskupi morawscy po sw. Metodym, Wichman i jego nastepcy, to Niemcy, do ktorych lud niemial zaufania, a nawet sie ich bal; widzac, co robili Niemcy ze sw. Metodym, nie chcial lud "wiary niemieckiej." Z Czech nie mogli przybyc slowianscy kaplani, bo w Czechach nie bylo biskupa, a zatem niemial tez kto kaplanow wyswiecac; totez czeskie chrzescijanstwo nie wywarlo na Slazk zadnego wplywu. Trzeba bylo Slazkowi czekac, az sam ksiaze, nad Slazkiem i Wielkopolska panujacy, przejrzy swiatlem wiary swietej; a ksiaze ten byl daleko na polnoc, dalej mu bylo do chrzescijanstwa, niz slazkim jego poddanym. A gdyby ten ksiaze chrzescijanstwo wazal byl po dawnemu za "niemiecka wiare" i upornie trwalby w poganstwie? Szczesciem, Mieczyslaw zrozumial, ze to wiara nie niemiecka, lecz powszechna i nie bal sie jej przyjac; drugiem szczesciem, ze zaraz zalozyl biskupstwo. W roku 965 przez Slazk jechala Dubrawka z Czech do Wielkopolski; przez Slazk byla droga swiatlu ewangielii. Lud wiedzial, po co i z czem jedzie ksiezniczka do Gniezna. Kaplan Jordan nieproznowal zaiste po drodze, i niejednego pewnie Slazaka ochrzcil wczesniej, niz ksiecia Mieczyslawa. Z czasow sw. Metodego dochowala sie tez w niejednym slazkim rodzie tradycya chrzescijanska; z jakaz rzewnoscia, z jaka uciecha spostrzegala ksiezniczka, ze tu juz sa chrzescijanie, a chociaz jeszcze nieliczni, jednak pewni; skoro ksiaze pomoze, oni sami namawiac beda sasiadow do chrztu sw. Totez podobnie, jak Wielkopolska, tak tez Slazk caly przyjal wiare sw. po cichu, bez wojny, bez przelania kropli krwi i nikogo nie zrobil meczennikiem. Z jakaz radoscia przekonywal sie Jordan o dobrej woli ludu, jak sie cieszyl, ze i w Wielkopolsce tak samo latwo mu pojda sprawy! Bo tez do roku nie bylo w panstwie Mieczyslawa ani jednego balwana, ani jednego balwochwalczego oltarza, a miejsce ich zastapily krzyze: w samym Poznaniu zas wkrotce zabrano sie do stawiania pierwszego kosciola, ktory mial byc pierwsza polska katedra. Nie mozna bylo zakladac od razu wiecej biskupstw w dopiero-co nawroconym kraju; totez Slazk nalezal z poczatku do dyecezyi poznanskiej, a pierwszy biskup slazki-to biskup poznanski. Pierwszy biskup poznanski, - zapamietajmy to, - przez Slazk jechal do Poznania; poswiecal po drodze krzyze, a pierwszy krzyz poswiecil na ziemi slazkiej. Opowiadalismy umyslnie dlugo i dokladnie historye nawrocenia tych naszych stron ojczystych i sasiednich, bo czyz moze byc cos wazniejszego i ciekawszego, jak wiedziec, ktoredy i jakim sposobem dotarlo tutaj swiatlo wiary sw., co pomagalo, a co przeszkadzalo nawroceniu naszych przodkow? Jeszcze nad jedna sprawa zastanowic sie trzeba koniecznie. Wszyscy mili czytelnicy zalowali oczywiscie, ze Slazk nie nawrocil sie od razu za czasow sw. Cyryla i Metodego, boby to przeciez bylo o sto lat wczesniej. Ten zas i ow pomyslal sobie moze przy tem, ze szkoda takze tego slowianskiego nabozenstwa. Ale myli sie, kto mysli, ze to nabozenstwo moznaby rozumiec. Swieci bracia solunscy ulozyli ksiegi koscielne w jezyku wprawdzie slowianskim, ale ani nie po polsku, ani nie po czesku, tylko w jezyku starobulgarskim. Za owych czasow mozna to bylo u nas jako tako zrozumiec. Alec wiadomo, ze jezyki sie zmieniaja, bo sie ksztalca, a wiadomo tez, ze ksiag koscielnych raz spisanych i przez papieza przyjetych nigdy zmieniac nie wolno. I ktozby dzis zrozumial jezyk starobulgarski? Ksieza ruscy, ktorzy maja do dzis dnia liturgie slowianska, tak samo sie musza osobno uczyc jezyka starobulgarskiego, czyli cerkiewnego, jak nasi laciny, a lud tam w sam raz tyle rozumie ksiedza spiewajacego przy oltarzu, jak u nas. Bo nawet w Bulgaryi jezyk od tego czasu zupelnie sie zmienil, a ten, w ktorym pisal byl sw. Cyryl, jest juz dzis jezykiem martwym, to znaczy, ze nikt juz z urodzenia nim nie mowi; tak samo, jak lacina. To jedno - ale to drobnostka; jest jeszcze przy tem cos drugiego i sto razy wazniejszego. Sw. Cyryl i Metody byli w jednosci z Ojcem sw., i z katolickim rzymskim Kosciolem i sa przez ten Kosciol kanonizowani. Ale juz za ich czasow patryarcha Konstantynopolitanski oderwal sie od jednosci koscielnej i wzniecil schyzme - ktora trwa dotad; jak dalej zobaczymy, napracowala sie Polska krwawo, zeby te schyzme choc w czesci nawrocic. Otoz to przykro sie robi czytac, ze po sw. Metodym nastal niedobry Wichman, zly biskup niemiecki; zal sie robi, ze nie nastapil po nim biskup slowianski. Ale czy ten slowianski biskup, podlegly patryarsze w Konstantynopolu, nie moglby byc takze zlym biskupem i usluchac glosu zlego patryarchy i wtracic nas na cale wieki w schyzme? Pieknie-to, obrzadek slowianski; ale nie kazdy biskup taki, jak sw. Metody; a skoro obrzadek slowianski w tamtych czasach mial ze soba niebezpieczenstwo schyzmy, wiec lepiej, ze go nie bylo, niz zeby mial byc schyzmatycki. Dziwne sa sciezki Opatrznosci; dajac Morawom Wichmana, moze je Opatrznosc ocalila od biskupa schyzmatyckiego; dajac zas nam rozne ciezkie biedy z Niemcami, moze nas za to ocalila takze od schyzmy! A skoro tak, badzmyz zadowoleni ta historya i taka, jaka nam dala wola Opatrznosci, a starajmy sie byc godni zawsze jej opieki, o ktora prosmy dla tej polskiej slazkiej ziemi, na ktorej pierwszy polski biskup pierwszy zatknal krzyz. III. Slazk pod krolami polskimi. Mieczyslaw I. Ze sprawami koscielnemi zalatwilismy sie naprzod, poniewaz uwazamy je za wazniejsze; zeby je zrozumiec dobrze, trzeba bylo juz w poprzednim rozdziale potracic tu i owdzie o sprawy owczesnej polityki, ale czynimy to o tyle tylko, o ile to bylo koniecznem. Teraz dopiero przypatrzymy sie temu w porzadku. Ksiaze Mieczyslaw otrzymal po ojcu swym, Ziemomysle, nie duze panstwo: skladalo sie ono tylko z dwoch prowincyi: Wielkopolski i Slazka; Wielkopolski wieksza czesc skladala sie z bagien, a poludniowy Slazk byl caly prawie jednym wielkim lasem. Nie nalezal do panstwa polskiego jeszcze Krakow; prowincya krakowska byla dawniej czescia panstwa Wielkomorawskiego, a gdy po jego upadku wzrosly Czechy, ksiazeta czescy zajeli Morawy, a nastepnie, okolo roku 950 takze Krakow. Nad malem tem panstwem polskiem ciazyla przewaga krolestwa niemieckiego. Z trwoga spogladali Ziemomysl i syn jego Mieczyslaw na Zachod: tam nad dolna Odra i Laba coraz dalej posuwali sie niemieccy margrafowie; trwoga, smiertelna trwoga coraz bardziej zblizala sie do Wielkopolski. Przypomnijmy sobie z poprzedniego rozdzialu (str. 34), jak margrabia Gero podstepem chytrze uzyl przeciw Mieczyslawowi Wichmana; bylo to w r. 963, to pierwsze orezne starcie sie Polakow z Niemcami. Polegl wowczas brat Mieczyslawa, niewiadomego imienia. Po tej klesce zapragnal Mieczyslaw laczyc sie w zgodzie z Czechami, azeby przez lacznosc oba narody silniejsze byly wobec wspolnego nieprzyjaciela; wiemy juz, ze roku 965 przyjechala Dubrawka, a na rok 966 przypada nawrocenie calego panstwa Mieczyslawowego. Jezeli kiedy, toc w tym roku, kiedy Polacy nawracali sie, powinni byli miec spokoj od Niemcow-chrzescijan! Ale wlasnie na ten rok postanowil Gero najechac na kraj, i do wody chrztu sw. domieszac krwi ludzkiej. Szczesciem Mieczyslaw przewidywal to i zawczasu zazadal pomocy od swego tescia, czeskiego ksiecia Boleslawa I., ojca Dubrawki; przybyly tez dwie roty jazdy. Wichman podburzyl na chrzcacych sie Polakow poganskich Pomorzan, ale spotkal go za to palec bozy: sam Wichman polegl we Wrzesniu 966 roku. Po Geronie i Wichmanie nastal w tych stronach margraf Odon; ten w roku 972 uzbroil wielka wyprawe na Wielkopolske, ale Mieczyslaw byl gotow do obrony i w bitwie nad rzeka Cydyna, w ktorej dowodzil drugi brat Mieczyslawa, Czcibor, poniesli Niemcy straszna kleske. O wszystkiem tem nic nie wiedzial cesarz Otton I., zwany Wielkim, bo wlasnie w te lata 966-972 bawil we Wloszech. Gdy go doszla wiesc o porazce niemieckiego wojska, dotknela go wielce i wyslal natychmiast poslow do Odona i Mieczyslawa, nakazujac Odonowi, zeby sie nie wazyl wojny dalej prowadzic, a Mieczyslawowi polecajac, zeby sie tez nie mscil dalej na Niemcach, ale czekal, az cesarz wroci. Cesarz obiecywal, ze te spory sprawiedliwie rozsadzi. Skoro wrocil, zaczeli go ksiazeta i margrafowie niemieccy podburzac na Polske; cesarz mial jednak podejrzenie, czy mu szczera prawde mowia, a nie chcial krzywdzic ksiazecia nawroconego. Zwolal tedy zjazd do Kwedlinburga w r. 973, na ktory wezwal margrafa Odona, a zaprosil Mieczyslawa; przyjechal tez Boleslaw Czeski. Cesarz uznal, ze slusznosc po stronie polskiej, a Mieczyslawa oglosil publicznie swoim przyjacielem. Za to Mieczyslaw uznal, ze koronowany przez papieza cesarz rzymski jest pierwszym monarcha chrzescijanstwa i na znak, ze taka wladza cesarska, jak ja Otton I. rozumie, sprawiedliwa i chrzescijanska, nietylko nikomu nie szkodzi, ale nawet pozyteczna bylaby dla wszystkich narodow, hold cesarzowi zlozyl. Hold ten nie odnosil sie do krolewskiej niemieckiej korony, lecz do cesarskiej rzymskiej. Margrafowie wmawiali w cesarza, ze Mieczyslawowi nie mozna wierzyc, ze skoro tylko przestanie sie trzymac przeciwko niemu osobne wojsko pod osobnym margrafem, on zaraz napadnie na kraje niemieckie: co bylo lichym wymyslem, bo ksiaze polski cudzego nie laknal, byle mogl swoje obronic; zeby tez upewnic wszystkich o swojej dobrej woli, dal cesarzowi na zakladnika wlasnego swego syna, szescioletniego Boleslawa, zrodzonego z Dubrawki. Na poludniu, udalo sie Mieczyslawowi na samym poczatku swego panowania odzyskac Krakow i rozszerzyc granice swego panowania az po rzeki Bug i Zbrucz na wschodzie; tutaj uwazal sie za bezpiecznego, tu go od Niemcow oddzielaly z jednej strony Morawy i Czechy, z ktorymi byl w przyjazni. Mniej tez baczyl w ciagu swego panowania na poludniowa strone; gdy w tem niespodzianie tu wlasnie zjawil sie wrog nowy, nie od zachodu, o ktory ciagle sie turbowal, ale od wschodu. Oto Rusini napadli na panstwo polskie w r. 981, pod wodza swego ksiecia Wlodzimierza Wielkiego i zabrali tak zwane grody czerwienskie t. j. wschodnia czesc tej poludniowej prowincyi, pomiedzy Zbruczem a Sanem. Ciezka to byla dla Polski kleska, tem bardziej, ze wlasnie rownoczesnie niemal zaczely sie psuc stosunki z Czechami. Nie bylo rady, Mieczyslaw musial byc albo zupelnie pewny Czech, albo tez sam rozszerzyc tu swoje panowanie, zeby nie utracic jeszcze na nowo Krakowa, na ktory Czesi mieli znowu ochote. W roku 986 zaczyna sie wojna z czeskim Boleslawem II., ktora skonczyla sie zdobyciem Moraw przez Mieczyslawa; odtad naleza Morawy do panstwa polskiego az do r. 1029. Obydwa wojska, czeskie i polskie, potykaly sie w tej wojnie na Slazku, i to jest pierwsza wojna, na slazkiej prowadzona ziemi. Z poczatku szczescilo sie Czechom, zdawalo sie nawet, ze Slazk zagarna: zaraz 986 roku zajal Boleslaw czeski Niemcze, warowny grod na Slazku i trzymal go w swej mocy az do r. 990. W tym-to roku zebral polski ksiaze wieksze wojsko i nietylko Niemcze odebral, ale ruszyl dalej na poludnie i Morawy do panstwa swego przylaczyl. To zwycieztwo bylo ostatnim czynem Mieczyslawa, ktory wnet potem umarl, juz w r. 992. Przed smiercia zapisal panstwo swoje stolicy apostolskiej, to znaczy, ze uznal papieza swoim zwierzchnikiem; zrobil to dla tego, zeby nastepcy jego nie byli nagabywani przez krolow niemieckich o skladanie holdu i daniny. Mieczyslaw nawrocil sie szczerze i cala rodzina jego odznaczala sie gorliwoscia do wiary sw. Ta polska dynastya, ledwie sama nawrocona, niosla zaraz dalej swiatlo ewangelii. Oto w r. 972 wydal Mieczyslaw siostre swa, Adelajde, zwana Bialakniahini (t. j. piekna ksiezna) za poganskiego krola. Wegier, Giejze. Adelajda Piastowna hyla dla Wegier tem, czem dla nas czeska Dubrawka. Pozyskala meza dla prawdziwej wiary i nowy Kosciolowi przysporzyla narod. Ona-to jest matka sw. Szczepana, krola wegierskiego, ktory byl tedy siostrzencem Mieczyslawa I., a stryjecznym bratem syna jego i nastepcy, krola polskiego Boleslawa Chrobrego. Piastowska dynastya przeniosla stolice z Kruszwicy do Gniezna jeszcze za czasow poganskich. Mieczyslaw I. przeniosl ja do Poznania, a syn jego, Boleslaw, obral sobie stolice w Malopolsce, w Krakowie, ktory odtad pozostal stolica Polski az do roku 1596, (do czasow krola Zygmunta III, ktory przeniosl znow stolice gdzieindziej, do Warszawy). Sw. Wojciech, krol Boleslaw Chrobry i cesarz Otton III. Krol Boleslaw byl tez o rozszerzenie wiary sw. niezmiernie dbaly. W spadku po ojcu spadly nan klopoty na polnocy; musial toczyc ciezkie wojny z Pomorzanami, ktorych nareszcie pokonal i kraj ich do panstwa polskiego wcielil, rozszerzywszy przez to panowanie swoje az do morza Baltyckiego, zajawszy miasta Szczecin i Gdansk roku 994. Postepowal Boleslaw w zdobytym kraju zupelnie inaczej, niz Niemcy: nie zamyslal poddac Pomorza dyecezyi poznanskiej, ale umyslil zalozyc dla Pomorzan osobne biskupstwo w nadmorskiem miescie Kolobrzegu. Z Pomorzami sasiadowal na wschod lud Prusakow, ktorzy calkiem nie byli Slowianami, ale obcego nam szczepu lotewskiego. Nazwa ta, przywiazana dzisiaj do pewnej czesci narodu niemieckiego, niemiala jednak pierwotnie zadnej a zadnej stycznosci z Niemcami; w dalszym ciagu historyi zobaczymy, jak sie to stalo, ze dzis Niemcow nazywa sie Prusakami a glowne niemieckie panstwo krolestwem pruskiem. Otoz tych poganskich Prusakow, mieszkajacych na wybrzezu Baltyckiego morza pomiedzy Gdanskiem a Krolewcem pragnal Boleslaw tez nawrocic i ogladal sie w tym celu za stosownym apostolem; znalazl go w czcigodnej osobie sw. Wojciecha, biskupa prazkiego, a polskiego patrona. Swiety Wojciech byl Czechem, a .pochodzil z moznego ksiazecego rodu Slawnikow; wychowal sie w uczonym zakonie Benedyktynow w Magdeburgu, w roku 982 zostal biskupem prazkim. Objawszy swa dyecezye spostrzegl zaraz, ze duzo tu trzeba bedzie wykorzeniac bledow i obyczajow przeciwnych chrzescianstwu: dosc powiedziec, ze Czesi nie mogli sie przyzwyczaic do porzadnego zycia rodzinnego, ale brali i odrzucali zony, jak im sie zachcialo, miewali nawet po kilka na raz. Swiety biskup surowo sia zabral do wyplenienia kakolu, ale gorliwosc jego ten tylko miala skutek, ze mu zupelnie odmawiano posluszenstwa, a nie bylo duchowienstwa, ktoreby go poparlo. (To byl skutek z tego, ze Czesi przez sto lat nie mieli swojego biskupa, przez zazdrosc Niemcow!) Sw. Wojciech rozzalony opuscil swoja dyecezye i udal sie na pielgrzymke do grobu sw. apostolow Piotra i Pawla, do Rzymu, azeby tu w modlitwie uprosic sobie laske daru nawracania. W dwoch slawnych wloskich klasztorach benedyktynskich, w Monte Cassino i w Rzymie na Awentynie spedzil przeszlo cztery lata, az go wreszcie dyecezanie sami w roku 993 prosili, zeby wrocil. Ale biskup nie znalazl u nich poprawy; co gorsza, mozny rod Werszowcow, z dawien dawna nieprzyjaciele rodu Slawnikow, podzegali lud przeciw niemu: musial powtornie opuscic Prage i udal sie na Wegry, gdzie ochrzcil syna krola Gejzy, krolewicza Szczepana, ktory pozniej w poczet swietych zostal wyniesiony. Z.Wegier wybral sie drugi raz do Wiecznego Miasta, zamieszkal znowu u Benedyktynow na Awentynie i tutaj poznal sie z krolem niemieckim i cesarzem, z mlodziutkim, bo zaledwie 17-letnim Ottonem III. Byl to mlodzian wielkiej szlachetnosci, godny nastepca Ottona Wielkiego. Zamierzal on wszystkich krolow i ksiazat chrzescijanskich objac w jeden wielki zgodny zwiazek pod przewodnictwem rzymskiego cesarza; marzyl o tem, zeby sie udalo wznowic to starozytne rzymskie panstwo, ale nie przemoca oreza, lecz dobra wola i wezlem milosci chrzescijanskiej. Wszyscy monarchowie mieli sobie byc rowni w tym zwiazku. Krol niemiecki niemial znaczyc wiecej od innych krolow, chyba, zeby na jego glowie cesarska spoczela korona; natenczas mialby byc pierwszym pomiedzy monarchami, ale nie dlatego, ze byl krolem niemieckim, lecz tylko dla tego, ze rzymskim byl cesarzem. Sw. Wojciech stal sie w Rzymie mistrzem mlodego cesarza, ktory wlasnie przebywal tu celem obrony papieza przed zbuntowanym ludem rzymskim. Otton III., "przejety natchnieniami sw. meza, pragnal w wskrzeszonem cesarstwie rzymskiem utwierdzic panowanie Boze na ziemi, u chrzescijan utrzymac poszanowanie praw Bozych potega cesarskiego ramienia, u pogan zapalic pochodnie wiary." Sw. Wojciech, Slowianin, zwracal oczywiscie uwage cesarska na to, co za obraza boska plynie z niechrzescijanskiego zachowania sie Niemcow wzgledem Slowian, a co za zasluga bylaby, gdyby caly ten olbrzymi swiat slowianski pozyskac do wspolnej z cesarstwem pracy, jak przybyloby ducha bozego historyi Europy, gdyby i Zachod i Wschod, swiat germanski i slowianski, nie o czynieniu sobie krzywd myslaly, ale o urzadzeniu swych panstw po chrzescijansku, oddajac sobie bez zawisci nawzajem, co sie kazdemu nalezy. Na Wschodzie znal sw. Wojciech meza, ktory byl godzien podjac sie tej wspolnej z cesarzem pracy, a mial dosc potegi, zeby te Slowianszczyzne zjednoczyc i dosc rozumu, zeby wiedziec jak ja urzadzic: mezem tym, wybranym przez sw. Wojciecha do pomocy Ottonowi III. byl ksiaze Boleslaw Chrobry, ktorego slawa doszla juz do Rzymu, a o ktorym i sw. Wojciech i cesarz przedtem juz wiedzieli, ze po nim mozna sie spodziewac wielkich czynow. Postanowiono, ze sw. Wojciech sam pojedzie do Polski, rozmowic sie z Boleslawem. Otton przyjal w Rzymie z rak papiezkich cesarska korone; na koronacyi tej byl sw. Wojciech, dzialo sie to w roku 996. Zaraz potem wybrali sie obaj na polnoc. Sw. Wojciechowi wypadla droga znowu przez Slazk, jak niegdys Jordanowi. Jest podanie, ze wtenczas zalozyl koscioly w Cieszynie, w Bytomiu i w Opolu; nie da sie historycznie sprawdzic ze starych dokumentow i zaden z kosciolow, ktore tam pozniej istnialy, nie byl taki stary, zeby byl mogl pochodzic z tych czasow. Zapewne trzeba rozumiec to podanie tak, ze sw. Wojciecli w tych miastach po drodze wypoczywal, nauki i sakramentow sw. udzielal i postaral sie o urzadzenie jakich kaplic na poczatek. Kosciolow bowiem na Slazku jeszcze nie bylo; swiety Wojciech przejezdzajac przez Slazk, spostrzegl ten brak i postanowil mu zaradzic; jakoz potem na dworze Boleslawa Chrobrego o tem nie zapomnial. Byc moze, ze najstarsze koscioly w Cieszynie, w Bytomiu i w Opolu powstaly z porady sw. Wojciecha; ale on sam ich nie zakladal, a w kazdym razie byly to raczej male drewniane kaplice, niz koscioly w prawdziwem znaczeniu tego slowa. Boleslaw polski przyjal sw. Wojciecha z krolewskiemi honorami. Najzupelniejsza jednosc zapanowala pomiedzy ksieciem a swietobliwym biskupem. Boleslaw pragnal jeszcze nawrocic lud Prusakow, a sw. Wojciech z zapalem podjal sie tego zadania. Zawezwal brata swego, Radzyna, do pomocy i z kilku uczniami wyprawil sie nastepnego roku, 997, pomiedzy bagna pruskie; niestety zginal tu meczenska smiercia, napadniety przez barbarzynskich Prusakow podczas ofiary mszy sw. Boleslaw wielce sie zasmucil, i pragnal miec przynajmniej cialo meczennika. Prusacy nie chcieli go wydac, az Boleslaw obiecal im tyle zlota, ileby cialo wazylo; wtenczas dopiero Prusacy przyslali. Sprowadzono swiete zwloki do Gniezna i pochowano w nowozalozonym kosciele, gdzie do dzis dnia spoczywaja wslawione cudami. Cesarz Otton musial wkrotce potem wyjechac znowu, do Wloch; skoro tylko powrocil, postanowil odwiedzic grob swego swietego mistrza, a przy tej sposobnosci ulozyc sie z Boleslawem. W r. 1000 wybral sie w te podroz z wielkim dworem i znow jemu takze droga wypada przez Slazk: tutaj na granicy Polski oczekiwal nan Boleslaw w Ilwie nad rzeka Bobra i ztad razem jechali do stolicy, do Gniezna. Stanawszy w Gnieznie, zblizyl sie cesarz bosa noga do swiatyni Bogarodzicy, w ktorej cialo sw. Wojciecha spoczywalo; zlozywszy tam gorace modly, nie mogl sie Otton nadziwowac bogactwom i wystawnosci kosciola i rzekl do otaczajacych go panow, ze daleko wiecej jeszcze u Boleslawa oglada, niz o nim poslyszal i ze nie godzi sie takiego wladce, za ksiecia poczytywac, lecz raczej wyniesc do krolewskiej godnosci. Uznal Boleslawa monarcha rownym wszystkim innym, mianowal go "sprzymierzencem i przyjacielem cesarstwa rzymskiego" i wezwal go, zeby sie krolewska koronowal korona, jako pierwszy krol w calej Slowianszczyznie. Na znak, ze Polska w niczem nie ma byc zalezna od Niemiec, zazadal Boleslaw, zeby biskup poznanski nie podlegal juz arcybiskupowi magdeburskiemu, ale zeby kosciol polski sam osobna stanowil dla siebie prowincye koscielna. Przystal na to cesarz, a Boleslaw zabral sie zaraz do ustanowienia polskiej metropolii. Zalozyl w Gnieznie arcybiskupstwo, jako najwyzsza w Polsce wladze i godnosc duchowa; pamietajac zas o tem, ze brak biskupow zle wplywa na poddanych, pozakladal tez nowe biskupstwa w swojem panstwie: w Krakowie dla Malopolski, w Kolobrzegu dla Pomorza i we Wroclawiu dla Slazka; wszyscy ci biskupi, wraz z poznanskim podlegali odtad arcybiskupstwu gnieznienskiemu. Pokazuje sie z tego, jak to Boleslaw zrozumial obowiazki chrzescijanskiego monarchy. Slazk polecil mu zapewne sw. Wojciech, widzac, ze niema kosciolow; Boleslaw tez zaraz kazal zaczac stawiac katedre w Wroclawiu. Zajecie Czech. Wojny z Niemcami. Juz drugi raz zdawalo sie, ze Polska bedzie z Niemcami w najlepszej przyjazni, ale jak Otton Wielki za Mieczyslawa, tak tez Otton III. za Boleslawa, wkrotce po ugodzie umarl. Gdy w r. 1002 nastal cesarz Henryk II., zmienily sie zupelnie czasy! Przeciwko Henrykowi wybuchl zaraz na poczatku wielki rokosz saksonskich panow. Boleslaw mial sobie za powinnosc chrzescijanskiego wladcy dopomodz cesarstwu, ktorego byl sprzymierzencem; udaje sie ze swemi posilkami na wojne, rozgramia rokoszan i zdobywa w tej wojnie wlasnemi silami Luzyce; nie zabiera tego kraju dla siebie, ale ze go zdobyl na Henrykowych nieprzyjaciolach, wiec Henrykowi oddaje. Jedzie potem na dwor cesarski do Merseburga i tu z jakaz spotyka sie podzieka? Oto zadaja od niego holdu! Oczywiscie odmowil i gniewny z miasta wyjechal. Zaraz za miastem napadli nan zabojcy, nastawieni przez Henryka, ktory skrytobojczo chcial sie pozbyc poteznego sasiada, zeby przeszkodzic rozwojowi Polski. Szczesliwie uszedl Boleslaw zdradzieckiej zasadzki i zaczal teraz inaczej mowic. Wojsko mial gotowe; najechal pogranicze, spalil miasto Strele, uprowadzil mnostwo niemieckich jencow a Luzyce przylaczyl do polskiego panstwa. Przeciw cesarzowi znalazl sobie sojusznikow w samychze Niemczech i zawarl przymierze z ksiazetami Austryi z rodu Babenbergow. Nastepnego roku zajal Boleslaw Chrobry Czechy. W tym kraju straszne byly zamieszki skutkiem ustawicznych swarow i wasni w domu ksiazecym. Ksiaze Boleslaw Rudy, wygnany z kraju, schronil sie do Polski pod opieke Boleslawa Chrobrego, za ktorego tez staraniem i poparciem tron odzyskal. Ale wrociwszy do swego kraju, takim sie stal okrutnikiem, ze znaczna czesc narodu na nowo go zrzucila z tronu a do objecia rzadow wezwala Boleslawa Chrobrego, ktory tez wjechal uroczyscie do Pragi wsrod wielkiej radosci ludu. Czesi jednakze nie byli zgodni w swem zdaniu. Byly tam dwa stronnictwa. Jedno pragnelo pozbyc sie na wzor Polski zwierzchnictwa niemieckiego i w lacznosci z Polska utworzyc wielkie slowianskie mocarstwo, ktoreby bylo na tyle potezne, zeby sie nigdy nie potrzebowalo bac Niemiec. Drugie jednak stronnictwo, zaslepione, stalo po stronie cesarza. Cesarz Henryk zgadzal sie, aby Boleslaw Chrobry panowal takze w Czechach, ale pod warunkiem, zeby mu zlozyl z Czech hold, jak to czynili dotychczas wszyscy ksiazeta czescy. Boleslaw jednak po to do Czech przybyl, aby ten kraj uwolnic od niemieckiego poddanstwa; wiec odmowil. Na to tylko czekalo niemieckie stronnictwo w Czechach; wezwali Henryka, a cesarz z wielkiem wojskiem rozpoczal wojne. Boleslaw staral sie poruszyc wszystkich zachodnich Slowian przeciw Niemcom; ale poganscy Lutycy nienawidzili Polski za to, ze przyjela chrzescijanstwo i woleli polaczyc sie z Niemcami przeciw Polsce, a w Czechach nie znalazl Boleslaw dostatecznego poparcia. Roku 1004 musial ustapic z Pragi, a w nastepnym roku, gdy Lutycy polaczyli sie z Henrykiem, bronic musial granic polskich. Wtenczas to w roku 1005, wtargneli Niemcy po raz pierwszy na Slazk, pod Krosnem przeszli przez Odre i szli pod Miedzyrzec, zkad wpadli dalej do Wielkopolski; nie wiele jednakze wskorali, skoro cesarz musial zawrzec pokoj pod Poznaniem taki, ze owczesni kronikarze donosza, iz pokoj ten wielkim zalem go przepelnil. Gotowal sie tez Henryk do nowej wojny. Boleslaw probowal jeszcze raz polaczyc narody slowianskie do wojny z Niemcami, ale Czesi i Lutycy, "sami sobie grob kopiac", sami cesarza uwiadomili o zamiarach polskiego wladcy. Zeby uprzedzic cesarza, ruszyl Boleslaw predko nad Labe i Sale, zapedzil az pod Magdeburg, a obsadzil dobrze wojskiem Luzyce. Henryk dopiero po czterech latach zdobyl sie na odwet; czeski ksiaze Jaromir powiodl niemieckie wojsko na Polske, ale nie zaszedl dalej, jak na Slazk, bo Slazacy, wyuczeni przez swego monarche, dobrze sie Niemcom dali we znaki. Z pod Glogowa musieli sie wrocic, jak niepyszni. Bylo to w r. 1011. Nastepnego roku Slazacy po raz drugi dzielnie sie spisali i odjeli Henrykowi ochote do dalszej wojny. Z koncem 1012 r. kazal cesarz zapytac sie, czyby Boleslaw nie przystal na pokoj. W samych tez Niemczech odzywaly sie rozmaite glosy. Sw. Bruno glosno cesarza przestrzegal, "zeby nie nastawal na zgube chrzescijanskiego ksiecia, dzielnego pracownika w winnicy Panskiej." Rad tez byl cesarz, gdy Boleslaw wyprawil do niego na uklady swego syna, Mieczyslawa; Henryk przyjal go teraz w Merseburgu inaczej, grzeczniej, niz przed 11 laty jego ojca; teraz juz nie urzadzal zasadzek, ale naprawde o przyjazn Boleslawa sie staral i na utwierdzenie pokoju skojarzyl malzenstwo krolewicza Mieczyslawa z cesarska ksiezniczka Ryksa, siostrzenica Ottona III. O Luzyce sie nie tylko nie upominal, ale przyznal je sam Polsce. Dzialo sie roku 1013. Zaledwie minely dwa lata, trzecia wybuchnela wojna. Boleslaw probuje znowu polaczyc sie z Czechami; nie chce juz sam zajac czeskiego tronu, ale zada tylko przymierza przeciw wspolnemu nieprzyjacielowi. Poslal z tym planem syna swego Mieczyslawa do czeskiego ksiazecia Ulryka, ale ten ostrzegl Henryka, a krolewicza polskiego wydal mu zdradziecko do niewoli. To przyspieszylo jeszcze wojne, ktora trwala przeszlo trzy lata. Wyprawa Henryka w r. 1015 nie powiodla sie. Druga niemiecka wyprawa w roku 1017 byla znowu wojna slazka: Henryk ruszyl na Glogow, ale dal spokoj, nie chcac drugi raz probowac wstydu pod tem dzielnem miastem. Boleslaw czekal na Niemcow w Wroclawiu, ale widzac, ze powoli bardzo sie ruszaja, ruszyl im naprzeciw do Glogowa. Henryk jednak nie chcial sie z nim spotkac i poszedl pod Niemcze, gdzie naprozno czas tracil, oblegajac nadaremno to miasto, ktore doskonale sie tez bronilo. Z pod Niemczy wrocil do domu przez Czechy, ktorych ksiecia mial teraz na swoje uslugi. Boleslaw gotowal sie do nowego najazdu Niemiec i bylby znowu oparl sie az o Sale; cesarz prosil o pokoj, Boleslaw nie mial ochoty go zawrzec, ale wreszcie przystal, bo tymczasem zaszly wypadki, ktore zmuszaly go zwrocic sie na wschod, ku Rusi, gdzie bardzo wiele bylo do czynienia. Zawarli tedy roku 1018 pokoj w Budziszynie w Luzycach: cesarz nietylko przyznawal ten kraj Polsce, ale zrzekl sie wszelkich praw do zwierzchnictwa nad Polska, uznajac zupelnie jej niezawislosc i monarsze stanowisko jej wladcow. Swoja droga czyhal ciagle na poslow Boleslawa wyprawianych do Rzymu, zeby mu ztamtad nie przywiezli krolewskiej korony. Pokoj Budziszynski zakonczyl jedne dopiero polowe roboty Boleslawowej: na zachodzie Slowianszczyzny (o ile jej nie psuli Czesi). Pozostawala Slowianszczyzna wschodnia. Zdobycie Kijowa. Na wschod od Polski byla Rus. Rusini przyjeli chrzescijanstwo w 22 lat po chrzcie Polski, tj. w roku 988, a przyjeli je z Konstantynopola, w obrzadku greckim. Bylo to za panowania Wielkiego ksiecia ruskiego Wlodzimierza. Nastepca jego, Swietopelk, byl zieciem naszego Boleslawa; wygnany ze swej stolicy, z Kijowa, przez brata Jaroslawa, zwrocil sie do tescia z prosba o pomoc. Boleslaw w zwyciezkim pochodzie przebyl cala Rus, zdobyl Kijow i przebywal tam od Sierpnia 1018 r. przez jedenascie miesiecy. Dla pewnosci pozostawil Swietopelkowi swoje zalogi na Rusi; ale skoro tylko do Polski wrocil, sam Swietopelk kazal je zdradziecko wyciac. Natenczas Chrobry pogodzil sie z Jaroslawem i jemu tron Kijowski przyznal, odejmujac jednak od jego panowania grody czerwienskie, ktore do polskiego panstwa na nowo przylaczyl. Kijow byl miastem znacznem, o duzo wiekszem od wszystkich polskich lub niemieckich w owe czasy. Niezmierne tam gromadzily sie bogactwa, a to z powodu zyskownego handlu z Konstantynopolem. Europa wschodnia w ogole byla w owe czasy bez porownania bogatsza, anizeli zachodnia; pod tym wzgledem stosunek byl zupelnie inny, niz za naszych czasow, a miasta nie tylko nasze i niemieckie, ale nawet francuzkie wydawaly sie nedznemi osadami w porownaniu z miastami greckiemi i ruskiemi. Na zachodzie nie miano ani nawet pojecia o tych wygodach i zbytkach, o tym przepychu, jakim sie panoszyli zamozni mieszkancy wschodu. Boleslawowi towarzyszyla do Kijowa druzyna niemieckiego rycerstwa, bo od pokoju budziszynskiego byl w przymierzu z cesarzem. Tak nasi, jakotez Niemcy, nie mogli sie nadziwowac wspanialosciom Kijowa; bylo im to, jakby wiesniakom, gdy nagle z pod ubogiej strzechy dostana sie do palacu, na miekkie kobierce, po ktorych stapac nie umieja. Z dumnego Kijowa zablysnela potega polskiego ramienia! Rozkaz polskiego monarchy rozlegal sie od Laby do Dniepru! Tron kijowski zawisl od jego woli i skinienia! Z wyjatkiem Czech cala polnocna Slowianszczyzna jednej podlegla woli! Teraz byl czas pomyslec o spelnieniu tych wznioslych zamiarow, o ktore starali sie sw. Wojciech i szlachetny Otton III, zeby wytworzyc w Slowianszczyznie wielkie chrzescijanskie krolestwo. Pojal dobrze znaczenie tej chwili Boleslaw; z Kijowa wyprawil poselstwa do obydwoch cesarzy: do rzymskiego w Niemczech i do byzantynskiego w Konstantynopolu, oglaszajac niejako powstanie slowianskiego mocarstwa. " Obiecal przyjazn sasiedzka, jezeli jej dozna nawzajem; zagrozil, ze potrafi byc wrogiem strasznym a niezwyciezonym." Z Kijowa wyprawial Boleslaw te poselstwa, zeby dac poznac, ze Kijow jest pod jego zwierzchnicza wladza; ale nie myslal bynajmniej pozbawic przez to Rusinow ich wlasnych ksiazat. Owszem, gdy Jaroslaw okazal ochote do zgody, przywrocil go na tron kijowski, bo nie o zdobycz mu chodzilo, nie o zabor nieprawny cudzych krajow, ale tylko o to, zeby jak najwiecej Slowianszczyzny natchnac jedna mysla chrzescijanska, a zachodnie jej kresy ocalic przed niemieckim zalewem zLych cesarzow i ich margrafow. Do tego trzeba bylo potegi. Rus lubiala przeszkadzac wojnami od wschodu, wiec trzeba ja bylo trzymac w uleglosci, ale nie w niewoli. Tej Boleslaw Rusi nie narzucal a za tym szlachetnym przykladem poszla nastepnie cala historya polska, nie niosac nigdy nikomu niewoli i o tyle tylko orez z pochwy wyjmujac, o ile to koniecznem bylo dla wlasnego bezpieczenstwa. O jedno tylko bal sie Boleslaw na Rusi. Kiedy ksiaze kijowski Wlodzimierz sie ochrzcil, czynil to w obrzadku wschodnim, ale w katolickim kosciele, bo owczesny patryarcha pozostawal w jednosci z powszechnym Kosciolem i z glowa jego, Ojcem sw. w Rzymie. Ale nad Konstantynopolem zawisla juz schyzma i Boleslaw przewidywal, ze moze ona tam sie ugruntowac i potem na Rus sie przeniesc; juz dawniej za sw. Cyryla i Metodego byly tego pierwsze oznaki. To tez wydajac swa corke za Swiatopelka, dodal jej za kapelana sw. Reinborna, gorliwego misyonarza, w tej mysli, zeby dwor ksiazecy i ludnosc naklanial na obrzadek rzymski. Z tego samego powodu, z obawy schyzmy, nie popieral w swem wlasnem panstwie obrzadku slowianskiego, gdzie jeszcze jego slady zostaly, ale wolal liturgie lacinska, nie bojac sie, zeby to mialo wiesc za soba niewole niemiecka, bo przeciez mial juz polska metropolie w Gnieznie. Polska ludnosc zrozumiala intencye madrego wladcy; stala wiernie i trwale przy Rzymie, a swoja droga hardo przeciw Niemcom. Ale nie zrozumieli tych intencyj Rusini; swiety Reinborn przesladowany, skonczyl u nich w wiezieniu twardy meczenski zywot. Potem jeszcze zobaczymy, co za nieszczesne, oplakane skutki sprowadzila schyzma na Rus. Koronacya. Wrociwszy do Polski, zaczal Boleslaw myslec o koronacyi. Slal znowu do papieza i znowu poslowie jego jeczeli w niemieckich wiezieniach. Za daleko bylo z Gniezna do Rzymu, zeby przewiesc krolewska korone bezpiecznie przez szeregi wrogow! Nareszcie w roku 1024 zwolal Boleslaw biskupow polskich, a odbywszy z nimi narade, postanowil sie koronowac. Byc moze, ze otrzymal z Rzymu jakas tajemna wiadomosc, ze stolica apostolska wie o jego stosunkach i nic niema przeciw przywdzianiu korony; jakoz papiez zaden nigdy tego nie zganil i krolewskiego tytulu nie przeczyl. Byc tez moze, ze oparl sie na tem, co z ust sw. Wojciecha slyszal, tego swietego, ktory byl mistrzem Ottona III, prawego cesarza, a mial przystep do papieza i znal wole stolicy sw. Dzielu zas Boleslawa trzeba bylo koniecznie korony; ta polska korona stala sie widomym znakiem niepodleglosci narodowej i rownosci zupelnej z Niemcami. Odtad nie moglo juz byc Europy bez polskiej korony, odtad potrzebna ona byla do spokoju i rozwoju chrzescijanskiej mysli w Europie, odtad wszelki zamach na niepodleglosc Polski byl juz nietylko rabunkiem, ale swietokradztwem. Dobrze zrobil Boleslaw, ze sie koronowal; spory juz byl na to czas; jakkolwiek mial lat dopiero 58, ale zycie styrane tylu wyprawami i trudami wojennemi, nie moglo miec juz na dlugo sil, ktore wyczerpywaly sie po dokonaniu tylu slawnych dziel. Nie minal rok caly od wiekopomnej tej koronacyi, a Boleslaw zycie zakonczyl, przekazujac straz swego dziela synowi, Mieczyslawowi II. Kronikarz owych czasow dodaje, ze ludnosc polska przez rok caly trwala w zalobie po swym wielkim krolu, wstrzymujac sie od wszelkich zabaw; skoro tylko wiesc o zgonie Boleslawa sie rozeszla, wszedzie, od Slazka az po morze, lament byl wielki. Bo tez ten dzielny krol nie tylko byl wielkim wojownikiem i politykiem, ale tez ojcem prawdziwym swych poddanych, a zwlaszcza prostego ludu, dla ktorego szczegolniejsza mial przyjazn. Slusznie nalezy sie temu krolowi przydomek Wielkiego, bo on piastowal mysl wielka, zeby cala Slowianszczyzne zachodnia polaczyc wraz z Rusia w jedno wielkie panstwo. Polskie zas panstwo tak utrwalil, ze kleski nastepnego pokolenia nie zdolaly juz niem zachwiac. Dla wielkiej zas dzielnosci swojej zwany jest Chrobrym. Mieczyslaw II. Syn i nastepca Chrobrego, Mieczyslaw II, zaczal zaraz od koronacyi, czem wielce na siebie rozgniewal Niemcow; cesarz Konrad II. zaprzysiagl zgube krolestwu polskiemu, gloszac, ze Polska niema prawa istniec inaczej, jak tylko w poddanstwie narodowi niemieckiemu. Cesarz zawarl przeciw Mieczyslawowi przymierza z Rusia, z Dania i z Czechami; to mu jeszcze nie wystarczalo, wiec podburzal braci krolewskich, Bezpryma i Ottona, zeby domagali sie u Mieczyslawa podzialu wladzy i panstwa. Zapewne wygodnie byloby wrogom Polski, gdyby krol dzielil sie panstwem ze swymi bracmi, bo zamiast jednego poteznego krolestwa, bylyby trzy slabe panstewka, miedzy ktoremi wzniecalyby sie ustawiczne swary, zeby sie jeszcze bardziej oslabiac. Totez Mieczyslaw ani slyszec o tem nie chcial, a przekonawszy sie o porozumieniu braci z cesarzem Konradem, wygnal ich na Rus a cesarzowi wypowiedzial wojne. W dwoch zwyciezkich wyprawach najechal na Saksonie, wzial 10,000 Niemcow do niewoli i doczekal sie takiego tryumfu nad cesarzem, jakiego ani Boleslaw Chrobry nigdy nie swiecil. Ale teraz pogarneli sie na Polske sprzymierzency Konrada: Czesi, Rusini, Dunczycy, a nawet Wegrzy. Trudno wojne prowadzic naraz na wszystkich stronach. Wegrom dal Mieczyslaw Slowaczyzne na odczepnego, pod warunkiem, zeby z nim zawarli sojusz przeciw Niemcom. Sojusz ten trwal niedlugo, jakby tylko, zeby spokojnie mogli zajac Slowaczyzne, a gdy tego dokonali, opuscili haniebnie sprawa polska, osobno pokoj zawarli z cesarzem i Mieczyslawa samego w dalszej wojnie zostawili. Nastaly ciezkie czasy. Czesi zabrali w roku 1029 Morawy, a i na Slazk mieli ochote. Wlasnie gotowal sie Mieczyslaw do odwetu, gdy w tem wygnani bracia wrocili z Rusi i wszczeli straszny bunt. wspierany od zachodu przez wojska niemieckie, a od wschodu przez ruskie. Natenczas Mieczyslaw postanowil pilnowac przedewszystkiem Slazka i tutaj obral sobie stanowisko, podczas gdy straszna burza wojenna szalala naokol. W Wielkopolsce Bezprym zagarnal rzady, Pomorze zajal krol dunski Kanut, Czerwienskie grody zabral Jaroslaw ruski i ztad grozil Malopolsce. Na Slazku jedynie nie znalezli stronnikow bracia Mieczyslawowi, Slazk trwal wiernie przy koronie i nierozdzielnosci panstwa. Tyloma stratami zgnebiony, musial Mieczyslaw starac sie o pokoj i odstepowal cesarzowi Luzyc, byle ten odstapil Bezpryma. Cesarz Luzyce przyjal, a swoja droga dalej Bezpryma wspieral i do tego doprowadzil, ze Mieczyslaw musial sie zgodzic na podzial panstwa, zeby miec choc chwilke wytchnienia; zlozyl nawet hold cesarzowi. Uspokoil sie kraj, odeszli nieprzyjaciele, a Mieczyslaw po cichu zbieral swoich przyjaciol i niespodzianie smialym zamachem polaczyl znowu pod swojem berlem wszystkie trzy dzielnice. Nie mozna odmowic Mieczyslawowi wielkiego hartu i meztwa w nieszczesciu; zapewne bylby w dalszym ciagu pomyslal o odzyskaniu Pomorza, Czerwienskich grodow, Slowaczyzny i Moraw, ale sterany nieszczesciami umarl w roku 1034. Krol ten gorliwy byl bardzo o wiare sw., tak, ze zagraniczni nawet ksiazeta wielbili go z tego powodu. Zalozyl on biskupstwo kujawskie, a przylaczywszy do piastowskiego panstwa szczep Mazowszan, zaczal tam zaraz stawiac koscioly. Mazowszanie jednak nie utwierdzili sie dostatecznie w wierze za jego zycia; totez zaraz po jego smierci poganstwo znowu sie rozpanoszylo, a na Mazowszu objal rzady osobny ksiaze, Maslaw, ktory zezwalal na poganskie obrzedy, zeby sie tylko przy wladzy utrzymac. Nastaly jeszcze smutniejsze czasy. Mieczyslaw II. mial z Niemka Ryksa dwoch synow: starszego Boleslawa przeznaczyl na swego nastepce, mlodszego Kazimierza do stanu duchownego i w tym celu oddal go do klasztoru, gdy jeszcze mial zaledwie dziesiec lat; zrobil tak widocznie dla tego, zeby potem nie bylo znow klotni o jaki podzial panstwa. zeby mlodszy brat nie przeszkadzal starszemu. A tymczasem nieszczescie chcialo, ze ten starszy zatrul wlasnie ostatnie lata zycia ojcii; byl to wyrodek, ktory lubowal sie przytem w okrucienstwie i srogosci. Na tronie ojcowskim niedlugo siedzial, bo tylko dwa lata, ale ten krotki czas jego rzadow wystarczyl, zeby pograzyc panstwo w ostatecznym zamecie. Nie wiemy, co sie z nim stalo: dawne pisma z obrzydzeniem krotkiemi wzmiankami go zbywaja, dodajac tylko, ze "zle skonczyl" i ze za kare nie wlicza go zadna kronika do pocztu krolow i ksiazat polskich. Przed okrutnikiem tym schronil sie brat Kazimierz na Wegry, a matka Ryksa do Niemiec. Wyjezdzajac z Polski zabrala ona z soba insygnia koronacyjne, krolewska korone i berlo i ofiarowala je cesarzowi Konradowi; nie mogla mu doprawdy zrobic milszego podarku. Korzystajac z zametu w Polsce wpadl do kraju ksiaze czeski Brzetyslaw, azeby przylaczyc do swego panstwa Krakow i Slazk. Jak huragan przelecialo jego wojsko przez Polske: az do Gniezna sie zapedzil, zlupiwszy i zniszczywszy Krakow i Wroclaw. Slazanie opierali mu sie z calych sil, Wroclaw bronil sie, jak mogl, a rozgniewany oporem Czech kazal miasto zdobywszy zburzyc; biskup wroclawski musial sie odtad tulac po kraju, niemajac przez dluzszy czas stalej rezydencyi; najczesciej przebywal w Smogorzowie, w okolicy miasta Namyslowa i w Rujczynie, kolo miasta Brzega. Slazk zostawal odtad pod panowaniem czeskiem az do roku 1054, a zatem przez lat 16. Ksiaze Brzetyslaw pragnal cala Polske zatrzymac i staral sie nawet u cesarza Henryka III, zeby mu przyznal tytul krola polskiego; ale Henryk odpowiedzial na to wojna, bo krolowie niemieccy nie zyczyli sobie wzrostu zadnej slowianskiej potegi, ani polskiej, ani czeskiej. Henryk wtargnal do Czech, Brzetyslawa upokorzyl; ksiaze czeski zrzekl sie uroszczen do Polski, ale pod warunkiem, ze zatrzyma sobie Slazk, na co cesarz przystal, nie pytajac sie oczywiscie Slazakow, co sami o tem mysla. Kazimierz Odnowiciel. Natenczas grono polskich panow postanowilo starac sie u papieza o dyspense dla krolewicza Kazimierza, zeby mu wolno bylo wrocic do zycia swieckiego i wstapic na tron; inaczej bowiem Polska musialaby sie rozpasc i przepadloby dzielo Mieczyslawa I i Boleslawa Wielkiego. Przystal na to Kazimierz, ktory bawil na Wegrzech. Dowiedziawszy sie o tem Brzetyslaw, zazadal wydania Kazimierza, inaczej grozil Wegrom wojna i spustoszeniem. Wegrzy sie przelekli i krolewicza choc nie wydali, wiezili jednakze, zeby sie nie narazic Brzetyslawowi. Po kilku latach udalo sie jednak Kazimierzowi uciec i zbieglszy szczesliwie, udal sie do matki Ryxy w Niemczech. Ta zas zdolala przekonac cesarza, ze najlepiej zapobiegnie wzrostowi czeskiej potegi, jezeli Kazimierzowi zwroci korone i doda mu druzyne rycerska na powrot do Polski. Przystal cesarz na to, ale pod warunkiem, ze Kazimierz bedzie jego holdownikiem i uzna zwierzchnictwo Niemiec. Przyrzekla to za niego Ryxa. W roku 1041 wrocil Kazimierz do Polski, witany wdziecznie, ze znowu porzadek wraca z nim do kraju. Biskup wroclawski wrocil do Wroclawia, a Kazimierz swoim kosztem kazal wzniesc dla niego na odrzanskim ostrowie kosciol modrzewiowy; pamiec ta o Slazku i o jego katedrze tembardziej zasluguje na uwage, ze Slazk nalezal przez te lata do czeskiego, a nie do polskiego panstwa. Ale czeski ksiaze koscioly rozwalal, a polski je stawial, bo polski byl swoj. Totez i na Slazku rozbrzmiewala piesn ulozona na powitanie Kazimierza: "a witajze, witaj, gospodynie mily" i wiecej znaczylo na Slazku imie Kazimierza, niz Brzetyslawa, ktory sie panem Slazka tytulowal. Serca Slazakow tak sie garnely do prawowitego krola, a Kazimierz tyle od Slazakow doswiadczal pomocy, tylu ich poszlo na jego dwor i do jego wojska, ze cesarz sie dziwil i myslal, ze Kazimierz lada dzien wyruszy na odzyskanie Slazka i poslal do niego z oswiadczeniem, ze na to nie pozwoli. Kazimierz nie bardzo serdecznie byl z cesarzem, odkad do Polski wrocil; a zawsze chodzilo o ten hold, o poddanstwo, o to, ze Niemcom nie mozna wybic z glowy, ze inne narody sa na swiecie nie poto, zeby Niemcom sluzyly, ale zeby razem z nimi Boga spokojnie chwalily. Umowa o Slazk. Zaraz na drugi rok po powrocie, w roku 1042 wyslal Kazimierz grzecznie poselstwo do cesarza, z podziekowaniem i darami; cesarz kazal sie zapytac, czy przybyli hold zlozyc w imieniu polskiego monarchy, a gdy sie dowiedzial, ze do tego nie maja pelnomocnictwa i nie po to przybyli, nie dopuscil ich nawet przed swe oblicze i zaraz wracac im kazal. Teraz zas w r. 1050 nawet wojsko juz na Kazimierza przygotowal, o Slazk, zeby przy Czechach zostal, a nie przy Polsce. Kazimierz wojny o Slazk prowadzicby nie mogl, bo mial pelno roboty z Maslawem, ktory nic chcial Mazowsza oddac koronie polskiej i laczyl sie z Pomorzanami, z poganskimi Prusakami i Litwinami. Trwalo to przeszlo dziesiec lat, nim Kazimierz z tem wszystkiem sie uporal, a potem - ledwie z wielkim trudem wprowadziwszy porzadek, - mialze na nowo wojne prowadzic z Czechami, ktorym zaraz na pomoc przybiegliby Niemcy, zeby Polske znowu oslabic? Skadze kraj mial brac sil na tyle wojen? A Slazk, chocby odzyskany, bylby przeciez znowu zniszczony przez wojska i zlupiony wojna, podczas gdy Kazimierz wlasnie pokoju i powodzenia zyczyl jak najbardziej temu krajowi, ktory w ciezkich chwilach dochowal wiernosci jego ojcu. Dlatego tez, choc nie panowal na Slazku, mial go we wdziecznej pamieci i tak sie troszczyl o biskupstwo wroclawskie; mialze je na nowo narazac na zatrate? Wymyslil tedy inny sposob odzyskania Slazka. Oto ofiarowal sie Czechom, ze wezmie od nich Slazk, jakoby dzierzawa, i ze bedzie ksiazetom czeskim placil ze Slazka rocznie 500 grzywien srebra i 30 grzywien zlota. Przystal na to Brzetyslaw, bo widzial, ze i tak wczesniej czy pozniej Slazk musialby wrocic do Polski, skoro Slazacy sami tego pragneli. W ten sposob ochronil Kazimierz Slazk od nowej wojny i kraj mogl sie na nowo zagospodarowac. Powoli zagospodarowala sie pod madremi jego rzadami cala Polska. Kiedy wracal w granice Polski, zastal tylko ruiny i zgliszcza, glod i nedze; dosc powiedziec, ze przeciez "w Poznaniu i w Gnieznie, w zwaliskach katedr biskupich, legly sie dzikie zwierzeta", a miasta staly pustka. Kiedy umieral w r. 1058, Poznan, Gniezno i Wroclaw na nowo byly zamoznemi miastami. Totez wdzieczny narod dal mu szczytny przydomek - Odnowiciela. Przydomek ten nalezy mu sie zwlaszcza od Slazka, ktoremu odnowil biskupstwo. Boleslaw Smialy Zaraz sie okazac mialo, jak madra byla polityka Kazimierza Odnowiciela w sprawie slazkiej. Syn i nastepca jego, Boleslaw, zwany niedarmo Smialym, postanowil poczynac sobie smielej i wstapiwszy na tron ojcowski mial zaledwie 17 lat, a w tym wieku zdaje sie, ze wszystko smialoscia zalatwic mozna. Po dwoch latach odmowil slazkiej daniny i smialo uderzyl na Czechow, sam ich zaczepiajac; zebral wojsko, przekroczyl rzeke Oppe i zabral sie do oblegania granicznego grodu Hradca roku 1061; poniosl jednakze kleske i ledwie sam nie dostal sie do niewoli. Potem rozne jeszcze mial zatargi z Czechami, ale ani on, ani Czesi nic na sobie nawzajem nie zdobyli i stosunek byl po wojnach taki sam, jak przed wojnami. Boleslaw Smialy kochal sie bardzo w wojnach i mial tez potem wielkie szczescie wojenne; oprocz tej pierwszej wojny opawskiej wszystkie nastepne wygrywal i wielka zajasnial stad slawa. Stal sie poteznym monarcha, ktory trzasl osciennemi panstwami, zrzucal z tronu i osadzal na panowaniu wedlug swego upodobania krolow wegierskich i ksiazat ruskich; rozkaz jego rozbrzmiewal od Wroclawia do Kijowa, znow tak samo, jak za jego pradziada Boleslawa Chrobrego. Grody czerwienskie odzyskal. Koronowal sie tez z wielka uroczystoscia na Boze Narodzenie roku 1076 za zezwoleniem slawnego papieza Grzegorza VII. Rownoczesnie padlo wielkie upokorzenie na cesarza niemieckiego Henryka IV., ktory zaczal spory z tym wlasnie papiezem o to, kto ma mianowac biskupow i komu biskupi maja byc posluszni, cesarzowi, czy papiezowi. Grzegorz VII. pragnal Kosciol wyzwolic zupelnie od wladzy swieckiej, bo juz sie papieze przekonali, ze malo ktory cesarz sprawiedliwie sprawuje swoja godnosc. Cesarz Henryk obarczony klatwa, musial pojechac z przeprosinami do Canossy, papiezkiego zamku we Wloszech i tam publiczna odbyc pokute, stojac boso na sniegu, w pokutniczej szacie, z mieczem na sznurze uwiazanym, na szyji. Taka byla potega papieza Grzegorza VII. Od tego to zdarzenia mowi sie: "pojsc do Kanossy", a znaczy to wojowac z Kosciolem i dowojowac sie... pokuty. Oczywiscie, ze podczas gdy tak zle bylo z cesarstwem, nie mogli Niemcy przeszkodzic wzrostowi panstwa polskiego. Ale przeszkodzila temu lekkomyslnosc samego krola. Oto bedac u szczytu slawy, potezny mocarz myslal, ze mu juz wszystko wolno; zaczal sie zaniedbywac w rzadach, a za to tem wiekszego wymagac posluszenstwa; kto mu sie sprzeciwil, nie byl zycia pewny. Sam zaczal zyc niemoralnie, wiec go karcil o to swietobliwy biskup krakowski, Stanislaw Szczepanowski; krol mscil sie za to na dobrach koscielnych, zaczal sie spor z biskupem. Rownoczesnie wybuchl jakis bunt, jakies nieporzadki o ktorych jednak nic pewnego nie wiemy. Tyle tylko wiadomo, ze byly jakies sluszne do buntu przyczyny, skoro swiety biskup ciagle krola strofowal i nareszcie nawet klatwe na niego rzucil. Natenczas smialy Boleslaw zrobil cos tak zuchwalego, ze przez cale zycie gorzko tego potem mial zalowac: zabil wlasna reka biskupa w krakowskim kosciele na Skalce! Za ten gwalt pozbawil go narod korony i wygnal z kraju wraz z synem, ofiarujac rzady bratu Boleslawa, Wladyslawowi Hermanowi. Boleslaw uciekl na Wegry, ktore niedawno przedtem podlegaly jego woli, bo od niego zalezalo, kto mial byc krolem wegierskim. Ale teraz nikt go znac nie chcial, nikt nie dal pomocy do odzyskania tronu. Spostrzegl wreszcie krol zuchwalosc swej zbrodni i jal sie pokutowac; udal sie do klasztoru w Ossyaku, w Karyntyi i ten mocarz smialy przywdzial tutaj szaty pokornego braciszka klasztornego, spelniajac najnizsze poslugi az do smierci. Brat jego Wladyslaw Herman bal sie teraz juz byc "smialym", ale to tak, ze az nadto i zgrzeszyl.... niesmialoscia. Nie moglo byc po sobie dwoch wladcow tak do siebie mniej podobnych, jak ci dwaj bracia. Niesmial nawet Herman koronowac sie, z niesmialosci przed cesarzem; poprzestal na tytule ksiazecym. Upada wtenczas Polska, podnosi sie potega czeska. Grody Czerwienskie zajete przez Rusinow, mialy juz teraz trwale przy nich zostac az do czasow Kazimierza Wielkiego; powstalo z tego zabranego Polakom kraju osobne ksiestwo ruskie z dynastya Roscislawiczow, a grody Czerwienskie zaczeto zwac Czerwona Rusia. Tymczasem potezny ksiaze czeski postanowil tronowi swemu przydac krolewskiej godnosci; ksiaze Wratyslaw byl tym pierwszym krolem czeskim. Wladyslaw Herman sprobowal po smierci Wratyslawa nie zaplacic daniny slazkiej; ale nastepca jego Brzetyslaw II. zaraz sie o to upomnial z orezem w reku, napadl na Slazk i spustoszyl caly kraj na lewym brzegu Odry od Rujczyna az do Glogowy; kronikarz czeski pisze o tem, ze ze wszystkich miast z tej strony Odry jedne tylko Niemcze nie zostaly obrocone w perzyne. Wasn krolewiczow Zbigniewa i Boleslawa. Rzady Wladyslawa Hermana zamacone byly wasnia rodzinna. Krol byl slabego zdrowia i niedolezny; rzady sprawowal w jego imieniu wojewoda Sieciech, glowa rodu Starzow, czlowiek wielkiej pychy, ktory podobno sam zamyslal o zajeciu piastowskiego tronu dla swego rodu. Krol mial dwoch synow: Boleslawa, zwanego Krzywoustym, dzielnego mlodziana i Zbigniewa, ktory z poczatku przeznaczony byl do stanu duchownego, ale swiecen nie przyjal i do zycia rycerskiego powrocil. Zbigniew skorzystal z tego, ze w kraju bylo powszechne szemranie na samowole Sieciecha; azeby sie odznaczyc i znalesc przyjaciol na przyszlosc, stanal na czele niezadowolonych, ktorzy sie Sieciecha pozbyc chcieli i wszczal wojne domowa. W metnej wodzie dobrze ryby lowic i Zbigniew, nie przeznaczony do tronu, pragnal tez ulowic dla siebie jaka dzielnice. Myslal on przedewszystkiem o Slazku. Korzystajac z tego, ze kasztelan wroclawski, Magnus, byl zacietym wrogiem Sieciecha, zmowil sie z nim; jakoz Magnus wydal Wroclaw w moc Zbigniewa. Hermanowi zalezalo teraz jak najwiecej na czeskim Brzetyslawie II.; od tego poteznego sasiada Slazka duzo teraz zawislo. Wyprawil tedy predko na dwor czeski swego syna, Boleslawa; ten tak sie dobrze sprawil ze swego poselstwa, ze Brzetyslaw nietylko Zbigniewowi nie pomagal, ale nawet oddal Boleslawowi w lenno graniczne hrabstwo Klodzkie, niegdys ojcowizne rodu Slawnikow, ktore bylo w posiadaniu jeszcze ojca sw. Wojciecha, a potem ksiazetom czeskim sie dostalo. Klodzko nie bylo tedy polskie, ale czeskie i nalezaly do niego dwie czeskie graniczne ziemie: wlasciwa klodzka i bystrzycka. Dopiero przez Boleslawa Krzywoustego ziemie te przeszly nastepnie do Slazka. Dla Zbigniewa bylo to wielkim ciosem, ze Boleslaw osiadl na Klodzku, bo mogl byc teraz wziety we dwa ognie. Tak sie tez stalo: Wladyslaw Herman ruszyl z jednej strony z wojskiem, a Boleslaw z drugiem i pozajmowali kraj do okola tak, ze Zbigniewowi sam tylko Wroclaw zostal; wtedy zaczeli go opuszczac przyjaciele i przechodzic do obozu Hermana, a w koncu i Wroclaw sie poddal. Zbigniew wygnany, uciekl do Pomorzan, z ktorymi ciagle byly wojny i od polnocy znowu zaczal Wielkopolske i Mazowsze nekac. W wojnach tych zapedzili sie Pomorzanie az po Kruszwice,. ktora tak zniszczyli, ze odtad juz niezdolala sie podzwignac; zbezczescili tez katedre gnieznienska, tak, ze musiano ja na nowo poswiecac. Zbigniew zadal dla siebie dzielnicy: ojciec dal mu Wielkopolske. Ale natenczas zazadal dzielnicy dla siebie tez Boleslaw, bo inaczej bylby czems gorszem od brata, ktory nie byl z poczatku calkiem do rzadow przeznaczony i ojciec wyznaczyl mu Malopolske i Slazk. W obydwoch jednak dzielnicach, tak u Zbigniewa, jak Boleslawa mialy glowne grody podlegac nie im, ale samemu ojcu; Krakow wiec i Wroclaw zostaly pod wladza Wladyslawa Hermana. Teraz Sieciech nie mial juz czem rzadzic: Zbigniew go nie cierpial, Boleslaw przewodzic nad soba tez nie dal. Sieciech postaral sie, zeby ojciec ten uklad odwolal, a jego na nowo rzadca panstwa zrobil; ale z tego tyle tylko wyniknelo, ze obaj bracia podali sobie przeciw Sieciechowi rece i nie spoczeli, az ojciec Sieciecha wygnal ze swego dworu i z kraju. Mlody Boleslaw wrocil potem na Slazk, ktory byl ulubiona jego dzielnica. Staral sie utrzymac jak najlepsza przyjazn z Brzetyslawem czeskim i takie u niego pozyskal zaufanie, ze kiedy ksiaze Berna podniosl przeciw Brzetyslawowi rokosz, ten pojmanego do Klodzka poslal na wiezienie, pod dozor Boleslawa. W roku 1099 darowal mu za to trzecia czesc slazkiej daniny. Boleslaw przebywal w ogole bardzo duzo na dworze Brzetyslawa, gdzie wiele mogl sie nauczyc. Boleslaw Krzywousty. Wojny slazkie. Mlodziutki to jeszcze byl ksiaze, a juz wslawiony w bojach. Opowiadaja wspolczesni, ze od dziecinstwa mial nature rycerska, Kiedy pierwszy raz blagal ojca, zeby mu pozwolil jechac na wojne (wtenczas z Pomorzanami), mial lat dziewiec. Kiedy umieral ojciec, mial pod soba Malopolske i Slazk; odebral tez od razu pod swoja wladze stolice tych dzielnic, Krakow i Wroclaw; ale brat Zbigniew mial tez pod soba Wielkopolske i chodzilo teraz o to, czy tez ten brat uzna nad soba krolewska zwierzchnosc Boleslawa, czy moze nie bedzie chcial zrobic ze swej dzielnicy osobnego panstwa. Jezeli juz za zycia ojca laczyl sie przeciw Polsce z nieprzyjaciolmi, zeby na swojem postawic, tem bardziej teraz bylo trzeba byc z nim ostroznym. Zaraz na samym poczatku pokazaly sie zle znaki: Boleslaw zenil sie z ksiezniczka ruska Zbyslawa i na wesele brata zaprosil - ale on nie przyjal zaproszenia i zamiast na slub brata pojechac, przygotowal mu niegodna niespodzianke: oto zwiazal sie potajemnie z Czechami i napadl z nimi na Slazk. Ksiaze czeski Borzywoj, nastepca Brzetyslawa, najechal kasztelanie wroclawska, a spustoszywszy ja, rozlozyl swe wojska obozem pod Rujczynem, czekajac na posilki Zbigniewa, azeby potem razem uderzyc dalej na Malopolske. Ale Zbigniewowi nie dopisalo szczescie; nie udalo mu sie wojska zebrac i zaczal sie nawet wypierac, jakoby wcale Czechow nie namawial, ani im tez nic nie obiecywal. Borzywoj nie mogac sie posilkow doczekac, tez cofnac sie musial, nic nie wskorawszy. Boleslaw oskarzal publicznie Zbigniewa o zdrade kraju, wszyscy tez powszechnie na niego byli oburzeni i zdawalo sie, ze opuszcza niegodnego brata. Kopal dolki pod drugim, a sam w nie wpadl i bac sie teraz musial, czy nie utraci dzielnicy w Wielkopolsce. Jezeliby sie okazalo, ze byl w zmowie z Borzywojem, wszystko dla niego bylo stracone; ukorzyc sie nie chcial ani prosic o przebaczenie, wolal w zacieklosci swojej zginac, niz ustapic krolewskiemu swemu bratu. Przeczyl smialo wszystkim oskarzeniom, i mial te zuchwalosc, ze dla wykazania swej niewinnosci powolal sie na tak zwane "sady boze", a mianowicie zazadal, azeby oskarzyciel jego stanal z nim do pojedynku. Byl w srednich wiekach przesad, ze w walce winnego z niewinnym niewinny zawsze zwyciezy, jezeli te walka ofiaruje Bogu. Oskarzycielem Zbigniewa byl kasztelan poniecki, przywodzca grodu w Wielkopolsce. (Poniec, miasto w Wielkopolsce, nalezy dzis do powiatu krobskiego.) Na miejsce pojedynku wybrano grod slazki Sandowec (dzis wies w glogowskiem pod miastem Gora). Kasztelan pojedynek przegral! Zbigniew tryumfowal! Zaraz jednak nastepnego roku, gdy Boleslaw zajety byl Pomorzanami, spalil sie grod Kozle nad Odra; pokazalo sie, ze ktos podpalil i znow padlo podejrzenie, ze Zbigniew nowy spisek urzadza i spaleniem grodow blizszych granicy chce Czechom najazd ulatwic. Na wiesc o tem pospieszyl Boleslaw z Pomorza na Slazk i zaraz kazal grod ten odbudowac. Borzywoj, azeby odwrocic od siebie podejrzenie, ofiarowal Polsce swoj grod graniczny, Kamienica zwany (dzis wies), na samej granicy obydwoch panstw. Boleslaw zaraz tam sie udal i Zbigniewa do siebie zapraszal; ale ten nie stawil sie wcale, tylko uprosil biskupa krakowskiego Baldwina, azeby sie za nim wstawil, obiecujac, ze spokojnie sie juz bedzie zachowywal, jezeli krol zachowa mu udzial na Mazowszu. Przystal Boleslaw na te probe, tem bardziej, ze mu spieszno bylo wrocic na Pomorze. Pod Glogowem kazal sie zebrac na nowo polskim wojskom i ze Slazka nad morze wyruszyl. I znowu musial te wojne przerwac, bo Czesi zajeli mu tymczasem Raciborz! Wraca co tchu, a w drodze dowiaduje sie, ze drugie czeskie wojsko ciagnie na Kozle; skoro jednak tylko przybyl, zaraz sie wszystko zmienilo, Czesi pod Kozlem pobici, z Raciborza wypedzeni, musieli w ucieczce szukac ocalenia. W roku 1109 raz jeszcze musial Boleslaw walczyc o swoj Slazk. Oto Zbigniew, przekonawszy sie, ze czeska pomoc nie na wiele sie przyda, poszedl jeszcze dalej, do cesarza Henryka V i tam, prosto u Niemcow szukal pomocy. Prosil o wojsko, zeby Boleslawowi wielka wydac wojne, a jemu oddac polowe panstwa, za co Zbigniew obiecywal uznac zwierzchnictwo krolow niemieckich, a przeciw Boleslawowi pomagac tak dlugo, az on takze uzna sie poddanym krola niemieckiego. Henrykowi V. tak sie ta mowa spodobala, ze nietylko wojsko dal Zbigniewowi, ale sam swoja osoba stanal na jego czele i na zdobycie Polski sie wyprawil. Czechom przykazal, zeby rownoczesnie, spladrowali Slazk; nie trzeba im bylo dwa razy tego mowic; oni to zawsze robic lubili. W Czechach rzadzil teraz ksiaze Swiatopelk, ktoremu nawet Boleslaw pomogl do tronu, zwiedziony obietnica, ze skoro tylko panowanie obejmie, zaraz kaze poburzyc te wszystkie zameczki graniczne, ktore Czesi przeciw Slazkowi wystawili; zasiadlszy jednak na ksiestwie ani myslal wykonac obietnice i skorzystal z pierwszej zaraz sposobnosci, zeby z tych zameczkow wojsko ruszyc. Zamiast trzymac sie razem z Boleslawem przeciw Niemcom, on wolal sie wyslugiwac Henrykowi V., cieszac sie, ze po wygranej wojnie oderwie Slazk od Polski i z laski niemieckiego krola do Czech go przylaczy. Slawna obrona Glogowa. Boleslaw bawil znow na Pomorzu, kiedy przybylo don butne poselstwo Henryka V, zadajac holdu, daniny, poddanstwa i wydania polowy Polski zdrajcy Zbigniewowi. Nigdy, przenigdy! zawolal Boleslaw - powiedzcie swojemu krolowi, zeby dbal o szczescie wlasnego panstwa, ale nic o to, zeby sasiadom przynosic nieszczescie! Dosyc tych uroszczen! Nie bedzie Polak niemieckim sluzka, a skoro my po nic do was nie chodzimy, zaczepki z wami nie szukamy, krzywdy waszej nie chcemy, jakiem prawem wy rozbijac sie macie po mojem panstwie i szukac tu tego, czegoscie nie zgubili i co nigdy nie bylo wasze. Co Bog przeznaczyl Polakom w posiadanie, tego bronic bede, bo takie jest prawo boskie przyrodzone! - Zawrzal gniewem krol Henryk po takiej odpowiedzi i rozpoczela sie slawna wojna z roku 1109. Kiedy Henryk poslow do Boleslawa wyprawial, mial juz wojsko gotowe do drogi w Luzycach; szybkim pochodem ruszyl na Slazk, zdobywac grody i miasta, podczas gdy wsie byly juz poniszczone lupieskim najazdem czeskim. Najpierw stanal Henryk pod Lubuszem, a nie przypuszczajac, zeby go mogl nie zdobyc, darowal z gory miasto i wszystkie wsie okoliczne arcybiskupowi magdeburskiemu. Latwo cudze darowac! Ale Lubusz zdobyc sie nie dal. Cesarz poszedl probowac szczescia pod Bytom nad Odra na Dolnym Slazku; (tutaj nie robil juz zadnej darowizny); Bytomianie wiedzac juz od Lubuszan, ze wojsko niemieckie nie takie straszne, wypadli smialo z miasta na oboz Henryka i tak sie dzielnie spisali, ze Niemcy poszli sobie zaraz dalej. Przyszla teraz kolej na Glogow, ktory byl w owe czasy najwazniejszym grodem Dolnego Slazka i stanowil niejako klucz do Wroclawia. Henryk zawstydzony pod Lubuszem i Bytomiem, postanowil ztad sie juz nie cofac i wytezyc wszystkie sily, azeby to miasto zajac. Boleslaw byl po ciezkiej wojnie pomorskiej, a chociaz zwyciezyl, mial jednak wojsko zmeczone i w wielu bitwach tak umniejszone, ze niesposob bylo zaczepic cesarza, pokiby swiezego wojska nie zebral. Poslal tylko z Pomorza do Slazakow, zeby sie bronili do ostatniej kropli krwi, poki sam nie nadejdzie, przedstawiajac im, ze od tej wojny cala przyszlosc zalezy, a on sie juz postara, zeby to ostatnia byla wojna z krolestwem niemieckiem, ostatnia przez naduzywanie cesarskiego rzymskiego tytulu do sobkowskich niechrzescijanskich celow. Slazacy tedy o swoich wlasnych silach przetrzymali juz oblezenie Lubuszy i Bytomia i okazali sie jak najgodniejszymi zaufania Boleslawa. Teraz Glogowianie postanowili okazac sie godnymi rodakami Lubuszan i Bytomian. A byla tu sprawa ciezka. Boleslaw wojska nowego jeszcze nie mial, dopiero zaczynalo sie ono formowac. Ale pierwsza zaraz rote, jaka zebral, od razu na Slazk poslal; przybyla ona wlasnie, kiedy cesarz ruszal na Glogow i chcial przejsc z wojskiem przez Odre; polscy zolnierze chcieli temu przeszkodzic i rozlozyli sie obozem nad Odra. Chociaz to jedna tylko byla rota, woleli Niemcy jej nie zaczepiac i poszli w dol rzeki; tam dalej udalo im sie znalesc brod na rzece, wiec Odre przeszli, a kiedy Polacy mysleli, ze cesarz pod jakie czwarte miasto sobie rusza, on obszedl okolice z tylu do okola i niespodzianie napadl na polski oboz, ktory otoczony ze wszystkich stron przewazajacemi silami, ani mogl myslec o wygranej. Co innego, gdyby wojsko cesarskie naprzeciw nich bylo przeprawialo sie przez Odre; z nieprzyjacielem zajetym przeprawa, zajetym falami rzeki, mozna sie bylo rozprawiac, chocby dziesieciu Niemcow bylo na jednego Polaka, bo mozna bylo zaczepiac kazdy oddzial z osobna, gdy z wody wychodzil, a nie dajac mu wyjsc na brzeg, powstrzymywac tem samem przeprawe nastepnych oddzialow. Ale zupelnie co innego teraz; tutaj jeden dziesieciu obronic sie nie mogl i dobrze o tem wiedzieli, ze zginac trzeba, albo uciekac. A jednak bronili sie do upadlego, zeby nie zrobic wstydu Boleslawowi i zeby nie powiedzieli Slazacy, ze rodacy z innych prowincyj polskich zycia za nich zaluja. Bronili sie oni dotad sami - teraz na innych kolej pokazac cesarzowi, jakto cala Polska piersia swoja Slazk zaslaniac bedzie. Wyginela ta garstka walecznych z wielkim honorem; - Glogowianie postanowili zrobic tak samo, a miasta nie poddac, chybaby im sam Boleslaw na to pozwolil. Cesarz zdumial sie walecznoscia i wiernoscia polskiego rycerstwa, ale tem bardziej sie rozsierdzil, ze nawet drobne garstki nie poddaja mu sie, ale z mieczem w reku zginac wola, niz piedz polskiej ziemi oddac w niemiecka niewole. Tem bardziej mu teraz zalezalo na zdobyciu Glogowa. Urzadzil wiec takie oblezenie, ze zaden czlowiek nie mogl sie dostac do miasta; gdyby Boleslaw nie przybyl na czas, Glogowianie musieli byc narazeni na glod. Zeby zas predzej dostac sie do miasta, kazal cesarz wystawic kilkanascie machin oblezniczych, t. j. roznych ruchomych wiez, pomostow, taranow; machiny te sluzyly do rozbijania murow miejskich. Byla to niejako artylerya owych czasow. Przeciwko takiej sile coz mieli Glogowianie? Nie mieli nawet u siebie prawdziwego wojska, sami tylko mieszczanie na predce na zolnierzy sie przerobili, uzbrajajac sie tem, co mieli pod reka: w porownaniu z poteznem wojskiem oblezniczem byli oni garstka slabych biedakow; po kilku dniach ledwie ich tylu bylo zeby mury miejskie jako tako obsadzic. Nie mogli bowiem wszyscy naraz brac udzialu w obronie, ale zmieniac sie musieli z tej przyczyny, ze mieli pelne rece roboty we dnie i w nocy. Machiny niemieckie psuly co dnia mury, trzeba wiec bylo na gwalt w nocy je naprawiac; caly dzien groza wojny, a w nocy jeszcze ciezka robota - i kobiety musialy przy tej robocie pomagac. Ale machiny silniejsze byly od tych rak, ktore trudem bez ustanku juz sie pomeczyly; zreszta co dnia wiecej szkody w murach, co nocy wiecej roboty, a rak coraz mniej, bo wielu ginelo na murach od strzal niemieckich Nareszcie i glod doskwierac zaczal; trzeba bylo jadlo dzielic szczuplutkie porcye, wtenczas wlasnie, kiedy najwiecej przydaloby sie miec sil. W tem utrapieniu spostrzegaja na dobitke, ze w miejscu, gdzie najwieksza stala machina, zaczyna sie robic wylom w murze. Jeden leszcze dzien roboty wystarczy Niemcom, zeby mur do reszty wylamac i wejsc otworem do miasta. Tej nocy tedy nikt w Glogowie nie spal; wszyscy starzy i mlodzi, mezczyzni i niewiasty pracuja bez upamietania, azeby te szkode tak jako naprawic, zeby Niemcy z rana nie spostrzegli, jak zle juz bylo z miastem. Do rana naprawili o tyle, ze nic widac nie bylo; ale to tylko na oko wygladalo calo, bo robota nagla, nocna, nie mogla byc dokladna i kilka uderzen taranem starczyloby bylo, azeby to wszystko na nowo popsuc. Postanawiaja tedy wyslac do krola Boleslawa, zeby sie spieszyl, bo oni juz dluzej oblezenia wytrzymac nie moga; jezeli zas nie moglby im pomoc, zeby im pozwolil poddac miasto, bo inaczej wszyscy glodem wygina, a Niemiec i tak miasto wezmie. Do Boleslawa nie mozna bylo sie dostac bez wiedzy Niemcow, ktorzy do okola calego miasta pilnowali kazdej sciezki. Z rana tedy sla Glogowianie poslow do obozu Henryka i uczciwie rzecz przedstawiaja; ze bez pozwolenia Boleslawa miasta i tak nie poddadza, bo sie od niego spodziewaja obrony. Cesarz smial sie z ich nadzieji, a do Boleslawa puscic nie chcial, bo wiedzial, ze Boleslaw poddac sie nie pozwoli. Oswiadczyl Glogowianom ostro, ze szostego dnia miasto poddac sie musi, inaczej straszna bedzie jego zemsta. Mieszczanie musieli na ten termin przystac i szostego dnia obiecali dac odpowiedz, ale uparli sie przytem, ze przedtem pojada szukac Boleslawa, zeby sie przed swoim ksieciem usprawiedliwic, iz dluzej sie nie bronia. Piec dni biora sobie do namyslu, to znaczy, ze ani jednej, ani drugiej stronie przez ten czas nie wolno walczyc. Cesarz zazadal zakladnikow, to znaczy zeby mu dali ludzi na zaklad, ze przez 5 dni zadnej zdrady nie bedzie. Glogowianie doroslych dawac nie chcieli, bo im kazda para rak do roboty zdatnych byla droga wiec dali chlopcow mniejszych, synow swoich, ktorzy jeszcze 14 lat nie mieli. Tych cesarz zabrawszy do swego obozu, przystal na zawieszenie broni i poslow do Boleslawa wyprawic pozwolil, choc wiedzial, ze przez to Boleslaw tylko sie jeszcze bardziej pospieszy. Ale teraz byl pewny, ze szostego dnia Glogow bedzie jego, a to z pomoca - glogowskich dzieci; zobaczymy w jaki sposob. Poslowie zastali Boleslawa w drodze, na slazkiej granicy; czekal tylko jeszcze na uzupelnienie wojska, co w sam raz mialo juz trwac tylko kilka dni. Glogowianom pieknie podziekowal za ich obywatelska cnote, ale zasmial sie z mowy o poddaniu, mowiac, ze na to dosyc czasu, az on bitwe przegra. Skoro Glogowianie tak dlugo sie trzymali, niechze przy koncu nie beda gorsi i przetrzymaja dwa albo trzy dni po zawieszeniu broni. Poslowie widzac u krola dobra otuche, nabrali tez serca i tak byli pewni, ze Boleslaw miasto obroni, ze postanowiono kare smierci na kazdego, ktoby mowil o poddaniu. I w Glogowie tez tymczasem nie o poddaniu myslano, ale o naprawie murow. Piec dni spokoju - tocto dla nich bylo zbawienie ! Widzieli to Niemcy, bo teraz Glogowianie bezpieczni pracowali dniem i noca; poznal cesarz o co mieszczanom chodzi, ale nie klopotal sie, bo mial na nich swoj sposob na szosty dzien obmyslony. Gdy poslowie od Boleslawa wrocili i przyniesli odpowiedz z krolewskiem pozdrowieniem, radosc napelnila glogowskich zuchow. Konczylo sie zawieszenie broni, nazajutrz mialo sie miasto albo poddac, albo na nowo zaczac szturmy. Wieczorem ostatniego dnia wyprawiaja tedy dwoch mieszczan do obozu Henryka z oswiadczeniem, ze krol Boleslaw nie pozwolil sie poddac, wiec oni dalej bronic sie beda i na szturm czekaja, chociaz coraz glodniejsi. Skoro zas przez tych piec dni zachowywali sie uczciwie, dotrzymali warunkow umowy i zadnej zdrady sie nie dopuscili, wiec nalezy sie oddac im zakladnikow, o co uprzejmie upraszaja. Minal wieczor, noc nadeszla, a poslowie z niemieckiego obozu nie wrocili. Dziwia sie wszyscy, co sie stalo, czy ich przygoda jaka spotkala nagla? Polnoc mija, a oni nie wracaja i z glogowskich dzieci ani jednego cesarz nie odsyla. Pocieszaja sie, ze to pewnie do rana sie odlozylo. Od samego switu stroskani ojcowie stoja na murach, patrzac z biciem serca ku cesarskiemu obozowi; a tu w sam raz mgla taka gesta, ze o kilkadziesiat krokow nic nie widac i tylko w ciszy slychac jakies dudnienie. Sluchajac dluzej, poznali wreszcie, ze to dudnia machiny obleznicze, ktore cesarz kazuje na nowo posuwac ku miastu. To ich nie zdziwilo, tego sie spodziewali i wiedzieli, ze tak bedzie; zreszta cesarz mial do tego zupelne prawo, bo juz szosty dzien. Ale przedtem powinien byl odeslac ich dzieci. - Co sie dzieje z ich chlopcami, co sie z poslami stalo? Wyszlo slonce, mgla zaczela opadac, i juz machiny nie tylko slychac, ale widac bylo, z poczatku niewyraznie, a potem coraz blizej, coraz lepiej, w koncu az zanadto dobrze ujrzeli Glogowianie, ze do szczytow machin poprzywiazywane byly ich wlasne dzieci. To zrobil Henryk V., cesarz chrzescijanski. Znaczylo to tak: jezeli sie chcecie bronic, strzelajciez z lukow do wlasnych dzieci! Malo jest takich przykladow w historyi! Glogowianie predko odbyli narade, na ktorej stanelo, ze ojczyzna milsza od wlasnych dzieci. Celowali staranniej, dokladniej, uwazniej, zeby strzaly nie szly za wysoko, ale strzelali ze swych lukow gesto. I dobrze sie stalo - bo nie minelo dwoch godzin, a krol polski pedem przybiegl ze swa konnica. W jednej chwili zaczely sie lamac szyki niemieckie, a Glogowianie wypadli z bram, zeby ich wziac we dwa ognie i rzucili sie do machin. Milosc ojczyzny polaczona z miloscia rodzicielska tak wzmogla ich meztwo, ze Boleslaw wydziwic sie pozniej nie mogl, ze po tylu trudach oblezenia tak sie jeszcze dzielnie sprawowali. Niemcow przepedzono, zdobyto ich oboz i zajeto wszystkie machiny, i tak Bog blogoslawil dobrym obywatelom Glogowa, ze ani jedno ich dziecie nie zginelo, wszystkie wrocily szczesliwie do rodzicow. Co one potem doroslszy opowiadaly swoim dzieciom i wnukom o Niemcach - to sobie latwo pomyslec. Glogowianom zas zbudowal Boleslaw wspanialy kosciol kolegiacki, na pamiatke dzielnej obrony ojczyzny. Henryk V. ruszyl dalej w strone Wroclawia. Ale jezeli dotychczas z samym ludem slazkim majac do czynienia, nic nie sprawil, toc tem gorzej mu sie teraz dzialo; wojsko Boleslawowe nekalo go ciagle, nie dajac mu spokoju ni we dnie, ni w nocy. Przypadal zawsze w sam raz, kiedy go sie najmniej spodziewano, tak, ze cesarskie wojsko mili ujsc nie moglo, zeby nie musialo staczac jakiej potyczki, ktora zawsze konczyla sie kleska. Boleslaw okazal sie znakomitym wodzem; uznali to sami zolnierze niemieccy. Swiadek tych czasow pisze, ze w obozie niemieckim zaczeto spiewac piesni na czesc Boleslawa, przedrzezniajac wlasnych dowodzcow. W takich warunkach nie bylo co dalej wojny prowadzic; Henryk nawet nie zaczynal juz z Wroclawiem i ze wstydem wrocil sobie do Niemiec; niepotrzebnie chodzil az do Polski. Odtad krolowie niemieccy dali sobie spokoj z uroszczeniem do zwierzchnictwa nad Polska; raz tylko jeszcze mieli sprobowac, kiedy znalazl sie ksiaze polski, ktory im to w dziwnych okolicznosciach sam zaproponowal, jak o tem nizej rzecz bedzie. Sami od siebie juz sie nie osmielili zadac czegos podobnego. O Zbigniewie, ktoremu cesarz pol Polski obiecal, mowy teraz nie bylo; Henryk juz chcial tylko, kiedy byl w drodze pod Wroclaw, zeby mu Boleslaw zaplacil 300 grzywien srebra na znak swej uleglosci; ale Boleslaw o tem ani slyszec nie chcial i odpowiedzial, ze nie scierpi ani cienia nawet zaleznosci Polski od Niemiec. Cesarz chcial go nastraszyc i pogrozil, ze ruszy prosto na Krakow; Boleslaw odparl, ze on tam tez pojdzie, a po tej odpowiedzi woleli Niemcy wrocic do domow. Z Niemcami razem wojowali przeciw nam Czesi pod ksieciem Swiatopelkiem, ktory towarzyszyl Henrykowi, jako niemiecki poddany. Niektorych Czechow wstyd o to bylo, a gdy Swiatopelk nie chcial wracac, doczekal sie tego, ze go zamordowal jeden Czech w cesarskim obozie. Chociaz morderstwo to wyszlo wtenczas na nasza korzysc, musimy jednak potepic te zbrodnicza reke i niecny czyn. Po smierci Swiatopelka nastaly wielkie wojny domowe o tron czeski, Boleslaw tez sie w nie wtracal, bo chcial miec tam takiego ksiecia, ktoryby sie nie wyslugiwal Niemcom kosztem Polakow. W wojnach tych spalono raz Klodzko (w roku 1114), a zakonczyly sie one dzieki staraniom Boleslawa, ktory odbyl w tym celu ze wszystkimi ksiazetami czeskimi zjazd nad Nisa slazka. Nawrocenie Pomorza. Wszystkie te wojny niemieckie i czeskie przykre bardzo byly dla Boleslawa, bo go odrywaly od glownego dziela jego zycia: zdobycia i nawrocenia Pomorza. Poganstwo ciagle jeszcze trwalo nad Laba i nad dolna Odra, az do ujscia Wisly. Pomorzanie, lud najblizej z Polakami spokrewniony, nienawidzili jednak Polski za to, ze chrzest sw. dobrowolnie przyjela. Lud to byl o wiele zamozniejszy od Polakow; bogacily ich morskie wyprawy, a miasta ich, Gdansk, Julin, Szczecin, byly po Kijowie najwieksze i najwspanialsze w calej Slowianszczyznie. Krolowie polscy od Mieczyslawa I. czasow probowali zgody z nimi, ale naprozno; oni bez ustanku napadali na Wielkopolske i Mazowsze, majac sobie za najwieksze szczescie, jezeli gdzie kosciol jakis mogli zdobyc. Boleslawowi Chrobremu udalo sie na krotko zalozyc dla nich biskupstwo w Kolobrzegu, ale po jego smierci Pomorzanie ani chcieli nawet slyszec o chrzescijanstwie. Boleslaw Krzywousty postanowil sobie jednak, ze dokonczy dzielo przez Boleslawa I. slawnie rozpoczete. Niema tu czasu, opisywac tych licznych walk, ktore tak wslawily imie Krzywoustego; nareszcie w roku 1113 zajal najwarowniejszy grod pomorski, Naklo, a po dalszych dziewieciu latach wypraw wojennych w roku 1122 zdobyl stolice Pomorzan, wielkie slowianskie miasto Szczecin. Teraz mial wolny dostep do morza - ale i morze przeplynal i zajal wyspe Rugie. Gdy Niemcy kraj jaki zdobyli, kazali zaraz, gwaltem ludzi chrzcic, a kto nie chcial, ginal od ich miecza; totez w krajach przez nich zdobytych ludnosc bardziej ginela, niz sie nawracala. Pomorze lezalo teraz u nog Boleslawa, ktory goraco pragnal wznowic biskupstwo kolobrzeskie i lud pokonany pozyskac dla wiary swietej - ale nie mieczem! Po zdobyciu Szczecina, po zajeciu Rugii, schowal Boleslaw miecz do pochwy, a zabral sie do pokojowego dziela nawracania; postaral sie o misyonarzy dla tego kraju, ale tak, zeby namowa lud sklaniali, nikogo nie zmuszajac. Przymus bowiem to tylko sprawia, ze ludzie udaja - a udawanie religii najwiekszy wstyd przynosiloby swietemu dzielu Chrystusa Pana. Mial przecie Boleslaw ksiezy zaraz na polskiej granicy, mogl ich sprowadzic i chrzcic gwaltem Pomorzan; ale postapil inaczej. Jak Boleslaw Chrobry postaral sie o sw. Reinboma, tak tez on szukal swietego meza do apostolskiego dziela. A nie kazdy chcial sie odwazyc isc z krzyzem pomiedzy dzikich Pomorzan. Wybral najpierw do tego Bernarda, biskupa rodem az z Hiszpanii. Ale ten nie mial szczescia, bo wybral sie w droge ubogo, a bogacze Pomorzanie szydzili tylko z niego. Natenczas pomyslal o kims innym, o dawnym swym nauczycielu, Ottonie, ktory byl teraz biskupem w niemieckiem miescie Bambergu. Swiatobliwy ten maz, policzony potem w poczet swietych panskich, byl kapelanem na dworze Wladyslawa Hermana i przewodnikiem mlodosci Boleslawowej; przypomnial go krol sobie teraz, a Otton z cala ochota sie stawil na wezwanie. I znowu, jak niegdys biskup Jordan, jak potem swiety Wojciech, tak teraz znowu sw. Otton przez Slazk mial droge. Wiadomo, ze wstepowal po drodze do Warty, do Niemczy, a dnia 4-go Maja 1124 stanal we Wroclawiu i tutaj odpoczywal. przyjmowany wspaniale nietylko przez wroclawskiego biskupa imieniem Heymo, ale, tez przez krola Boleslawa, ktory umyslnie tu przyjechal na jego przyjecie. Po dwoch dniach pojechal dalej do Gniezna, a ztad na Pomorze, odprowadzony przez krola az do pomorskiej granicy: dalej krol nie jechal, zeby sie Pomorzanom nie zdawalo, ze ich chce zmuszac. Pomny niepowodzenia Hiszpana Bernarda, zaopatrzyl jednak Ottona we wspanialy dwor, tak ze kazdy przydany mu do pomocy kaplan, jechal jakby ksiaze jaki. Zalozyl tam sw. Otton jedenascie kosciolow, z tych wieksze w miastach Pirzycu, Kamieniu, Julinie, Szczecinie, Gradcu, Lubinie, Dodonie i Kolobrzegu. Boleslaw nalozyl na Pomorze haracz coroczny, kiedy kraj zdobyl - sw. Otton wstawial sie, zeby go znizyc, a krol przystal na to, ucieszony, ze sie biskupowi tak dobrze powodzi w swietem jego dziele. Pozniej zajety byl Boleslaw sprawami ruskiemi i wegierskiemi, ktore opuszczamy, jako mniej dla nas wazne. Nadmienic tylko trzeba, ze podczas wypraw wegierskich, Czesi korzystajac z nieobecnosci Boleslawa znowu Slazk najechali. W roku 1133 zburzyl grod Kozle i spalili 300 wsi, a nastepnego roku powtornie caly kraj az po Odre; najsmutniejsze w tem wszystkiem to, ze Czesi nie szczedzili kosciolow, ale wlasnie palili je i rabowali z szczegolna jakas zaciekloscia. Zapewne byli w tem Czesi znowu narzedziem Niemcow, ktorych zawsze sluchac lubili. Gdyby tak ciagle trwac mialo, Slazk musialby sie zamienic chyba w pustynie. Owczesny krol niemiecki, cesarz Lotar, nie zaczepial wprawdzie Polski bezposrednio tylko wyreczal sie Czechami; sam zas przeszkadzal Boleslawowi na Wegrzech. A przyczyna tego byla zazdrosc, ze Boleslaw rozszerzyl swe panstwo na Pomorze, daleko na zachod od ujscia Odry, a Niemcy roscili sobie prawa do tego kraju i nie chcieli go przy Polsce pozostawic. Boleslaw mial juz wojen dosyc; cale zycie zeszlo mu na nich, a Slazk mial ich najwiecej; gdyby nie zawarl ugody z Niemcami, Slazk nie bylby pewnie ani roku bezpieczny. Dal wiec znac cesarzowi, ze gotow mu jest zlozyc hold z Pomorza i z wyspy Rugii, byle tam cesarz uznal polska wladze i byle Niemcy nie roscily sobie juz nigdy pretensyj do holdu z Polski wlasciwej. Przystal na to Lotar, uznal zupelna niepodleglosc Polski, byle mu z Pomorza hold zlozyc; ulozono sie wiec pokojowo w Merseburgu w roku 1135.W dwa lata potem zawarto w Klodzku pokoj z ksieciem czeskim Sobieslawem. Ostatnie lata swego panowania poswiecil krol zaprowadzaniu roznych porzadkow w swem panstwie i zadnej juz nie prowadzil wojny; zreszta syt juz byl slawy wojennej, bedac zwyciezca w 47 bitwach. Podzial panstwa polskiego. Krol Boleslaw mial pieciu synow. Byl w srednich wiekach zwyczaj, ze monarcha dzielil panstwo pomiedzy synow, kazdemu osobna wyznaczajac dzielnice - chyba, zeby sobie ktory wybral stan duchowny, zrzekajac sie przez to samo prawa do rzadow; totez zdarzalo sie nieraz, ze mlodszych synow gwaltem osadzano gdzies w klasztorze, zeby panstwa zanadto nie rozdrabniac. Zaden narod w Europie nie tworzyl wtenczas jednolitego panstwa, z wyjatkiem jednej tylko Polski. Krol niemiecki tam tylko panowal osobiscie, gdzie z domu byl ksieciem, np. w Bawaryi, Szwabii, Saksonii, stosownie do tego, z ktorego rodu pochodzil; zreszta byl on tylko naczelnikiem licznych ksiazat i margrafow, ktorzy byli wlasciwymi rzadcami i panami kraju; ile ksiestw lub margrabstw, na tyle panstw dzielily sie Niemcy; z tych to udzialow ksiazecych powstaly pozniejsze krolestwa niemieckie, jak to pozniej zobaczymy. We Francyi bylo jeszcze gorzej, bo tam malenki tylko kawalek kraju podlegal samemu krolowi, a reszta podzielona na kilka czesci miala swoich osobnych ksiazat, ktorzy tylko hold krolowi skladali, a posluszni mu byli, jak chcieli, jak im czasem bylo wygodniej. U sasiadow naszych podobnie sie dzialo. Na Rusi juz w roku 1054 bylo szesc ksiestw, a Czechy mialy juz osobnych ksiazat na Morawach, ktore czasem osobno jeszcze na dwie dzielnice dzielono; Wegry podobniez byly rozbite. Sama tylko Polska opierala sie temu powszechnemu pradowi i trzymala sie razem; ale iluz ofiarami trzeba to bylo oplacic! Wszak sam Boleslaw tyle mial klopotow z bratem Zbigniewem, o to, ze tamten domagal sie polowy panstwa; gdyby nie to, iluz byloby sie uniknelo ^en, a zwlaszcza na Slazku. Boleslaw jednego tylko mial brata, a sam pozostawil po sobie synow pieciu! Niechzeby oni sobie nawzajem byli Zbigniewami, co za zamieszanie w kraju! Calosc, jednosc panstwa i tak nie dalaby sie utrzymac, skoro jej nigdzie y ",-opie nie bylo. Umyslil sobie tedy Boleslaw, ze lepiej za zycia powyznaczac synom dzielnice, niz zeby po smierci jego wojny o to byc mialy. Jedno tylko przykazywal: ze wszyscy jego nastepcy, ksiazeta polscy, maja sluchac najstarszego z posrod siebie, tak zwanego seniora ktory bedzie Wielkim Ksieciem i tylko przy nim bedzie wladza krolewska i tylko on jedynym zwierzchnikiem wszystkich innych ksiazat. Kazdy ksiaze ma swoje ksiestwo i swoja stolice, ale Krakow bedzie stolica calej Polski i najstarszy z ksiazat, ow senior, ma byc Wielkim Ksieciem Krakowskim; kto panuje w Krakowie, ten jest zwierzchnikiem calej Polski, od granicy czeskiej az do morza. On ma byc glowa Polski, zeby pamietano, ze to jeden narod i jedno panstwo w ktorem inni ksiazeta maja byc podlegli krakowskiemu, jakoby jego namiestnicy. Tak postanowiwszy, przystapil Boleslaw do podzialu panstwa. Najmlodszy synek, Kazimierz, byl jeszcze niemowleciem, dlugie jeszcze lata mialy minac, nimby byl zdatny do rzadow; na teraz ojciec nie wyznaczyl mu zadnej dzielnicy. Drugi, szesnastoletni juz Henryk, otrzymal ziemie sandomierska na ksiestwo. Trzeci, osmnastoletni Mieczyslaw, dostal Wielkopolske. Czwarty, Boleslaw mial lat 22, wzial po ojcu Mazowsze. Najstarszy Wladyslaw liczyl juz lat 34, byl wiec seniorem rodu, a zatem zwierzchnikiem nad bracmi, Wielkim Ksieciem, i zasiadl na Krakowie; do niego tez nalezala zwierzchnosc Pomorza, jako kraju podleglego nie zadnej dzielnicy, ale calej koronie polskiej. A Slazk? Ten ulubiony kraj Boleslawow przydzielono zaszczytnie do dzielnicy seniorackiej, do Krakowa, tak, ze Wroclaw byl niejako druga stolica Polski. Wladyslaw II. i Piotr Wlast. Takie poczyniwszy zarzadzenia, umarl Boleslaw Krzywousty w roku 1138. Mozeby lepiej bylo, zeby sie bylo obeszlo bez tego dzielenia kraju? Tak tez myslal najstarszy Wladyslaw II., pan Krakowa i Slazka i postanowil probowac, czy sie nieda utrzymac jednolitosci Polski, wbrew woli ojca i wbrew zwyczajowi calej Europy owych czasow. Niestety, zle sie do tego zabral. Trzeba bylo od razu nie dopuscic braci do objecia wladzy, od razu wydac haslo trzymania jednolitosci; ale on pozwolil braciom zasiasc na swych ksiestwach, potem dopiero zaczal im dokuczac i wojna domowa chcial ich wyzuc z dzielnic - i to do tego z pomoca niemiecka! W smutnych tych przejsciach stracil zycie slawny Slazak, Piotr Wlast, o ktorym teraz slow kilka powiedziec wypadnie: Ten Piotr Wlast byl synem bogatego ziemianina slazkiego, imieniem Wlodzimierza, ktory mial na Slazku dziedziczne wlosci, a glowna posiadlosc pod Wroclawiem, nad rzeka Sleza, okolo gory zwanej pierwotnie Slazka, potem Sobotka. Piotr przystal do druzyny wojennej Boleslawa Krzywoustego, a lupami wojennemi bogacil sie coraz bardziej. W roku 1122 zasluzyl sie bardzo Boleslawowi podczas wojny ruskiej, pojmawszy przemyskiego ksiecia Wolodara; za to spadly na niego obficie dowody laski monarszej, nowe nadania i wysokie dostojenstwa. Dostatkow swoich uzywal przedewszystkiem na fundowanie kosciolow i klasztorow. Juz okolo roku 1108 sprowadzil do Wroclawia z Francyi kanonikow reguly sw. Augustyna i wystawil im kosciol N. Maryi Pannny w posiadlosci swej Gorce pod gora Slazka; swiatynia ta byla poprzedniczka klasztoru i kosciola N. P. Maryi na Piasku we Wroclawiu. Kolo tego tez czasu wybudowal kosciol na miejscu dawnej kaplicy sw. Wojciecha w Wroclawiu, poswiecony w roku 1112 przez biskupa Zyroslawa. Potem w r. 1139 zalozyl znowu pod samym Wroclawiem, na prawym brzegu Odry w lesistem ustroniu, obok owczesnej kaplicy sw. Michala, opactwo benedyktynskie, uposazajac je hojnie ze swoich wlosci. Bylo to wlasnie po smierci Boleslawa Krzywoustego. Piotr Wlast, jako Slazak, nalezal do dzielnicy seniorackiej, najstarszego z braci, Wielkiego Ksiecia Wladyslawa. Wielki pan, a dzielny wodz, mial na wielkoksiazecym dworze wielkie znaczenie; wszak jeszcze za poprzedniego panowania duzo znaczyl i Wladyslaw rad byl, ze w spadku po ojcu dostal takiego doradce. Z poczatku zupelna byla zgoda miedzy ksieciem a Piotrem. Ksiaze nie od razu wydawal sie ze swemi zamyslami co do braci. Staral sie tylko o przymierza i zgode z sasiadami, zeby bracia u nich nie znalezli potem pomocy; w tym celu zawarl pokojowe umowy z Rusia, z Czechami i Niemcami; nikt nie przewidywal, do czego to dazy. Do Niemiec wybral sobie na posla slazkiego Piotra Wlasta, ktory tez tam pojechal w roku 1144, na dwor cesarza Konrada III. Tam poznal sie z arcybiskupem magdeburskim, hrabia Fryderykiem z Wettina, ktory mial relikwije sw. Wincentego. Piotr Wlast tak dlugo dopraszal sie u arcybiskupa, tak dlugo prosil cesarza o wstawiennictwo, az wreszcie udalo sie mu pozyskac czesc tych relikwij. W Wniebowstapienie Panskie 1145 roku wyprowadzono ten cenny dar z Magdeburga, a przywieziono uroczyscie do Wroclawia dnia 6-go Czerwca; szczodrobliwy pan Piotr, uniesiony radoscia, przyjal relikwije najwieksza czcia, a wszystkim swoim jencom wojennym, trzymanym dawnych lat, wolnosc w ten radosny dzien przywrocil. Odtad fundacya jego przybrala wezwanie sw. Wincentego. Rok ten byl szczytem szczescia w zyciu Piotra Wlasta. Tymczasem Wielki Ksiaze zabieral sie juz do braci, od ktorych zadal posluszenstwa takiego, ze nawet sie wtracal w domowe sprawy ich wlasnych ksiestw. W roku 1145 nareszcie chcial w ich ksiestwach wybierac dla siebie podatki. Bracia postanowili, ze na to zadna miara nie pozwola i oswiadczyli wyraznie Wladyslawowi, ze stana przeciw niemu z bronia w reku, jezeli sie bedzie upieral przy swojem zadaniu. Wladyslaw namyslal sie; wtedy-to Piotr Wlast oswiadczyl sie za mlodszymi bracmi i przestrzegal Wielkiego Ksiecia, zeby nie dopuscil do wojny, bo cale panstwo na szwank narazic moze. Ale zupelnie innego zdania byla zona Wladyslawa, ksiezniczka niemiecka Agnieszka, corka margrafa austryackiego Leopolda III, a wnuczka cesarza Henryka V; jedna jej siostra byla za ksiazeciem czeskim Wladyslawem I, a druga pojal w malzenstwo owczesny krol niemiecki, Konrad III. Ta tedy nie chciala sie kontentowac panstwem mniejszem od panstw swych siostr i podzegala ciagle meza, zeby tylko wojne z bracmi zaczal, a zwyciezywszy wygnal ich z dzielnic. Byly ciagle spory na dworze Wladyslawa pomiedzy zdaniem Piotra a Agnieszki; byly nawet czasem ostre miedzy niemi slowa, tak dalece, ze zaczeli sie nawzajem osobiscie nienawidziec i Agnieszka poprzysiegla zgube Piotrowi. Wojna w roku 1145 skonczyla sie rzeczywiscie zwyciestwem Wladyslawa. Dwaj bracia jego, Boleslaw i Henryk, utracili swoje dzielnice, ktore Wielki Ksiaze przylaczyl do swego udzialu, tak, ze odtad mial panowac takze w ziemi sandomierskiej i na Mazowszu. Pozostawala jeszcze Wielkopolska, gdzie siedzial Mieczyslaw; do niego schronili sie Boleslaw i Henryk i wszyscy trzej przebywali w Poznaniu. Ruszyl tam z wojskiem Wladyslaw, ale Mieczyslaw nie probujac oporu sam zaraz sie poddal, wymawiajac sobie tylko, zeby mu choc czesc dzielnicy pozostawiono; zreszta przystal na wszystkie zadania najstarszego brata. W ten sposob uspil Mieczyslaw czujnosc Wladyslawa, ale nie myslal wcale dac za wygrana; przeciwnie, po cichu staral sie pozyskac moznych panow swieckich i biskupow dla swojej i swych braci sprawy. Udalo mu sie rzeczywiscie zyskac przychylnosc biskupow krakowskiego, wroclawskiego i poznanskiego, a ze swieckich panow mogl liczyc na pomoc Piotra Wlasta, ktory zmowil sie z kasztelanami grodow slazkich, tudziez na sandomierskiego wielmoza Wszebora, ktory w Malopolsce werbowal stronnikow. Wlasnie zenil sie syn Piotra, Idzi; na slub jego we Wroclawiu zjechalo sie mnostwo panow, a przy tej sposobnosci mieli tez radzic, co zrobic. Ale Wladyslaw cos przeczuwal, a Agnieszka dolewala ciagle oliwy do ognia jego gniewu. Byl na dworze ksiazecym marszalek Dobieslaw, wielki wrog Piotra; ten przekonal do reszty Agnieszke, ze trzeba koniecznie Piotra pojmac i uzyskal od niej upowaznienie do wykonania w tym celu zdrady w zamku Piotrowym kolo klasztoru sw. Wincentego. W nocy, niespodzianie, udajac, ze przychodzi od ksiecia, ktory niby takze jedzie na slub syna, Idziego, wywabil z lozka najpierw Idziego, a potem ojca, zwiazal ich i na dwor ksiazecy odstawil, zamek zas ich we Wroclawiu spalil i spladrowal. Ksiaze chcial skazac ich na wygnanie ze swego udzialu i zabrac im majatki; ale Agnieszka koniecznie chciala kary smierci na nich, twierdzac, ze Piotr smial ja nawet obrazic raz zelzywemi slowy, zarzucajac jej niewiernosc malzenska. Na kare smierci Wladyslaw nie przystal, ale ostatecznie Agnieszka wywarla swa zlosc przez to, ze Piotra kazano oslepic. Slepego wypuszczono z wiezienia, a znalezli sie przyjaciele, ktorzy go dowiezli do Poznania, do mlodszych braci ksiazecych, W osobie Piotra Wlasta urazil na siebie Wladyslaw cale moznowladztwo; teraz wszyscy panowie, ujmujac sie za Piotrem, przystawali takze do sprawy mlodszych ksiazat. Wladyslaw zebral u Rusinow zaciezne wojsko, pobil braci nad rzeka Pilica, a gdy ci schronili sie predko do Poznania, przystapil do oblezenia tego miasta. Wtenczas przybyl do jego obozu arcybiskup gnieznienski z wezwaniem, zeby przestal braci przesladowac, a gdy Wladyslaw nie chcial ustapic, arcybiskup rzucil nan klatwe. W kilka dni pozniej poniosl Wladyslaw taka kleske, ze odrazu musial uciekac do Krakowa, a gdy Mieczyslaw i tu go scigal, schronil sie na Wegry a ztad pojechal po rade i pomoc na dwor Konrada III. Agnieszka zostala z dziecmi Krakowie i probowala bronic krakowskiego zamku; naprozno jednakze! Tyle tylko sprawila, ze jej pozwolono pojechac spokojnie za mezem. Na krakowskiej stolicy zasiadl teraz drugi po starszenstwie syn Krzywoustego, Boleslaw IV. z przydomkiem Kedzierzawego; objal takze rzady na Slazku, skoro Slazk polaczony byl z Krakowem. Piotrowi Wlastowi oddal oczywiscie wszystkie majatki i zaszczyty; wrociwszy do Wroclawia, dokonal Piotr uroczyscie w roku 1148 poswiecenia swej fundacyi pod wezwaniem sw. Wincentego; przyjechali wtenczas do Wroclawia Wielki Ksiaze Boleslaw i biskup krakowski z wielu bardzo panami z Malopolski. O dalszych czynach Piotra juz niewiadome, jakkolwiek zyl jeszcze lat kilka; pochowany w kosciele sw. Wincentego.6) Ksiaze Wladyslaw nigdy juz do Polski nie wrocil, marne wiodac zycie na dworze niemieckim. Obiecywal cesarzowi Konradowi, ze zlozy mu hold ze swego ksiestwa, byle mu dostarczyl wojska przeciw braciom; nie chodzilo mu juz o to, zeby braci zupelnie wygnac, tylko zeby wrocic do ziemi krakowskiej i Slazka, jak bylo po smierci ojcowskiej. Konrad wybral sie do Polski w roku 1146, ale nie doszedl daleko za granica; wyprawa ta calkiem sie nie udala. Wiecej szczescia mial Wladyslaw na dworze papiezkim, gdzie za wstawieniem sie cesarskiem tyle uzyskal, ze go papiez uwolnil od klatwy rzuconej nan pod Poznaniem przez arcybiskupa gnieznienskiego. Nastal potem drugi cesarz, Fryderyk Rudobrody; ten postanowil skorzystac z klotni w polskiej rodzinie krolewskiej, do tego, zeby Polske na nowo zrobic zalezna od Niemiec; nie o Wladyslawa mu chodzilo, ale o niemieckie zwierzchnictwo nad Polska. Boleslaw Kedzierzawy chcial byl sie z bratem pogodzic i posylal w tym celu do cesarza w roku 1157, ale Wladyslaw myslal widac, ze wiecej zyska od cesarza po zwycieskiej wojnie, a cesarz ani slyszec o zgodzie nie chcial inaczej, jak tylko za przyznaniem niemieckiej zwierzchnosci. Wybuchla wojna, ciezka i straszna - a jednak Niemcy nic nie zyskali. W Sierpniu 1157 roku zniszczyl cesarz caly kraj az po Odre, 22-go Sierpnia przeprawil sie zwyciezko przez te rzeke. Slazacy widzac wielka potege cesarza, bali sie, ze zajmie grody w Glogowie i w Bytomiu i woleli je sami spalic, zeby nie wpadly w rece niemieckie. Fryderyk ruszyl dalej i dotarl az pod Poznan. Tutaj musial sie przed nim upokorzyc Boleslaw Kedzierzawy i przyrzekl, ze na najblizsze swieta Bozego Narodzenia przyjedzie do Magdeburga hold cesarzowi zlozyc. I na tem sie skonczylo! O Wladyslawie cesarz zapomnial, skoro tylko Boleslaw na hold przystawal; przewidywal to Boleslaw i dlatego tez wszystko przyrzekal, byle tylko Fryderyk opuscil sprawe Wladyslawa. Gdy sie Wladyslaw przypominal cesarzowi, ze przeciez o jego interes ta wojna, odparl Fryderyk, ze ten spor pomiedzy nim a Boleslawem kaze pozniej rozsadzic swoim niemieckim ksiazetom. Kontent, ze Niemcy beda sedziami nad polskimi krolewiczami, wrocil cesarz do Niemiec - i czekal az do smierci i na przyjazd Boleslawa, ale na prozno. Drugi raz zas na wojne sie juz nie zebral i nie mial do niej ochoty, pamietajac, ze pierwsza, choc zwyciezka, zadnej mu nie przyniosla korzysci. Uroszczenia niemieckiej zwierzchnosci znowu w puch sie rozbily i w mgle zamienily. Wladyslaw umarl w Niemczech w roku 1163, zostawiajac trzech synow. Ojca nie chciano do Polski dopuscic, za to, ze sam zgody nie chcial, tylko na Niemcow sie ogladal i na kraj ich sprowadzil. Ale synowie nic nie zawinili. Wiec Boleslaw Kedzierzawy, jak dawniej przed wojna roku 1157 zwrocil sie o zgode do ojca, tak teraz dal znac najstarszemu z synow Wladyslawa, Boleslawowi, zwanemu Dlugim. Ten, rozumniejszy od ojca, przystal na zgode bez pomocy niemieckiej i wtenczas w roku 1163, pozwolono synom wrocic do ojcowskiego dziedzictwa t. j. na Slazk, jak im sie nalezalo z woli Boleslawa Krzywoustego. Nie nalezal sie im Krakow, bo tam mial zawsze panowac najstarszy z rodu, a starszymi od nich byli stryjowie bracia Wladyslawa, a synowie Boleslawa Krzywoustego. Gdyby sie ojciec byl utrzymal przy Krakowie, mozeby i ktory z jego synow nastapil byl po nim na Wielkiem Ksiestwie, chociaz nie najstarszy w rodzie - ale tak, gdy z laski tylko wracac im pozwalano, o Krakowie nie mogli nawet myslec. W ten sposob do czterech dzielnic, ustanowionych przez Krzywoustego, przybywala piata: Slazka dzielnica. Odtad Slazk nie stanowi razem z Krakowem jednego dzialu, ale osobny i tak samo, jak wszystkie inne dzialy, Krakowowi ma byc podlegly, IV. Slazk pod zwierzchnictwem krakowskiem. Wladyslaw II. mial trzech synow: Boleslawa, Mieczyslawa Konrada. W roku 1163, po smierci ojca, pozwolil im Wielki Ksiaze Krakowski, Boleslaw Kedzierzawy, wrocic na Slazk, oczywiscie pod warunkiem, ze uznaja jego zwierzchnosc. Nastapil podzial Slazka, z razu tylko pomiedzy dwoch braci, gdyz najmlodszy, Konrad, zaledwie jeszcze byl pacholeciem i wychowywal sie w klasztorze. Najstarszy Boleslaw z przydomkiem Wysoki, otrzymal Slazk dolny, ze stolica Wroclawiem i z grodami Glogowem, Lignica, Opolem; mlodszemu Mieczyslawowi przypadl Slazk gorny z dwoma grodami, Raciborzem i Cieszynem.7) Wielki Ksiaze Krakowski nie bardzo ufal swoim bratankom; pomnac, ze ojciec ich laczyl sie z Niemcami na Polske i ze oni sami w Niemczech sie wychowali, pozostawil w kilku miejscach Slazka swoich urzednikow i zaloge. Bal sie widac, zeby go nie zaskoczyla od slazkiej strony jaka przykra niespodzianka, gdy zajetym bedac daleko w innej stronie kraju, nie moglby dopilnowac swojego Krakowa. A mial zajecia sporo, daleko na polnocy, az nad morzem baltyckiem, w poganskiem kraju Prusakow, z ktorymi ciagle byly utarczki. Prusacy bez przestanku niemal najezdzali Mazowsze; chcac zeby sie ta dzielnica mogla spokojnie zagospodarowac, trzeba bylo stawiac twierdze na pruskiem pograniczu i w uciazliwych wyprawach z roku na rok, niemal, ze krok po kroku, przebijac sie przez pruskie bagniska. Na jednej z takich wypraw zginal ksiaze sandomierski Henryk, a dzielnice jego zajal najmlodszy z synow Krzywoustego, Kazimierz, ktoremu ojciec umierajac zadnej nie byl wyznaczyl dzielnicy. Mieczyslaw Stary i Mieczyslaw Raciborski. W roku 1173 umarl Boleslaw Kedzierzawy. Teraz najstarszy z rodu Piastow byl ksiaze Wielkopolski, Mieczyslaw zwany Starym; on wtedy zajal wielkoksiazeca krakowska stolice, a z nia zwierzchnictwo nad wszystkimi ksiazetami polskimi, a zatem takze nad Slazkiem. Mieczyslaw Stary, przybywszy z Poznania do Krakowa, zastal tu stosunki, ktore mu sie bardzo nie podobaly. Naczelna monarsza wladza bardzo byla uszczuplona; dawniej, za Boleslawa Chrobrego a jeszcze za Krzywoustego, kazde skinienie krakowskiego monarchy bylo rozkazem, ktorego w lot sluchala cala Polska. Pan wladnacy nad cala Polska byl prawdziwie panem wielkim i poteznym; ubylo duzo z tej mocy, odkad panstwo podzielilo sie na kilka ksiestw. Wielkie szlacheckie rody nie byly niczem w porownaniu z potega dawnych wladcow; ale odkad ci wladcy oslabneli, poczelo sie wzmagac znaczenie rodow moznowladczych, tak, ze slaby ksiaze nieraz nawet zaleznym byl od nich. Rosnely ich dostatki, a ksiaze, zeby sie na tronie utrzymac, coraz bardziej musial im dogadzac, coraz wiecej praw sobie odejmowac a im nadawac; inaczej mial kolo siebie niechetnych, ktorzy czekali tylko sposobnosci, zeby sie pozbyc pana i przejsc do przeciwnika, jezeli im wieksze obiecywal korzysci. Wielki Ksiaze Mieczyslaw, smialy, energiczny, postanowil przywrocic dawny majestat tronu. Od ksiazat dzielnicowych zadal, zeby pamietali, iz on jest naczelnym wladca calej Polski i ze tylko z jego pozwoleniem wolno im rzadzic na ich dzialach, z warunkiem podleglosci jego zwierzchniczej wladzy; co zas do moznych rodow szlacheckich, te postanowil zubozyc, oslabic i zamienic w slugi tronu, jak dawniej bywalo. Ciezkie nastaly dla moznowladztwa czasy, tem gorsze, ze Mieczyslaw poczal pankom odbierac wplywowe i dostojne urzedy, a wynosic na nie ludzi prostych, przedtem nieznanych, ktorzy zupelnie tylko od ksiecia byli zalezni. Podzielila sie Polska na dwa obozy: jedni za Mieczyslawem, pragnac, zeby Wielki Ksiaze jak najwieksza posiadl wladze, zeby byl nieograniczonym panem u siebie w domu i to z ta mysla, ze gdy wielkiej w swych wlasnych ksiestwach nabedzie potegi, natenczas potrafi tez potem zmusic do uleglosci innych ksiazat dzielnicowych, a krakowskie zwierzchnictwo bedzie nie tylko samym tytulem, ale naprawde panowaniem w calej Polsce Drudzy przeciw Mieczyslawowi, a za moznowladztwem; pragneli, zeby Wielki Ksiaze jak najmniej mial wladzy, zeby bardziej prosic musial, niz rozkazywac, zeby ksiazeta dzielnicowi zupelnie od niego byli niezalezni; przez to oslabi sie panstwo, ale wzmoze sie potega magnatow i wszystkich tych, ktorzy ze slabosci panstwa zyski dla siebie ciagnac sprytnie potrafia. Jak cala Polska, tak tez Slazk podzielil sie na dwa obozy; z dwoch braci slazkich ksiazat, kazdy w inna poszedl strone. Boleslaw Wysoki byl przeciw Mieczyslawowi, a Mieczyslaw raciborski trzymal sie Wielkiego Ksiecia. W Polsce gotowalo sie na wojne domowa; przewidywal to Wielki Ksiaze i moze z jego tez namowy Mieczyslaw raciborski napadl na Wroclaw, wypedzil Boleslawa Wysokiego, a kraj jego zagarnal, tak, ze przez krotki czas caly Slazk pod jednym znowu byl panem. W ten sposob pozbyl sie Wieli Ksiaze niechetnego bratanka z Wroclawia, a caly Slazk byl po jego stronie. Ale nie pomoglo mu to; bo choc Mieczyslaw Slazki bronil Mieczyslawa Starego, stronnictwo moznowladzcze i tak wygralo, a Wielki Ksiaze musial uchodzic z kraju. Wtenczas wezwali moznowladcy do Krakowa najmlodszego z synow Krzywoustego, Kazimierza, ktory zasluzyl sobie potem na piekny przydomek Sprawiedliwego. W polityce atoli byl ten Wielki Ksiaze slabym i bardzo zaleznym od moznych rodow. Przykre to bylo panowanie, tem bardziej, ze Mieczyslaw Stary wcale nie dal za wygrana ale przez dlugie lata ciagle o Krakow walczyl. W roku 1180 udalo mu sie odzyskac dawna swoja dzielnice wielkopolska; zaraz nastepnego roku pokusil sie o Krakow, ale przegral bitwe z Kazimierzem; wtenczas zapomnial sie do tego stopnia, ze do Niemcow poszedl prosic o pomoc, a Kazimierz Sprawiedliwy musial dopiero wysylac poselstwo do krola niemieckiego, zeby sie obronic przed starszym bratem i uniknac wojny z cesarstwem. Kazimierz wedlug testament Krzywoustego nie mial prawa byc Wielkim Ksieciem, bo nie byl najstarszym w rodzie. Dopiero pozniej udalo mu sie przez biskupa otrzymac od papieza uznanie prawowitosci swej wladzy, tak, ze na przyszlosc tron krakowski mial pozostac przy jego potomstwie, a zatem przy najmlodszej wlasnie linii Piastow. Nie podobalo sie to ksiazetom starszych linij. Totez gdy Kazimierz umarl w r. 1194, Mieczyslaw Stary raz jeszcze porwal za bron za swoje prawa, zeby dopuscic do Wielkiego Ksiestwa Leszka, mlodziutkiego syna Kazimierzowego; ale porazony w krwawej bitwie nad rzeka Mozgawa doznal walnej kleski. Ani to jednak nie zlamalo tego wytrzymalego starca. Gdy wkrotce potem moznowladztwo krakowskiej ziemi samo miedzy soba zaczelo spory, wdal sie w te wasnie Mieczyslaw Stary i tak sobie potrafil zjednac jedna strone, ze w roku 1200 przeciez do Krakowa powrocil; niedlugo sie cieszyl ta wladza, bo juz w dwa lata potem przyszlo mu umierac; mial lat przeszlo osmdziesiat. Przez ten czas i na Slazku pelno bylo swarow i wojen domwych pomiedzy ksiazetami. Kiedy po pierwszem wygnaniu Mieczyslawa Starego zasiadl w Krakowie Kazimierz Sprawiedliwy, powrocil tez Boleslaw Wysoki na swoja wroclawska dzielnice. Dorosl tymczasem najmlodszy z synow Wladyslawa II-go, ow Konrad, trzeci brat ksiazat slazkich, Boleslawa i Mieczyslawa; trzeba bylo pomyslec o dzielnicy dla niego, bo taki byl wowczas zwyczaj, ze kazde ksiazece dziecko doroslszy musialo miec swoja dzielnice; inaczej szukalby pokrzywdzony pomocy u Niemcow! Musial tedy Boleslaw Wysoki zrzec sie Glogowa i dac go Konradowi: odtad zaczyna sie ksiestwo glogowskie. Mieczyslaw Raciborski, sredni rodem ze slazkich braci, trzymal z Mieczyslawem Starym; wiedzial Kazimierz, ze w nim nie ma przyjaciela. Ale za slaby byl,zeby go zgniesc i wolal go sobie ujac dobrocia i datkiem; chcac go tedy przeciagnac na swoja strone, dal mu spory kawal ziemi krakowskiej z grodami Bytomiem, Oswiecimiem, Zatorem, Siewierzem i Pszczyna. W ten sposob Slazk bardzo sie powiekszyl, a darowizna ta pozostala juz przy slazkich ksiazetach. Zapamietajmy sobie dobrze ten wazny w historyi Slazka wypadek i zapiszmy sobie dobrze w pamieci, ze kraina bytomska i pszczynska, tocto pierwotnie nawet nie Slazk, ale po prostu krakowska ziemia. Gdyby nie ta darowizna, nie mowiloby sie dzisiaj ludowi z pod Pszczyny i Bytomia: Slazacy, ale Krakowiacy. Przeszly wieki, malo kto tam juz wie, jak to bylo z poczatku; ale we krwi zostalo tam kazdemu cos, co go ciagnie do Krakowa. - Do dyecezyi krakowskiej nalezaly te ziemie az do roku 1821; wtenczas dopiero przylaczono je do biskupstwa wroclawskiego. Henryk Brodaty. Tak tedy na klotni o Krakow zbogacil sie Ksiaze Raciborski a powiekszyl sie na wieki Slazk. Nie mial takiego szczescia ksiaze wroclawski, Boleslaw Wysoki. Z dwoch zon, pierwszej Rusinki a drugiej Niemki, mial dwoch synow, ktorzy sie ciagle miedzy soba klocili: Jaroslawa i Henryka. Jaroslawowi zdawalo sie, ze ojciec, zawojowany przez macoche, daje pierwszenstwo mlodszemu Henrykowi; wydzielil tedy ojciec Jaroslawowi Opole na osobne ksiestwo. Zeby jednak nie oslabiac Slazka ciaglemi podzialami, dal mu Opole tylko dozywotnio, azeby zas nie mial potomkow, namowil go do stanu duchownego, z ta mysla, ze Jaroslaw zostanie kiedys biskupem wroclawskim; wstapil tez rzeczywiscie na te biskupia stolice w roku 1198. Zdarzenie to wazne jest dla historyi biskupstwa, ksiaze bowiem Jaroslaw darowal biskupstwu ze swego duze posiadlosci, tak, ze odtad kazdy biskup nie tylko byl ksieciem Kosciola, ale tez ksieciem swieckim; z darowizny Jaroslawa powstalo nastepnie biskupie ksiestwo Nyskie. Opole zas powrocilo po smierci Jaroslawa do ksiestwa wroclawskiego. Powrocil tez Glogow, gdyz ksiaze Konrad umarl bezprzytomnie. Tak tedy mlodszy syn Boleslawa, ow Henryk, urodzony z Niemki, otrzymal po ojcu cale nieuszczuplone ksiestwo wroclawskie. Ten ksiaze Henryk, z przydomkiem Brodaty, smutnej bardzo nabral slawy w historyi polskiej. We Wroclawiu zaczal panowac w r. 1202, wlasnie, kiedy umarl Mieczyslaw Stary. Dwoch bylo kandydatow do wielkoksiazecego tronu: syn Kazimierza Sprawiedliwego, Leszek z przydomkiem Bialy i syn Mieczyslawa Starego, Wladyslaw z przydomkiem Laskonogi. Leszek byl jeszcze mlody i nie sprawowal sam rzadow w swojej sandomierskiej dzielnicy, ale polegal we wszystkiem na radach zaufanego starego doradcy Goworka. Tego nie lubialo krakowskie moznowladztwo i podali Leszkowi warunek objecia tronu, zeby Goworka z kraju wydalil. Leszek jednakze nie chcial oddalic od siebie wiernego zasluzonego rycerza i wolal poprzestac na malej sandomierskiej dzielnicy, niz popelnic niewdziecznosc w obec starego opiekuna. Natenczas wojewoda krakowski Mikolaj, glowny nieprzyjaciel Goworka, w zmowie z moznymi ziemi krakowskiej, oddal wladze wielkoksiazeca Wladyslawowi Laskonogiemu. Ale ledwie kilka miesiecy trwala jego wladza, wypedzili go ci sami moznowladzcy, ktorzy go do Krakowa zaprosili i tego samego jeszcze roku 1202 powrocil Leszek Bialy na wielkoksiazeca stolice. Wladyslaw Laskonogi zas w swojej Wielkopolsce wiodl walke z Kosciolem, nadawal samowolnie koscielne godnosci i szafowal dobrami koscielnemi; wyklal go tedy arcybiskup gnieznienski Kietlicz. Leszkowi Bialemu w Krakowie tez nie bardzo sie powodzilo. W roku 1210 znowu panowanie utracil, a wtenczas rzadzil w Krakowie od Sierpnia 1210 roku slazki ksiaze Mieczyslaw Opolsko-Raciborski. Wnet jednak umarl, bo juz w maju 1211 roku. Ale zamiar jego, zeby dla linii slazkiej pozyskac tron wielkoksiazecy, znalazl dalszego wykonawce w ksieciu wroclawskim, Henryku Brodatym. Henryk Brodaty, choc Piast z rodu, byl zupelnie zniemczony; do tego stopnia, ze trudno go nawet uwazac za Polaka. Ojciec, Boleslaw Wysoki, przebywal za mlodu duzo na dworze "cesarza rzymskiego", a krola niemieckiego, dawal nawet posilki wojenne cesarzowi Fryderykowi na wojne z wloskiem miastem Medyolanem; juz Boleslaw Wysoki tracil niemczyzna, nauczywszy sie od swego ojca, Wladyslawa II. wygladac z Niemiec pomocy przeciw innym Piastom. Druga zas zona Boleslawa Wysokiego, a matka Henryka Brodatego, Adelajda Sulcbach byla rodowita Niemka; nielubiala pasierba, owego biskupa Jaroslawa, a swego syna wychowala zupelnie po niemiecku. To wychowanie niemieckie mialo sie ciezko dac we znaki polskiemu ludowi na Slazku. Obok tego mial Henryk Brodaty ambicye, chcial duzo posiadac i duzo znaczyc. Pomnac, ze jest wnukiem Wielkiego Ksiecia Krakowskiego, od samego niemal poczatku swych rzadow myslal, jakby zajac Krakow. Azeby dotrzec do tego celu, uwazal na kazda sposobnosc zdatna do wzmozenia swojej potegi i mieszal sie z korzyscia dla siebie do sporow ksiazecych w Wielkopolsce, gdzie spadkobiercy Wladyslawa Laskonogiego ciagle z soba mieli swary. Wielkopolska zaczela sie juz dzielic na drobne ksiestewka przez rozrodzenie ksiazat piastowicow; silniejszy od nich slazki ksiaze narzucal im nieraz swoja wole, a przez to wzmogl po pewnym czasie do tego stopnia swoje znaczenie, ze oczy calej Polski byly na niego zwrocone. Energiczny i dzielny osobiscie zacmiewal swem znaczeniem Wielkiego Ksiecia Leszka Bialego, ktory czesto potrzebowal jego pomocy. Trzecim znaczniejszym wowczas w Polsce ksieciem byl brat Leszka Bialego, Konrad, Ksiaze Kujaw i Mazowsza Mazowsze cierpialo ciagle od Prusakow, a Konrad nie umial sobie z nimi poradzie Chociaz bowiem nie braklo mu osobistego meztwa - owszem, tegim byl zolnierzem, ale nie umial rzadzic i dopilnowac sprawy. W swem wlasnem ksiestwie wielkim byl okrutnikiem a czem mniej mial przywiazania poddanych, tem ostrozniejszym oczywiscie i slabszym musial byc w przedsiewzieciach na zewnatrz; okrucienstwem zas swojem pobudzal Prusakow tem bardziej do zemsty coraz tez grozniejszych mial z nich sasiadow. Zakony rycerskie. Nie braklo nigdy swiatobliwych mezow, ktorzy zycie swoje poswiecic pragneli nawroceniu Prusakow. Po sw. Wojciechu zapragnal tu dzialac jeszcze Krystyn (Chrystyan), ustanowiony tam nawet od roku 1215 pierwszym biskupem pruskim. Konrad Mazowiecki wspieral zamiary biskupa, ale okazal sie za slabym, zeby zlamac Prusakow, a przynajmniej zapewnic biskupowi spokojne apostolowanie. Natenczas biskup Krystyn wpadl na pomysl, zeby tu ustanowic tak zwany zakon rycerski. Co to sa zakony rycerskie? Glownem zdarzeniem srednich wiekow sa t. zw. wojny krzyzowe czyli krucyaty, t. j. wojny podejmowane celem wyzwolenia Palestyny z rak niewiernych Muzulmanow. Wszystkie ludy Europy braly udzial w tych walkach w Azyi o odzyskanie miejsc uswieconych pobytem Zbawiciela, Jego jaselkami w Betleem i grobem w Jerozolimie. I z Polski takze podazyli tam niektorzy rycerze, jak slawny Jaksa, ktory wrociwszy z Palestyny fundowal potem w Polsce zakon Bozogrobcow. Z razu nietylko zdobyto Jerozolime (r. 1099) na Muzulmanach, ale nawet zalozono w Ziemi sw. kilka drobnych panstw chrzescijanskich, z ktorych najwazniejszem bylo krolestwo Jerozolimskie. Niestety, byt tych panstw nie byl trwalym, a to skutkiem tego, ze pierwotny zapal religijny nie dopisal, a ksiazeta klocili sie z soba o pierwszenstwo i wszystkie swoje swary z Europy przeniesli do Ziemi sw. Skorzystal z tego Turek, powypedzal chrzescijanskich wladcow i nietylko zajal pod swoje jarzmo Palestyne, ale nawet przekroczyl pozniej granice Europy, jak o tem czesto jeszcze bedzie mowa. Otoz udzial w wojnach krzyzowych byl czynem religijnym, nadanym przez stolice apostolska wielkiemi laskami i odpustami. Oczywiscie, ze tam trzeba bylo przedewszystkiem byc zolnierzem i na nic nie zdal sie zaden, chocby najpobozniejszy, jezeli nie byl zdatny do wojny. Rycerstwo tedy walczac za Grob Zbawiciela, okazywalo w ten sposob swoja poboznosc, orezem, z bronia w reku pracujac na chwale Boza, tak samo, jak inni w klasztorach inaczej znowu nucac, psalmy i godzinki, takze o tej samej mysleli Bozej chwale. Po pewnym czasie zaczely powstawac miedzy rycerstwem w Palestynie pobozne stowarzyszenia, jakoby bractwa rycerskie, a z tego wytworzyly sie rycerskie Zakony. Czlonkowie ich musieli pozostac bezzenni tak samo, jak zakonnicy po klasztorach, tak samo musieli slubowac, ale mieli jeszcze o jeden slub wiecej, a mianowicie obowiazek ciaglej walki z poganami. W ten sposob te rycerskie zakony mialy niejako tworzyc stale wojsko w Ziemi swietej, zeby zawsze stac na strazy w pogotowiu do obrony od poganskich zaczepek. Posypaly sie z calej Europy olbrzymie fundusze na ten cel, a Zakony te w bardzo krotkim czasie mialy do swego rozporzadzenia olbrzymie bogactwa, ktorych tez uzywaly z poczatku bardzo poczciwie, zgodnie z pierwotnym swym celem. Gdy jednak panowanie chrzescijanskie w Ziemi sw. chwiac sie poczelo, gdy przytem psowal sie obyczaj i na dworach palestynskich ksiazat i wsrod rycerstwa ich, zaczelo zwolna dosiegac zepsucie takze zakonow rycerskich. Przy Grobie sw. pozostawili sobie tylko po jednym "domu", niejako glowna kwatere, a reszta ich siedziala sobie wygodnie w Europie, na bogatych dobrach, zapisanych im przez poboznych fundatorow w tej mysli, zeby nie zabraklo broni i srodkow do walki w Palestynie. Trzy byly glowne Zakony rycerskie, powstale w wieku XII. Wlosi zalozyli Joannitow, Francuzi Templaryuszow w roku 1118. Kiedy pozniej Niemcy pod cesarzem Fryderykiem Rudobrodym takze odbyli swoja wyprawe krzyzowa, zalozyli trzeci, niemiecki zakon rycerski w r. 1190, ktory nazwali "zakonem rycerzy N. Maryi Panny narodu niemieckiego", a ktorych po polsku zowiemy krotko Krzyzakami od ich ubioru, ze na bialym plaszczu mieli wyhaftowany duzy czarny krzyz. W czasie wojen krzyzowych Polska byla wlasnie rozbita i oslabiona podzialami na dzielnice ksiazece; jakkolwiek niejeden polski rycerz pospieszyl na swoja reke do Palestyny, o wielkiej wyprawie krzyzowej calego panstwa polskiego nie mozna bylo marzyc z dwoch powodow. Raz, ze jednego wielkiego panstwa polskiego nie bylo od smierci Boleslawa Krzywoustego, tylko coraz mniejsze ksiestewka, nad ktoremi mial niby zwierzchnia wladze Wielki Ksiaze Krakowski, ale ta wladza byla coraz bardziej tylko na papierze, zwlaszcza jezeli byl tak slaby ksiaze, jak Leszek Bialy. Powtore, ze Polacy nie potrzebowali wcale szukac pogan w Palestynie, bo ich mieli zaraz kolo siebie: Prusakow, Jadzwingow i Litwinow. Ustawiczne troski o nawrocenie Prusakow, ciagla obrona przed ich napadami, toc to takze byl kawalek wojny krzyzowej. Tak tez myslal pruski biskup Krystyn i postanowil na wzor zakonow rycerskich palestynskich zalozyc tutaj, na polskiej granicy zakon rycerski Braci Dobrzynskich. Nazwa ich pochodzila od ziemi dobrzynskiej, ktora Ksiaze Mazowiecki Konrad darowal biskupowi. Ogloszono wyprawe krzyzowa na Prusakow, zeby biskupowi zapewnic spokojne posiadanie swej ziemi ze strony pogan. Ksiazeta polscy wzieli w niej chetnie udzial. Stawil sie Konrad Mazowiecki, stawil sie Wielki Ksiaze Leszek Bialy, przybyl tez Henryk Brodaty ze swemi kasztelanami i z biskupem wroclawskim Wawrzyncem. Bracia Dobrzynscy pomagali dzielnie i wystawiono wtedy nad Wisla warownie Chelmno, ktora miala odtad stac sie ostoja przeciw zapedom Prusakow. Zakon Braci Dobrzynskich mial sie dalej rozwijac, gdy w tem nagle zostal usuniety i to za przyczyna zniemczalego Henryka Brodatego. Sprowadzenie Krzyzakow. Juz nieco bowiem przedtem przeniesli sie niemieccy Krzyzacy do Europy. Zajal sie nimi ksiaze wroclawski, pochopny do wszystkiego, co niemieckie i nadal im rozlegle dobra w swem ksiestwie. Bawiac na wyprawie przeciw Prusakom, spostrzegl, ze ziemia chelminska w sam raz nadawalaby sie Krzyzakom. Walczac z poganami spelnialiby tu swoj slub, a przytem zyskaliby sobie stale podstawy bytu i rozwoju, bo mogliby sobie tutaj zalozyc panstwo; to panstwo bedzie oczywiscie niemieckie! Zamiast wesprzec juz istniejacy zakon polskich rycerzy, postanowil Brodaty sprowadzic tu na ich miejsce Niemcow, a niebaczny Konrad Mazowiecki dal sie namowic i darowal im nawet ziemie chelminska! Wypadek ten oplakany w skutki wydarzyl sie w roku 1225. Z krzyzackiego Zakonu wyrosl niebezpieczny dla Polski sasiad, z ktorym dlugie potom trzeba bylo staczac walki; padly ofiara krainy nad dolna Wisla, a znaczenie Polski na polnocy oslabilo sie. Utrata Pomorza. Jakby na dobitke, poniosla Polska w tym samym czasie druga wielka strate na polnocy. Pomorze, podlegle niegdys zwierzchnosci krolow polskich, a nastepnie Wielkich Ksiazat Krakowskich, zerwalo do reszty laczace je z Polska wezly panstwowe. Stalo sie to przy sposobnosci sporow w lonie ksiazat wielkopolskich, w ktore wmieszal sie tez Henryk Brodaty. Wrzala tam walka pomiedzy Wladyslawem Laskonogim (wygnanym poprzednio z Krakowa) a jego bratankiem Wladyslawem Odoniczem. Henryk Brodaty pospieszyl na pomoc Odoniczowi i pomogl mu zdobyc Kalisz. Wkrotce jednak Laskonogi znowu byl gora i bratanka wygnal. Henryk Brodaty zmienil tymczasem swoja polityke i nie chcial juz powtornie Odoniczowi pomagac; natenczas ten zwrocil sie o pomoc do ksiecia pomorskiego Swietopelka, ozeniwszy sie z jego siostra. Swietopelkowi bardzo to bylo na reke, wyprawil sie tedy do Wielkopolski i zdobyl nawet sam Poznan. Natenczas trzej ksiazeta polscy: Wielki Ksiaze Leszek Bialy (jako zwierzchnik Pomorza), Konrad Mazowiecki i Henryk Brodaty przedsiewzieli wspolna wyprawe na pomoc Laskonogiemu i zeby sie dokladniej umowic, zjechali sie w Gasawie w roku 1227. Tutaj napadl ich zdradziecko Swietepelk morderczym zamachem; Leszka zabili siepacze, a Henryk Brodaty ledwie sie zdolal ocalic, Laskonogi wygnany z Wielkopolski umarl w goscinie na Slazku, a Swietopelk nie troszczyl sie juz odtad o krakowskie zwierzchnictwo. Tak stracila Polska ujscie Wisly i dostep do morza Baltyckiego. Poczatki gemanizacyi Slazka. Po smierci Leszka i upadku Laskonogiego dwoch tylko bylo w Polsce ksiazat potezniejszych: Konrad Mazowiecki i Henryk Brodaty: oni tez dobijali sie o opieke nad malem dzieckiem Leszka, Boleslawem (mial siedmnascie miesiecy). Kto zostalby opiekunem tego dziedzica krakowskiej dzielnicy, ten bylby naprawde jej wladca i prawdziwym Wielkim Ksieciem. Nie opuscil Henryk tej sposobnosci wzmozenia swej potegi. Rozne byly koleje tej walki, przez kilka miesiecy rzadzil nawet w Krakowie inny slazki ksiaze, Kazimierz Opolski, ale ostatecznie skonczylo sie na tem, ze ksiaze wroclawski zostal Wielkim Ksieciem krakowskim, a wiec zwierzchnim panem calej Polski. Nie miala wprawdzie ta zwierzchnosc juz wtenczas wielkiego znaczenia, ale ksiaze tak energiczny, jak Henryk, mogl to znaczenie na nowo podniesc. Tem latwiej, ze wkrotce jeszcze bardziej rozszerzyl on swoje panowanie. Oto w Wielkopolsce na nowo wybuchnely ksiazece walki, a koniec ich byl taki, ze Henryk Brodaty, pan Wroclawia i Krakowa, otrzymal w roku 1234 jeszcze do tego Wielkopolske az po Warte! Gwiazda slazkiej linii Piastowskiej zajasniala wielkim blaskiem, zdawalo sie, ze powoli przejdzie na nia panowanie nad cala Polska, a przynajmniej, ze w kazdym razie pokieruja dalszemi losami Polski. Czy to byloby dla Polski korzystne? Zeby odpowiedziec na to pytanie, przypatrzmy sie, jak Henryk gospodarowal w swej ziemi dziedzicznej, w ksiestwie wroclawskiem. Da sie to powiedziec jednem slowem: on germanizowal Slazk z calych sil. Tysiacami sprowadzal Niemcow z zagranicy, a osiedlajac ich na polskiej ziemi, uwalnial ich od podatkow. Polski wiesniak musial sie starac o utrzymanie ksiazecych grodow, musial dawac ksieciu swa prace i brac na swe barki wszystkie ciezary panstwa; a o zagon rozpieral sie sprowadzony kolonista niemiecki, ktory uzywal wszystkich dobrodziejstw porzadku panstwowego, ale na rachunek polskiego chlopa, bo sam od ciezarow byl uwolniony. Polski mieszczanin uginal sie pod ksiazecem jarzmem, ale nowozalozone miasta niemieckie nie wiedzialy o niczem, jak tylko o dochodach i korzysciach ksiazecej opieki. Za Niemcow musiala sie oplacac ludnosc polska; czem wiecej swobod uzywali Niemcy, tem gorzej wiodlo sie polskiej ludnosci, bo musiala oczywiscie nastarczyc ksieciu i za siebie i za tamtych. Rzecz prosta, ze skutkiem tego ubozeli dawni dziedzice polskiej slazkiej ziemi, polskie miasta zeszly na wsie a polskie wsie na osady nedzarzy, podczas gdy niemieckie nowe wioski zamienialy sie w miasteczka, a miasta zaczely sie niedlugo budowac palacami. Ksiaze zaslepiony, zniemczony, kochal sie w Niemcach jedynie, a polskich poddanych uwazal tylko za sile robocza, dla obrobienia Slazka, ale nie dla nich, lecz dla Niemcow. Rodzima polska ludnosc miala odtad tylko trud, a przybysz Niemiec zaczal zbierac owoce. Okrutnie sie zapisal ten slazki ksiaze w polskiej pamieci: najstarsza polska dzielnice bowiem wydal cudzoziemcom. Tylu krolow niemieckich, tyle zbrojnych wypraw z cesarstwa wyszczerbilo swe miecze na slazkiej ziemi; pokonani, musieli ze wstydem sie cofac i nie potrafili zabrac ani piedzi slazkiej ziemi. Az tu sam ksiaze, ojciec tego ludu, sam dobrowolnie robi sie Niemcem, Niemcow sprowadza na panow kraju, a z Polakow robi niewolnikow na wlasnej ziemi! Wiec, czy dobrze byloby, zeby sie w Polsce byla utrzymala przewaga linii slazkiej? Co byloby, gdyby z polnocy nacierac zaczeli na kraj Krzyzacy, gdyby rownoczesnie Polska byli rzadzili ksiazeta zniemczeni ? Przeciwienstwo polskiego i niemieckiego zywiolu odbilo sie raz jeszcze w samymze domu ksiazecym. Henryk Brodaty mial dwoch synow: milujacego Polske Konrada i przyjaciela Niemcow Henryka. Kazdy z nich inaczej pragnal w przyszlosci kraj urzadzic i tak sie nie lubili, ze nawet wszczeli z soba za zycia ojca wojne domowa w roku 1213. Niestety, Henryk na czele Niemcow zwyciezyl Konrada pod Studnica; nie koniec na tem; wkrotce potem na polowaniu nagle i niespodzianie Konrad zginal; w jaki sposob - niewiadome. Ludnosc polska w ksiestwie wroclawskiem byla odtad wydana na laske Niemcow i nie pozostalo jej nic innego, jak albo ginac z nedzy, albo uciekac na polnoc i wschod, do Wielkopolski na Kujawy, albo do ziemi krakowskiej. Losy Polakow na Slazku byly coraz ciezsze, bo niedlugo zaczelo sie germanizowac takze ksiestwo raciborskie. Najazd Mongolski. Po smierci Henryka Brodatego, w roku 1238, objal cala wielka spuscizne po nim ow zniemczony syn, imieniem takze Henryk, z przydomkiem Pobozny (bo fundowal wiele klasztorow). Ledwie rozpoczal rzady spadl na Polske cios ciezki, od ktorego caly kraj zamienil sie w pustynie. Do Europy wtargnal azyatycki lud Mongolow. Zdarzenie to wazne jest w historyi nietylko Polski, ale calej Europy, totez trzeba poswiecic mu baczniejsza uwage. Nie moglo byc dla Polski straszniejszego nieszczescia; jak zas pozniej zobaczymy, zarobili na tem nieszczesciu - Niemcy. Ze srodkowej Azyi pochodzi lud Mongolow, gdzie dlugie wieki wiodl zycie koczownicze, podzielony na wiele plemion, z ktorych kazde osobno sie rzadzilo, az dopiero z poczatkiem XIII. wieku szereg wielkich wodzow polaczyl je w jeden wielki ustroj zdobywczy. Lud ten nalezy do calkiem innej rasy, zwanej zolta, od zoltej cery ich skory; budowa fizyczna roznia sie znacznie od Europejczykow. Niskiego wzrostu, krepi, oczy maja skosno osadzone, a zarost twarzy nalezy u nich do rzadkich wyjatkow. Rolnictwo u nich w pogardzie, zyja z pasterstwa, bogactwo ich stanowia trzody baranow i stada koni. Kon spelnia u nich nietylko te prace, ktore u nas, ale nadto maja z niego uzytek do wyzywienia sie: kobyle bowiem mleko zastepuje nasze krowie; pokarm glowny stanowi baranina, wedzona pod siodlem jezdzca uganiajacego na koniu. W owych zwlaszcza czasach Mongol caly dzien niemal ciagle byl konno, czy to objezdzajac swe trzody na pastwiskach rozleglych stepow, czy to goniac za zdobycza z rabunku. O zakladaniu wsi i o jakiejkolwiek w ogole cywilizacji nie bylo mowy. Krocie tysiecy tego pol dzikiego ludu ruszyly na zdobycie swiata. Zadrzala Azya pod tententem ich jazdy; dali sie we znaki Chinom, a kwitnace milionowe miasta w Indyach zniszczyli prawie doszczetnie. Z podbitych ludow wybierali sobie wojsko, nowe pulki, ktore wraz z nimi musialy ruszac dalej na podboj nowych krajow. Jedynym celem tych wojen bylo, zeby zdobywac i niszczyc. O zakladaniu jakiegos wielkiego swiatowego panstwa nie mysleli, nie majac zreszta na tyle zmyslu do tego, zeby moc urzadzic porzadne panstwo; poprzestali tez na daninach czyli haraczach na znak uleglosci, a sobie zachowywali w podbitych krajach nie tyle prawo rzadzenia, (tego nie umieli), lecz raczej prawo lupienia. W prowadzeniu wojny byli najdzikszymi ze wszystkich; mord i pozoga byly dla nich nie srodkiem do zwyciestwa, ale celem, przyjemnoscia. Czy sie kto bronil czy poddal, czy mezczyzna, czy kobieta lub dziecko nawet, wszystko im bylo jedno, byle mordowac bez wytchnienia. Nazwano ich tez w Europie Tatarami, co z lacinska znaczy tyle, co: z piekla rodem. Byla to istna ludzka szarancza, wypuszczona z Azyi na Europe. Szarancza ta wypadla na Europe po raz pierwszy w roku 1221. Wielki ich wladca, wielki han czyli Dzingis == han, podbil we wschodniej Europie najpierw Astrachan, potem rzucil sie na poganski lud Polowcow; teraz przyszla kolej na Rus. Rus schyzmatycka juz wtenczas byla, a losy jej bardzo smutne, bo rozdzielona byla jeszcze o duzo gorzej od Polski na mnostwo drobnych ksiestw, ktorych ksiazeta prawie nic a nic innego nie robili, jak tylko wojnami nawzajem sobie dokuczali. Owczesny Wielki Ksiaze kijowski, imieniem Mscislaw, zdolal zebrac okolo siebie kilku ksiazat i wyszedl naprzeciw Mongolow nad rzeke Kalke, ale poniosl najstraszniejsza kleske. Od tej bitwy, w roku 1224, datuje sie mongolska niewola Rusi. Wojna z Chinami odwrocila wprawdzie i na jakis czas zastepy mongolskie od Europy, ale niedlugo, w r. 1237 nastapil drugi najazd. Mongolom nic sie nie zdolalo oprzec, podbili oni w lot ruskie miasta Rjazan, Kolomne, Suzdal, Wlodzimierz, Moskwe, a w roku 1240 zajeli Kijow. Odtad mongolscy wyslannicy wybierali ciezkie daniny od ruskich ksiazat, a ci znow, zeby dogodzic hanowi i zebrac haracz, uciemieza ludnosc; nastala na Rusi wiekowa nedza i idaca z nia w parze wiekowa ciemnota. Zalezalo od skinienia hana, kto ma byc ksieciem. Przez najazd mongolski nastala tez ta zmiana, ze do ludnosci najdalszej wschodniej Rusi domieszalo sie duzo krwi mongolskiej. Okolice Suzdala i Moskwy staly sie pol na pol mongolskie i wytworzyl sie tam po czasie z tej mieszaniny nowy narod, bardzo a bardzo rozny od ruskiego i obyczajem i mowa, zwany u nas od miasta Moskwy moskiewskim, a w nowych czasach takze rosyjskim (Moskale-Rosyanie.) Kniaziowie moskiewscy uzyskali po pewnym czasie od hana godnosc wielkoksiazeca, a wiec zwierzchnosc nad innymi ksiazetami, za to, ze najlepiej i najobficiej wyplacali sie z haraczu i najposluszniejszymi byli slugami hana. Jakiej uleglosci han od nich wymagal, mozna miec pojecie z tego, ze przy tronie wielkoksiazecym stal w kosztownej szkatulce, jako najwieksza relikwia - odcisk hanskiej stopy. Oczywiscie kniaziowie moskiewscy tylko z musu calowali hanska stope, a gdy horda mongolska oslabila sie, pomysleli skutecznie o zrzuceniu jarzma, jak o tem pozniej rzecz bedzie. Ale w krwi i w charakterze moskiewskim zostalo duzo dzikich pierwiastkow mongolskich. Kiedy w roku 1240 Mongolowie zajeli Kijow, dawny grod zwyciezkich wypraw Boleslawa Chrobrego i Smialego, byli juz pol na pol na polskim szlaku. Oddzielajaca ich od krakowskiej ziemi Rus Czerwona padla za jednym zamachem; ztad podzielili sie na dwie hordy: jedna ruszyla na Wegry, a druga na Polske. Wnet przyszla kolej na Sandomierz, gdzie wycieto w pien ludnosc. Syn Leszka Bialego, pan tej dzielnicy, Boleslaw z przydomkiem Wstydliwy, mial dopiero lat 15; obrona nalezala do spadkobiercy jego opiekuna, ktory mu zabral Krakow, do Henryka wroclawskiego i Wielkiego Ksiecia krakowskiego. Ale ten Henryk, nazywany przez wspolczesnych Poboznym, byl daleko i nie troszczyl sie los Malopolski. Boleslaw pozostawiony sam sobie zebral garsc rycerstwa sandomierskiego i krakowskiego, ktora jednakze kleske poniosla po Chmielnikiem w roku 1241. Stad podazyla mongolska szarancza do Krakowa, opuszczonego najzupelniej przez tego, ktory sie mienil jego Wielkim Ksieciem. Cale miasto zamienilo sie w gruzy w perzyne; przestal istniec Krakow, na jego miejscu zostala pustynia. Dzicz poganska pobiegla dalej na zachod, z nad Wisly nad Odre. Pod Opolem trzeba bylo bronic przeprawy na Slazk, ale ani tutaj nie byo wroclawskiego ksiecia, dziedzica Opola; probowali nastawic piersi za niego ksiazeta gornoslazcy, potomkowie raciborskiego Mieczyslawa, Mieczyslaw i Wladyslaw, ale sami za slabi byli do tego i ulegli szalonej przemocy. Teraz Mongolowie ruszyli prosto na Wroclaw; ludnosc w rozpaczy wolala sama podpalic miasto i uciec w lasy, niz wydac sie na pastwe rozbestwionego poganstwa. Ksiaze ze swojem wojskiem zamknal sie w twierdzy lignickiej; nie wiele mial tego wojska, zaledwie kilka tysiecy. Gdyby byl spelnil swoj obowiazek zwierzchniczego ksiecia polskiego, gdyby byl pamietal o Sandomierzu, o Krakowie, a chocby wreszcie tylko o Wroclawiu, bylby zgromadzil pod swoja wodza rycerstwo calej Polski. Tymczasem bila sie z Mongolami kazda ziemia z osobna, i rozdrobnionemi silami nie mogla zadna podolac. Moze ksiaze mial nadzieje, ze go lignicka twierdza ocali ? Slyszal, ze wsrod pogromu Krakowa ocalal jednak warowny kosciol sw. Andrzeja, w ktorym zgromadzily sie kobiety i dzieci z mala zaledwie garstka starszych juz mezczyzn.8) Zapewne, warowny byl ten kosciol, ale jeszcze bardziej warowny - bozym cudem, ktory sie nad nim spelnil, gdy przedtem krakowskie rycerstwo spelnilo swoj obowiazek pod Chmielnikiem. Zawstydzilo ono ksiecia; choc on ich opuscil, resztki Krakowian stawily sie teraz na obrone Slazka i zglosily sie pod dowodztwo Henryka. Podeszli Mongolowie pod Lignice, poszukac pana tych krajow, ktore od kilku miesiecy pustoszyli. Ksiaze trzymal sie we warowni, az glod zmusil go wyruszyc z wojskiem i stoczyc bitwe - bardzo nieszczesliwa. Jakas nieznana nam machina wojenna, dyszaca czadem, dymem i smrodem, zatrwozyla obroncow Slazka tak, ze pierzchli w ucieczce. Sam ksiaze Henryk II. polegl, a Mongolowie odcieli mu glowe i obnosili w tryumfie po obozie. Moze ta smiercia dane mu bylo okupic winy ze zaniedbania ksiazecego obowiazku; badz co badz, polegl w obronie wiary przeciw poganom. Taka byla jedyna pierwsza i ostatnia obrona Slazka przez jego glownego wladce. Jak kraj wygladal po tych odwiedzinach? Zgliszcza, ruiny, pustka, choroby; po miastach i wsiach trupy, pola nie zasiane, koscioly spalone. Mongolowie rzucili sie ze Slazka na Morawy; tutaj dopiero pierwsza poniesli kleske pod Olomuncem. Z Moraw rzucila sie ta horda na Wegry, zeby sie polaczyc z druga, ktora tam juz od kilku miesiecy grasowala. Prawdopodobnie mialy obie hordy ztad ruszyc wspolnie dalej na zachod: znow przez Morawy i Slazk na Czechy i Niemcy. Krol czeski mial wojsko przygotowane; ludzil ksiecia Henryka, (a byl jego dziewierzem, szwagrem), ze mu to wojsko posle na pomoc, ale nie tylko nie dotrzymal slowa, ale nawet na Morawy nie wyruszyl; szczesciem, Morawianie obronili sie sami, dzieki cudownej pomocy N. Maryi Panny na Hostynskiem wzgorzu. Z pod Lignicy krok tylko mieli Mongolowie do Niemiec. Cesarz-krol i jego niemieccy ksiazeta wiedzieli dobrze, coby ich czekalo, gdyby poganin ruszyl kawalek jeszcze na Zachod. A ksiaze wroclawski sam Niemcem byl z przekonania, z wychowania; ojcu jego zawdzieczali Niemcy germanizowanie Slazka, ktore on sam prowadzil dalej az nazbyt gorliwie. Wszak ksiestwo wroclawskie w mysl swego ksiecia mialo byc niemiecka kraina; wiec nalezalo Niemcom bronic takiego rozszerzenia niemieckiej ojczyzny. Ale z "cesarstwa" ani jeden czlowiek nie pospieszyl z pomoca wroclawskiemu ksieciu! Co byloby z Niemcami, gdyby Mongolowie dalej byli poszli w kierunku zachodnim ? Oczywiscie bylyby tam te same zgliszcza i pustynie, jak w Polsce. Ale Niemiec mial szczescie: w stanowczej chwili umiera han hanow, w Azyi powstaja zamieszki z powodow sporow o tron, a wojska mongolskie na te wiesc wracaja do Azyi. Blizsza im Rus pozostala w ich petach; dalsza Polska doznala tylko strasznego pogromu, a Niemcy pozostaly nietkniete. Jak zas zaraz zobaczymy, zrobili nawet Niemcy na tem dobry interes. Po smierci Henryka II. pod Lignica, objal obszerny spadek ksiazat wroclawskich najstarszy z jego synow, ale mlody jeszcze Boleslaw z przezwiskiem Lysy. Nierozwazny byl i plochy; mial, jak mawiano, w sobie "rogata dusze", totez nazywano go Rogatka. Zaraz na poczatek utracil Wielkie Ksiestwo, bo Konrad Mazowiecki zajal mu Krakow. Niedlugo wprawdzie trwalo tam panowanie Konrada, bo wystapil przeciw niemu biskup krakowski Prandota, ale linia slazka nie wrocila juz na zwierzchnicze ksiestwo; rycerstwo krakowskie przyzwalo na tron ksiecia sandomierskiego, Boleslawa Wstydliwego. W ten sposob polaczyla sie cala Malopolska pod jednem berlem, a dzielnica ta byla najwieksza ze wszystkich w Polsce. Rozbicie panstwa na dzielnice ksiazece postepowalo coraz bardziej, tak ze w tych czasach utworzylo sie juz w Polsce ksiestw, oprocz krakowskiego i sandomierskiego, jeszcze dwanascie: trzy na Slazku (wroclawskie, opolskie, raciborskie), dwa Wielkopolskie, (poznanskie i kaliskie), dwa mazowieckie (plockie i czerskie), piec Kujawskich (sieradzkie, inowroclawskie, brzeskie, dobrzynskie, leczyckie.) Osadnictwo niemieckie. Kraj tak rozbity, wyludniony mongolskim najazdem, potrzebowal calego chyba wieku, zeby sie na nowo zagospodarowac; na razie braklo do gospodarstwa rak. Po mongolskiej grabiezy, po uprowadzeniu tylu tysiecy ludzi do niewoli poganskiej, nie bylo nawet komu uprawic pol. Stolica Wielkiego Ksiecia, sam Krakow, stal pusty i skladal sie tylko ze stert rumowiska; podobniez wygladal Wroclaw. Ksiazeta postanowili tedy sprowadzic ludnosc z zagranicy, z Niemiec z jedynego sasiedniego kraju, ktory nie byl tkniety mongolska powodzia. Rozwarly sie teraz na osciez wrota kolonizacyi niemieckiej nie tylko na Slazku, ale tez w Wielko- i w Malopolsce - i to dzieki najazdowi Mongolow, zywiol niemiecki zyskal na sile i przestrzeni. Zalozone na nowo Wroclaw i Krakow byly miastami zupelnie niemieckiemi; obok nich stanal caly szereg miast mniejszych. Handel i rekodziela zakwitnely, ale nie byly one polskie. Nieszczesny zalew poganstwa pozbawil Polske stanu mieszczanskiego. Niemieccy osadnicy sprowadzeni byli z wielkiemi przywilejami; przyznano im zupelne uwolnienie od polskich krajowych praw, i pozwolono im rzadzic sie wlasnem niemieckiem na wzor urzadzen miasta Magdeburg w Niemczech. Nie w Polsce, ale za granica, w Magdeburgu, upatrywali oni swa stolice i swe zrodlo praw; sad magdeburski uznawali za swoja najwyzsza instancye sadowa i tam szly apelacye od wyrokow. Gdy miasta te spoteznialy, zaczely tworzyc u nas jak gdy osobne panstwo w panstwie, stawaly nieraz wrogo przeciw zywiolowi krajowemu, przeciw ziemianstwu polskiemu, a kazdy ksiaze, ktory chcial rzadzic w duchu polskim narodowym, znajdowal opor u najbogatszych wlasnie poddanych, u mieszczanstwa; bywaly wypadki, miasta same narzucaly krajowi ksiazat zniemczonych, ktorym chetnie otwieraly swe bramy. Dlatego to zniemczona linia slazkich Piastow cieszyla sie wielka sympatya wielkopolskiego i malopolskiego mieszczanstwa. Gdzie ksiaze sam byl zniemczony, gdzie miasta niemieckie, juz los kraju pod wzgledem narodowym byl zdecydowany; zniemczony wladzca popieral Niemcow przeciw Polakom tak dlugo, az ziemia przybrala pietno niemieckie. Taki byl los Slazka. Innym dzielnicom dala Opatrznosc ksiazat narodowych; totez w pozniejszym czasie Poznan i Krakow staly sie znowu czysto polskiemi miastami, Wroclaw pozostal juz na zawsze niemiecka stolica na polskiej piastowskiej ziemi. Postep germanizacyi ulatwiala jeszcze nieslychana lekkomyslnosc wroclawskiego ksiecia, Boleslawa Lysego zwanego Rogatka. Ksiaze ten nie mial na oku zadnej polityki, zadnego wytknietego celu, i z dnia na dzien lupiac i rozbijajac swoich i sasiadow, byle tylko nabrac pieniedzy, o ktore w ciaglych byl klopotach. Bogatsze niemieckie mieszczanstwo skladalo mu okupy, poczem znowu dawal im wytchnac, zeby mieli czas zagospodarowac sie na nowy okup; tymczasem zas wyprawial sie na posiadlosci swych braci i na Slazk gorny. Wojen z bracmi prowadzil bez liku, a nie chodzilo mu nawet o powiekszenie swego panowania, tylko o lupy i okupy wojenne. Nareszcie, gdy wszyscy do kola zubozeni nie mogli juz dostarczyc lupow i zapelnic choc na chwile wiecznie pusta sakiewke tego ksiazatka, zastawil on ziemie lubuska margrabiom brandenburskim, a przez to juz z trzeciej strony otworzono wrota germanizacyi. Stopniowo, ale stale, przedzierala sie niemczyzna na prawy brzeg Odry. Ksiaze Rogatka wzial sobie za wzor zwyrodnialych niemieckich rycerzy, t. zw. Raubritterow; panowie ci siedzieli na swych zameczkach na gorach, nie majac z czego zyc, bo gardzili wszelka praca, a zwlaszcza rolnictwem. Ale nie ublizalo ich honorowi zaczajac sie po lesnych drogach na kupcow i lupic ich! Zyli z prostego rabunku, jakoby zboje lesni. Wstyd przyznac, ze ten wybryk niemieckiej cywilizacyi przypadl do smaku wroclawskiemu ksieciu, odpadlemu od pnia narodowego. I Rogatka ze swoja druzyna wybieral sie nieraz na takie polowania. Drugi najazd mongolski. Szczesciem, inni calkiem ksiazeta byli w Wielkopolsce i w Malopolsce; tam w Poznaniu Boleslaw Pobozny, a w Krakowie Boleslaw Wstydliwy. Oni mysleli za siebie i za reszte dzielnic, a polityke swoja oparli na sojuszu z Wegrami, gdzie madrze panowal krol Bela IV. Cel tego sojuszu byl prosty; zeby zwiazaly sie razem te kraje, ktore ucierpialy od Mongolow i zeby zawczasu wspolnie obmyslac wszystko na wypadek, gdyby ta szarancza zamyslala powrocic, o co ciagle sie obawiano, a jak sie okazalo, slusznie. Do sojuszu tego wciagnieto Rus Czerwona. Rzadzil tam naonczas ksiaze Daniel, na ktorego miano baczne oko z Krakowa, bo tamtedy wypadala droga Mongolom; dazono tedy do tego, zeby Daniela jak najscislej ze soba zwiazac. Wybrano do tego najstosowniejsza droge, droge religii. Rus byla schyzmatycka, ale pobozni ksiazeta sprzymierzency tak dlugo wplywali na Daniela, az im sie udalo przekonac go o prawdziwej wierze. Uznal on zwierzchnictwo Rzymu, przyjal wyznanie katolickie; teraz nastapil jeden z najswietniejszych ustepow w dziejach Rusi; oto w roku 1253 przybyl legat papieski i koronowal Daniela na krola Rusi. Powstawalo nowe katolickie krolestwo, Rusi usmiechala sie wielka przyszlosc, a Polska, Rus i Wegry zlaczone sojuszem bylyby tworzyly potege polityczna. Niestety Rus zdradzila! W roku 1259 nastapil drugi najazd Mongolow, a wiedli ich na Malopolske - dwaj synowie Daniela, Lew (zalozyciel Lwowa) i Wasylko. Daniel bowiem zdradzil sromotnie; niepomny krolewskiej godnosci, nietylko sie nie opieral poganom, ale od razu sojusz z nimi zawarl. Rycerstwo polskie wybieralo sie na Rus z pomoca, a spotkalo w drodze Rusinow ruszajacych na Polske razem z Mongolami! Zaczelo sie znowu od Sandomierza. Sandomierzanie dzielnie sie sprawiali, ale ksiazeta ruscy namowili ich, zeby otworzyc bramy miejskie, poreczajac wolny odwrot, t. j. ze im bedzie wolno bez przeszkody wyjsc i z wojskiem Boleslawa sie polaczyc; ale skoro zaczeli wychodzic z miasta, rzucili sie na nich poganie i Rusini, i wszystkich wycieli w pien i potopili w Wisle; i panny zas i mlodziencow zabrali sobie Mongolowie do niewoli. Po Sandomierzu padl tez Krakow, a Boleslaw Wstydliwy musial sie schronic na Wegry. Doskonala mieli teraz sposobnosc do walki z poganstwem Krzyzacy, osiedleni w ziemi chelminskiej; przypominal im ten obowiazek papiez Aleksander IV, ale nie usluchali ci "zakonnicy-rycerze" papiezkiego wezwania i ani jeden Krzyzak nie ruszyl sie z pomoca. Miedzy Prusakami zas taka prowadzili apostolke, ze zaczeli sobie tam zakladac swieckie panstwo a Prusakow tepili w istnych rzeziach. Prusacy zaczeli uciekac gromadnie i tem bardziej rzucali sie na sasiednie ziemie; pod Sandomierzem byla ich cala gromada po stronie Mongolskiej! Wtenczas tez poruszyli Prusacy swoich pokrewnych Litwinow, takze pogan i ledwie sie skonczyl ciezki najazd mongolski, rozpoczal sie caly szereg najazdow litewskich i najokrutniejszych ze wszystkich Jadzwingow, siedzacych na Podlasiu pomiedzy Prusakami a Litwa. Z Jadzwingami, ktorzy siedzieli najblizej, radzil sobie jednakze dobrze Boleslaw Wstydliwy; w miescie Lukowie osadzil zakon rycerski Templaryuszow (Krzyzacy byliby mu chyba przeszkadzali!) i pragnal nawet zalozyc biskupstwo bo na pograniczu Podlasia zaczelo sie juz nawet krzewic chrzescijanstwo. Po mongolskim najezdzie zepsulo sie jednak to wszystko, tem bardziej, ze Rusini napadali odtad ciagle na Polske. Dopiero w roku 1964 udalo sie poskromic Jadzwingow, poczem we dwa lata przygotowal Boleslaw wielka wyprawe na Rus, ktora rowniez mu sie powiodla; wygral bitwe nad rzeka Swarna i odtad miala Malopolska spokoj od zdradliwej Rusi. Ale te ciagle najazdy fatalny mialy skutek. Poganie zawsze brali do niewoli cala mlodziez i tysiacami uprowadzali dziewice i mlodziencow na swoje wschodnie stepy. Ludnosc tedy coraz bardziej sie zmniejszala, coraz bardziej trzeba bylo kolonistow i juz nietylko miasta, ale wsie nawet zaczynaly byc "na prawie niemieckiem". Krol czeski Ottokar II. Podczas gdy Polska tak ubozala, lupiona nieustannie przez wrogow, sasiednie Czechy zagospodarowaly sie i zaczynaly byc poteznem panstwem pod panowaniem slawnego krola Ottokara II, ktoremu nawet jedno stronnictwo niemieckie ofiarowalo korone cesarska; nie przyjal jej jednakze, wolac rozszerzac granice czeskiego krolestwa. Nadarzyla sie do tego sposobnosc. Gdy w ksiestwach austryackich wygasl panujacy rod Babenbergow, chcial z tego skorzystac juz ojciec Ottokara, Waclaw I; ale dopiero Ottokarowi powiodlo sie zajac te ksiestwa. Do spuscizny Babenbergow roscil sobie atoli prawa takze krol wegierski; zeby uniknac z nim wojny, odstapil mu Ottokar Styrye. Po pewnym atoli czasie zaczeto ze Styryi wypedzac wegierskie zalogi; krol wegierski, Bela IV, bronil sie naturalnie i tak zaczela sie wojna miedzy Wegrami a Czechami. Jak juz wiemy, ksiaze krakowski mial z Wegrami sojusz; z powodu sprawy mongolskiej zalezec mu musialo, zeby nie dopuscic do oslabienia Wegier. Wyprawil sie tedy na Morawy, zeby pomoc krolowi Beli. Przy tej sposobnosci okazal sie po raz pierwszy rozdzwiek polityczny miedzy Slazkiem a reszta Polski; ze wszystkich ksiazat slazkich jeden tylko Wladyslaw Opolski oswiadczyl sie za Wielkim Ksieciem Krakowskim i dal mu posilki; reszta zas slazkich ksiazat sprzyjala Ottokarowi. Wojna ta skonczyla sie pomyslnie dla Ottokara, ktory Styrye przylaczyl do swego panstwa. Jeszcze raz powtorzyla sie ta wojna w roku 1271. Krakowskie ksiestwo i wielkopolskie, zwiazane sojuszem z Wegrami, walczyly znowu po stronie Beli. Ale po przeciwnej stronie byli juz teraz nie tylko wszyscy ksiazeta slazcy, nawet z Wladyslawem Opolskim, ale nadto pomagali Czechom Ziemomysl ksiaze kujawski i Leszek Czarny. I ta wojna pomyslna byla dla Ottokara; Wegrzy zrzekli sie wszelkich praw do ziem austryackich. Szczesliwy Ottokar niedlugo potem nabyl jeszcze Karyntye. Tego jednakze Niemcom bylo za nadto; bali sie, ze Czechy zbyt potezne, nie zalezne beda od Niemiec. Poki Czechy bylyby slabe, mogly sluzyc zawsze za przewodnika germanizacyi i uwazano je tez za proste ksiestwo cesarstwa niemieckiego; ale Czechy potezne moglyby prowadzic smielsza polityke i zamiast niemieckiej stacyi, stac sie samoistna potega slowianska. Gdy tedy w roku 1272 wybierano w Niemczech nowego krola, polozono mu za warunek, zeby od Ottokara odebral nowonabyte przezen ziemie. Wybor padl na Rudolfa Habsburga (zalozyciela wielkiej dynastyi), ktory tez zaraz w r. 1273 zabral sie do wojny z Czechami. Odkad korona wegierska zrzekla sie praw do ziem austryackich, nie bylo juz przyczyny, dla ktorejby Boleslaw mial wystepowac przeciw Ottokarowi. Gdyby nie sojusz wegierski, nie bylby zaden z polskich ksiazat wyruszyl przeciw Czechom. Owszem, powstanie wiekszego slowianskiego panstwa milem musialo byc dla Polakow. To tez teraz, gdy sojusz z Bela juz do tego nie przeszkadzal, zawart Boleslaw Wstydliwy przymierze z Ottokarem, a krakowskie rycerstwo pospieszylo tez na pomoc Czechom. Ale tym razem mial pasc Ottokar ofiara zdrady. W bitwie pod Dürnkrut roku 1278 na polach Morawy znalazl sie ohydny zdrajca, Milota z Dziedzic, ktorego imie do dzis dnia wstret budzi w Czechach; krol zdradzony dostal sie do niewoli, a rozzbrojonego zabil oszczepem rycerz austryacki Schenk; cialo Ottokara wystawiono go na widok publiczny w Wiedniu; tam tez podazyc musieli zabrani do niewoli rycerze polscy. Ziemie austryackie zagarnal zwyciezki Rudolf Habsburski dla swojej rodziny; Czechy zas byly juz odtad panstwem pol na pol niemieckiem. Boleslaw Wstydliwy o rok jeden przezyl Ottokara; tegoz samego roku (1279) umarl tez Boleslaw Wielkopolski. I oslawiony Boleslaw Rogatka Lignicki polozyl sie w tymze czasie do grobu (1278). Glownymi ksiazetami wsrod Piastow byli teraz: Leszek Czarny, wnuk Konrada Mazowieckiego, wyznaczony przez Boleslaw Wstydliwego nastepca na tronie krakowskim, Przemyslaw w Wielkopolsce i na Slazku Henryk IV. wroclawski z przydomkiem Probus. Ten ostatni byl Niemcem na wskros; nawet wiersze niemieckie pisywal. Henryk Probus. Z poczatku dal sie Probusowi we znaki stryj Rogatka; roszczac sobie prawa do czesci spuscizny po Henryku III, rozpoczal z bratankiem wojne, a napadlszy noca, zabral go nawet do niewoli. Probus wezwal pomocy krola Ottokara; ale krol czeski zajety byl wlasnie gotowaniami do wielkiej wojny z Rudolfem Habsburskim. Ujeli sie za mlodym dziedzicem Wroclawia Boleslaw Pobozny Wielkopolski i Henryk glogowski, ale ulegli w Kwietniu 1277 w bitwie w okolicy Zabkowic. Natenczas wdal sie w sprawe Boleslaw Wstydliwy i za jego posrednictwem stanal na Slazku pokoj na tych warunkach, ze Rogatce odstapiono Strzyglow i Srode. Nie dlugo sie cieszyl ksiaze lignicki temi nabytkami, bo juz w nastepnym roku 1278, przyszlo tej rogatej duszy zakonczyc ziemski zywot. W tymze roku padl waleczny krol Ottokar, a Henrykowi Probusowi udalo sie uszczknac czesc spuscizny po nim, mianowicie zas zdolal zagarnac Klodzko. Usmiechala mu sie bardzo nadzieja, ze bedzie sprawowal opieke nad maloletnim synem Ottokara, Waclawem, ale tego samego zazadal tez dla siebie margrabia Otto Brandenburski; az pod Prage zapedzili sie obaj wspolzawodnicy z wojskiem, ale Prazanie otworzyli bramy Brandenburczykowi, a ksiaze wroclawski musial z niczem wracac do domu. Azeby utrzymac sie przy Klodzku, poprzyjaznil sie Henryk z cesarzem Rudolfem i za zapewnienie bezpiecznego posiadania ziem swoich, uznal sie lennikiem cesarstwa niemieckiego. W ten sposob zerwal Henryk Probus do reszty wezly panstwowe wiazace go z Polska i z Wielkiem Ksiestwem Krakowskiem; odrzucil przynaleznosc do Polski, a zwierzchnictwo krakowskie zamienil na niemieckie. Sam zas uwazal sie bezprawnie za zwierzchnika innych ksiazat slazkich, czego oni jednakze uznac nie chcieli. W roku 1280 byla znowu wojna z synami Boleslawa Rogatki, ktorzy Brandenburczykow przyzwali sobie na pomoc; spustoszono sobie nawzajem dzierzawy, a z klotni krewniakow skorzystac mial obcy: Brandenburczyk. Na wzrost brandenburskiej potegi nie mogl patrzec obojetnie Przemyslaw Wielkopolski i chcac przeszkodzic, zeby na Slazku czego nie zyskali, wdal sie w te sprawy, a wkrotce wyruszyl mu na Pomoc Wielki Kiaze Leszek Czarny. Udalo sie nareszcie przywrocic zgode i Brandenburczyk nic na tej wojnie nie zarobil. Biskup Tomasz II Zaraz po tej bratobojczej slazkiej wojnie nastaly znowu zamieszki w ksiestwie wroclawskiem: wielki zatarg ksiecia Henryka Probusa z biskupem wroclawskim Tomaszem II. Chodzilo o szescdziesiat wsi, zalozonych w dawnym pasie granicznym pomiedzy Slazkiem a Czechami i ksiaze i biskup roscili sobie do nich prawo. Gwaltowny spor trwal przez siedm lat, a stal sie zgorszeniem i zamieszaniem calego kraju. Ksiaze wyklety szydzil sobie z biskupa i urzadzal sobie igrzyska w biskupiej stolicy, w Nysie, ktora gwaltem zajal. Biskup zazadal z Rzymu przyslania legata papiezkiego; przybyl legat i skazal ksiecia na wielka kara pieniezna; ale ksiaze broil dalej, szydzac sobie z wszelkiej powagi duchownej. Natenczas cale wroclawskie ksiestwo podzielilo sie na dwa stronnictwa: za ksieciem lub za biskupem. Wstyd powiedziec, ze nawet duchowienstwa znaczna czesc stanela przeciw biskupowi, a zwlaszcza niemieckie klasztory. Po pewnym czasie tak sie rzeczy ulozyly, ze ksiazece stronnictwo bylo niemieckie, a biskupie polskie. Wygnany biskup schronil sie do Raciborza, ktorego ksiazeta pamietali jeszcze cos o swem polskiem pochodzeniu. Wyslano znowu z Rzymu komisye do zbadania calej sprawy; na czele jej stal arcybiskup gnieznienski, jako metropolitalny przelozony biskupow wroclawskich. To sie nie podobalo ksieciu, ani tez niemieckiemu duchowienstwu i wtenczas-to z 12 slazkich klasztorow Minorytow odlaczylo sie osm od prowincyi polskiej, a przystapilo do niemieckiej saskiej. Ze sporu o posiadanie wsi zrobil sie spor narodowy; ksiaze posprowadzal na sporna ziemie osadnikow niemieckich, a biskup zadal, zeby ich odeslac do domu a przywrocic dawnych polskich rolnikow. O tem ksiaze nie chcial slyszec, a w zacieklosci swej posunal sie do tego, ze nie tylko pozagrabial wszystkie posiadlosci biskupie, ale rzucil nawet na biskupa jakas przez siebie samego wynaleziona swiecka ksiazeca klatwe. Zagrozil, zeby nikt w calym kraju nie wazyl sie obcowac z biskupem lub z kimkolwiek z jego sprzymierzyncow, zakazal sojusznikow biskupa przyjac na nocleg, dac im cos jadla lub napitku, chociazby nawet za pieniadze itp. Poniewaz z biskupem trzymala ludnosc polska, wiec byl to jakis ogolny wyrok na caly lud polski. Nie poprzestal Henryk Probus na wykleciu polskiego ludu we wroclawskiej dzielnicy; chcial, zeby i na G. Slazku bylo tak samo. Najpierw wezwal Mieczyslawa Raciborskiego, zeby biskupa od siebie wypedzil, a gdy ksiaze nie chcial wygnanca rugowac ze swego kraju, wyruszyl Henryk na Raciborz z wojskiem. Rozpoczelo sie oblezenie, ktore byloby sie moze dluzej przeciaglo; ale biskup Tomasz nie chcial, zeby przez niego znowu byla wojna pomiedzy slazkimi ksiazetami, wiec sam z miasta wyszedl do obozu Henryka, w ornacie i z pastoralem kroczac odwaznie wsrod nieprzyjaciol, az do ksiazecego namiotu. Ta odwaga olsnila ksiecia, a zdobyla dla biskupa serca zolnierzy; w tej chwili wszyscy widzieli w biskupie nie wojennego przeciwnika, ale koscielnego zwierzchnika. Ksiaze oslupialy nie wiedzial z razu, co poczac z tym ksieciem Kosciola, ktory sam w biskupich szatach oddaje mu sie w rece; mimowoli sklonil sie przed ta godnoscia i pocalowal biskupa w reke. Czterech kandydatow do korony polskiej. Zgoda we wlasnym domu tem potrzebniejsza byla Probusowi, ze zamierzal wystapic na zewnatrz i za przykladem swego ojca pokusic sie o Wielkie Ksiestwo, oproznione po smierci Leszka Czarnego, ktory tam wstapil po Boleslawie Wstydliwym. Boleslaw Wstydliwy nie mial dzieci; nastepca po sobie wyznaczyl Leszka Czarnego, ksiecia sieradzkiego, wnuka Konrada Mazowieckiego; zaczal tedy w roku 1279 Leszek II panowac w ksiestwach krakowskiem. sandomierskiem i sieradzkiem. Byl-to dzielny rycerz, a w sam raz takiego trzeba bylo w Malopolsce, zagrozonej ciagle od Litwi i Rusi. Podolal temu nowy ksiaze; rozgromil ksiecia ruskiego Lwa, Jadzwingow starl do szczetu a Litwinow zwyciezyl w krwawej bitwie. Nie umial sobie jednak zyskac w domu serc poddanych; i on bowiem, dziwnym wyjatkiem w mazowieckiej linii Piastow, sklanial sie do niemieckiego obyczaju; lubialo go za to niemieckie mieszczanstwo, ale ziemianie krakowscy zapragneli miec innego pana i poslali sobie po jego stryjecznego brata, ksiecia czerskiego Konrada; niemieccy mieszczanie utrzymali jednak Krakow dla Leszka, ktory otrzymal tez posilki z Wegier. Koniec jego rzadow byl smutny, bo doczekal sie trzeciego najazdu Mongolow w roku 1287; wzieli naonczas 30,000 niewiast do sromotnej niewoli. Zmartwiony Leszek umarl w kilka miesiecy potem, bezpotomnie. Mial Leszek Czarny rodzonego brata, Wladyslawa z przydomkiem Lokietek, bo niskiego byt wzrostu; jak sie jednak pozniej okazac mialo, w tem malem ciele chowala sie wielka dusza. Udzialem jego bylo dotychczas ksiestwo brzeskie; po smierci brata zajal teraz ksiestwo sieradzkie, a myslal tez o Krakowie. Ale mial potezniejszych od siebie wspolzawodnikow: Na pierwszem miejscu mlody krol czeski Waclaw, spadkobierca Ottokara, uwazajacy sie za zwierzchnika Slazka, z tej przyczyny, ze slazcy ksiazeta dostarczali juz posilkow jego ojcu; radby tez zdobyl zwierzchnosc nad cala Polska, skoroby sie tylko sposobnosc nadarzyla po temu. Ksiaze Opolski, Kazimierz, zlozyl mu wlasnie hold w roku 1289 i bylby juz jego sprzymierzencem. Myslal tez o Krakowie ksiaze Wielkopolski Przemyslaw, maz dzielny i bardzo dobry polityk, wielki obronca Wielkopolski przed brandenburska niemczyzna. I slazki Henryk Probus zglosil sie takze jako kandydat do wielkiego ksiestwa. Nie braklo wiec Krakowowi lubownikow. Wszyscy czterej kandydaci mieli zamiar, zeby ustaliwszy sie w Krakowie, wznowic po pewnym czasie dawna godnosc krolewska; kazdy z nich marzyl o przywdzianiu polskiej krolewskiej korony, a los zrzadzil, ze trzech z nich rzeczywiscie z kolei bylo krolami polskimi. Czy wszyscy czterej dobrzy byli na krolow polskich? Dwaj z nich, Waclaw czeski i Henryk wroclawski byli Niemcami, a dwaj drudzy, Przemyslaw i Lokietek gorliwymi Polakami. Gdyby Niemiec zostal na dluzszy czas krolem polskim, gdyby w Krakowie usadowila sie niemiecka dynastya, czekalby prawdopodobnie Malopolske taki sam los, jaki spotkal nieszczesna slazka ziemie; poszlaby w rece Niemcow, a Krakow bylby przedmurzem niemczyzny, Wisla bylaby niemiecka rzeka. Ciekawa bardzo walka o tron krakowski byla tedy w tych czasach walka zywiolu narodowego z cudzoziemszczyzna. Obie pary kandydatow porozumialy sie z soba: Henryk z Waclawem, a Wladyslaw Lokietek z Przemyslawem. Krol czeski, zajety klopotami u siebie w domu nie bylby mogl i tak teraz wystapic skutecznie, skoroby mu slazcy ksiazeta nie pomagali; o Henryku Probusie zas wiadomo bylo, ze slabego jest zdrowia i dlugiego zycia mu nie rokowano. Stanal wiec miedzy zniemczonym Piastem a zniemczonym Czechem uklad, ze teraz Henryk wroclawski siegnie po Krakow, ale nastepstwo po sobie zapewni Waclawowi. Po drugiej stronie stali Przemyslaw Wielkopolski i Wladyslaw Lokietek brzeski i sieradzki ksiaze. Przemyslaw juz z dawna myslal o Pomorzu, jakby je na nowo do Polski przylaczyc. Wschodnie Pomorze uleglo zwolna temu samemu losowi, co Slazk: germanizacyi. pozostalo jeszcze Pomorze Zachodnie ze stolica Gdanskiem, narazone na niemiecki zabor z dwoch stron: od zakonu Krzyzakow i margrabiow brandenburskich. Bylo rzecza niezmiernie wazna, jak sie tez rozstrzygna losy tej krainy nad dolna Wisla; czy tez germanizacya nie pozre rownoczesnie Krakowa i Gdanska, poczatku i konca Wisly? Ksiaze pomorski Swietopelk byl bardzo nieprzyjaznie usposobiony dla ksiazat polskich: on to w Gasawie zamordowal Wielkiego Ksiecia Leszka Bialego! Nastepca jego byl Mestwin; on mial rozstrzygnac los Pomorza, tem bardziej, ze byl bezdzietnym. Otoz Przemyslaw Wielkopolski poswiecil cale zycie swoje dopilnowaniu stosunkow pomorskich i postanowil sobie dolozyc wszelkich sil, zeby ksiecia Mestwina odwrocic od niemczyzny, a na nowo pozyskac dla Polski i narodowej sprawy. Bezdzietny Mestwin zapisal juz Pomorze margrabiom brandenburskim! Przemyslaw jednakze nie ustapil i z najwieksza wytrwaloscia probowal ciagle odwiesc ksiecia od tego kroku, zeby tamten zapis zniosl, a ksiestwo zapisal na nowo jemu samemu, przezcoby Pomorze polaczylo sie z Wielkopolska. Ta wielka sprawa zajety niechcial sie Przemyslaw oddalac z Wielkopolski i pozostawil Lokietkowi, zeby sie sam ubiegal o Krakow. Poczatki panowania Lokietka. W ten sposob z czterech kandydatow zostalo dwoch: niemiecki Henryk Probus i polski Wladyslaw Lokietek. Nierowne byly ich sily. Lokietek byl drobnem ksiazatkiem, a do tego mial przeciw sobie cale to miasto, ktore pragnal zajac: Krakow zniemczony trzeba bylo dopiero moca zdobywac, podczas gdy Probusowi mieszczanstwo dobrowolnie otworzylo bramy. Ksiaze wroclawski do tego stopnia byl pewny, ze Krakowianie sami beda bronic jego sprawy i Lokietka nie dopuszcza, ze mala tylko na zamku krakowskim zostawil zaloge, a sam wrocil do domu. Tymczasem atoli Lokietek nie spal; lekcewazyl go sobie Henryk, ze to slabe ksiazatko, ale temu ksiazatku do walki z Niemcami dostarczyli posilkow inni ksiazeta mazowieccy; rycerstwo wielkopolskie poslal mu Przemyslaw a nawet z Pomorza, gdzie wzrastal wplyw Przemyslawa, przybyla garsc wojownikow. Na wiesc, ze Lokietek oblega Krakow, zdziwil sie Probus; a wlasnie chorowal i wyruszyc osobiscie nie mogl. Ale jak Lokietkowi gorliwi Polacy, tak tez Henrykowi pomogli gorliwi Niemcy ze Slazka: Henryk lignicki, syn Rogatki, Boleslaw opolski i Przemyslaw sprotawski, syn Konrada glogowskiego. Ci Piastowscy potomkowie, polskie jeszcze nawet noszacy imiona, poszli walczyc za niemiecka przewage w Polsce! Spotkaly sie wojska pod Siewierzem 26-go Lutego 1289; nastala straszna bitwa, jedna z najkrwawszych bitew owego czasu, smiertelna walka o polska lub niemiecka przewage nad Wisla. Ksiaze opolski i sprotawski padli na polu walki, Polakom przypadlo swietne zwycieztwo. Rychlo zwrocili sie pod Krakow, poki mieszczanstwo nie ochlonie z pierwszego przerazenia: Lokietek zasiadl na stolicy krakowskiej. Mieszczanstwo atoli, ochlonawszy z pierwszego strachu, wyprawilo do Probusa poslow, ze zaraz mu znowu miasto wydadza, skoro tylko przysle nowe wojsko. Posyla tedy po raz drugi Henryka lignickiego, a ten znowu dwa razy pokonany w dwoch bitwach ze wstydem na Slazk wraca. Natenczas Wroclawianie sami za swe pieniadze ofiaruja Probusowi 3500 zolnierza, 1200 wozow do transportu i 100 wozow z przyrzadami do oblegania miasta i prosza ksiecia, zeby jeszcze raz szczescia probowal; dolacza tedy ksiaze swoje rycerstwo, a sam nie mogac z powodu ciaglej choroby ruszyc, powierza to trzecie wojsko znowu Henrykowi Lignickiemu. Tym razem nie odwazono sie juz stoczyc z Lokietkiem bitwy, wymijano na wszystkie strony, zeby sie tylko nie zetrzec z polskiem wojskiem. O zwyciestwo im nie chodzilo, bo inne mieli plany: oto zdrada, ulozona byla z krakowskiem mieszczanstwem. Nocami, chylkiem, podstapili az pod miasto, podczas gdy Lokietek myslal, ze sa jeszcze daleko, skoro o zadnej bitwie nie slyszal. Wlasnie Lokietek wybral sie o zmierzchu przegladac straze na murach, gdy wtem otwartemi zdradziecko bramami wpadaja zastepy slazkiego (niemieckiego) wojska do miasta i w ciemnosci, w zamieszaniu rzucaja sie na zolnierzy Lokietka, ktorzy w jednej chwili mieli tez cale mieszczanstwo przeciw sobie. Kazdy mieszczanin niemiecki gotow byl Lokietka zdradzic, ujac i wydac. Niezwyciezony w polu maly, ale dziarski ksiaze - nie umial wojowac ze zdrada; niechcac byc wzietym do niewoli i odstawionym do Wroclawia na posmiewisko niemieckich mieszczan, trzeba bylo zaraz Krakow opuscic. Ale jak, skoro wszystkie bramy zajete przez zdrajcow? Natenczas zacni ksieza Franciszkanie pomysleli o ratunku przyszlego krola narodowego. Tylna sciana ich muru ogrodowego wchodzila w mur miejski; tedy wiec z muru na zamiejskie pole spuscili ksiecia, przebrawszy go przedtem na mnicha. Tak ocalal Lokietek dzieki poboznym mnichom franciszkanskim. Nawrocenie Probusa. Na zwolennikach Lokietka srodze sie Niemcy slazcy mscili. Co jeszcze w Krakowie bylo polskiej ludnosci, wszystkim popalono domy, a nawet plony w polu za miastem pomszczono; krakowskiego, zas biskupa, Pawla, uwieziono. Bylo to w Sierpniu 1289. Wiec Henryk Probus zdobyl ostatecznie Krakow, a z nim Wielkie Ksiestwo krakowskie i zarazem Ksiestwo sandomierskie. Mial polskiej ziemi sporo i mogl sie gotowac do koronacyi na niemieckiego krola w Polsce. Ale Opatrznosc chciala, zeby zamiast na koronacye - gotowal sie - na smierc! Ani nawet jednego roku nie cieszyl sie posiadaniem Krakowa; umarl 24-go Czerwca 1290. I co za dziwne zrzadzenie Opatrznosci. Henryk Probus przed smiercia, przed sama smiercia, przejrzal, ze przez cale zycie bladzil i w sam dzien smierci wydal dokumenty, ktoremi pragnal naprawic wszystko w obliczu grozy smierci. I ten ciemiezca biskupow przyznal w ostatniej chwili zycia slusznosc biskupowi wroclawskiemu i przystal na wszystko, o co sie dawniej przez 6 lat z nim spieral. I ten zazarty Niemiec, wrog wszystkiego, co polskie, w ostatnim dniu zycia zapisal Krakow i Sandomierz - Przemyslawowi Wielkopolskiemu! Slazkie zas swoje posiadlosci zapisal jedynemu ze slazkich ksiazat, ktory nie popieral nigdy jego zamiarow, jedynemu, ktory jeszcze na Slazku polskiej sie trzymal strony, Henrykowi glogowskiemu! A przeciez nie braklo blizszych krewnych, ktorzy mu sluzyli przez cale zycie, przeciez zyl Henryk lignicki, ktory mu trzy razy wodzil wojsko na Krakow. Przeciez w myslj dawniejszej umowy nastepca jego w Krakowie mial byc krol Waclaw czeski! Ale ci wszyscy pominieci a Probus na lozu smierci pamieta tylko o tych, ktorzy polskiej sluza sprawie, jakby chcial wolac z grobu na reszte slazkich ksiazat: Widze, zem zbladzil i zawrocilem; zawroccie i wy i badzcie tem, czem was Pan Bog stworzyl: Polakami! Prawdziwie nie sami ludzie kieruja losami narodow, ale Opatrznosc. Koronacya Przemyslawa. Przemyslaw Wielkopolski pilnowal tymczasem Pomorza, ktore mial odziedziczyc gotowym juz testamentem Mestwina. Do Wielkopolski, Pomorza, miala teraz jeszcze przybyc ziemia krakowska i sandomierska. Ale nie bylo danem Przemyslawowi panowac w Krakowie. Ubiegl go Waclaw czeski, ktoremu obojetna byla ostatnia wola Probusa. Zaraz na wiesc o smierci Henryka, wyruszyl Waclaw do Polski; po drodze, w Olomuncu, przystali do niego i zlozyli mu hold ksiazeta slazcy: Kazimierz bytomski, Mieczyslaw opolski i Boleslaw cieszynski. Mieszczanstwo krakowskie z radoscia powitalo Waclawa. Nie zajal jednakze krol czeski calej spuscizny po Probusie: sandomierska przynajmniej ziemie zajal w sam czas Lokietek, ktory znowu do walki wystapil; po krotkim czasie zdobyl grod Wislice, zkad trapil licznemi podjazdami czeskie zalogi, ufny w pomoc polskiego rycerstwa krakowskiej ziemi. Krol Waclaw zebral wielkie wojsko i przyzwal na pomoc margrabiego brandenburskiego Ottona; przylaczyli sie do nich czterej slazcy ksiazeta opolscy, ktorzy juz dawniej hold zniemczonemu Czechowi zlozyli, a teraz pociagneli jeszcze swoim przykladem nowego zaprzanca polskosci, ksiecia Raciborskiego. Cale to duze wojsko ruszylo na Lokietka i zajelo rodzinny jego grod, Sieradz. Szczescie opuscilo tym razem zupelnie Lokietka; popadl on w moc Waclawa i pod tym tylko warunkiem otrzymal wolnosc, ze hold zlozy Waclawowi. Uczynil to Lokietek, bo uczynic musial, ale przeciez zastrzegl sie uroczyscie, ze sklada hold Waclawowi, nie jako krolowi czeskiemu, (jak to czynili ksiazeta slazcy), ale jedynie jako Wielkiemu Ksieciu krakowskiemu. Bylo to w roku 1291. Zdawalo sie, ze nadzieje narodowe juz przepadly; jednak miala potem gwiazda Waclawa, gwiazda cudzoziemczyzny, wzniesc sie jeszcze wyzej, a przeciez nie zginela mysl narodowa, pielegnowana przez Lokietka i wielkopolskiego Przemyslawa. Przemyslaw doczekal sie w r. 1295 Pomorza; w Grudniu 1294 umarl Mestwin, a Przemyslaw w Lipcu 1295 bez najmniejszej przeszkody ze strony ludnosci kraj ten zajal i w ten sposob polskie panowanie do morza rozszerzyl. Teraz mial rece wolne na polnocy i nalezalo oczekiwac, ze ksiaze zwroci sie na poludnie i pokusi sie o Krakow. Z Lokietkiem w zupelnem byl porozumieniu; niskiego wzrostu, ale wysokiego umyslu ksiaze Wladyslaw bylby mu szczerze dopomogl. W Krakowie, zasiadlszy na Wielkiem Ksiestwie, polaczywszy Malopolske z Wielkopolska i Pomorzem, mialby Przemyslaw siegnac nareszcie po korone krolewska. Nagle jednakze postanawia Przemyslaw koronowac sie od razu, przed walka o Krakow! Jak gdyby mial przeczucie, ze juz za osm miesiecy smierc go czeka, ze po osmiu miesiacach bedzie naprzeciw poteznego Waclawa sam juz tylko slaby Lokietek. Jak gdyby Opatrznosc chciala, zeby wskrzeszenie polskiej korony od Polaka wyszlo, a nie od cudzoziemca. Tego samego jeszcze miesiaca, w ktorym objal rzady Pomorza, dnia 26-go Lipca 1295 roku, koronowal sie Przemyslaw w Gnieznie na krola polskiego, za zgoda stolicy apostolskiej. Koronowal go arcybiskup gnieznienski Jakob, a assystowali biskupi krakowski, poznanski, kujawski i wroclawski biskup Romka. Z ksiazat slazkich nie bylo przy tym akcie nikogo, bo ksiazeta byli za Waclawem ktory ze swej strony protestowal przeciw tej koronacyi; ale biskup wroclawski przynajmniej ocalil honor Slazka, assystujac przy koronacyi krola polskiego. Ten krol polowa tylko Polski rzadzil, ale badzcobadz blysnela znowu nad Polska korona. A korona byla widomym znakiem zamiaru zjednoczenia na nowo wszystkich ksiestw polskich w jedno wielkie panstwo. W koronie Przemyslawa bylo ognisko Polakow, w koronie polskiej duma narodu i jego otucha. Kto te korone na nowo na swiatlo wydobyl, ten byl zaiste mezem Opatrznosci, a narodowi strapionemu, rozdzielonemu na nowo dodal otuchy, wskazujac wielki cel: zeby byc na nowo krolestwem w Europie, na nowo wielkim narodem i wielkiem panstwem. Rozumieli dobrze Niemcy, ze korona Przemyslawowa, to ich kleska; ten krol bedzie chcial miec Polske dla Polakow, nie dla Niemcow! Niemcy nie wydali Przemyslawowi wojny; ale kiedy krol w Lutym 1296 roku przepedzal miesopust w Rogoznie, napadla go zgraja lotrow i noca, spiacego, w lozku zamordowala. Spuscizna Probusa. Takie byly losy owego Przemyslawa, ktorego Henryk Probus, nawrocony niejako na lozu smierci, pragnal miec swoim dziedzicem w Krakowie. Przypatrzmy sie teraz losom tego ksiecia, ktoremu Henryk Probus zapisal swoje slazkie posiadlosci. Historya ksiecia Henryka glogowskiego bardzo jest zajmujaca ze wzgledu na to, ze w tych-to czasach rozstrzygala sie ostatecznie polityczna przyszlosc Slazka. Niemiecki Wroclaw nie chcial ani nawet slyszec o Henryku glogowskim, ale upierajac sie przy poprzednim ukladzie Henryka Probusa z krolem Waclawem, chcieli miasto koniecznie wydac zniemczalemu Czechowi. Waclaw zajety gdzieindziej nie przybywal; wiec Wroclawianie poslali sobie tymczasem przynajmniej po Henryka ligmckiego, tego, ktory ich na Krakow wodzil i z Lokietkiem wojowal. Ten przybywszy objal rzady pod imieniem Henryka V. Krol czeski bylby wolal sam od razu zajac Wroclaw, skoro to atoli bylo niemozebnem, zastrzegal sobie przynajmniej prawa do Slazka; uczynil to zas w tej formie, ze w roku 1290 oddal Slazk pod zwierzchnia wladze cesarza niemieckiego Rudolfa Habsburga, od ktorego przejal go dopiero jako lenno Rzeszy Niemieckiej! Na razie bylo to wszystko jeszcze tylko na papierze, ale dobrze jest wiedziec, ze krol czeski jeszcze Slazka nie mial, a juz go z gory do Niemiec przylaczal. Tymczasem Henryk V, lignicki i wroclawski juz ksiaze, wiedzial dobrze, ze z ksieciem glogowskim trzeba bedzie stoczyc walke. Sprzymierzenca naturalnego mial w bracie swym Bolku jaworzynskim (ktory ozenil sie z ksiezniczka brandenburska) ale Bolko kazal sobie za sojusz zaplacic i zazadal podzialu spadku po Probusie; gdy Henryk V nie chcial przystac na wygorowane zadania brata, ten bez skrupulu obrocil choragiewke i polaczyl sie przeciw bratu z ksieciem glogowskim. Teraz obaj razem zadali podzialu kraju i wymusili go wreszcie ciagla wojenka podjazdowa. W roku 1291 nastapil tedy podzial slazkiej spuscizny po Probusie i to w taki sposob: Bolko dostal Strzyglow, Swidnice, Rychbach, Zabkowice, Ziembice i Strzelin, z ktorych to posiadlosci powstaly ksiestwa swidnickie i ziembickie, - a Henryk glogowski dostal Boleslaw, Hajnow, Scinawe, a z drugiej strony Odry Gore, Milicz, Trzebnice i Sycow; pozadane mu bardzo byly te wlasnie miasta wzdluz granicy Wielkopolskiej, bo sie spodziewal, ze bedzie kiedys spadkobierca Przemyslawa Wielkopolskiego. Bolko zalozyl sobie wsrod swoich posiadlosci nowy grod nazwany Fürstenberg i tytulowal sie odtad ksieciem furstenberskim; zyl w zgodzie z ksieciem wroclawskim i niczego juz wiecej nie chcial od Henryka V. Ale Henryk glogowski nie mogl zapomniec, ze z testamentu Probusa nalezalo mu sie cale dawne ksiestwo wroclawskie i przy nadarzonej sposobnosci wystapil bezwzglednie przeciw Henrykowi V. Ksiaze wroclawski narazil sie nieopatrznie na niechec jednej czesci swego rycerstwa, tak, ze powstal przeciw niemu spisek. Glogowczyk polaczyl sie ze spiskowcami i pojmal Henryka V-go w roku 1293 z nienacka, w kapieli w Odrze, a pojmanego trzymali tak dlugo w srogiem i sromotnem wiezieniu, az nieszczesliwy ksiazki (w klatce przez dluzszy czas trzymany) podpisal, czego Glogowczyk zadal. Kazal sobie wtenczas zapisac wszystko, co tylko jeszcze do ksiestwa wroclawskiego nalezalo na prawym brzegu Odry. Henryk V. zlamany tem upokorzeniem, nie byl odtad zdatny do niczego; umarl w roku 1296, wyznaczywszy na opiekuna swych maloletnich dzieci Bolka fürstenberskiego, ktory kazal sobie za to dac grod Sobotke pod Swidnica, ale potem juz opieke sprawowal rzetelnie, a nawet odzyskal od Henryka glogowskiego Hajnow i Boleslaw, odebrawszy mu te grody, podczas gdy Glogowczyk zajety byl walka - z Wladyslawem Lokietkiem. Czech krolem polskim. Krol polski Przemyslaw naznaczyl Henryka glogowskiego swym nastepca, - lecz czesc Wielkopolan przyzwala Wladyslawa Lokietka, Po krotkiej a wcale leniwo prowadzonej walce pogodzili sie obaj w ten sposob, ze Lokietek ustapil Glogowczykowi zachodnia polowe Wielkopolski z miastem Poznaniem. Uczynil to Lokietek zapewne w tej mysli, ze okupiwszy sie tak slazkiemu ksieciu zyska w nim za to sojusznika przeciw czeskiemu Waclawowi, ktory takze siegal po spuscizne Przemyslawowa. Ale zawiodl sie srodze; Henryk glogowski opuscil Lokietka i pozostawil go samego w walce z nierownie silniejszym Waclawem. Skutek byl fatalny: Lokietek wyzuty ze wszystkich swoich posiadlosci, a Waclaw przylaczywszy do ksiestw krakowskiego i sandomierskiego jeszcze polowe Wielkopolski, koronowal sie w roku 1300 w Gnieznie na krola polskiego. Z polska korona zrobil to samo co przedtem ze Slazkiem: uznal nad Polska niemieckie zwierzchnictwo i wzial kraje polskie lennem od cesarza Albrechta. Po koronacyi wrocil do Pragi, zostawiwszy w Polsce swoich namiestnikow, ktorzy pozostawili po sobie pamiec najciezszych ciemiezcow i zdziercow. W rok po tej koronacyi niemieckiego lennika umarl ksiaze Bolko, ktory jako opiekun dzieci Henryka V., zarzadzal wroclawska dzielnica. Wroclawianie zaprosili znowu Waclawa. Waclaw mogl byl teraz Wroclaw zajac, ale bal sie Henryka glogowskiego, ktory majac pod soba polowe Wielkopolski, bylby mu szkodzil i na Slazku i w Polsce; mogla z tego powstac wielka wojna i zachwialaby moze nowym tronem Waclawa, tem niebezpieczniej, gdyby rownoczesnie przeciw niemu walczylo sie i na Slazku i w Wielkopolsce; mozeby na Slazku rozbudzila przy takiej sposobnosci polska tradycya, uspiona, ale niezupelnie jeszcze wymarla. Wszak w samym Wroclawiu bylo jeszcze troche Polakow a nie braklo niechetnych Waclawowi. Obywatel wroclawski, Walter de Pomerio, wywolywal glosno na posiedzeniu magistratu, ze burmistrzowi i pisarzowi miejskiemu nogi polamie, jezeli jeszcze jeden list do Waclawa napisza; widac mial za soba stronnictwo w kraju, jezeli tak smialo sobie poczynal. Wiedzial o tem Waclaw i wolal nie budzic ze snu tradycyj, ktore rozbudzone moglyby na zawsze oderwac Slazk od polityki niemieckiej; nie przyjal tedy panowania nad Wroclawiem, odkladajac to do sposobniejszej chwili. Przyjal tylko "opiekunstwo" dzieci po ksieciu Henryku V.; najstarszego z nich, jedenastoletniego Boleslawa, kazal sobie przyslac do Pragi, gdzie go zareczyl ze swoja szescioletnia corka Malgorzata; do Wroclawia zas przysylal swoich namiestnikow. Mlody ksiaze musial w Pradze odstapic swemu opiekunowi tych posiadlosci ksiestwa wroclawskiego, ktore Glogowczyk wymusil na jego ojcu; w ten sposob przygotowywal sie Waclaw do rozprawy z Henrykiem glogowskim, ktora wczesniej czy pozniej bylaby nieunikniona, gdyby jej nie usunela smierc Waclawa w roku 1305. Nastapil po nim syn jego, Waclaw III., ale rok zaledwie panowal, zabity przez skrytobojce w Olomuncu. Na nim skonczyla sie czeska krolewska dynastya Przemyslidow. - Czesi powolac mieli na swoj tron nowy jaki dom panujacy. Po krotkiej przerwie objeli panowanie ksiazeta luksemburscy, a pierwszy z nich posiadl ostatecznie wladze nad Slazkiem. Zanim to nastapilo, wzmoglo sie niemieckie stronnictwo na Slazku jeszcze bardziej. We Wroclawiu katedra biskupia stanowila dotychczas przytulek i opieke polskiego zywiolu. Ale po smierci biskupa Romka, (ktory assystowal koronacyi Przemyslawa), przemogli w kapitule kanonicy niemieccy i wybrano na wroclawska stolice biskupia pierwszego Niemca: Henryka von Würben, w roku 1301, wlasnie, kiedy krol Waclaw byl we Wroclawiu "opiekunem". Tak tedy sam poczatek czeskich rzadow zadal tam ostatni cios polszczyznie; juz-to Czesi mieli zawsze ten szczegolny dar, zeby dobrowolnie pracowac na Niemcow i szerzyc niemczyzne jeszcze zapamietalej, niz rodowici Niemcy. Po smierci Waclawa uwolniony z opieki ksiaze wroclawski Boleslaw wpadl zupelnie pod wplyw niemieckiego biskupa Henryka. Z Glogowczykiem probowal walczyc, ale bezskutecznie. Dopiero po smierci Glogowczyka r. 1309 zaczyna sie znowu walka o spuscizne po nim, po ostatnim ksieciu slazkim, ktory opieral sie zwierzchnictwu Niemcow i Czechow, tych Niemcow slowianskich. Ale w roku 1309 panem Polski byl juz sam Lokietek i odtad przynajmniej dla Wielkopolski i Malopolski nowa zaczyna sie era. Polska miala sie nareszcie odrodzic, - Slazk niestety do tego odrodzenia przylaczyc sie nie mogl, bo mu przeszkodzili zniemczeni slazcy ksiazeta. Po smierci Henryka glogowskiego prawie wszyscy oni parli Slazk nie ku Polsce, ale od Polski, ku niemieckim Czechom. Krzyzacka zdrada. Odrodzenie Polski nie odbylo sie jednakowoz bez wielkich trudnosci; podziwiac nam wlasnie trzeba Lokietka, ze nie upadl na duchu i pomimo, ze co chwila los przeszkody mu sypal na droge, jednak na swojem postawil. Zaraz na poczatek spotkala go ciezka kleska na Pomorzu. Tam rod moznowladczy Swiecow chcial wladze zagarnac dla siebie, a gdy Lokietek przytarl im rogow, przywolali na pomoc - Brandenburczykow! Margrabia brandenburski Waldemar zajal kilka grodow pomorskich, a wkrotce takze stoleczny Gdansk. Zaloga polska trzymala sie dzielnie, czekajac na odsiecz Lokietka; wtem atoli nastala wojna z Rusia i Litwa i Lokietek nie mogl udac sie na polnoc. Wtedy jeden z dowodcow pomorskich, Bogusz, wpadl na pomysl, zeby przywolac na pomoc Krzyzakow; rozumowal sobie bowiem, ze oni, jako "jalmuznicy polscy", zyjac na ziemi darowanej im przez polskich (mazowieckich) ksiazat, powinni Polsce dostarczyc pomocy, tem bardziej, jezeli sie im zwroci koszta poniesione na wojne. Jakoz weszli Krzyzacy do grodu gdanskiego, Brandenburczycy odstapili od miasta, - ale Krzyzacy i po wojnie zostali. Lokietek, bojac sie juz podstepu, chcial ich co predzej zaplacic i zazadal rachunku, az tu oni za kilkumiesieczna obrone grodu (i to wespol z Polakami) zazadali 100,000 grzywien! (okolo czterech milionow marek!)9) Bezwstydne to zadanie bylo oczywiscie obliczonem tylko na to, zeby pozostac w Gdansku, zeby zyskac zwloke. A w jakim celu? Oto zburzyli oni mury miejskie, rozzbroili mieszczanstwo, a w czasie wielkiego odpustu sw. Dominika, ktory sie laczyl z walnym jarmarkiem w Gdansku, napadli na bezbronna ludnosc i urzadzili taka rzez na ulicach, ze 10000 ludzi wymordowali wtenczas na ulicach miasta, u progow swiatyn i w zakatkach domowych. Podobnem haniebnem postepowaniem zajeli potem jeszcze grody Tczew i Swiecie i opanowali cale nadwislanskie Pomorze. Odtad na polskiem Pomorzu urzadzili sobie swoje panstwo, zalozyli tu stolice Malborg, gdzie zamieszkal tez Wielki Mistrz Zakonu. Polske zas na dlugie lata odsuneli w ten sposob od morza; dorobek krola Przemyslawa poszedl na marne. Bylo to w roku 1309. Nastepnego roku 1310 powolali Czesi na swoj tron cesarzewicza niemieckiego, syna cesarza Henryka VII., z dynastyi luksemburskiej, imieniem Jana. Rodzina ksiazat luksemburskich byla zupelnie niemiecka, a to podobalo sie ksiazetom slazkim. Krol Jan, jako nastepca Waclawa, przyjal zaraz tytul krola polskiego i roscil sobie prawa do zwierzchnictwa nad cala Polska. Zawiazal stosunki z niemieckiem mieszczanstwem w Krakowie, gdzie wojt Albert, Czech rodem (zazwyczaj gorszy od Niemca!) i biskup Muskata, Slazak rodem z Wroclawia, urzadzili bunt przeciw Lokietkowi; przyzwali sobie do Krakowa tymczasem, na namiestnika niejako krola Jana, ksiecia Opolskiego Boleslawa. Ale Lokietek Opolczyka wypedzil i bunt stlumil, ukrocil bute niemieckiego mieszczanstwa w Krakowie i postaral sie o to, zeby zarzad miasta spoczywal w reku narodowem. Odtad, od roku 1312 ksiegi miejskie krakowskie prowadzone sa w jezyku lacinskim lub polskim, ale niemczyzna juz w nich przepadla. Lokietek krolem. Takie byly ciezkie poczatki rzadow Lokietka. Pomimo to nie stracil on nigdy swej zelaznej zaiste wytrwalosci i doprowadzil do tego, ze w roku 1320 koronowal sie uroczyscie na krola Polskiego. Co zaczal Przemyslaw, - tego on dokonal; odtad Polska wzrastac juz miala w potege i slawe. Jan Luksemburski, krol czeski, protestowal przeciw tej koronacyi, twierdzac, ze on jest prawym krolem polskim; ale narod nie chcial juz slyszec o Czechach, szczesliwy, ze ma narodowego krola. Luksemburczyk tedy postanowil pospieszyc sie przynajmniej z zajeciem Slazka, ktory zniemczony krzywo patrzal na wzrost potegi krola Wladyslawa Lokietka. Moralny upadek ksiazat slazkich. Slazk na coraz drobniejsze dzielil sie czastki. Trzebaby na to grubych ksiazek, zeby opowiedziec wszystko, jak jedno ksiazatko napadalo na drugie, jak siedzac w dlugach po uszy coraz wieksze prawa nadawali swoim wierzycielom, niemieckiemu mieszczanstwu, jak po kawalku kraj Niemcom zastawiali. Zwrocimy tylko uwage na rzeczy najciekawsze. Synowie Henryka V. wroclawskiego umowili sie w roku 1311 o podzial ojcowizny, dzielac kraj na ksiestwa wroclawskie, lignickie i brzeskie. Te trzy ksiestwa dzielily sie potem znowu na czastki. Dosc powiedziec, ze samo male juz ksiestwo brzeskie rozpadlo sie potem jeszcze na ksiestwa brzeskie, niemczowskie, olawskie, strzeleckie i kluczborskie! Podzialy te dawaly coraz wiecej przyczyn do zwady. Wroclawski Henryk VI., wielki niedolega, uciekl sie raz do opieki Lokietka, nie mogac sobie dac rady z Wroclawianami. Lokietek uspokoiwszy mu ksiestwo, oddal mu je nie uszczuplone, niczego za to nie zadajac. A niewdzieczny Henryk zaczal zaraz potem konszachty przeciw Lokietkowi z krolem czeskim Janem. Co za roznica pomiedzy Krzyzakami, ktorzy chytrze i zbrodniczo zajeli sobie Gdansk a uczciwoscia polskiego krola, ktory dobrowolnie oddal Wroclaw, komu nalezalo, choc sam sobie tem zaszkodzil! Dwaj bracia tego Henryka nieszczegolnie sie odznaczyli w historyi: Boleslaw brzeski slawny byl z tego, ze wszystko pozastawial: Lignice za 8000 grzywien, Hajnow za 4000, Zlotogore i Niemcze po 3000; nareszcie nie majac juz nic, dal Wroclawianom w zastaw wlasnych swoich synow, Waclawa i Ludwika. - Drugi brat Wladyslaw lignicki, byl prostym rabusiem goscincowym, pladrujac po drogach z "rycerzem" niemieckim Hornsbergiem. Nareszcie zmowilo sie raz nan 20 chlopow, pojmalo i odstawilo do brata Boleslawa do Brzegu, z prosba, zeby go nie puszczal na ludzi. Brat kontent byl, ze sie przez to oblowi posiadlosciami Wladyslawa i tak dlugo tez trzymal go w ciezkiem wiezieniu, az ksiaze Wladyslaw dostal oblakania. Potem go wypuscil, a Wladyslaw odzyskawszy troche zdrowia, zajechal sobie az na Mazowsze, bo sie dowiedzial, ze tam w rodzie mazowieckim jest ksiezniczka na wydaniu, stara panna i bardzo brzydka, ale z posagiem. Ozenil sie, posag przehulal, az mu zostal tylko jeden kon. Wiec jezdzil sobie konno po Slazku od dworu do dworu, od proboszcza do proboszcza, po miasteczkach i klasztorach i tak sie zywil. I Henrykowi Glogowskiemu nie udaly sie dzieci; jeden z nich tylko Przemyslaw, dobra po sobie zostawil pamiec, ale inni samych tylko klopotow przysparzali Slazkowi. Z dzialow pomiedzy nimi wylonilo sie ksiestwo Olesnickie, ktore do najwiekszych i najzamozniejszych na Slazku nalezalo. Po smierci ojca probowali oni, czyby sie nie udalo utrzymac Wielkopolske, ale Wielkopolanie woleli teraz Lokietka, ktory tez w roku 1314 cala te dzielnice zajal; nie pomoglo, ze Glogowczycy zmawiali sie z niemieckiem mieszczanstwem w Poznaniu. Potem jeszcze Lokietek musial ich godzic przy dzialach na Slazku; glownie tez dzieki czynnosci Lokietka utrzymalo sie ksiestwo olesnickie; i drugi raz jeszcze potem, w roku 1323 zmusil Lokietek ksiazeta slazkie do pokoju miedzy soba. Niemcom na Slazku nie podobalo sie, ze krol polski zaczyna wywierac przewage nad niektorymi ksiazetami. Wiedzieli oni dobrze, ze Slazk jest polskiem lennem, ze Wielki Ksiaze krakowski, a tem bardziej teraz krol polski, jest prawowitym zwierzchnikiem Slazka i bali sie, zeby ksiazeta nie zawarli z Lokietkiem blizszych stosunkow. W roku 1325 wysylaja tedy Wroclawianie az dwa poselstwa do czeskiego krola Jana, zeby sobie Slazk przywlaszczyl, ksiaze zas wroclawski, ow Henryk VI., zawiera w nastepnym roku przymierze przeciw Lokietkowi z Krzyzakami. Krol Jan dolaczyl sie chetnie do tego spisku i w roku 1327 wypowiedzial Polsce wojne. Czechy, Zakon Krzyzacki i caly niemal Slazk stanely przeciw Odnowicielowi Polski; bylo juz tych wrogow dosyc, a w ostatniej chwili przylaczyli sie jeszcze takze margrabiowie brandenburscy. Nie ulakl sie mezny Lokietek i szybko wpadl do Brandenburgii, poczem rozpoczal czteroletnia wojne z Zakonem, zakonczona swietnem zwycieztwem pod Plowcami w roku 1331. Wojna ta bylaby sie zapewne przyczynila do jeszcze wiekszego wzmozenia Polski, gdyby ksiazeta slazcy byli Polakami. Gdyby nie slazka niemczyzna, nie bylby sie mogl wmieszac w wojne krol Jan, ktory wyzyskal ja do tego, zeby Slazk przylaczyc do czeskiej korony. Podczas gdy Lokietek zajety byl ciezka wojna z Krzyzakami, Jan Luksemburski zjechal na Slazk dwa razy. Juz w roku 1327 Henryk VI. oddal Wroclaw Czechom i to nie jako lenno, ale wprost jako bezposrednia wlasnosc, zastrzeglszy sobie tylko dozywocie; w slad za nim skladali skwapliwie hold niemieckiemu krolowi Czech ksiaze opolski, lignicki, brzeski, olesnicki, scinawski, zeganski i inni. Coz ich do tego wiodlo? Zniemczenie, germanizacya tak im wypalila serca, ze z niecheci, iz polskie imie znow blaskiem sie okrywa, z zacieklej zazdrosci, iz dom Piastowski w innej linii znowu krolewska korona jasnieje, woleli sluzyc obcemu domowi, niz zniesc spokojnie przewage Krakowa; nienawidzili innych linij swojego wlasnego Piastowskiego rodu, a przez to niecierpieli tez wszystkiego, co polskie; w swym wlasnym kraju nie znosili przeciez polskiego ludu, popierajac Niemcow. Jeden tylko Przemyslaw glogowski odmowil holdu krolowi Janowi, i naklonil tez na polska strone swego szwagra Bolka fürstenberskiego. Krol Jan gotowal wyprawe na Glogow; wlasnie, gdy niemiecko-czeskie wojsko zdazalo pod miasto, umarl niestety ksiaze Przemyslaw, a Bolko nie zdolal grodu dostatecznie obronic i Czesi zajeli Glogow. (Lokietek byl ciagle na wojnie z Krzyzakami.) Ksiaze Bolko sam dlugo sie jeszcze opieral, ale zbyt byl sam slaby, zeby Slazk ochronic od niemieckiego panowania. Gdyby Slazk byl stanal po stronie Lokietka, a przynajmniej, zeby nie byl pomagal Janowi czeskiemu, inaczejby sie skonczyla wojna z Krzyzakami. Rycerstwo polskie dokazywalo wprawdzie cudow meztwa i odnioslo pod Plowcami swietne zwycieztwo, ale Krzyzak pokonany w polu zamykal sie w grodach, wiedzac, ze Lokietek nie moze sie zabrac do dlugiego oblegania, skoro ma tyly od Slazka niepewne. Chociaz pobici w roku 1331 pod Plowcami, zebrali sie jednak na nowa wojne nastepnego roku, bo im krol Jan, wzmozony posilkami slazkich ksiazat, wyruszyl od Slazka z pomoca. Krzyzacy zajeli Kujawy i posuneli sie daleko w glab Polski w roku 1332; zmartwiony Lokietek umarl roku 1333, bojac sie, czy jego praca calego zycia nie pojdzie na marne. Ale nie zmarnial owoc pracy dzielnego krola, bo choc duzo bylo klesk i nieszczescia, choc utracone Kujawy i Slazk i Pomorze, choc Lokietek przy smierci znacznie szczuplejsze mial panowanie, niz z poczatkiem rzadow, jednakze zrobil on jedno, co wiecej warte od zwycieztw. Wladyslaw Lokietek rozbudzil ducha narodowego. Duch narodowy sprawil, ze znalazlo sie jeszcze dosyc sily nietylko na odzyskanie Pomorza i Kujaw, ale tez do znacznie wiekszych jeszcze czynow. Kleski Lokietka mialy tylko chwilowe znaczenie, a duch narodowy pozostal na wieki. I dlatego to zawsze wszyscy historycy slawic beda tego krola za jego dzielnosc, wytrwalosc i niezlomna milosc ojczyzny. Slazk przechodzi pod czeska korone. Po Wladyslawie Lokietku nastapil na polskim tronie syn jego Kazimierz, nazwany Wielkim, a takze krolem chlopkow. Wielkim nazwany jest za to, ze madroscia swoja wyprowadzil skolatane panstwo z najniebezpieczniejszego polozenia. Widzac, ze Krzyzakom, Brandenburczykom i Czechom, zlaczonym naraz, nie poradzi, zaprzestal wojen i wolal na razie dac Krzyzakom Pomorze w lenno, zastrzegajac sobie tylko roczna danine na znak swego krolewskiego zwierzchnictwa, byle tylko Krzyzacy oddali Kujawy, a wojen juz zaprzestali. Polska musiala sie bardzo dopiero zagospodarowac, zanimby mogla wystapic pewna swego; wolal Kazimierz miec mniejsze panstwo, byle tylko w tem panstwie rosly spokojnie te sily, ktore potem beda potrzebne do rozszerzenia go. Dlatego to, zeby miec pokoj, tak potrzebny dla zagospodarowania sie, dal Krzyzakom Pomorze na odczepne. Krol Jan wystapil i przeciw Kazimierzowi z uroszczeniami do korony polskiej; ciagle tez jeszcze tytulowal sie krolem polskim. Zeby miec od tej strony spokoj, zrzekl sie Kazimierz zwierzchnictwa nad tymi ksiazetami slazkimi, ktorzyby sami pod Czechy chcieli nalezec. Wiemy, ze prawie wszyscy ksiazeta poskladali juz przedtem holdy Janowi i wiemy, ze gotowi byli raczej do wojny, niz do uznania polskiej zwierzchnosci. Ustepujac ich wiec Janowi, ustapil krol kraju, ktory i tak juz do Czech nalezal. Chcac Slazk odzyskac, trzebaby prowadzic wojne z dynastya luksemburska, a rozumialo sie samo przez sie, ze do tej wojny wmieszalyby sie zaraz Brandenburgia i Krzyzacy; odzyskac wiec Slazka teraz nie bylo mozna. Krol Jan, noszac tytul krola polskiego, mial ztad zawsze gotowy tytul do wojny. Kazdego roku trzeba sie bylo obawiac, czy mu sie nie zachce ten tytul zamienic na rzeczywistosc; kazdego roku ta wieczna obawa, czy sie nie bedzie mialo znowu na karku w sojuszu z Janem Brandenburgii i Krzyzakow. Skoro wiec Jan gotow byl za odstapienie praw zwierzchniczych nad Slazkiem zrzec sie uroszczen swych do korony polskiej, - nalezalo skorzystac z tego. Stanal tedy w Trenczynie w roku 1335 uklad, moca ktorego zrzekal sie krol Kazimierz praw nad tymi ksiazetami slazkimi, ktorzy zloza hold koronie czeskiej; znaczylo to, ze gdyby jednak ktory ksiaze odmowil Czechom holdu, moze pozostac przy Polsce. Trzech tylko ksiazat skorzystalo z tego zastrzezenia: ksiazeta swidnicki, jaworzynski i ziembicki nie przystali do Czechow, reszta wyrzekla sie Polski i odtad byl Slazk pod korona czesi Jakie go tam czekaly rozkosze, dowiemy sie w nastepnych rozdzialach. A wlasnie oddalil sie Slazk od pnia ojczystego, gdy pien ten na nowo zakwital. Skonczyly sie wojny z Litwinami, a nawet zaczynal sie sojusz obojga narodow, gdyz krol Kazimierz mial Litwinke za zone, corke Wielkiego Ksiecia Litwy, Gedymina, ktora na chrzcie sw. przyjela imie Aldony. Krzyzacy dokuczali Litwie jeszcze bardziej, niz Polsce; przeciw Krzyzakom wiazala sie tez Litwa z Polska, az wreszcie wspolnemi silami zmiazdzono wspolnego wroga. Chwilowy ubytek Pomorza wynagrodzil krol Kazimierz zajeciem Rusi Czerwonej. Zajal ja roku 1341, gdy wymarli ksiazeta tej ziemi, i gdy Tatarzy chcieli ja zajac calkiem dla siebie. Lud polski na Slazku, jedyny prawy tej ziemi obywatel, zostal przez swych ksiazat do reszty zaprzedany niemczyznie wlasnie w chwili, gdy w Polsce panowal krol chlopkow, nazwany tak dla wielkich dobrodziejstw swiadczonych ludowi wiejskiemu. (Bedzie o tem jeszcze w nastepnym rozdziale). Zniemczeni slazcy Piastowie zaczeli odtad uzywac za herb orla czarnego, zamiast polskiego bialego. Narod polski odpowiedzial im to uchwala, ze zaden ze slazkich Piastow nie moze byc nigdy dopuszczony do dziedzictwa tronu polskiego, ani do sprawowania opieki w razie maloletnosci krola, ani do wielkorzadztwa, ani nawet do wojewodzinskiej godnosci w Polsce. Krol czeski staral sie jeszcze usilnie o to, azeby teraz biskupstwo wroclawskie oddzielic od metropolii gnieznienskiej, a przylaczyc do arcybiskupstwa prazkiego. Byl w tym czasie biskupem potomek dawnej szlachty polskiej, imieniem Przeclaw; zasiadal dlugo na stolicy biskupiej, bo od roku 1342 do 1376. Imie mial polskie, ale krol Kazimierz Wielki uwazal go za niepewnego Polaka i nie byl rad z jego wyboru; tem bardziej tez pilnowal, zeby biskupstwo zostalo pod wladza arcybiskupa gnieznienskiego. Na dworze papiezkim krzyzowaly sie dlugo starania obydwoch krolow: czeskiego i polskiego; ostatecznie jednak Kazimierz Wielki zwyciezyl, stolica apostolska nie zezwolila na oderwanie biskupstwa wroclawskiego od polskiej prowincyi koscielnej, a krol czeski Karol IV. musial nawet w r. 1360 zlozyc wyrazne oswiadczenie, ze sie juz wyrzeka tych zamyslow. Ten biskup Przeclaw wazny jest w dziejach biskupstwa wroclawskiego, poniewaz je bardzo zbogacil. Nabyl on Grotkow w ziemi opolskiej i wielkie dobra na granicy morawskiej; od jego czasow biskupstwo wroclawskie zaczelo nazywac "zlotem" z powodu niezmiernych dostatkow. V. Stosunki wewnetrzne w okresie podzialow. Moznowladztwo. Przebylismy w poprzednim rozdziale okres Polski podzielonej na dzielnice ksiazece i przyjrzelismy sie w koncu, w jaki sposob te dzielnice znowu sie zrastac poczely w jedno panstwo. Od smierci Boleslawa Krzywoustego, ktory testamentem podzielil kraj pomiedzy synow, uplynelo do smierci Kazimierza Wielkiego, ktory na nowo Polske zagospodarowal, lat 231 (1139-1370); poltrzecia blisko wieku! Duzo czasu, osm pokolen ludzkich - przestrzen czasu az zbyt wielka, zeby sie nie mialy zmienic stosunki kraju i jego mieszkancow. I zmienily sie tez rzeczywiscie bardzo. W poprzednimi rozdziale, zajeci ciagle walkami i zmianami ksiazat, nie moglismy zwrocic uwagi na niejedno, co dotyczy ustroju spoleczenstwa i tak zwanych spraw wewnetrznych; teraz poswiecimy temu osobny rozdzial. Samo przez sie rozumie sie, ze przez podzialy oslabila sie bardzo wladza monarsza. Wszyscy ci ksiazeta i ksiazatka razem nie mogli miec takiej potegi, jak dawniej jeden krol jednolitego panstwa. Widzielismy, ze byli oni slabymi nie tylko w obec zewnetrznego wroga, ale nawet w obec wlasnych poddanych; widzielismy, jak zalezni byli nie tylko od moznych rodow wielkopanskich, ale nawet od mieszczanstwa, ktore tez nieraz rozstrzygalo, kto ma zasiadac na stolicy ksiazecej.10) Czem drobniejsze ksiestwo, tem slabszy i ubozszy ksiaze, tem bardziej zalezny byl od moznych i bogatych, ale za to, jezeli mial zla nature (co sie slazkim ksiazetom nieraz zdarzalo), tem srozszy dla nizkich i ubogich. Nie dziwota wiec, ze gdy Kazimierz Wielki wstepowac mial na tron, byly bardzo dobre czasy dla bogactwa, ale ubostwo mialo sie o duzo gorzej, niz przedtem i dopiero ten wielki krol mial to przemienic, o ile to bylo w jego mocy. Coraz wiecej bylo moznowladztwa, z tego chocby powodu, ze coraz wiecej bylo urzedow, ktore prowadzily do godnosci i majatku. Dawniej na cala Polske jeden byl tylko wojewoda, t. j. naczelny wodz wojska i zastepca niejako krolewski; ale potem kazde ksiestwo wojewody potrzebowalo i utworzylo sie sporo wojewodztw. Gdy ktoremu z ksiazat udalo sie polaczyc pod soba dwa lub trzy ksiestewka, nie mogl tych wojewodzinskich godnosci poznosic, boby przeciw sobie oburzyl cale moznowladztwo; zostawil je tedy nadal i kazda ziemia miala odtad juz na zawsze swojego wojewode. Lokietek mial ich juz kilkunastu. W ten sposob urzadzil sie podzial Polski na wojewodztwa, a podzial ten trwal az do konca panstwa; wojewoda byl potem dygnitarzem nie tylko wojskowym, ale tez sadowym i administracyjnym, jako najwyzszy urzednik swojej ziemi. Powiekszyla sie tez w tym okresie ilosc grodow, to jest miejsc warownych. Dawniej, w jednolitej Polsce, nie trzeba bylo wielu grodow w srodku kraju; w okresie podzialow kazde ksiazatko, chocby najmniejsze, staralo sie miec grod na wypadek wojny ze swoim sasiadem, drugiem jakiem ksiazatkiem; nie ufal jeden drugiemu i obaj stawiali grody - przeciw sobie. Prawdziwa zas nastala przyczyna stawiania nowych grodow, gdy Litwini, Rusini, a wreszcie Krzyzacy zaczeli na kraj napadac; granice od ich strony musialy byc koniecznie wytyczone warowniami. Ztad coraz wieksza ilosc kasztelanow, tj. naczelnikow grodow i przelozonych zalog w nich pozostawionych. Dostatki moznowladztwa opieraly sie na rozleglych posiadlosciach ziemskich, ktorych wieksza polowa pochodzila z darow ksiazecej hojnosci. Procz plonow rolnictwa korzystal mozny pan z myt przewozowych na rzekach, z oplat targowych, z targow ustanowionych za ksiazecym przywilejem i z czynszow osadnikow. Szlachta. Zwykla szlachta stanowila wlasciwa rycerska warstwe narodu. Posiadlosci ich dzis uchodzilyby za dosc znaczne i starczylyby na swietne utrzymanie domu; ale przy owczesnym stanie gospodarstwa i malej wartosci ziemi mozna te warstwe uwazac tylko za srednio zamozna. Kto z nich kilkoro mial dzieci, byl w klopocie, jak je wyposazyc. Nie ziemia tez, ale sluzba ksiazeca byla glownem zrodlem dochodu szlachcica; towarzyszac ksieciu w objazdach dworu po kraja i mial utrzymanie na ksiazecym dworze, i mial sposobnosc przysluzenia sie czy-to czynem i usluga prawdziwa, czy-to zrecznem slowkiem powiedzianem w dobra godzine; ksiaze, szafarz calego kraju, bardzo czesto robil podarunki, a komu szczescie na dworze sluzylo, wracal zbogacony. Glownem jednakze zrodlem zarobku byla wojna, lup wojenny; rycerstwo nioslo swe zycie na plac boju, ale tez nawzajem zylo z wojny i niejeden stary zolnierz chowal w domu skarby z wypraw wojennych. Co zas najwazniejsza, na wojnie byla sposobnosc odznaczenia sie; podac ksieciu swojego konia, gdy ksiazecego ubito, odwrocic cios nieprzyjaciela na ksiecia wymierzony, wytropic zasadzke wroga, - a fortuna byla zrobiona, bo ksiaze rycerskie przyslugi cenil nadewszystko. Kto mial sposobnosc nadzwyczajnie sie odznaczyc, ten byl pewnym nadzwyczajnej nagrody i nie braklo tez przykladow, ze niejeden szedl na wojne chlopem, a wracal panem w pelni lask i zaszczytow ksiazecych. Pochodzenie bowiem bylo rzecza obojetna i panowala wowczas w tej mierze najscislejsza sprawiedliwosc; kto sie na wojnie zasluzyl, ten odbieral nagrode, chocby niskiego byl rodu. Meztwo osobiste i dzielne serce bylo pewna droga do wyniesienia: totez chetnie sie garneli do wojskowych druzyn ksiecia, a w pokoju| pilnowali panskiego dworu. W domu bywal rycerz rzadkim gosciem, rolnictwem sie nie zajmowal. Gospodarstwo zostawial zonie i wlodarzowi. Lud wiejski. Rolnictwo spoczywalo przewaznie w reku swobodnego ludu, ktorego wowczas bylo jeszcze sporo. Chlop swobodny coraz czesciej jednakze probowal szczescia na wojnie, a choc byl w wojsku z poczatku na szarym koncu, i z szarego konca mogla mu sie wydarzyc sposobnosc, zeby powrocic do domu - szlachcicem. Ci, ktorym sie poszczescilo, pozostawali szlachta, a ktorzy szczescia nie mieli, zaniedbali prozno gospodarstwa i popadli w nedze. Stan ten coraz tez mniej liczyl czlonkow, a w miare, jak role trzeba bylo dzielic miedzy dzieci, coraz byl slabszym: jedni ze swobodnych chlopow poszli wyzej, a drudzy nizej, spadajac do rzedu chlopow niewolnych. Niewola powstawala glownie z wojny, jeniec wojenny byl niewolnikiem, ktorego osadzono po wiekszej czesci na gruncie, gdzie musial pracowac na cudzem, nie majac prawa zmienic miejsca pobytu. Do dzis dnia takie nazwiska wsi, jak np. Prusy, Pomorzany, Rusie, Czechy, Wegrzce itp. sa pamiatka, ze wies powstala z osady jencow wojennych pruskich, czeskich itp.; taka wies od samego poczatku byla niewolna. W wielu tez dokumentach owych czasow spotykamy nazwiska chlopskie, swiadczace o cudzoziemskiem pochodzeniu. Pierwotnie bowiem Polak w Polsce niewolnikiem byc nie mogl; jezeli popadl na wojnie do niewoli, natenczas stawal sie niewolnikiem nieprzyjaciela, np. Rusi, Czechow, Niemcow i gdzies za granica stawal sie takze chlopem niewolnym; ale u siebie w domu byl czlowiekiem wolnym, chociazby byl najubozszym. Niewoli ludu Polska owczesna nie znala; niewolny lud, to byl lud cudzoziemski, pojmany na wojnach. Potomkowie atoli tych niewolnych obcych spolszczyli sie i w ten tylko sposob powstala u nas polska warstwa niewolnego ludu. O tem zreszta bedziemy jeszcze mieli sposobnosc mowic w nastepnych rozdzialach. Historyi prostego ludu nigdy nie spuscimy z oka. Czasem jednakze i swoi stawali sie niewolnikami, t. j. przypisanymi do gleby i to dwojako: dobrowolnie i niedobrowolnie. Niedobrowolnie, najczesciej za dlugi; surowe bowiem prawo orzekalo, ze dluznik nie mogacy sie wyplacic gotowka, powinien sie wyplacic praca, czyli, ze mial pracowac dla wierzyciela, a od pracy przymusowej na cudzem juz tylko krok do niewoli. Ale o wiele czesciej ludzie dobrowolnie w niewole sie oddawali. Swobodny chlop, gdy, zubozal i niemial juz z czego wyzyc, prosil sie szlachcica lub klasztoru, zeby go przyjeli pomiedzy swoich niewolnych osadnikow. Wyznaczano mu tedy kawal gruntu, z ktorego musial sie plonem dzielic ze swym panem, tak ze mu zostawalo tyle, ile na utrzymanie potrzebowal; wiecej nic, ale tez i nie mniej, bo panu zalezalo na tem, zeby robotnika utrzymac w sile i zdrowiu. Inwentarza musial oczywiscie pan dostarczyc. Takie dobrowolne oddawanie sie w niewole bylo w tym okresie rzecza bardzo pospolita; widac z tego, ze ta niewola nie byla tak straszna. Jakoz nie bylo mowy o zadnych naduzyciach, a chlop niewolny mial sie pod wzgledem materyalnym duzo lepiej od ubogiego swobodnego. Niewola ta polegala na dwoch tvlko zakazach: nie wolno bylo bez pozwolenia opuscic gospodarstwa i nie wolno bylo chodzic na wojne. Robocizny na "panskiem" wtenczas jeszcze nie bylo, bo szlachta calkiem jeszcze gospodarstwa folwarcznego nie prowadzila i w ogole sama sie rolnictwem nie zajmowala. Jezeli chlop niewolny byl na gruncie ksiazecym, biskupim, klasztornym, lub moznego a ludzkiego pana, ktoremu nie zalezalo na tem, czy dostanie o kope zyta mniej czy wiecej, mogl sie nawet zbogacic. Czesto bowiem umawiano sie z nim tylko, ile z kazdego zniwa odstawi do panskiego spichrza, a cala reszta pozostawala jego wlasnoscia; czasem tez nie o plony sie umawiano, ale o czynsz roczny w gotowce. Chlop niewolny mogl bowiem miec swoja wlasnosc z dochodow wyznaczonej mu roli, skoro tylko uczynil zadosc swoim zobowiazaniom wzgledem pana. Zobowiazania te byly przerozne, stosownie do umowy. Co pozostalo i wlasnoscia bylo chlopa, z tem mogl sobie robic, co chcial i nikt nie krepowal jego woli, byle tylko gruntu nie opuscil. Przy rolnictwie jednak najmniej jeszcze bylo niewolnego ludu, wieksza czesc osad niewolnych trudnila sie wyzyskiwaniem surowych plodow albo rzemioslem jakiem, albo tez przeznaczona byla do pewnych uslug na dworze panskim. Wiele bylo osad bartniczych, zajetych wylacznie hodowla pszczol i wyrabianiem miodu (piwa i wina prawie calkiem nie pijano); hodowano przewaznie roje pszczol lesnych, totez i osady takie zakladano wsrod lasow. Nad brzegami rzek i jezior zakladano osady rybackie i bobrownickie. Bobrow bylo wowczas w Polsce duzo, a kosztowne ich futra stanowily znaczny dochod; na bobrownicza osade trzeba bylo osobnego pozwolenia ksiazecego. W niektorych okolicach prowadzono gospodarstwo wylacznie pastewne, ztad osady osobne skotnikow; gdzieindziej znowu osady koniarzy, gdzie pan chowal stadniny. W poblizu grodow, miast biskupich lub bogatych klasztorow powstawaly osady rzemieslnicze: lagiewnicy do wyrobu drewnianego statku, zduny do glinianych naczyn, ciesle, kolodzieje, korabnicy do sporzadzania lodzi i galarow do przewozu na rzekach, szewcy, kowale itd. Przy stolicach biskupich bywaly tez osady kucharzy, piekarzy, ktorzy kolejno musieli na dwor biskupi dostarczac wyrobow swojego rzemiosla; a takze osady chlopow do poslugi w kosciolach i klasztorach. Pamiatka tych czasow i stosunkow zostaly po dzis dzien rozne nazwy wsi, jak np. Bartnicze, Bobrowniki, Skotniki, Konskie, Lagiewniki, Zduny, Kowalewo, Kuchary, Piekary, Swiatniki i t p. Mieszczanstwo. Stan mieszczanski polski wytwarzal sie powoli; przeszkadzaly szybszemu wzrostowi miast owe niewolne osady rzemieslnicze, ktore oczywiscie odbieraly zarobek rekodzielnikom po miastach; ale jeszcze bardziej przeszkadzaly inne okolicznosci, ktore utrudnialy niezmiernie powstanie stanu dla miast najwazniejszego, a mianowicie kupieckiego. Handel zwraca sie zawsze tam, gdzie lepsze drogi, gdzie dogodniejsza komunikacya, bez ktorej nie moze sie obejsc. W owych czasach komunikacya, byla przewaznie wodna; rzeki polskie, nalezac do dorzecza Wisly lub Odry, wskazywaly droge ku morzu baltyckiemu, a tymczasem dostep do tego morza nie byl w polskiem, ale niemieckiem reku, w posiadaniu Krzyzakow. Poki wybrzeze baltyckie nie wrocilo do Polski, nie mogl sie tez rozwijac handel w tym kierunku. Drugi handlowy kierunek byl na wschod, przez Rus ku morzu Czarnemu: ale Rus jeczala pod jarzmem tatarskiem, czyli mongolskiem. Dopiero gdy Kazimierz Wielki zajal Rus Czerwona, rozbudzil sie nagle handel wschodni, zwany lewantynskim. Kosztowne wschodnie towary, purpura, kobierce, wyroby zlotnicze i plody dalekich krajow, pieprz (nader drogi), muszkatowa galka itp. przechodzily przez rozne posrednictwa na sklady do Konstantynopola, gdzie zakupywali je kupcy Ormianie11) i przewozili az do Lwowa, gdzie mieli swoje wlasne przedmiescie. Tutaj skupowali ten towar kupcy krakowscy, od nich znowu wroclawscy i tak lewantynskie towary dostawaly sie na zachod Europy. Druga takaz droga wiodla na Kalisz do Poznania. Srednie wieki nie znaly wolnosci handlowej. Kupiec mial przepisana droge, ktoredy i jak daleko wolno mu bylo wiesc towary; po drodze musial ustepowac do wyznaczonych na to miast i przez przepisany czas towar swoj tam wysprzedawac, a dopiero z reszta wolno mu bylo dalej jechac. Niektore miasta mialy w tym celu tz. prawo skladowe i bogacily sie na niem. Urzadzenie to mialo na celu, zeby zarobek rozdzielic na rozne miejsca. Handel lewantynski zakwitnal dopiero z koncem tego okresu, za Kazimierza Wielkiego. Przedtem ograniczal sie on na handlu z miastami Niemiec, ktory nie dawal ani polowy tych dochodow, jak posrednictwo pomiedzy dalekim Wschodem a zachodnia Europa. To tez miasta, nawet najbogatsze, jak Krakow i Wroclaw, byly niewielkie; dopiero od czasow handlu lewantynskiego wzrastaja one nagle i otaczaja sie duzemi przedmiesciami.12) Z poprzedniego handlu niewiele tez korzystala ludnosc polska, bo miasta byly zniemczone; dopiero od czasow Lokietka poczyna sie zwolna, stopniowo, ich polszczenie. Kiedy Krakow zbuntowal sie przeciw Lokietkowi za wojta Alberta, krol srogo buntownikow ukaral i ukrocil przywileje niemieckie. Do roku 1312 ksiegi krakowskie spisywane byly po niemiecku; odtad jednakze juz po lacinie, a nastepnie po polsku. Podobna zmiana zaszla za Kazimierza Wielkiego w innych miastach; tylko Wroclaw, do czeskiej juz nalezac korony, niemieckim pozostal. Za tegoz samego Wielkiego krola zakwitnely wreszcie rekodziela, a zwlaszcza te, ktore potrzebne sa przy budownictwie lub do ozdoby gotowych juz budynkow. Krol ten bowiem byl budowniczym na wielka skale. Sluszne jest o nim przyslowie, ze zastal Polske drewniana, a zostawil murowana, bo bardzo wiele drewnianych miasteczek pozamienial na murowane miasta, a wystawionych przezen grodow, zamkow, kosciolow jest bez liku. Obok Krakowa zalozyl nowe obszerne miasto, zwane od jego imienia Kazimierzem, z pieknemi kosciolami Bozego Ciala i swietej Katarzyny; szkoda, ze dzisiaj to miasto zajete jest przez zydow. Dalej jeszcze nad Wisla stanal drugi Kazimierz z olbrzymiemi spichrzami krolewskimi na sklady zboza; spichrze takie byly po krotkim czasie w kazdej ziemi. On tez urzadzil slawne saliny w Wieliczce i zorganizowal gornikow. On tez opasal kilkanascie miast warownemi murami, a od krzyzackiej, czeskiej i brandenburskiej granicy wystawil szereg grodow. Zajawszy Rus Czerwona zrobil ze Lwowa duze miasta a w zaniedbanym tym kraju zakladal nowe miasta i stawial wiele kosciolow. Oto szereg grodow tego krola budowniczego, ktore strzedz mialy granic jego panstw: drogi wegierskiej pilnuje jeden tylko Czorsztyn, bo z Wegrami w najlepszej jest przyjazni; ale od granicy slazkiej, od zniemczalych Piastow slazkich i Czechow stawia grodow sporo: Skawina, Lanckorona, Olkusz, Bendzin, Lelow, Wielun, Boleslawiec, Ostrzeszow; przeciw Brandenburczykom i Krzyzakom wystawil Miedzyrzec, Wielen, Naklo, Bydgoszcz, Zlotorya i Przedecz. Nadto zawdzieczaja temu krolowi obwarowanie nastepujace jeszcze miasta: Kruszwica i Plock; na Rusi Czerwonej Lwow, Przemysl, Krosno, Lubaczow, Trembowla, Halicz, Tustan i Wlodzimierz. Ilez tedy tysiecy i tysiecy murarzow, ciesli, kamieniarzow znalazlo obfity zarobek za tego krola gospodarza! Ilu slusarzow, blacharzow, kowalow, stolarzow potrzebnych bylo do wykonczenia tylu budowli! A do zamkow i kosciolow ilez potrzeba bylo roboty zlotniczej, malarskiej, snycerskiej! Rzecz wiec prosta, ze rzemieslnicy garneli sie, jak na miod, do miast otoczonych krolewska opieka i niejeden chlop niewolny zemknal z osad sluzebnych za mury miejskie, zeby tu swobodnie wykonywac swoje rzemioslo. Odkad rozmnozyly sie zarobki, nie potrzebowali sie juz ludzie oddawac mozniejszym w niewole, azeby sie przy zyciu utrzymac. A chleb powszedni byl w srednich wiekach rozumniej rozdzielony na porcye, niz dzisiaj. Dzis jeden rzemieslnik skupuje kamienice, a drugi z glodu przymiera; to sie wowczas tylko prozniakowi wydarzyc moglo. Niemozebnem bylo wtenczas, zeby rzemieslnik majacy wiecej pieniedzy w reku przygniatal takich, ktorzy sie jeszcze nie dorobili. Byli oczywiscie i wtenczas bogatsi i ubozsi, ale nie bylo ani dziesiatej czesci tej roznicy, jaka widzimy dzisiaj. Bylo bowiem przepisane, ile najwiecej czeladzi wolno trzymac i gdy kto doszedl do znacznego majatku, nie mogl go juz mnozyc w nieskonczonosc, bez potrzeby; w ten sposob starczylo i miejsca i chleba dla wszystkich. Rzemieslnicy nie byli w jarzmie u handlarzy, bo wyrobow rekodzielniczych tylko u rzemieslnika mozna bylo nakupic; a kazdemu to tylko wolno bylo sprzedawac, co scisle do jego rzemiosla nalezalo. Krol chlopkow. Dbal krol Kazimierz Wielki bardzo o scisle przestrzeganie praw. Poswiecil sie tez gorliwie prawodawstwu. Za jego poprzednikow, dzielnicowych ksiazat i jeszcze za jego ojca, dzielnego Lokietka, nie bylo czasu na ukladanie praw stosownych dla nowych czasow; do tego trzeba bylo pokoju, o ktory krol - gospodarz tak usilnie sie staral. Kiedy wstapil na tron, inne byly prawa w Malopolsce, a inne w Wielkopolsce; ten krol orzekl, ze skoro jeden krol, wiec tez jedno prawo byc ma w calej Polsce. Zwolywal wiec ciagle na narady dygnitarzy i uczonych prawnikow, a sam bez ustanku prawie jezdzil po kraju, nie tylko po miastach, ale tez i pod wiejskie strzechy pilnie zagladajac, zeby sie przekonac, czego lud potrzebuje, jakie prawa dla narodu najlepsze. Owocem tej pracy wiekopomnego krola jest ustawodawstwo Wislickie, zbior praw nazwany tak dla tego, ze ogloszony byl narodowi na zjezdzie w Wislicy w roku 1347. Zniesiono tam przedewszystkiem kilka praw juz przestarzalych i barbarzynskich z dawnych czasow, jak np. ze syn za ojca a ojciec za syna odpowiedzialny byl przed prawem. Zaprowadzono porzadki sadowe, oznaczajac miejsca i terminy sadow, ktorych spokoj i powaga zabezpieczono surowemi karami; sprawy mialy sie sadzic wedlug porzadku pozwow, zeby ubozszy, jezeli wczesniej pozew wniosl, wczesniej tez byl odprawiony. Wprowadzono te nowosc, ze kazdy obwiniony mial obronce i to w osobie krolewskiego sadowego urzednika; najbiedniejszy tedy mial odtad obrone i trudniej juz bylo niewinnie kogo zaskarzyc. Pieniaczy powsciagalo sie wprowadzeniem porzadku apelacyj; kto przy apelacyi przegral, ponosil dotkliwa kare pieniezna; od wyroku wydanego w obecnosci krola apelacyi juz nie bylo. W podrozach po kraju, przekonal sie krol, ze z potomkow dawnych jencow wojennych powstal juz spory zastep ludu calkiem polskiego; ten krol, ktory zniosl odpowiedzialnosc syna za ojca, nie mogl spokojnie patrzec na to, ze tysiace pracowitych i uzytecznych ludzi cierpi za to, ze przodkowie ich walczyli kiedys przeciw Polsce. Postanowil tedy w Wislicy, ze kazdemu, komuby sie dziala krzywda od pana, wolno grunt opuscic; gdyby pan dopuscil sie gwaltu, albo gdyby popadl pod klatwe koscielna, cala osada miala prawo ruszyc sie; w ten sposob zapewnil ludowi, ze tylko u dobrych panow mogl zostawac. Za dlug panski nie wolno bylo chlopa grabic; jezeli pan na swoje dlugi cokolwiek mu chcial zabrac, wolno mu bylo opuscic osade. Jezeli zas chlop bez przyczyny nawet opuscil grunt, wolno go bylo poszukiwac tylko przez rok jeden; kto przez rok ukryl sie przed panem, ten byl wolny. A ukryc sie bylo bardzo latwo, bo wlasnie pelno otwieralo sie zarobkow i mozna bylo ruszac chocby na Rus Czerwona. Za to wszystko nazwany jest krol Kazimierz Wielki od wdziecznego ludu polskiego krolem chlopkow. W calej historyi powszechnej, wszystkich czasow i wszystkich narodow, jeden tylko ten krol polski nosi taki zaszczytny przydomek! Na pochwale zas owczesnej szlachty i panow powiedziec trzeba, ze prawa te sluszne uznala i przystala na nie. Dzialo sie to wtedy, kiedy w Niemczech wlasnie gnebiono chlopa coraz bardziej i zamieniano go w prawdziwego niewolnika, tak, ze byl u swego pana jak gdyby zwierzeciem domowem, ktore nawet zabic bylo mu wolno bezkarnie. Podobniez bylo w innych krajach europejskich - gdzie wiesniak zadnej a zadnej nie mial opieki prawnej. Rownoczesnie rycerze niemieccy rabowali po drogach kupcow, kupcy handlowali - niewolnikiem - chlopem! Jedna tylko Polska zdobyla sie na poszanowanie pracy ludu w pocie czola. Totez bardzo slusznie dumny jest narod polski z ustawodawstwa wislickiego. Niemcy w Polsce. Jak juz byla mowa, miasta zniemczone nie sluchaly polskich praw, ale rzadzily sie swojem magdeburskiem. O ile sprawa dotyczyla chlopa, chronilo go odtad ustawodawstwo wislickie takze w miastach. Azeby zas przerwac ustawiczny sadowy zwiazek miast z zagranica, gdyz one mialy najwyzsza swoja apolacye w Magdeburgu - ustanowil krol Kazimierz dla miast sad najwyzszy na zamku krakowskim. O ile chodzilo o sprawy tylko mieszczan, sadzono tam nadal wedlug prawa magdeburskiego, bo krol nikomu gwaltem ani jezyka, ani praw narodowych odbierac nie chcial; chodzilo tylko o to, zeby po wyroki sadowe nie chodzili do Niemiec. Zreszta otoczyl krol niemieckich swoich poddanych, byle byli wierni, najzupelniejsza opieka prawna i nie wymagal od nich, zeby sie mieli za Polakow. Ukrocono tylko o tyle prawa niemieckiego rozzuchwalonego mieszczanstwa, ze wojewodom oddano nad miastami zwierzchni nadzor; zreszta rzadzili sie dalej sami, a kto Niemcem chcial pozostac, zostawal sobie Niemcem w spokoju. Bedziemy mieli pozniej sposobnosc przekonac sie, jak inne miasta niemieckie, na baltyckiem wybrzezu, pod panowaniem rodakow swoich Niemcow bedace, spogladaly zazdrosnie na to, jak sie ich braciom w Polsce dobrze wiedzie i jak same sie wpraszaly pod polskie panowanie. Ale to nalezy do pozniejszych czasow. Tymczasem stwierdzmy, ze nikomu gwaltem niemczyzny nie odbierano i nie braklo po miastach Niemcow jeszcze w XVI wieku. Ale przygarnieci sprawiedliwoscia i ludzkoscia rzadow niektorzy sami sie polszczyli; z drugiej zas strony wzmozony naplyw ludnosci polskiej do miast coraz bardziej przydawal im polskiego zywiolu. Tylko na Slazku nie dopuszczano Polakow do udzialu w mieszczanstwie; Polacy Niemcow dopuszczali w Krakowie do wszystkiego, ale Niemcy we Wroclawiu Polakow do niczego! Swieci polscy patronowie. Przyjrzawszy sie stosunkom wsrod moznowladztwa, szlachty, mieszczanstwa i ludu wiejskiego, przejdzmy teraz do duchowienstwa i Kosciola, ktorego sprawy zawsze doniosle, mialy w tym okresie jeszcze wieksza waznosc, albowiem rozbite na dzielnice panstwo piastowskie znajdywalo silna spojnie wlasnie w Kosciele; bo wszystkie te ksiestwa i ksiestewka tworzyly razem jedne polska prowincye koscielna. Metropolita jej byl arcybiskup gnieznienski, prymas Polski, ktory koronowal polskich krolow. W czasach najwiekszego rozbicia, po mongolskim najezdzie, spogladal narod z wiara na Kosciol, jako na zrodlo pociechy, otuchy, i jako na ostoje odrodzenia. W wierze sw. znalazl sily do odrodzenia potrzebne. Zasluguje tez na wielka uwage, ze wlasnie w tych groznych czasach, w roku 1254 nastapila kanonizacya sw. Stanislawa, patrona krolestwa polskiego. Pobozny Wielki Ksiaze Boleslaw Wstydliwy i biskup krakowski, Prandota zajeli sie staraniami o przysporzenie narodowi krajowego patrona; wyslali poselstwo do papieza Innocentego IV., ktory zlozyl komisya, azeby sprawe zbadac na miejscu, w Polsce. Zaczelo sie sledztwo kanonizacyjne, najpierw prowadzone przez arcybiskupa gnieznienskiego Pelke i biskupa wroclawskiego Tomasza, a potem przez komisarzow papiezkich. Dlugo spisywano zeznania swiadkow o cudach zdzialanych przy grobie swietego meza i przysylano akta ciagle do Rzymu, ale kardynalowie jeszcze sie wahali. Zwlaszcza sprzeciwial sie kardynal Reginald, biskup ostyenski; zdarzylo sie tedy, ze temu kardynalowi zjawil sie we snie blogoslawiony biskup krakowski i przekonal go o swej swietosci. Natenczas sam kardynal Reginald dokladal staran, zeby przyspieszyc sprawe. W roku 1254 oglosil papiez kanonizacye w Assyzu, w miescie sw. Franciszka we Wloszech; nowy cud stwierdzil glos Ojca sw., bo wlasnie podczas samej uroczystosci kanonizacyjnej dokonal sw. Stanislaw cudu Wskrzeszenia. Rozpisal papiez listy do calego swiata katolickiego, wyznaczyl na czesc polskiego swietego dzien 8-go Maja, a pielgrzymujacym do jego grobu nadal rok i czterdziesci dni odpustu. Poslowie polscy wracali po kilku latach z radosna wiescia; od granic ziemi krakowskiej towarzyszyly im tlumy ludu w tryumfalnym dochodzie. Na dzien 8-my Maja, dzien podniesienia kosci swietego Stanislawa, zjechalo sie do Krakowa tyle ludu, ze w miescie zabraklo miejsca i obozowac musieli za murami, po sasiednich polach. Stawili sie wszyscy biskupi i wszyscy ksiazeta polscy, takze ze Slazka; dluga procesya szli rozrodzeni Piastowie na Skalke, przeblagac za zbrodnie swego przodka i oddac hold patronowi kraju. Potem ruszyl caly pochod na Wawel, do katedry, gdzie spoczywaly zwloki meczennika przy poludniowej bramie. Otworzono grobowiec, biskupi obmyli cialo winem, podniesli je z trumny i pokazali ludowi. Nastepnie obdzielono relikwiami sw. wszystkie koscioly katedralne i znamienitsze klasztorne i parafialne w Polsce; krolowi czeskiemu Ottokarowi poslano czesc reki; w Krakowie zostala tylko glowa z ramionami i te czesci ciala, ktore sie juz w popiol zamienily byly. Okres ten byl okresem swietych w Polsce. Na czele wymienia trzeba swietego Jacka, Slazaka ze wsi Kamienia, ktory przybyl do Krakowa za swym krewnym, biskupem krakowskim Iwonem Odrowazem. Tu przyjawszy swiecenia kaplanskie, zostal wkrotce kanonikiem; nastepnie jechal z biskupem do Rzymu. Przebywal tam naowczas sw. Dominik, zalozyciel zakonu kaznodziejskiego Dominikanow; swiatobliwosc i uczonosc tego wielkiego w Kosciele meza tak sie spodobaly Jackowi, ze zapragnal wstapic do jego zakonu. Zezwolil na to chetnie biskup Iwo, bo pragnal miec w Polsce Dominikanow. Po roku wrocil Jacek do Polski, jako zalozyciel nowego u nas Zakonu; w drodze do kraju nie proznowal, ale kazaniami i missyjnemi czynnosciami czas swoj zapelnial. W Tyrolu, ktoredy droga mu wypadla, nie chciala go nawet ludnosc puscic od siebie. Pozyskal sobie byl Jacek w Rzymie towarzysza w osobie drugiego swiatobliwego Polaka, Czeslawa. Z nim razem przybyl do Krakowa i tutaj wprowadzono ich do parafialnego kosciola swietej Trojcy; Krakowianie zas wystawili im obszerny i piekny klasztor w ktorym nastepcy ich do dzis dnia pozostaja. Swiety Czeslaw odbyl z Krakowa podroz do Pragi, gdzie wiele dobrego zdzialal. W powrotnej drodze zatrzymal sie dluzej we Wroclawiu i tutaj zalozyl klasztor; tutaj tez byl kres jego zywota, nie bylo mu juz danem powrocic do Krakowa. Sam zas sw. Jacek wybral sie na wschod, do Kijowa, pomiedzy schyzmatykow; tam cztery lata przebywszy i zalozywszy klasztor, podazyl na polnoc i znowu w Gdansku klasztor zalozyl. Umarl w Krakowie, w roku 1257, kanonizowany w roku 1504. W tychze czasach zyla w klasztorze Zwierzynieckim pod Krakowem pobozna mniszka, imieniem Bronislawa, ktora za zezwoleniem przelozonych spedzila kilkanascie lat w pustelni na wzgorzach na zachod od Krakowa, zwanych Sikornikiem. Kanonizowana przez paieza Grzegorza XVI, (panowal 1831-1846) w naszym dopiero wieku. Na miejscu jej pustelni wzniesiono piekna kapliczke, przez ktora sie dzis przechodzi na Kopiec Kosciuszki. I na ksiazecych tronach nie braklo swietych. Swiatobliwa malzonka Henryka Brodatego, swieta Jadwiga, pochodzila z niemieckiego rodu frankonskich hrabiow, wyszla za maz majac lat niecalych 13 13); powila mezowi siedmioro dzieci, poczem zrobila slub czystosci, w ktorej wytrwala przez lat 30, zyjac na ustroniu w klasztorze trzebnickim, gdzie ksienia byla jej corka Gertruda. Odznaczala sie niezwyklem milosierdziem i zupelnem zaparciem sie siebie: zycie prowadzila jak najsurowsze, nie szczedzac sobie najgorszych umartwien i zyla, jakby pokutnica. Kanonizowana w 24 lat po smierci w roku 1267 przez. papieza Klemensa IX. Podobniez pokutniczy zywot wiodla sw. Salomea, corka Leszka Bialego, ktora przebyla 32 lat w klasztorze Klarysek w Zawichoscie nad Wisla; cialo jej dziewicze wydawalo po smierci dlugo przyjemna wonnosc. Malzonka Boleslawa Wstydliwego, Kinga, czyli Kunegunda, caly swoj zywot w dziewictwie spedzila i meza do zupelnego zachowania czystosci sklonila. Trzynascie lat spedzila w klasztorze Klarysek w Saczu. Lud goralski opowiada o niej do dzis dnia wiele pieknych legend; jej cudownemu dzialaniu przypisuja tez odkrycie salin, t. j. kopalni soli w Bochni. Swieta Kinga byla za zycia meza za jego przyzwoleniem tercyarka swietego Franciszka; po smierci zas mezowskiej habit zakonny przywdziala. Oprocz tych trzech kanonizowanych swietych dwie jeszcze niewiasty Piastowskie z tych czasow zaliczone zostaly w poczet blogoslawionych; zona Leszka Bialego, blogoslawiona Grzymislawa i Jolanta ksiezna kaliska, zona Boleslawa Poboznego. Klasztory i fundacye pobozne. Wsrod takiej poboznosci w panujacym rodzie mnozyla sie tez chwala Boza na polskiej ziemi; przybywalo sporo zakonow, fundowanych bogato i to tem liczniej, ze przyklad ksiazat i ksiezniczek nasladowali coraz czesciej mozni panowie. Glowny zakon poprzedniego okresu, Benedyktynski, podupadl juz; ale wyrosnela zen galaz, zaszczepiona przez swietego Roberta we Francyi, ktory zaostrzywszy na nowo regule, osiadl ze swymi towarzyszami w dzikiej okolicy miesciny Cistersium: ztad nazwa Cystersow. Z tego-to Zakonu pochodzil slawny sw. Bernard Klerwejski, ktory wymowa swoja sklonil Niemcow i Francuzow na wyprawe krzyzowa do Ziemi swietej, a takie mial znaczenie w calem chrzescijanstwie, ze nawet papieze poddawali sie jego sadowi. Za jego tez glownie przyczyna rozszerzyl sie nowy zakon po calej Europie. Jeszcze osm lat przed smiercia sw. Bernarda, juz w roku 1145 fundowal im Mieczyslaw Stary klasztor w Lendzie nad Warta; w dwa lata pozniej poszedl za ksiecia przykladem mozny pan z rodu Toporczykow i nadal Cystersom Wagrowiec. W roku 1154 zalozyl bogate opactwo w Jedrzejowie biskup wroclawski Janik Gryf, ktory potem postapil na arcybiskupstwo gnieznienskie. W roku 1170 fundowal slawne opactwo w Oliwie pod Gdanskiem ksiaze pomorski Sambor; w szesc lat potem stanal klasztor w Wachocku staraniem Gedeona, biskupa krakowskiego, rodem Slazaka. Szczegolna opieka otaczal Cystersow Kazimierz Sprawiedliwy i zalozyl dla nich 2 nowe opactwa: w Szuldjowie roku 1176 i w Koprzywnicy roku 1183. Nareszcie w roku 1218 fundowal biskup krakowski Iwo slawne pod Krakowem opactwo w Mogile. W cztery lata pozniej, roku 1222 zalozyl Henryk Brodaty pierwszy na Slazku klasztor dla Cystersow w Henrykowie, a wkrotce potem posiedli klasztory w Lubiazu 14), w Trzebnicy, w Kamiencu i w Krasoborze. Klasztory cysterskie niezmiernie byly wazne dla ludnosci, bo oni szkoly zakladali, ksiazki przepisywali i oprocz tego wielkie maja zaslugi okolo podniesienia rolnictwa, bo uczyli ludnosc lepszego gospodarstwa rolnego. Zakonnicy ci byli z poczatku cudzoziemcami, po wiekszej czesci z Francyi; wkrotce jednak i Polacy garneli sie do nich. Tak n. p. slawny z uczonosci historyk polski, biskup krakowski Wincenty Kadlubek, policzony takze w poczet blogoslawionych, zlozyl infule, azeby reszte swiatobliwego zycia dokonac w klasztorze jedrzejowskim; za tym przykladem poszli tez inni i po niedlugim czasie uchwalili nawet biskupi polscy na synodzie, zeby cudzoziemcow juz nie przyjmowac do klasztorow w Polsce. Tylko na Slazku, gdzie klasztory zakladali zgermanizowani ksiazeta robiono czesto na odwrot: ze Polakow wlasnie do klasztorow przyjmowac nie chciano; a z tego ten byl smutny skutek, ze ludnosc polska nieraz calkiem ze szkol zakonnych korzystac nie mogla, oswiata zas, ktorej zrodlem byly klasztory, udzielala sie bardziej ludnosci niemieckiej. Z dawniejszych jeszcze czasow, z czasow Piotra Wlasta, byla na Slazku fundacya kanonikow regularnych przy kosciele na Piasku we Wroclawiu; zakonnicy ci posiedli nastepnie jeszcze kilka innych klasztorow, w Kamienicy, w Nowimburku, w Zeganiu. Ci zakonnicy byli pierwotnie pochodzenia wallonskiego, ale do nowych klasztorow przyjmowano juz potem samych tylko Niemcow. Klasztory te mialy sobie nadane od poboznych fundatorow rozlegle bardzo obszary ziemi, ktore zaczely kolonizowac osadnikami sprowadzonymi znowu z Niemiec. W ten sposob dawne majatki Piotra Wlasta kolo Wroclawia zamienily sie na okolice niemiecka. Kiedy Benedyktyni ustapili z koncem XII. wieku z klasztoru swietego Wincentego w Wroclawiu, sprowadzono na ich miejsce Premonstratensow z Niemiec, a zaraz zaprowadzili niemiecka kolonizacye w wielkich swych posiadlosciach kolo Kostynlota. Germanizacye Opola rozpoczeli Premonstratensi z Czarnowasow itp. Wszyscy ci zakonnicy, pobozni, pilni i zacni stali sie nieswiadomem narzedziem w reku swieckiej wladzy do germanizowania kraju. Ksiazeta slazcy polskim zakonnikom nie byliby pozostawili fundacyj, a dobra klasztorne pozwalali kolonizowac tylko pod tym warunkiem, ze sie sprowadzi Niemcow; klasztory przyzwyczaily sie zwolna do tego trybu rzeczy, a w koncu pozapominaly, ze istnieje w ogole polska ludnosc na Slazku. Byly one tylko dla Niemcow, a polska ludnosc nawet religijnej opieki zazywala mniej od przybyszow; na nic sie Polakom nie przydali ksieza, z ktorymi rozmowic sie nie bylo mozna. Jedni tylko Dominikanie, wprowadzeni na Slazk przez swietego Czeslawa, mogli dopomagac ludnosci polskiej w pieczy okolo religijnego doskonalenia sie. Wraz z klasztorami wznosilo sie tez wiele wspanialych swiatyn bozych. Biskup Iwo zaslynal w tym okresie tak, jak w poprzednim piotr Wlast, z fundacyj kosciolow: w samym Krakowie zalozyl trzy: sw. Trojcy (ktory oddal Dominikanom), sw. Krzyza i slawny wspanialy kosciol Maryacki; w Sandomierzu kosciol sw. Jakoba i wiele innych. We Wroclawiu pochodza z tego okresu: wspanialy kosciol swietego Krzyza, zalozony przez Henryka Probusa, kosciol swietej Elzbiety (dzisiaj glowny protestancki), pierwotna budowa dzisiejszego kosciola katolickiego ginmazyum, klasztor i kosciol Klarysek (pozniej Urszulanek), kosciol Dominikanski, kosciol sw. Maryi Magdaleny (dzis protestancki) tudziez kosciol sw. Doroty. W zachodniej Europie pojawily sie w tym okresie rozne herezye, z ktorymi w poludniowej Francyi nawet walczyc mieczem musiano. Do Polski przedostala sie jedna tylko herezya, a bardzo cudaczna sekta niejakiego Dulcyna z polnocnych Wloch; zalozyli oni wsrod gor sabaudzkich osade, w ktorej zaprowadzili wspolnosc majatku i wspolnosc malzenstw; nie uznawali bowiem ani pojecia wlasnosci, ani zycia rodzinnego, gorsi w tem zaiste od pogan. Osada ta niedlugo trwala. W Polsce pojawili sie dulcynscy werbownicy w Krakowskiem i na Slazku, ale nie dlugo tu popasali. Z rozkazu papiezkiego zalozono na nich w dyecezyach krakowskiej i wroclawskiej inkwizycye duchowna; na Slazk byl glowa inkwizycyi Dominikanin Peregryn z Opola. Po krotkim czasie pozbyto sie tych wartoglowow, ktorzy zreszta mogli byli wplyw wywierac tylko na bardzo nierozumnych ludzi. Potega Kosciola. Na silnych tedy podstawach opieral sie Kosciol polski, wsrod narodu przywiazanego goraco do wiary sw. Biskupi, hojnie wyposazeni, mieli potege wieksza od slabych ksiazat dzielnicowych. Wplyw ich wzmogl sie tez nadzwyczaj i smialo powiedziec mozna, ze w tym to wlasnie okresie powstala potega Kosciola polskiego. Biada ksieciu, ktoryby byl popadl w zatarg z Kosciolem. Kosciol tez oddal walne uslugi zrastajacej sie na nowo Polsce. Nie bylby sie mogl koronowac Przemyslaw bez pomocy arcybiskupa gnieznienskiego, a koronacya Lokietka doszla do skutku, poniewaz sprawe te popierali gorliwie biskupi; totez papiez Bonifacy VIII. sam udzielil wskazowki Lokietkowi, zeby koronacye przyspieszyl, azeby uprzedzic krola czeskiego ktory roil sobie roszczenia do polskiej korony. Z poczatku zwiazek Polski z Rzymem byl dosyc luzny; poprawil sie jednakze w wieku XII., kiedy papieze zaczeli sie coraz bardziej Polska zajmowac. Z koncem wieku XII. przybywali do Polski papiezcy nuncyusze, ktorzy zajeli sie przedewszystkiem uporzadkowaniem stosunkow wsrod duchowienstwa. Przeprowadzono scisle przestrzeganie celibatu, urzadzono nalezycie sluzbe boza parafialna i postawiono wreszcie na tem, ze stan duchowny, nalezycie zorganizowany, mogl sie obejsc bez pomocy wladzy swieckiej, rzadzac sie wlasnem prawem koscielnem, t. z. kanonicznem. Odtad tylko biskup sam byl zwierzchnikiem kaplana, a biskup tylko papiezowi podlegal i tylko przed stolica apostolska byl odpowiedzialnym. Biskupi, opaci i delegaci duchowienstwa parafialnego zjezdzali sie czasem na synody zwolywane przez arcybiskupa gnieznienskieg zeby sie naradzic o sprawach Kosciola i udoskonalic spelnianie pasterskich obowiazkow. Nieraz do synodu takiego przylaczyl sie tez ksiaze ze swymi dygnitarzami, a w takim razie radzono tez o spr wach panstwa, na ktore Kosciol wywieral dobroczynny wplyw. Takim np. synodem i swieckim kongresem zarazem byl slawny synod leczycki w roku 1180 za panowania Kazimierza Sprawiedliwego. Zasiadl na nim arcybiskup gnieznienski i siedmiu biskupow: krakowski, poznanski, wroclawski, kujawski, plocki, pomorski i lubuski wraz z opatami wszystkich klasztorow w Polsce, z delegatami kapitul katedralnych i duchowienstwa dyecezyalnego, obok swietnego szeregu swieckich panow. Tutaj - to postanowiono zwrocic sie do papieza z prosba, zeby przeniosl prawo do tronu krakowskiego z najstarszej linii Piastow, laczacej sie z Niemcami, na najmlodsza narodowa Tutaj tez poraz pierwszy za wplywem Kosciola okreslono wymagania ksiazecego prawa wzgledem poddanych. Zagrozono klatwa kazdemu ktoby sie targnal na posiadlosci koscielne, ktore raz nadane jakiemu biskupowi, klasztorowi czy plebanowi, mialy juz pozostac takze przy jego nastepcach. Uchwalono, ze nie wolno odbierac czlowieka niewolnego, ktory zbiegnie do dobr koscielnych. Wezwano zakony, zeby sie staraly pozyskac sobie nowicyuszow z posrod ludnosci krajowej i zakazano, zeby zaden ksiadz nie wladajacy dobrze polskim jezykiem nie mogl sprawowac godnosci parafialnych. Ta ostatnia uchwala, kilkakrotnie potem powtarzana, zwrocona byla do miast i do dyecezyi wroclawskiej. Nauka i Szkoly. Kosciol owczesny, to nie tylko stan kaplanski, ale zarazem stan uczony, nie bylo bowiem innych uczonych, jak tylko ksieza. Szlachta i mieszczanstwo nie mialy wowczas calkiem ksiazkowej nauki; a kto sie garnal do ksiazki, ten z pewnoscia zostawal ksiedzem, bo tylko w tym zawodzie mozna bylo miec spokoj tak niezbedny do nauki. Azeby nie zabraklo klerykow polskich, zeby nie trzeba byl sprowadzac ksiezy cudzoziemcow, pozakladano szkoly przy katedrach biskupich, t z. katedralne i nizsze parafialne przy wiekszych farach po miastach. Nauka odbywala sie po lacinie, bo tylko w tym jezyku pisano ksiazki. Oprocz laciny i nauk teologicznych uczono tez rachunkow, geografii, historyi, wymowy i muzyki; w nizszych szkolac tylko poczatkow laciny, katechizmu i spiewu koscielnego. Studenci byli utrzymywani z funduszow biskupich, zyli i mieszkali razem. Gdy potem ilosc ich powiekszyla sie tak, ze biskup nie mogl nastarczyc na ich utrzymanie, zamozniejsi mieszkancy dostarczali studentom bezplatnie pozywienia. Zaslynela najbardziej krakowska szkola katedralna, ktora mogla sie mierzyc z najlepszemi tego rodzaju szkolami za granica. Szkoly owych wiekow mialy wiele trudnosci do zwalczania. Ksiazki byly tylko pisane, a ze przepisanie calej ksiazki zabiera bardzo duzo czasu, wiec musialy byc drogie; student nie mogl o tem ani marzyc, zeby sobie ksiazke kupic; samego profesora nie bylo stac na to, wiec nie bylo innej rady, jak tylko samemu ksiazke sobie przepisac. Do pisania uzywano pargaminu, t. j. skory oslej cienko wyprawnej i krajanej w arkusze; pargamin gladki byl kosztowny, trzeba wiec bylo pisac w szkole na chropawym. Pisalo sie kolkami trzcinowemi, maczanemi w farbie, ktora ciagle trzeba bylo rozcierac Nie chcac bez ustanku pisac i przepisywac, trzeba sie bylo bardzo wielu rzeczy uczyc po prostu na pamiec. Klasztory niektore, a zwlaszcza w tym okresie cysterskie, mialy u siebie wielkie pisamie, gdzie po kilkudziesieciu pisarzow zajmowalo sie ciagle przepisywaniem ksiazek. Tacy pisarze dochodzili do ban: wielkiej wprawy, robili ladne litery, a nawet ksiazki ozdabiali malemi obrazkami, t, z. miniaturami. W starych bibliotekach, n. p. w bibliotece Uniwersytetu w Krakowie mozna ogladac duzo takich starych ksiazek; obrazki do dzis dnia sa tak swieze, jak gdyby wczoraj byly malowane. Ksiazki koscielne zwlaszcza zdobiono bogato; totez nieraz za ladny mszal trzeba bylo dac wies cala. Pismo owczesne wygladalo z poczatku tak, jak nasze litery drukowane; pozniej dopiero uproszczono je sobie. Na wyzsze jednakze nauki, chcac n. p. zostac doktorem sw. teologii, trzeba bylo jezdzic za granice. Szkol najwyzszych, zwanych uniwersytetami, nie bylo w Polsce, nie bylo tez w Niemczech; az do czasow Kazimierza Wielkiego trzeba ich bylo szukac az we Wloszech lub we Francyi. Byla z tem wielka trudnosc i rzadko kto mogl tam zajechac. Dopiero w roku 1348 zalozono pierwszy uniwersytet w srodkowej Europie, a mianowicie w Pradze. Przyklad ten zachecil Kazimierza Wielkiego; ludzie z wyzsza nauka byli mu tem bardziej potrzebni, ze zajety byl urzadzaniem na nowo panstwa i pracami prawodawczemi; do najwyzszych sadow trzeba bylo bieglych prawnikow, a rownoczesnie kapituly potrzebowaly znawcow prawa kanonicznego; i jednych i drugich trzeba bylo wysylac za granice na wyksztalcenie, albo tez z zagranicy sprowadzac cudzoziemcow, ktorzy znow polskiego prawa i zwyczaju nie znali. Na zalozenie uniwersytetu trzeba bylo pozwolenia papiezkiego; uzyskal je Kazimierz Wielki, ale z poczatku tylko na wydzialy prawniczy i medyczny; o teologiczny pozniej dopiero miano sie wystarac. Sprowadzil tedy krol slawnych profesorow z zagranicy, a mlodziez polska z zapalem rzucila sie do wyzszych nauk. W nastepnym okresie zajasnial ten uniwersytet wielka slawa i przekonamy sie, jakich wielkich wydawal uczonych. Tak tedy krol chlopkow o wszystkiem pamietal. Uniwersytet Kazimierza Wielkiego znajdowal sie z poczatku na gruntach wioski Bawol, obok nowozalozonego miasta Kazimierza, bedacego dzis przedmiesciem krakowskiem. Wioska ta bylaby sie z czasem rozszerzyla na osobne profesorskie i studenckie miasto; ale niedlugo przeniesiono uniwersytet do Krakowa, na ulice sw. Anny - to jednakze stalo sie juz po smierci Kazimierza Wielkiego. Uniwersytet, jako instytucya koscielna, poddany byl wladzy biskupa krakowskiego, ktory byl z urzedu "kanclerzem" Uniwersytetu. Studenci mieszkali razem w "bursach" i ubierali sie, jak klerycy. Jakichkolwiek tknac sie spraw, wszedzie wypadlo nam skonczyc na wspomnieniu wielkiego Krola. I w historyi Kosciola polskiego ma on swoje zaslugi. Zajawszy Rus Czerwona przywrocil tam istniejaca dawniej, ale upadla juz hierarchie katolicka, azeby posunac katolicyzm dalej na wschod, i przygotowac na przyszlosc nawrocenie shyzmatyckiego kraju; uposazyl wiec biskupstwa we Lwowie i w Przemyslu. Na widomy znak jednak, ze nie pragnie nawracac gwaltem, pozostawil tez biskupow schyzmatyckich na swoich miejscach, zatwierdzil im ich posiadlosci a nawet nowemi wzbogacil; poprzestal na razie na tem, ze biskupstwa katolickie pilnowaly, zeby polska ludnosc, idaca na Rus, nie popadala w schyzme. Kazimierz Wielki obronca biskupstwa wroclawskiego. Ten krol, ktory zrzekl sie zwierzchnosci nad przeniewierczymi Piastami slazkimi, pilnowal jednakze z najwieksza bacznoscia, zeby Slazk pozostal w koscielnym zwiazku z reszta Polski, zeby Niemcy nie oderwali dyecezyi wroclawskiej od metropolii gnieznienskiej. Mial tez sposobnosc stanac raz w obronie biskupstwa wroclawskiego przeciw krolowi czeskiemu, Janowi Luksemburskiemu. Rzecz miala sie tak: Do biskupiego ksiestwa wroclawskiego nalezal tez zamek i grod obronny Mielicza (Milicz), polozony tuz na samej granicy panstwa polskiego; z powodu tego polozenia byl niezmiernie wazny pod wzgledem wojskowym. Zachcialo sie tedy krolowi Janowi tego grodu i chcial go odkupic. Biskupem wroclawskim byl natenczas Nankier, przedtem za Lokietka biskup krakowski; nie mial ochoty pozbywac sie najlepszego swego grodu i niemial rowniez ochoty wydawac grodu granicznego w rece nieprzyjaciol Polski. Bawil wlasnie na Slazku legat papiezki, ktory opisal cala te sprawe do Rzymu, a z kuryi papiezkiej nadszedl w odpowiedzi zakaz, zeby Mieliczy bezwarunkowo Czechom nie wydawac. Biskup dal tedy krolowi odmowna odpowiedz, stosownie do rozkazu papiezkiego. Ale krol czeski zjechal w roku 1339 do Wroclawia, a niemieckie mieszczanstwo na wlasny koszt uzbroilo hufce, ktore mialy grod Mielicze gwaltem wydrzec biskupstwu; rzeczywiscie tez grod zostal zajety. Biskup Nankier postanowil sie o to upomniec. Ubrany w szaty koscielne, z krzyzem w reku, udal sie w towarzystwie czterech kanonikow do Wroclawia, do klasztoru sw. Jakoba, gdzie krol Jan odbywal wlasnie narade z rajcami wroclawskimi. Dowiedziawszy sie, ze biskup idzie, zamkneli sie w jednej celi; biskup stukal jednak krzyzem tak dlugo, az sam krol wreszcie musial mu drzwi otworzyc. Wtedy stojac przed obliczem krolewskiem, zazadal po raz ostatni wydania grabiezy koscielnej. Krol odezwal sie: "To nie tak rychlo nastapi, jak sobie myslicie." Na to biskup podniosl krzyz w gore, i w mysl prawa kanonicznegt ktore za grabiez koscielna grozilo klatwa, rzucil klatwe na krola i pomagajacych mu rajcow wroclawskich. Krol Jan rozesmial sie jednak szyderczo i rzecze: "Doprawdy, ten klecha chce osiegnac palme meczenska, gdyby go kto meczennikiem chcial zrobic. Ja sie tem nie przysluze; niech sobie innego szuka krola." Uniesiony biskup odparl: "Czyzes ty krol? - krolikiem jestes, nie krolem, nawet niemasz wlasnego arcybiskupa, ktoryby cie koronowal, ale dopiero z Moguncyi musisz sobie najmowac cudzego!" Biskup odjechal do swojego grodu w Nysie, a krol tymczasem mscil sie i grabil dalej posiadlosci koscielne; magistrat wroclawski polozyl areszt na wszystkich dochodach biskupich i kazal zaml katedre. Biskup rzucil za to interdykt na miasto, t. j. zakazal w tem miescie nabozenstwa i jakichkolwiek poslug duchownych. Magistrat jednak gwaltem zmuszal ksiezy parafialnych do odprawiania mszy sw., a gdy sie opierali, wygnal ich z miasta i posprowadzal sobie innych, samych Niemcow, ktorzy niepomni koscielnej karnosci gotowi byli bardziej sluchac magistratu, niz biskupa. Pokazalo ze wsrod nich znajduja sie heretycy, a mianowicie zwolennicy Waldensow. 15) Biskup posyla przeciw nim inkwizytora z zakonu Dominikanskiego; ten spostrzega, ze sami panowie rajcy sprzyjaja herezyi! Wtedy przywoluje krol Jan oskarzonych rajcow do Pragi, niby pozywajac ich przed swoj sad i prosi, zeby inkwizytor tez do Pragi przyjechal. Pojechali tedy wszyscy - ale inkwizytor w Pradze zginal, zamordowany skrytobojcza dlonia. Sprawa cala wlekla sie; biskup Nankier bowiem umarl w Kwietniu 1341 (piec miesiecy jeszcze przed owym mordem), a krol Jan ociemniawszy zupelnie, odstapil w nastepnym roku 1342 rzady Czech i Slazka swemu synowi Karolowi. Tegoz roku umarl papiez Benedykt XIII., ktory za sprawa Nankiera i krola polskiego zakazal przez swego legata ustapienia Mieliczy. Trzeba bylo na nowo czynic starania u nowego papieza- Klemensa VI.; nie zaniedbal tej sprawy Kazimierz Wielki i Mielicza rzeczywiscie pozostala nadal wlasnoscia biskupow wroclawskich. Skrupilo sie na rajcach wroclawskich, ktorzy musieli ?????????????? - 172 - den biskup sprzyjajacy Polakom. Madry krol Kazimierz zabezpieczyl sie z gory w Rzymie na wypadek smierci Nankiera, w ten sposob, ze papiez Benedykt XIII. zastrzegl sobie, iz nastepce Nankiera sam wyznaczy. Ale papiez ten umarl byl wlasnie, a Karol kazal predko kapitule wybrac kanonika Przeclawa z Pogarla, zupelnie zniemczonego. Bylo to oczywigtem pogwalceniem praw papiezkich, bo zastrzezenia Benedykta XIII. przechodzilo przeciez na jego nastepce, na Klemensa VI.; ale wobec rozwielmozniajacej sie coraz bardziej herezyi Waldensow wsrod Niemcow slazkich, nie chcial papiez zaczynac sporow w biskupstwie i przeto Przeclaw pozostal biskupem. Pomny slow Nankiera, wyrzeczonych do ojca, ze krol czeski jest tylko "krolikiem", wystaral sie Waclaw predko, bo juz 1343 r. o zalozenie arcybiskupstwa w Pradze (teraz dopiero przestaly Czechy byc zalezne od Niemiec pod wzgledem koscielnym). Majac juz swojego arcybiskupa, postanowil zaraz oderwac dyecezye wroclawska od rodzinnej metropolii gnieznienskiej a przylaczyc do nowej metropolii w Pradze. Bylby to juz ostatni cios dla polskiego zywiolu na Slazku. Ale Kazimierz Wielki takze o tem wiedzial; wszak on zrzekl sie tylko zwierzchnosci nad tymi slazkimi ksiazetami, ktorzy hold zloza krolowi czeskiemu, ale nigdy nie powiedzial, ze krolestwo polskie zrzeka sie ziemi slazkiej. Gdyby kiedys w przyszlosci nastaly takie stosunki, ze ksiazeta slazcy, chocby tylko pewna ich czesc, nie chcialaby holdowac krolowi czeskiemu, mogli oni calkiem prawnie powrocic do zwiazku z prawdziwa ojczyzna. Swidnica i Jaworze i tak nie zlozyly jeszcze holdu ani Janowi, ani Karolowi. Ksiaze zas Bolko Swidnicki pozostawal w scislych stosunkach z Kazimierzem Wielkim; teraz tedy, w obec tych zamiarow Karola, a po swiezych klopotach o Mielicze, tem bardziej obaj czuwali, zeby Slazk do reszty nie odpadl od wplywu polskiego. Ksiaze Bolko Swidnicki W roku 1345 wyprawil sie margrabia Karol na pomoc Krzyzakom przeciw Litwie; kiedy wracal przez Polske, kazal go Kazimierz przytrzymac w Kaliszu, ale Karol zdolal umknac. Rozpoczela sie wojna: krol polski wyruszyl na Slazk i zdobyl Ceniawe, ktorej grod spalil. Ojciec Karola, krol Jan, bawil wtenczas nad Renem; predko zjechal do Wroclawia, nabral tu, jak zwykle, pieniedzy, i zebral wojsko, z ktorem ruszyl - nie na Polske, ale na ksiecia Bolka Swidnickiego. W Kwietniu 1345 oblezono Swidnice tak, ze dostep byl niemozebny, ale ksiaze zaopatrzony byl dobrze w amunicya przez krola polskiego, zaloga zas taki dzielny stawila opor, ze Jan ze wstydem musial sie cofnac, a pokoj zawierajac, uznal niepodleglosc Bolka. Nastepnego roku umarl krol Jan, a margrabia morawski i pan Slazka, syn jego Karol, zostal krolem czeskim, a potem takze krolem niemieckim ze zwyklym tytulem cesarza rzymskiego. Tegoz roku 1346 umarl Henryk jaworzynski, a ksiestwo jego przypadlo Bolkowi Swidnickiemu. Bolko stal sie przez to najpotezniejszym ksieciem na Slazku; panowanie jego rozciagalo sie od Strzyglowa az do gor Olbrzymich na czeskiej granicy i od Boleslawia az do ostatnich stokow gor zwanych Sowiemi. Kazimierz Wielki zaczal go znowu namawiac do wojny z Karolem i rzeczywiscie ruszyl sie Bolko, a polskie wojsko wkroczylo na Slazk; przez poltora roku trwala ruchawka, ktora zadnych nie przyniosla zdobyczy, ale wielka, bardzo wielka korzysc Kazimierzowi Wielkiemu. Oto w roku 1348 zazadal Karol pokoju; zjechali sie obaj krolowie i ksiaze Bolko w Namyslowie, a za to, ze Kazimierz obiecal pozostawic Karola w spokoju na Slazku, przyrzekal Karol zerwac przymierze z Krzyzakami i nigdy im nie pomagac, nadto zawarl z Polska przymierze przeciw Brandenburgii. W ten sposob madra polityka pozbyl sie Kazimierz nieprzyjazni poteznej dynastyi Luksemburskiej, a Zakonowi krzyzackiemu odjal glownego protektora. Bolko Swidnicki, wciagniety do tego pokoju przez Kazimierza, mial tez zapewniony spokoj, nic nie utracil i holdu Karolowi takze nie zlozyl. Krol Karol jednakze byl tegim politykiem; wlasnie owdowial, a widzac, ze wojna na Slazku nie wskora, - oswiadczyl sie o reke siostrzenicy i jedynej dziedziczki ksiecia Bolka. Jak tu nie przyjac takiego zalotnika do panny? Krola rzymskiego, krola czeskiego, ksiecia luksemburskiego, margrabiego morawskiego i pana Slazka w jednej osobie! Trzynascie lat miala dopiero ksiezniczka Anna, ale drugi raz taki los jej sie nie zdarzy! Wyprawiono wiec wesele w Maju 1353, w kwartal zaledwie po pogrzebie pierwszej zony Karola. A kiedy w Lipcu tegoz roku ksiezniczka Anna odbyla w Pradze koronacye, ksiaze Bolko, (ktory sam nigdy dzieci nie mial, chociaz zonaty) dumny z korony w swoim rodzie, pogodzil sie do reszty z Karolem i odtad niczego przeciw mezowi swej siostrzenicy nie przedsiebral. W ten sposob krol Karol, choc przegral sprawa na wojnie, wygral ja na slubnym kobiercu, a krol Kazimierz - musial na wesele winszowac. Ksiaze swidnicki mial szalone szczescie; kupnami, dzialami i w rozne sposoby powiekszal swoje posiadlosci; wkrotce prawie pol Slazka do niego nalezalo; co wiecej, kupil Luzyce Dolne i przez to jeszcze raz podwoil swoje panowanie. Krol czeski nietylko temu przeszkadzal, ale owszem pomagal, boc przeciez teraz on sam byl dziedzicem Bolka. Wkrotce w roku 1368 umarl Bolko i reszta Slazka przeszla tez do korony czeskiej. Skoro tylko Karol zapewnil sie przez swoje malzenstwo, ze bedzie panem calego Slazka, zaraz rozpoczal starania, zeby dyecezya wroclawska przylaczyc do metropolii praskiej. Kazimierz Wielki pilnowal jednak tej sprawy na dworze papiezkim, gdzie osobnego nawet w tym celu trzymal agenta; azeby zas utwierdzic polskie stronnictwo w kapitule wroclawskiej, zjechal w roku 1351 do Wroclawia i wzial ze soba arcybiskupa gnieznienskiego. Wtenczas wybrano dziekanem katedralnym wroclawskim Jana Starzyka, kanclerza krola Kazimierza; ten oczywiscie stanal po stronie polskiej i sam nawet pojechal do Rzymu, zeby poprzec sprawe metropolii gnieznienskiej, prastarej matki polskich biskupstw. Gdyby zas dwor papiezki sklanial sie do zyczen krola Karola, natenczas polecono poslowi, zeby sie koniecznie wystaral o oderwanie calego Gornego Slazka od dyecezyi wroclawskiej; zapewne przylaczonoby go w takim razie do krakowskiej, do ktorej i tak polowa Gornego Slazka nalezala od samego poczatku. papiezom wcale nie bylo spieszno dogadzac zachciankom czeskiego krola; ani Klemens VI., ani jego nastepca Innocenty VI. na to nie przystali. U pozniejszego papieza zas, Urbana V., nie czynil juz Karol zadnych staran w tej sprawie, a to z tej przyczyny, ze kiedy Kazimierz W. zaczal sie z Wegrami zmawiac na Czechy, krol Karol sam mu przyrzekl, ze juz da spokoj i Wroclawia od Gniezna nie bedzie odrywal, byle Kazimierz nie zawieral przeciw niemu sojuszow. W kapitule wroclawskiej bralo tez coraz bardziej gore stronnictwo polskie, tak ze az w roku 1369 zatrwozeni tem rajcy wroclawscy pisza na gwalt do swego krola, ze kapitula knuje jakies zdradzieckie spiski z krolem polskim. - Wlasnie bowiem wtedy po smierci Bolka swidnickiego zamierzal Kazimierz znowu z Wegrami zawrzec sojusz przeciw Czechom; ale juz nastepnego roku smierc zabrala wielkiego krola chlopkow (1370). Kapitula i magistrat stanely ostro przeciw sobie; tam ostoja polskosci, tu glowna kwatera niemczyzny. Krol Karol, chetny germanizacyi, stanal po stronie magistratu i wydal nawet prawa, sciesniajace gwaltownie swobode koscielna. Przyznano magistratowi, ze mu wolno wiezic poddanych biskupa i pozywac przed sady miejskie, a biskupowi zakazal krol surowo, zeby nie rzucal z tego powodu interdyktu na miasto; zakazal tez krol apelacyi od sadow miejski w takich procesach. Bylo to wyraznem zdeptaniem przepisow prawa kanonicznego. Krol Kazimierz Wielki pozostawil po sobie tylko corki. Cale zycie trapil go brak mezkiego potomka, ktoremuby panstwo mogl przekazac. Krewnych Piastow nie braklo wprawdzie: bylo ich SD na Slazku i kilku na Mazowszu. Ale slazcy juz czarnego orla w herbie mieli, juz sie polskosci wyparli i uroczysta uchwala narodu byli za to od tronu wykluczeni: holdownicy niemieckiej dynastyi Luksemburgow nie mogli prowadzic dalej poslannictwa Polski. Mazowieccy rowniez zawarli juz kilkakrotnie zwiazki ze zniemczonymi i niemieckimi krolami czeskimi. Nadto uwzglednic nalezalo, ze to byly same drobne ksiazatka, niedorosle bynajmniej do wielkich zadan, ktore Kazimierz Wielki Polsce przeznaczal (a o ktorych w nastepnym rozdziale); takie ksiazatko, przyzwyczajone lupic biednych, zastawiac swoja ojcowizne i swarzyc sie ciagle o byle co, nie mialo pojecia, co to rzad wielkiego panstwa; pod takiem panowaniem Polska chybaby sie znowu cofnela w tyl. Caly zas narod chcial wraz z krolem isc naprzod, do coraz wiekszej cywilizacyi, potegi i chwaly, zeby byl mocarstwem europejskiem i wielkim narodem. Totez zgodzili sie wszyscy, gdy Kazimierz ustanowil swym nastepca krola wegierskiego Ludwika, zaszczyconego przez Wegrow rowniez przydomkiem Wielkiego. Smutna to byla koniecznosc, obcego na tron powolywac, ale niesposob bylo probowac sprawy z tymi, ktorzyby Polske Niemcom dalej oddawali po kawalku. Na polskim tronie konczy sie tedy w roku 1370 panowanie Piastow, konczy sie okres historyi znany piastowskim. Zaczyna sie okres nowy: jagiellonski, od dynastyi Jagiellonow, ktora wkrotce, w 16 lat po smierci Kazimierza Wielkiego, po Ludwiku Wegierskim na tronie polskim zasiadlszy, pchnela narod na nowe tory, pelne zaslug niespozytych dla cywilizacyi europejskiej. VI. Slazk pod Luksemburczykami. Krol Ludwik Wegierski. Po smierci Kazimierza Wielkiego wstapil na tron polski krol Ludwik Wegierski, slawny w historyi Wegier, bo mu Wegrzy nadali nawet przydomek Wielkiego. Lecz o ile byl dla Wegier ojcem, - o tyle dla Polski chyba ojczymem i uwazal korone polska tylko za srodek do wzmocnienia swojego wegierskiego panstwa. Nie wiele tez w Polsce przebywal; W Krakowie pozostawil swa matke Elzbiete, ktorej wegierski dwor dawal duzo powodow do zgorszenia, a nawet do zwad i rozlewu krwi. Panstwo bylo licho opatrzone, zwlaszcza od wschodniej sciany nowe nabytki Kazimierza W.; totez zaraz nastepnego roku po smierci Kazimierza zajeli Litwini Wlodzimierz ruski. Pokazalo sie, ze trzeba tu koniecznie obecnosci jakiegos rzadcy, ktoryby ustawicznie baczyl na potrzeby kraju. Ludwikowi Wegierskiemu zalezalo najbardziej wlasnie na utrzymaniu Rusi Czerwonej, z tego powodu, ze mial skryte zamiary, azeby ten bogaty kraj oderwac od Polski a przylaczyc do korony wegierskiej. Trzeba tedy bylo ustanowic takiego rzadce, ktoremu byloby wszystko jedno, czy Polska, czy Wegrzy, ktoryby zupelnie byl zalezny od woli Ludwika i gotow zawsze byc slepem narzedziem w jego reku. Takie narzedzie znalazl Ludwik w osobie jednego z ksiazat slazkich: byl nim ksiaze opolski Wladyslaw, zwany zwykle krotko Opolczykiem, ktory niemial w sobie nic a nic polskiego. Wladyslaw Opolczyk. Ksiaze ten mial wielkie zdolnosci; byl doskonalym gospodarzem i dobrym politykiem; ale coz, kiedy brakowalo mu charakteru. Za zyskiem tylko goniac, byl zawsze gotow sprzedac sie kazdemu, kto mu osobiste pokazywal korzysci. Niemial zadnej ojczyzny, nie byl ani Wegrem, ani Polakiem, ani Czechem, ani nawet Niemcem, ale do kazdego narodu dla zysku przystac potrafil. Wladyslaw Opolczyk byl synem ksiecia Opolskiego Boleslawa II., ktory umarl roku 1356. Nie duze ksiestwo mialo sie podzielic pomiedzy dwoch synow, Wladyslawa i Boleslawa (III). Matka obmyslila jednak inna przyszlosc dla Wladyslawa, i wyprawila go w mlodych latach na dwor spowinowaconego Ludwika wegierskiego, sadzac, ze moze sie dorobi czego na Wegrzech i nie bedzie zadal podzialu z ojcowizny. Wladyslaw dzieki wielkim zdolnosciom zdolal sobie w krotkim czasie zapewnic wielkie znaczenie i godnosci na wegierskim dworze; niedlugo tak sie wyrobil, ze go krol Ludwik zaczal uzywac do poselstw do innych monarchow. I w sprawach wojennych nabyl Opolczyk wiedzy. Kiedy w roku 1362 zanosilo sie na wojne miedzy czeskim krolem Karolem IV. a Ludwikiem Wegierskim, krol Ludwik powierzyl Opolczykowi dowodztwo tego oddzialu, ktory z Wegier mial wpasc na Morawy. Podjal sie tego Opolczyk, jakkolwiek Karol byl jego zwierzchnim panem, bo Slazk byl juz pod korona czeska a ksiestwo opolskie czeskiem lennem. A robil to nie dlatego, zeby mial byc przeciwnikiem czeskiego zwierzchnictwa nad Slazkiem, bo jemu to bylo zupelnie wszystko jedno, kto nad Slazkiem panuje, tylko dla tego, ze tak wymagal chwilowy jego interes, zwiazany z interesem krola wegierskiego. Do wojny wtenczas nie doszlo, monarchowie pokojowo sie ulozyli. Karol IV. chcial miec jednak odtad kogos zaufanego na wegierskim dworze, a znajac Opolczyka, ze za darmo nic, ale za zysk wszystko zrobi, zapukal do niego. Dal mu przywilej, moca ktorego wolno mu bylo swoje slazkie posiadlosci zapisac corkom w razie braku mezkiego potomstwa. Przywilej ten krzywdzil brata Wladyslawowego, Boleslawa III. opolskiego, ktory wiernie sluzyl krolowi czeskiemu, w nadziei, ze dostanie druga polowe ojcowizny po Wladyslawie. Ale Wladyslaw wystarawszy sie o ten przywilej, pokazal, ze nie mysli nic darowac. Pilnowal odtad dobrze interesow czeskich na Wegrzech. Krol Ludwik nie mial synow, tylko same corki, ktore byly najbogatszemi w calej Europie na te czasy dziedziczkami. Karol IV. poprosil tedy o reke jednej z nich, Maryi, dla swego syna Zygmunta i wyslal w poselstwie o to do Budy, stolecznego miasta Wegier, jednego ze swych slazkich lennikow, ksiecia cieszynskiego Przemyslawa. Dynastya luksemburska miala w ten sposob podwoic swa potega, bo kto mial reke Maryi, ten mial nadzieje, ze zostanie w przyszlosci krolem wegierskim albo polskim. Na potege Luksemburgow, majacych juz korona cesarska i czeska, spozierala zazdrosnem okiem sasiednia dynastya Wittelsbachow w Bawaryi, a ksiaze sam pospieszyl do krola wegierskiego, zeby go odwiesc od zwiazkow rodzinnych z Luksemburczykami. Lecz Wladyslaw Opolski, ujety przez Karola IV., strzegl jego sprawy i malzenstwo to szczesliwie do konca doprowadzil. Owczesny nowozeniec, Zygmunt Luksemburski, byl potem zawzietym nieprzyjacielem Polski. Opolczyk byl juz hrabia preszburskim, a wkrotce zostal palatynem, t j. pierwsza po krolu osoba w panstwie wegierskiem, gdy wtem smierc Kazimierza W., a postapienie krola Ludwika na tron polski dopiero mu na osciez rozwarlo bramy szczescia. Zaraz na poczatek dal mu Ludwik w Polsce ziemie wielunska, jako lenne ksiestwo; nabytek ten tem byl wazniejszy, ze ziemia wielunska sasiaduje wlasnie z opolska. Nie dosyc na tem, w roku 1372 powierza mu Ludwik rzady Rusi Czerwonej. Tam przebywal Opolczyk przez szesc lat, a rzady jego byly dla kraju bardzo korzystne pod wzgledem gospodarskim. Dwie jednakze rzeczy byly szkodliwe; po pierwsze, ze sprzyjal bardzo Niemcom, ktorych ciagle na Rus sprowadzal; Lwow zaczal sie robic niemieckiem miastem i doprawdy, Wladyslaw chcial chyba z Rusi Czerwonej zrobic dla Niemcow cos podobnego, jak sie juz zrobilo ze Slazka; ale losy tego kraju niedlugo weszly na zupelnie odmienne tory. Drugiem zlem bylo, ze Opolczyk przygotowywal wszystko do tego, zeby, gdy stosowna nadejdzie pora, oderwac kraj od Polski a przylaczyc do Wegier. To sie tez stalo w roku 1378. Krol Ludwik odwolal Wladyslawa, a grody czerwono-ruskie obsadzil swojemi wegierskiemi zalogami, nie troszczac sie o prawa Polski. Opolczyk sam wegierskich zolnierzy porozmieszczal w kraju, a wdzieczny za to Ludwik dal mu znowu kawal polskiej ziemi, nadajac mu lennem ziemie dobrzynska, bydgoska i gniewkowska. Chcial go nawet zrobic wielkorzadca calego krolestwa polskiego, ale ledwie mu te godnosc powierzyl, zaraz musial odwolac, bo kraj sie burzyl przeciw ksieciu, ktory zatracil w sobie zupelnie poczucie ojczyzny. Zygmunt Luksemburczyk. Krol Ludwik nie mial syna, ale nie chcial korony polskiej wypuscic ze swego domu. Juz w roku 1373 wystaral sie u panow malopolskich, ze zapewnili prawo nastepstwa na polskim tronie dwom starszym corkom krolewskim, Katarzynie i Maryi. Gdy Katarzyna wkrotce umarla, miala do tronu polskiego prawo tylko Marya. Ludwik chcial na wszelki sposob zapewnic to prawo takze trzeciej corce, najmlodszej Jadwidze, zareczonej z ksieciem austryackim, Wilhelmem habsburskim. Wielkopolska nie chciala sie na to zgodzic, ale Ludwik poparty przez Malopolan postawil na swojem i na zjezdzie w Koszycach 1374 roku przyznano tez Jadwidze prawo nastepstwa. To, przeciw czemu tak bardzo opierali sie Wielkopolanie, mialo sie stac niedlugo potem najwiekszem blogoslawienstwem dla Polski, a ksiezniczka Jadwiga stala sie szczesciem polskiej historyi. Jakkolwiek na wszelki wypadek zapewnil Ludwik wszystkim corkom prawo do polskiego tronu, nie Jadwidze jednak przeznaczal on korone piastowska, ale starszej Maryi, zameznej za krolewiczem czeskim, Zygmuntem Luksemburskim. W roku 1382 sklonil nawet wielu dygnitarzy polskich, zeby zlozyli hold temu Zygmuntowi, a nastepnie wyprawil go z wojskiem do Wielkopolski, zeby sobie kraj pomalu juz zajmowal. Nieobliczalne kleski mogly spasc na Wielkopolske; nie ulega watpliwosci, ze Zygmunt bylby tam gospodarowal tak samo po niemiecku, jak zniemczeni Piastowie na Slazku. Niemieckie zywioly rozpanoszylyby sie na dobre, podajac sobie od ziem Krzyzackich przez Wielkopolske reke az na Slazk. Wtem nagle 11-go Wrzesnia umiera krol Ludwik, wlasnie, kiedy ziec jego Zygmunt zabiera sie objechac z wojskiem Wielkopolske. Miasta, pol na pol jeszcze niemieckie, witaly go z ochota, ale szlachta polska i lud zwiazali sie w konfederacye czyli zwiazek, oswiadczajac, ze nie chca juz takiego krola, ktoryby z zagranicy po cudzoziemsku nimi rzadzil. Myslal Zygmunt, ze wszystko bedzie dobrze, byle tylko predko odprawic koronacye i zwrocil sie do Krakowa; ale Krakowa strzegla znowu malopolska szlachta i Zygmunta do miasta nie wpuscili. Nic nie wskorawszy, powrocil Zygmunt na Wegry, pilnowac przynajmniej wegierskiej korony. Zamiary polskich panow. Malopolscy panowie umyslili, ze tron polski zachowaja dla mlodszej Jadwigi, ktora jeszcze byla niezamezna, wiec mozna jej bylo dobrac meza takiego, jaki bedzie najlepszy na krola polskiego, takiego, ktory w Polsce zamieszka i nie bedzie uwazal korony polskiej za dodatek tylko do innej. Mieli nawet upatrzonego kandydata, a mianowicie w osobie Wielkiego Ksiecia poganskiej Litwy, imieniem Jagiello. Plan ten trzymali jednak w najscislejszej tajemnicy i procz kilkunastu malopolskich panow nikt o nim nie wiedzial. Tajemnica byla potrzebna, bo plan byl daleki a smialy! Wszak Litwa byla poganska, Jagiello musialby sie ochrzcic, cala Litwa nawrocic sie i przystapic do zwiazku z korona polska - a nie mogli wiedziec, czy Jagiello na to wszystko przystanie, wiec po cichu tylko w kilkunastu zabrali sie do proby. A chociazby nawet mieli pewnosc, ze Jagiello przystanie, trzeba bylo tajemnicy, zeby sie o tem Krzyzacy nie dowiedzieli przedwczesnie, bo nie omieszkaliby wytezyc wszystkich sil, zeby temu przeszkodzic, gdyz polaczenie Polski z Litwa byloby smiertelnym ciosem dla krzyzackiego panstwa, tej glownej warowni niemczyzny na polnocy. Przeszkadzalby tez oczywiscie i Zygmunt luksemburski, a sily Wegier, Czech, Niemiec i Krzyzakow zwalilyby sie na Polske, zeby tylko nie dopuscic Jagielly do tronu. Trzeba bylo najwiekszej ostroznosci we wszystkiem i nie mozna bylo wystapic z tym planem jawnie, pokiby sie po cichu wszystkiego nie przygotowalo. A nakoniec pozostawala jeszcze jedna trudnosc: chocby wszystko najlepiej i najroztropniej przygotowac, kto zareczy, czy Jadwiga zechce wyjsc za maz za Jagielle, skoro od dziecka zareczona jest z ksieciem austryackim? Doprawdy, w calej historyi niema przykladu trudniejszego a smielszego planu politycznego. Nie spieszno tez bylo malopolskim panom sprowadzic Jadwige do Polski; woleli sobie tymczasem przygotowac troche sprawe. Zreszta Jadwiga byla mlodziutka, miala dopiero lat jedenascie, kiedy umarl jej ojciec, Ludwik Wegierski. Z taka mlodziutenka krolowa mozna bylo jeszcze poczekac, tem bardziej, jezeli chcialo sie jej dac korone w tej tylko mysli, zeby ja stosownie wydac za maz. Krzyzacy a Litwini. W historyi krolowej Jadwigi laczy sie Litwa z Polska; zeby wiec lepiej zrozumiec i zycie tej blogoslawionej krolowej i madrosc planu malopolskich politykow, przypatrzmy sie troche sprawom litewskim, ktore maja znow najscislejszy zwiazek z historya Zakonu Krzyzackiego. Wiemy juz, jak Krzyzacy mordem i zdrada rozszerzali swoje panowanie. Prusakow nie nawrocili, bo ich nawet nawracac nie probowali, ale za to wytepili caly ten nieszczesliwy narod doslownie co do nogi. Po Prusakach miala przyjsc kolej na Litwinow. Tymczasem Litwini zalozyli u siebie silne panstwo, ktore podbojami ziem ruskich tak rozszerzali, ze stalo sie najwieksza potega na wschodzie. Wielkie Ksiestwo Litewskie bylo dwa razy wieksze od krolestwa opolskiego! Procz Litwy wlasciwej z glownemi miastami Wilnem i Trokami, nalezaly do tego panstwa liczne ksiestwa ruskie, az na poludnie do Kijowa! Wielkie te obszary byly po wiekszej czesci chrzescijanskie, boc ziemie ruskie od wiekow juz byly ochrzczone - ale schyzmatyckie. I na wlasciwej Litwie nie braklo schyzmatykow, nawet z mlodszych ksiazat litewskich ten i ow czesto schyzme przyjmowal; tylko Wielki Ksiaze w Wilnie byl zawsze poganinem, podobnie, jak lud litewski. Ten lud nie lubial schyzmy, ale przeciez wolal ja od katolicyzmu; a to z tej prostej przyczyny, ze schyzme poznawal od podbitych Rusinow, z ktorymi juz potem zyli w spokoju, podczas gdy katolicyzm mieli sposobnosc poznac tylko... na ostrzu Krzyzackich mieczow. Szczegolna rzecz, ze Litwa, majac w swojem panstwie wieksza polowe schyzmatyckiej ludnosci, nie przyjela takze schyzmy. Ale schyzma slawna jest z tego, ze nie ma szczescia do nawracania; kto sie jej przypatrzy, odchodzi i sam jej nie chce; tak tez nie chcieli jej Litwini. Od stupiecdziesieciu lat siedzieli w sasiedztwie Krzyzacy, ktorzy przeciez byli od tego, zeby nawracac; ale Litwini nic a nic nie poznali katolickiej wiary, bo Krzyzakom ani sie snilo o nawracaniu. Wciagu tego poltora wieku nie slychac ani razu, zeby Krzyzacy byli wyslali choc jednego misyonarza na Litwe; za to prawie co roku, z bardzo rzadkiemi wyjatkami, posylali na Litwe wojsko, zeby grabic, palic, lupic i mordowac. To sie u nich nazywalo nawracaniem. Ustawicznemi wojnami znekana Litwa byla juz nieraz tak oslabiona, ze dziwic sie wypada, jak to byc moze, ze Krzyzacy nie zdobyli litewskiej ziemi? Kilka razy mieli do tego doskonala sposobnosc, ale zawsze konczylo sie na zniszczeniu kraju, poczem wracali sobie do Prus. Nigdy swojego wojska na Litwie nie zostawili, nigdy tego kraju do swojego panstwa nie przylaczali. U Krzyzakow, ktorzy byli tacy zaborczy, zachlanni, a na cudze najlakomsi w swiecie, rzecz dziwna. A jednak mieli oni w tem kapitalne wyrachowanie! Gdyby bowiem zajeli ostatni jeszcze w Europie kraj poganski - nie mieliby juz z kim wojowac! Zabrakloby im pogan! - A wszak w imie walk z poganstwem wspierala ich cala zachodnia Europa, dostarczajac ciagle nowego rycerstwa i nowych bogactw. Przedstawiajac sie, jako obroncy przed poganskiemi najazdami, zyskali poparcie nieswiadomych ludow zachodniej Europy i wyzyskiwali monarchow, wmawiajac w nich, ze gdyby nie oni, poganstwo rzuciloby sie na chrzescijanskie panstwa. Zajawszy Litwe, nie mieliby juz czem straszyc i zaslaniac sie. Co wiecej, gdyby w ziemi litewskiej panowali, musieliby pogan albo nawrocic albo wytepic - ale skoroby tylko pogan zabraklo - Krzyzacy byliby niepotrzebni! Powinniby potem opuscic polnocne krainy i przeniesc sie gdzies w inna strone swiata, szukac pogan! Tak tedy zajecie Litwy lub jej nawrocenie byloby smiertelnym ciosem dla Zakonu, ktory nie o religii, ale o swieckiem panowaniu myslal. Krzyzacy wiec nie chcieli, zeby sie Litwa nawracala i dochodzily tez nieraz do stolicy apostolskiej skargi na nich (od arcybiskupow z Rygi zwlaszcza), ze oni przedewszystkiem przeszkadzaja nawroceniu Litwy. Litwa byla dla nich dobra wlasnie do tego, zeby byli poganie i zeby miec z kim wojowac. Wojowali z nia ciagle, ale nie zdobywali jej; totez zaczepiana ciagle od polnocy mogla sie jednak Litwa spokojnie rozrastac ku poludniowi. Azeby nie stala sie potega grozna dla Zakonu, mieli na to Krzyzacy swoj sposob. Wsrod ksiazat litewskich byly ciagle swary, a czesto walki o godnosc Wielkoksiazeca. Otoz Krzyzacy podsycali starannie te niezgody, dzis temu ksiazeciu, jutro tamtemu dopomagajac. Zawsze prawie jakis ksiaze litewski byl z nimi w sojuszu, ciagle bruzdzili i wtracali sie w wewnetrzne sprawy litewskie. W tych wlasnie latach, kiedy w Polsce rzadzil Ludwik wegierski, panowalo na Litwie dwoch glownych ksiazat. Mlody Jagiello w Wilnie i stary, dzielny stryj jego, Kiejstut, w Trokach. Jagiello z natury byl podejrzliwy, a wyslannicy Zakonu dolozyli swoich staran, azeby synowca poroznic ze stryjem, tak, zeby sie nawzajem mieli w podejrzeniu, ze jeden czyha na zgube drugiego. Z Jagiella zawarli sojusz przeciw Kiejstutowi; ale gdy Kiejstut ruszyl na synowca, zostawili Jagielle bez pomocy. Niech sie Litwini sami miedzy soba oslabiaja! Kiejstut pozbawil tedy Jagielle Wielkiego ksiestwa, wyznaczyl mu jednak dzielnice. Wkrotce udalo sie Jagielle zebrac wojsko i odzyskac na nowo Wilno. Wtenczas przychodza mu Krzyzacy z pomoca i pomagaja zdobyc na Kiejstucie Troki. Kiejstut zawieziony w okowach do Wilna, ginie we wiezieniu u synowca. Teraz Zakon domaga sie od Jagielly polowy Zmujdzi, a ksiaze oslabiony wojna domowa musi przystac; tem bardziej, ze mial przeciw sobie oburzone w kraju cale stronnictwo Kiejstuta. Wtenczas tez zazadali Krzyzacy od Jagielly przyrzeczenia, ze w ciagu czterech lat przyjmie chrzest sw. Ale zeby Jagiello przypadkiem przyrzeczenia nie spelnil, sami zaraz sie postarali o rozbrat z nim, zawierajac teraz przeciw niemu przymierze z synem Kiejstuta, Witoldem. Witolda nrzyciagaja do siebie, sprowadzaja do Prus, tutaj go chrzcza i nadaja mu prawem lennem cala Litwa, ktora maja mu pomagac zdobyc - od Jagielly. Zaczyna sie wojna domowa Witolda z Jagiella; ale Witold przejrzal, jak Krzyzacy oszukuja ich obydwoch i w roku 1384 pogodzil sie z Jagiella. Bardzo byc moze, ze do zgody tez dopomogly plany malopolskich panow, ktorzy w tym czasie porozumieli sie juz z Jagiella. Gdyby Jagiello te plany odrzucil, mialby nieustanna wojna to z Zakonem, to z Witoldem. Na Wielkiem Ksiestwie nie utrzymalby sie inaczej, jak tylko bedac sluzka Zakonu, bo inaczej Zakon zarazby przeciw niemu popieral innego ksiecia. Obiecal Krzyzakom, ze sie ochrzci po katolicku. Jezeli przyrzeczenia nie dotrzyma, beda o to (niby) prowadzic z nim wojne; jezeli przyjmie wiare katolicka, popadnie w nienawisc u ludu, bo dla Litwinow wiara katolicka byla wiara niemiecka, krzyzacka, znienawidzona. Bedzie znowu wojna domowa, w ktorej on sam mialby wystepowac z Krzyzakami przeciw wlasnemu ludowi? Czy tak zrobi, czy owak, zawsze na to wychodzilo, ze utrzymac sie przy Wielkiem Ksiestwie bedzie mu bardzo trudno, a na wszelki wypadek Litwa poniesie szkode, skorzystaja zas tylko odwieczni wrogowie Litwy, Krzyzacy. Gdyby to Litwa dosyc miala potegi, zeby w zwyciezkiej wojnie rozgromic nienawistny Zakon! Ale jezeli Polska do tego za slaba, coz mowic o Litwie! Ale Litwa zlaczona z Polska mialaby moze do tego dosc sily? Zadaja wprawdzie panowie polscy, zeby on i cala Litwa przyjela wiare katolicka - ale jej nie niosa na koncu miecza, nie chca gwaltu, lecz tylko prawdziwego apostolskiego nawrocenia, nie przez zolnierzy, ale przez misyonarzy. Nie zmuszaja, ale tylko zapytuja, czy Litwa chce sie dobrowolnie nawrocic. Katolicyzm przyjety z Polski, to nie "niemiecka" wiara, ktorej towarzysza pozary i mordy. Lud widzac, ze niema wsrod nawracajacych ani jednego Niemca, calkiem inaczej bedzie ich sluchac i moze zniknac uprzedzenie przeciw katolicyzmowi. Zadaja tez panowie polscy, zeby Litwe zapisac koronie polskiej; ale mowia zarazem wyraznie, ze niema to byc zapis w poddanstwo, ale tylko zwiazek czyli unia na rownych prawach, a zreszta te korone polska on sam ma nosic. A trzeci warunek, zeby poslubic Jadwige, to juz warunek najprzyjemniejszy. Krolewna mlodziutka, slawna z urody i z najlepszego krolewskiego gniazda! Nie o to pytanie, czy Jagiello chce ja za zone, ale o to, czy tez ona zechce go przyjac za meza! Jagiello w duszy dawno juz nie byl poganinem; od nawrocenia powstrzymywala go tylko obawa przed "niemiecka" wiara, ale zgodzil sie przyjac chrzest z polskiej reki. Z poczatkiem roku 1385 wyprawil do Polski poselstwo. Ziemowit Mazowiecki. Jadwiga co dopiero od kilku zaledwie miesiecy przebywala w Polsce. Trzeba ja juz bylo koniecznie do Polski przyslac, bo inaczej bylaby ja minela calkiem korona. O planach malopolskich panow az do roku 1385 nikt nie wiedzial, a tymczasem szlachta polska takze miala swoje plany, lecz calkiem inne. Majac do syta obcych rzadow w Polsce, pamietajac niewesole rzady Ludwika, nie chcieli teraz zadnej z jego corek i to z powodow narodowych. Marye wygnali niedawno dlatego, ze byla zamezna za Zygmuntem Luksemburskim. A wszakzez Jadwiga byla narzeczona takze Niemca, austryackiego Wilhelma! Dosyc niemieckiego panowania na Pomorzu i na Slazku, poco ma sie rozplemiac na cala Polske? Niechaj nad Polakami Polak panuje, wszak mamy jeszcze Piastow na Mazowszu, ktorzy wcale nie sa zniemczeni, zupelnie Polacy, a ze ich ojcowie dawniej laczyli sie z Czechami, to juz dawno odpokutowali. Tak rozumowala wieksza czesc patryotycznej szlachty i zwolali zjazd do Sieradza. Przyjechal tam tez Wladyslaw Opolczyk, zeby bronic wegierskiej krolewny. Ten jeden jedyny raz slazki ten ksiaze dzialal na korzysc narodowej polskiej sprawy, ale mimowiednie, bo myslal oczywiscie, ze broniac Jadwigi, broni zarazem Wilhelma austryackiego, ktory stalby sie polskim krolem przez malzenstwo z Jadwiga. Szlachta o tem slyszec nie chciala, ale wolala glosno, ze chce na krola ksiecia mazowieckiego, Ziemowita; zadano nawet od obecnego arcybiskupa gnieznienskiego, Bodzanty, zeby go zaraz krolem oglosil. Dopiero wdali sia w to panowie malopolscy; ciezko im bylo dzialac, bo nie mogli jeszcze oglosic publicznie, co maja w zanadrzu. Powolywali sie tylko na honor narodu, ze przeciez nie mozna lamac slowa danego nieboszczykowi krolowi, ze Jadwiga, choc zareczona, ale nie wyszla jeszcze za Wilhelma, ze zreszta, jezeli z czego niezadowoleni, mozna przyszlej krolowej podac warunki. Mazowieckie stronnictwo spostrzeglo sie tedy, ze mozeby Ziemowit ozenil sie z Jadwiga i w tej mysli postanowili, ze beda jeszcze na krolowa czekac do Zielonych Swiatek 1383 roku. Skupilo sie na Opolczyku, ktorego szlachta okropnie nienawidzila. Podajac Jadwidze za warunek do korony, zeby Rus Czerwona znowu do Polski, jak sie nalezalo, byla przylaczona, dodano tez, zeby odjac Opolczykowi wszystkie te ziemie polskie, ktore lennem od Ludwika otrzymal byl. Jezeli Jadwiga tych warunkow nie spelni, nie bedzie krolowa polska. Arcybiskup Bodzanta pojechal na Wegry po krolewne. Potajemnie przylaczyl sie do jego orszaku Ziemowit Mazowiecki, azeby poslubic gwaltem mloda krolowe, skoro tylko przybedzie do Krakowa. Ale panowie malopolscy mieli wszedzie oczy i uszy; rzecz sie wykryla a Ziemowita nie dopuscili calkiem do Krakowa. Sami zas na wlasna reke odroczyli przyjazd krolowej az do jesieni. Ksiaze Ziemowit zaczynal miarkowac, ze go malopolscy wielmoze bezwarunkowo nie chca dopuscic do tronu, ze nie zezwola na malzenstwo z Jadwiga. Rozpoczal tedy wojne, a ze Krzyzakom wojna domowa w Polsce bardzo byla na reke, wiec wspierali Ziemowita. I tak narodowy piastowski kandydat znalazl sie w spolce z niemieckim Zakonem! Ziemowit zajal ziemie kujawska i leczycka, oblegl Kalisz a w Czerwcu 1383 ogloszono go w Sieradzu krolem! Trzeba bylo koniecznie posilkow z Wegier; sprowadzili wiec z tamtad Zygmunta Luksemburskiego, ktory zaraz chetnie przybyl z wojskiem, a tak obaj niemili im kandydaci nawzajem sie bili i oslabiali. Probowal Zygmunt zajac przy tej sposobnosci Krakow, ale temu zawczasu przeszkodzono; Zygmunt zrobiwszy swoje na Mazowszu i pomoglszy przez to mimowiednie malopolskim panom, musial znowu wracac z niczem na Wegry. Krolowa Jadwiga i Wilhelm austryacki. Teraz trzeba juz bylo naprawde, zeby Jadwiga przyjezdzala. Zwolano zjazd do Radomia na dzien 2-go Marca 1384 roku i tu uchwalono, ze jezeli do dwoch miesiecy Jadwiga w Polsce nie stanie, utraci prawa do korony. Dwa miesiace minely - a zamiast Jadwigi stanal na polskiej granicy Zygmunt. Tymczasem bowiem krolowa matka Jadwigi zmienila zdanie i postanowila Jadwige zatrzymac na Wegrzech, a Polske przeznaczala znowu Maryi i Zygmuntowi; tak sie umowila krolewska rodzina wegierska. O tem nie chciano ani slyszec w Polsce, a gdy Zygmunt dopraszal sie chytrze, zeby go tymczasem przyjeto, jako namiestnika Jadwigi, odpowiedziano mu, ze go niechca w Polsce ani na krola ani na namiestnika i ustawiono wojsko kolo Sacza, zeby go z Wegier do Polski nie przepuscic. Natenczas krolowa matka widzac, ze albo Jadwiga, albo zadna z jej corek nie bedzie krolowa polska, wyslala ja nareszcie do Krakowa. W Pazdzierniku 1384 przybyla trzynastoletnia krolewna i koronowana w Krakowie na krolowa polska dnia 15-go Pazdziernika 1384. Panowie malopolscy mieli wreszcie Jadwige; usuneli szczesliwie i Zygmunta i Ziemowita. Ale do celu jeszcze daleko. Trzeba bylo teraz usunac Wilhelma austryackiego, ktory oczywiscie zglosi sie po krolowe - a nie dosyc na tem, trzeba namowic Jadwige, zeby oddala reke Jagielle. Co do praw Wilhelma, rzecz sie miala tak: Mowilismy juz, ze w srednich wiekach dosyc czesto zawierano nawet malzenstwa miedzy dziecmi, a coz dopiero zareczyny! Zareczyl tedy ojciec dziecine Jadwige z ksieciem austryackim, a mial przy tem rachube polityczna, azeby z korona wegierska polaczyc sasiednie kraje austryackie. W ukladzie zawartym wowczas pomiedzy rodzicami dwojga dzieci zastrzezono, ze gdyby w przyszlosci ta lub owa strona inaczej sie namyslila, zaplaci stronie drugiej 200,000 zlotych odszkodowania. Wiedzieli o tem panowie malopolscy i postanowili zaplacic 200.000, zeby sie pozbyc Wilhelma; ta grzywna przewidziana z gory bardzo byla na reke, bo dopuszczala zerwania zareczyn w sposob zupelnie prawny, byle zaplacic. Jagiello z cala ochota obiecal poniesc ten koszt z wlasnej szkatuly. Jagielle przeciwnym byl Wladyslaw Opolczyk, ktory zycie swoje poswiecal pilnowaniu interesow niemieckich. Wplynal on na matke Jadwigi, krolowe wegierska, zeby odnowila teraz umowe z domem austryackim i jemu poruczyla dopilnowanie, zeby Jadwiga zawarla malzenstwo z Wilhelmem. W drugiej polowie roku 1385 przybyl tedy do Krakowa naraz Wilhelm austryacki i Wladyslaw Opolczyk. Bylo w srednich wiekach prawo koscielne, ze po takich zareczynach dzieci uwazano malzenstwo za prawnie zawarte i juz nierozwiazalne, skoro tylko dzieci te doroslszy razem zamieszkaly. Wilhelm, obecny w Krakowie, potrzebowal tylko dostac sie na zamek, zamieszkac chocby tylko dzien jeden z Jadwiga - a caly plan litewski przepadl! Na zamek niewpuscil jednak Wilhelma kasztelan; ksiaze austryacki zamieszkal tedy w miescie, w kamienicy naroznej przy zejsciu dzisiejszych ulic Szczepanskiej i Slawkowskiej. Jadwiga chciala poznac mlodzienca, ktorego jej rodzice przeznaczyli, bo uwazala nawet za swoj obowiazek poslubic go. Wladyslaw Opolczyk nie zaniedbywal zachecac jej do tego, a tak dlugo myszkowal, az w koncu obmyslil sposob i srodki, zeby Jadwiga zeszla sie z Wilhelmem w refektarzu franciszkanskiego klasztoru, dokad sie udala w otoczeniu swego zenskiego dworu. Poznawszy Wilhelma, towarzysza niegdys dziecinnych igraszek, - pokochala go calem sercem. Wilhelm wyrosl na bardzo przystojnego mlodziana i umial sie podobac i pozyskac zupelnie serce krolewskiej oblubienicy. Gdy to panowie malopolscy spostrzegli, chcieli polozyc koniec spotkaniom u Franciszkanow; ale mlodziuchna krolowa, juz koronowana, zaczela rozkazywac i wrecz oswiadczala, ze pragnie Wilhelma za meza i ze go na zamek do siebie sprowadzi. Zdwojono tedy straze na Wawelu i czuwano dniem i noca na murach zamkowych. Jadwiga zaczynala pietnasty rok zycia; mlode dziewcze szlo za popedem serca. Nieprzyjaciele Jagielly przedstawiali jej litewskiego ksiecia w najgorszym sposobie; corce najwspanialszego europejskiego dworu mowili, ze wladca litewski, to barbarzyniec, ktory zadnej niema cywilizacyi, ze chlop ordynarny a przytem bardzo brzydki, z wykrzywiona twarza i caly porosly rudym wlosem; ze Litwini skorami tylko sie odziewaja, w norach mieszkaja, ze to istni dzicy ludzie. Wmawiali w nia, ze wstydem bedzie, zeby taka ksiezniczka wychodzila za poganskiego ksiecia, ktory (jak mowili) dlatego tylko sie ochrzci, zeby pozyskac korone, ale w duszy dalej poganinem bedzie; twierdzili, ze zaden z monarchow europejskich reki mu nie poda i ze caly swiat z pogarda bedzie patrzal na taki dwor krolewski. Mloda dziewczyna, cala zastraszona, widziala w Wilhelmie zbawce od wszystkich tych wymyslonych okropnosci. Panowie malopolscy stali jednak twardo przy swojem i oswiadczyli, ze krolowa musi przynajmniej pozwolic przyjechac do Krakowa dziewoslebom litewskim; liczyli na to, ze przy tej sposobnosci krolowa przekona sie, iz Litwini nie sa dzicy ludzie, ze ja umyslnie oklamuja stronnicy Wilhelma. Najbardziej przeszkadzal im Opolczyk; ale udalo im sie nareszcie przekupic go obietnica, ze sie mu pozostawi lenna polskie; na razie nie zadano oden nic innego, jak tylko zeby opuscil Krakow. Gdy Opolczyk wyjechal, Wilhelm ujrzal sie bez pomocy. Czekajac na poselstwo litewskie, pilnowano tymczasem krolowej w zamku. Jadwiga postanowila jednak znowu pojsc do Franciszkanow; wychodzac zastala brame zamkowa zamknieta. Kazala otworzyc; straz nie miala kluczow, ktore trzymal u siebie kasztelan. Gdy go krolowa zawolac kazala, przybyli razem z nim inni panowie i rzucili sie do kolan krolowej, blagajac, zeby zaniechala swego zamiaru. Krolowa, w ktorej wzburzyla sie krew mloda, wyrwala wtenczas topor jednemu ze strazy i zaczela rabac w brame, zeby sie wydostac na miasto. Slaba dlon dziewicy nie wiele toporem sprawila i po kilku uderzeniach poznala, ze to na nic sie nie zda. Wzruszeni panowie prosili o przebaczenie, bo im samym szczerze zal bylo mlodziuchnej osoby, ktorej przykrosc wyrzadzac musieli. Musieli - tak, bylo to ich obowiazkiem. Malzenstwo z Wilhelmem, to zadowolenie jednego tylko serca i to moze tylko nie na dlugo. A malzenstwo z Jagiella - to wielka sprawa przed Bogiem i swiatem. Nawrocenie calego narodu, rozszerzenie chwaly Bozej w duzem panstwie, koniec poganstwa w Europie, wplyw na schyzme ruska, posuniecie cywilizacyi europejskiej i katolickiej kultury o dwiescie mil dalej na polnoc i wschod, odjecie podstawy Zakonowi krzyzackiemu, zdwojenie sil do walki z nim, nadzieja, ze odzyska sie Pomorze, ujscie Wisly i wybrzeze morza Baltyckiego; wzmozenie Polski tak, zeby mogla odebrac to wszystko, czego rad nierad musial sie wyrzec Kazimierz Wielki; a nadto przez polaczenie z Litwa trzykrotne powiekszenie jej obszaru: - to wszystko bylo wianem, ktore Jagiello dawal Jadwidze. Polska miala pozyskac wielka zasluge dziejowa i sama stac sie najwiekszem panstwem w Europie! Czyz sie bedziemy dziwili, ze panowie polscy uwazali za swoj obowiazek przerwac stosunki z Wilhelmem? Jadwiga i Jagiello. Malzenstwo Litwy z Polska. Powoli zaczynala to wszystko rozumiec Jadwiga; nie przystawala jeszcze na nic, ale przynajmniej mowic sobie o tem pozwalala i do Wilhelma juz sie nie wyrywala. Wilhelm widzac, ze Jadwiga nikogo do niego z wiadomoscia nie posyla, zdradzony przez Opolczyka, opuscil wreszcie Krakow. Przybyli dziewoslebi z Litwy, bracia Jagielly i krolowa przekonala sie, ze nie ustepuja w niczem rycerzom zachodniej Europy. Z ich wlasnych ust dowiedziala sie, jakie na Litwie stosunki, jak Krzyzacy budza narodowa nienawisc przeciw religii i przekonala sie, ze Litwa przyjmie katolicyzm tylko od Polakow, albo go wcale nie przyjmie; pozostanie w poganstwie lub chyba przejdzie na schyzme, ale o chrzcie z rak wrogich Krzyzakow nie chce ani slyszec. Przekonala sie teraz sama, ze losy calej wschodniej Europy sa w tej chwili w jej reku: od jej woli zalezy przygarnac Litwe do prawdziwego Kosciola, albo ja od niego na zawsze odepchnac; od jej zalezy woli zrobic z Polski potezne mocarstwo, lub tez zostawic ja nadal w niebezpiecznem otoczeniu Luksemburgow i Krzyzakow, ktorym bez zwiazku z Litwa nie podola; od niej zalezy przysporzyc Polakom w Litwinach serdecznych braci, albo tez zrobic z nich zawzietych wrogow. Dotychczas myslec mogla Jadwiga, ze panowie polscy tylko tak mowia, bo ich interes tego zada; teraz spostrzegla, ze mowili prawde. Zrozumiala teraz pietnastoletnia krolewna, iz korona naklada wielkie obowiazki na tego, kto sie nia ozdobic pragnie. Zrozumiala, ile to wielkich spraw zalezy od jej postanowienia, jaka to ciezka odpowiedzialnosc na nia spada, odpowiedzialnosc wobec Boga, bo wobec Kosciola i wobec dwoch narodow: polskiego i litewskiego. Zaczal wolac glos sumienia, ze tutaj trzeba serce zlozyc na ofiare Kosciolowi i narodowi; ale glos serca, taki silny w mlodych latach, takze sie jeszcze odzywal. W rozterce duszy pobiegla do kosciola, u stop oltarza szukac otuchy, pociechy i sily. Jest w krolewskim kosciele na Wawelu, w lewo za wielkim oltarzem, cudowna figura Zbawiciela na krzyzu. Olbrzymich rozmiarow krzyz, czarno szmelcowany, srebrna siatka ogrodzony, zdaleka wyglada powaznie, posepnie; zwieszona glowa Ukrzyzowanego do dzis dnia spoglada na kleczacych u stop wiernych, wzywajac, zeby kazdy dzwigal ten swoj krzyz, ktory mu Opatrznosc wyznaczy, jako obowiazek za przykladem Boga - czlowieka, ktory najciezszy sobie wzial krzyz do dzwigania. Tutaj u stop tego oltarza, kleczala Jadwiga, pograzona w goracej modlitwie. Legenda opowiada, ze Zbawiciel przemowil do niej z krzyza. To pewna, ze juz sie nie namyslala, ale dziekowala Bogu, ze w Opatrznosci swojej ja wlasnie wybral za narzedzie cudownych swoich w historyi wyrokow. Przystala krolowa, zeby poslac po Jagielle. Cala Polska tryumfowala i dziekowala Bogu. O Ziemowicie Mazowieckim nikt juz nie mowil, skoro sie dowiedziano o planach malopolskich. Dnia 15-go Lutego 1386 roku przyjal Jagiello chrzest w katedrze na Wawelu; po trzech dniach odbyl sie slub, a 4-go Marca koronacya. Byl przy tem obecny legat papieski. Ofiara szlachetnego serca dzwignela sie Polska i rozpoczela nowy, najswietniejszy okres swojej historyi, zwany okresem Jagiellonskim. Nowa dynastya krolewska zalozona przez Jagielle, panowala w Polsce od roku 1386 do 1572 i pozostawila po sobie najlepsze wspomnienia w historyi. Ze wszystkich dynastyi wszystkich narodow ta byla najszlachetniejsza, jak bedziemy mieli sposobnosc przekonac sie. Z Bozej woli miala ona wladac przez jakis czas takze nad Slazkiem. Na ojca chrzestnego zaprosil Jagiello Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyzackiego, zwierzchnika tych, ktorzy mieli w swoich slubach nawracanie pogan, a wiec radowac sie powinni, ze poganstwo sie skonczy. Ale Wielki Mistrz nie przybyl, a swoja droga Krzyzacy najechali na Litwe, porozumieli sie z nieprzyjaznymi Jagielle ksiazetami na Rusi i rozpoczeli wojne, zwana wojna bialoruska. Wojna ta miala przeszkodzic Jagielle, zeby nie mogl wyjechac do Krakowa. Ale Jagiello zostawil juz wszystko na woli Bozej, byle tylko swoje w Krakowie zrobic. Chrzest Litwy. Nastepnego roku 1387, powrocil na Litwe z duchowienstwem, a caly narod bez najmniejszego oporu przyjal swiatlo wiary z rak zyczliwych, ktore nie niosly mu pet niewoli. Towarzyszyla krolowi w tem dziele Jadwiga, przypatrujac sie owocom swego poswiecenia. Potem dzielna ta niemniej, jak dobra, krolowa podazyla do Lwowa, i tutaj Rus Czerwona odebrala od korony wegierskiej, a przylaczyla znowu do polskiej. Tutaj tez we Lwowie stawil sie hospodar woloski, t. j. ksiaze panujacy nad Woloszczyzna (czyli Rumunia) i zlozyl hold Jagielle. Przez to zwierzchnictwo panowanie Polski rozszerzylo sie az do morza Czarnego. Krolowa Jadwiga pamietala ciagle o nawroconej Litwie i potrzebujacej jeszcze nawrocenia schyzmatyckiej Rusi. W Krakowie na Kleparzu zalozyla klasztor Benedyktynow slowianskich, zkad na Rus mieli sie rozchodzic katoliccy misyonarze; dla Litwinow, ktorzyby chcieli wstapic do stanu kaplanskiego, zalozyla fundacya w uniwersytecie w Pradze. Krakowski bowiem uniwersytet niemial jeszcze wydzialu teologicznego. Szkola ta upadala w ogole po smierci swego zalozyciela Kazimierza Wielkiego, bo krol Ludwik nic sie o nia nie troszczyl. Krolowa Jadwiga dopiero znowu zajela sie jej losem i zapisala na odnowienie i rozszerzenie jej wszystkie swoje klejnoty. Matka dynastyi zostac nie bylo jej dano. Dopiero w czternastym roku malzenstwa powila coreczke; ta jednak zyla tylko trzy tygodnie a w cztery dni po niej umarla tez krolowa Jadwiga, dnia l-go Lipca 1399 roku, w dwudziestymdziewiatym roku zycia. Od roku 1400 mial uniwersytet krakowski juz teologie. Za klejnoty Jadwigi rozpoczal nowy okres rozwoju, a okres swietny i pelen chwaly: stal sie najglowniejsza szkola srodkowej Europy, zwan odtad uniwersytetem Jagiellonskim. Sprawy slazkie. Kiedy Polska tak sie rozszerzala pod berlem Jagielly, Slazk przechodzil najgorsze czasy pod wladza Luksemburskiej dynastyi. Karol IV. mial dwoch synow; z tych jeden Zygmunt, znany nam juz maz Maryi, ziec Ludwika wegierskiego, niedoszly kandydat do tronu polskiego, posiadl korone wegierska. Drugi, imieniem Waclaw, zasiadl na tronie czeskim i otrzymal tez cesarska w Niemczech korone. Ten cesarz i krol byl prostym pijakiem, ktory czesto sam nie wiedzial, co robil; namietny, niesprawiedliwy, tyranski; czasem, gdy przejrzal, zalowal popelnionych bledow i zbieral sie na dobre checi; ale coz, skoro niedlugo znow opetal go nalog pijanstwa i bywalo jeszcze gorzej, niz przedtem. Wszystko u niego zalezalo od humoru. Kto na zly trafil humor, nie byl pewien zycia, ale za to, gdy dobrze byl usposobiony, bywal szczodrym az do rozrzutnosci i umial ocenic przyslugi sobie oddane. Tak np. poszczescilo sie w roku 1381 ksieciu cieszynskiemu Przemyslawowi. Krol Waclaw wydawal swoja corka Anna za maz za krola angielskiego Ryszarda II, a ksiaze cieszynski stal na czele poselstwa wyprawionego w tej sprawie do Londynu; dostal za to od Waclawa wszystko, co korona czeska posiadala bezposredniej wlasnosci na Slazku Dolnym, tj. polowe dawnego ksiestwa glogowskiego, tudziez Stynawe i Gore. (Swoja droga dostal od krola angielskiego pensye roczna 500 funtow szterlingow tj. 3000 talarow rocznie; na dzisiejsza wartosc pieniedzy wiecej niz 30,000 talarow.) Ksiestwo opawskie. Na Gornym Slazku byla w tych latach prawie ciagle wojna miedzy ksiazetami. Ksiazeta gomoslazcy niezadowoleni byli, ze w Raciborzu panowali obcy. Jeszcze bowiem krol Jan Luksemburski odebral Raciborz Piastom a nadal go ksiazetom opawskim, ktorych historya taka: Ziemia opawska nie jest bynajmniej prawdziwa czescia Slazka; jestto kawalek Moraw, z ktorego krol czeski Ottokar II. zrobil osobne ksiestwo dla swego nieprawego syna Mikolaja. Bylo to w roku 1261. W ciagu lat rozrodzil sie ten dom ksiazecy, tak, ze w roku 1377 podzielono ksiestwo opawskie na trzy drobniejsze: karniowskie, opawskie i glubczyckie. Ta nieprawa linia czeskich Przemyslidow bylaby zupelnie zubozala, gdyby nie laska krola czeskiego Jana. Kiedy w roku 1327 zmarl bezdzietnie ksiaze, raciborski Leszek, nalezalo sie ksiestwo wedlug prawa polskiego jego stryjecznym krewnym. Krol Jan jednak pogwalcil prawo polskie i orzekl, ze w jego panstwie obowiazuje tylko feudalne prawo niemieckie, moca ktorego ksiestwo raciborskie, jako bedace zupelnie bez pana, przechodzi na wlasnosc zwierzchniczego monarchy, t. j. krola czeskiego. Nie chodzilo mu jednak o to, zeby raciborska ziemie dla siebie zagarnac, ale pragnal nia wynagrodzic wierne uslugi ksiecia opawskiego, Mikolaja II., ktoremu je tez podarowal. Ksiazeta piastowscy, krewni Leszka, ledwie zdolali dla siebie wyprosic i ocalic Kozle i Gliwice, ktore byly dotychczas czescia raciborskiego ksiestwa. Gdy z koncem XIV. wieku gazeta opawscy musieli sie ^ehc dziedzictwem, Raciborz pozostl pod jedna wladza z miastem Opawa. Ksiazeta opolscy, ufajac bogactwom Wladyslawa Opolczyka, mieli nadzieja, ze moze im sie teraz uda Raciborz odkupic, a gdy opawscy nie mieli do tego ochoty, zaczeli im dokuczac. Sposobnosci do tego nie braklo, bo cale Morawy pograzone byly wlasnie w wasniach domowych, w ktore wmieszani byli takze ksiazeta opawscy. Dwaj mlodsi bracia krolow Waclawa i Zygmunta Luksemburskich, Prokop i Jodok, margrabiowie morawscy, ciagle z soba wojowali; biskup olomuniecki trzymal z Jodokiem, wiec Prokop grabil jego posiadlosci. Za biskupem olomunieckim ujal sie potezny biskup wroclawski i ksiazeta opolscy tez staneli po jego stronie. Nic to dla nich nie znaczylo, ze krol Waclaw oswiadczyl sie za margrabia Prokopem; bo wladza krola Waclawa nie miala zadnej powagi. Ksiazeta opawsko-raciborscy trzymali z krolem i Prokopem; to tem bardziej zachecalo opolskich, zeby sie ciagle mieszac w te sprawy, w nadzieji, ze w metnej wodzie moze im sie uda lowic ryby i ulowic od Opawczykow dawny piastowski Raciborz. W ciagu walki zyskali tez przewage nad opawskimi Przemyslidami i zajeli Karniow. Mozna bylo, majac Karniow w reku, zaczac targi o Raciborz; ale wszystko zepsul chciwy Wladyslaw Opolczyk, ktory o niczem nie myslal, jak tylko o swoim zysku i Karniow sprzedal zaraz margrabiemu Jodokowi roku 1390. Z zemsty za to napadli ksiazeta opawscy wraz z wojskiem Prokopa posiadlosci opolskie i zniszczyli je pustoszac. Tak tedy Wladyslaw Opolczyk wszedzie byl jednaki. Koniec Opolczyka. W najblizszych latach historyi polskiej pozyskal jeszcze smutniejsza slawe. Juz w roku 1389 probowal zamachem zdobyc Krakow, zeby go wydac Zygmuntowi Luksemburskiemu, ale sprawka sia nie udala. Bezczelny, smial potem wszystkiem prosic krola Jagielle zeby synowca jego, Jana z przydomkiem Kropidlo, zrobil arcybiskupem gnieznienskim; krol oczywiscie odmowil. Natenczas Opolczyk staje sie jawnym wrogiem Polski. Z lennych swoich posiadlosci w Polsce zastawil w roku 1391 pograniczna wazna twierdze Zlotorye, a w roku 1392 ziemie Dobrzynska; a komu zastawil! Oto najwiekszym nieprzyjaciolom Polski, Krzyzakom. Nadto zawarl spisek przeciw Polsce z Krzyzakami, z margrabia Prokopem i krolem wegierskim Zygmuntem Luksemburczykiem, zeby wszyscy naraz na Polske najechali a pobiwszy wojska Jagielly mieli urzadzic rozbior Polski, podzielic sie zupelnie jej ziemiami, tak, zeby panstwo polskie zupelnie przestalo istniec. Ale krol Zygmunt bal sie krolowej Jadwigi; wlasnie bowiem wkrotce po tym spisku umarla jej siostra Marya, zona Zygmunta i krolowa Jadwiga moglaby byla teraz wystapic z prawami do Wegier; zaczela nawet umyslnie uzywac tytulu dziedziczki korony wegierskiej. Nastraszony tem Zygmunt ustapil, a Jagiello zabral sie teraz do zdradzieckiego Opolczyka. W ciagu roku 1396 zdobyl bedace w posiadaniu slazkiego ksiecia grody Olsztyn, Wielun, Krzepice, Ostrzeszow, az podstapil pod Boleslawiec, graniczny grod slazki (dzisiaj pod Moskalem) i wkroczyl do ksiestwa opolskiego, ktorego czesc otrzymal wowczas od Jagielly moznowladca malopolski, Spytek z Melsztyna. (bardzo zasluzony okolo sprowadzenia Jagielly do Polski.) W miescie Opolu przebywali natenczas synowcy Wladyslawa Opolczyka, ksiazeta Boleslaw i Bernard. Ci, widzac, ze niema rady, ukorzyli sie przed krolem polskim, wyparli sie wszelkiego wspolnictwa ze sprawkami stryja i zawarli z Jagiella uklad dnia 6. Sierpnia 1396. Moca tego ukladu mieli oni obsadzic swojemi zalogami slazkie posiadlosci stryja i pilnowac, zeby z jego slazkich grodow: Opola, Strzelcow i Domaracza nie przedsiebrano zadnego nieprzyjaznego kroku przeciw Polsce. Posrednikami przy tej ugodzie byli biskup wroclawski Waclaw i ksiazeta Konrad olesnicki i kozielski i Przemyslaw opawski; poreczycielem wiernosci ksiazat opolskich byl ksiaze Ludwik z Brzegu. W cztery lata potem umarl Wladyslaw Opolczyk, wydziedziczony roku 1401. Pozostala po nim ziemia Dobrzynska w reku krzyzackim; ale po dalszych trzech latach, w roku 1404 musieli Krzyzacy wydac te ziemie Jagielle. Jagiello w Wroclawiu. Jagiello, wkroczywszy juz raz zbrojne na ziemie slazka, nie zapomnial jej nigdy; wsrod narodu polskiego objawiala sie wielka ochota, zeby te prastara polska dzielnice znowu przylaczyc do prawej ojczyzny, do korony polskiej. Bylo to goracem pragnieniem krola, ale niestety niewykonalnem z powodu Krzyzakow, ktorzy nigdy nie dawali spokoju ni wytchnienia. Trzebaby chyba te ksiazke dwa razy powiekszyc, zeby opisac wszystkie ich zlosci; jak z poczatku starali sie o uniewaznienie malzenstwa Jagielly z Jadwiga, jak przeciw niemu buntowali stryjecznego brata, ksiecia litewskiego Witolda, jak zabrali Zmujdz (polnocna czesc Litwy, nad morzem), jak wyprawiali wojska pod stolice Litwy, Wilno, jak na zachodniej znow granicy zajeli twierdze Drezdenko i inne nieprawosci. Zawsze z nimi albo byla wojna, albo wisiala na wlosku. Majac od polnocy takiego sasiada, a od poludnia Zygmunta Luksemburczyka, musial sie Jagiello bardzo miec na bacznosci i starac sie, zeby przynajmniej z trzeciej strony nie byl otoczony wrogiem. Dlatego to byl w sojuszu z krolem Waclawem czeskim, a ze Waclaw, jako krol czeski byl zwierzchnim panem Slazka, wiec nie moglo byc mowy o odzyskaniu tej prowincyi, poki sojusz czeski byl potrzebny. W roku 1404 zjechali sie obaj krolowie, Waclaw i Jagiello w Wroclawiu. Waclaw prosil przy tej sposobnosci Jagielle, zeby rozsadzil kilka sporow slazkich, a zwlaszcza przewlekajacy sie juz dlugo spor ksiazat opolskich z miastem Wroclawiem. Jagiello bowiem wiecej mial powagi od pijanego czesto Waclawa. Wroclawianie, poniemczeli, nie bardzo byli radzi tym odwiedzinom polskiego krola; ale co tylko jeszcze bylo polskiego na Slazku, mialo wtenczas zwrocone oczy na Wroclaw, podobnie, jak w r. 1396 na oblegane przez wojsko polskie Opole. Ale Jagiello nie chcial ruszac sprawy slazkiej, pokiby sie nie zalatwil z Krzyzakami. Wielka wojna. Dlugo przygotowywala sie Polska i Litwa do wielkiej wojny z niemieckim Zakonem. Nareszcie dnia 10-go Sierpnia 1409 wydal Jagiello w Opatowie manifest wypowiadajacy wojne. Po stronie Zakonu stanal Zygmunt luksemburski, zdrajca z ksiazat litewskich Swidrygiello (najmlodszy brat Jagielly) i zdrajca z Piastow, slazki ksiaze Konrad Olesnicki (ktory za mlodu byl paziem u krolowej Jadwigi). Po stronie Jagielly pogodzony z nimi ksiaze litewski Witold, tudziez bardzo wielu ochotnikow ze Slazka, z Moraw i z Czech. Wojna ta bowiem byla nie tylko wojna Polski z Zakonem, ale po prostu wielka wojna swiata slowianskiego z niemieckim, germanskim. Zakon byl glowna warownia niemczyzny; zgniesc go, stlumic, a nietylko Polska bedzie miala spokoj, ale tez przycichna niemieckie zywioly w Czechach i na Slazku. Wojna ta rozbudzila slowianskie poczucie u Czechow, ktorzy juz prawie ze gineli pod niemieckim uciskiem; nie mogac u siebie dac rady z Niemcami, pospieszyli pod choragwie krola polskiego, zeby w ten sposob zmyc plame z imienia czeskiego; boc Czesi bywali przednia straza germanizacyi, toneli w niemczyznie i pomagali ja roznosic - az haslo wydane przez krola polskiego, ze bedzie "wielka wojna" na Niemcow, ocucilo czesc tego narodu i dobrane czeskie pulki wyruszyly Polsce na pomoc. (Po raz pierwszy i ostatni w historyi pomagali tu Czesi Polakom). Co zas do udzialu Slazakow, tego tlumaczyc nie trzeba; gdy Jagiello poslal na Slazk swoich werbownikow, w ludzie slazkim ozwala sie krew polska! Ten lud, zdradzony przez swoich wlasnych ksiazat i wydany na lup obcym, zoczywszy polskie sztandary, zrozumial, ze to jego wlasne znaki bojowe. Ksiazeta nie smieli przeszkadzac; a gornoslazcy tak sie nawet zachowywali, ze zdawalo sie, jakoby sympatye ich takze byly po stronie polskiej (ale sam zaden z nich na wojne nie wyruszyl!) I w szlachcie slazkiej nie braklo jeszcze tu i owdzie tradycyj polskich; niejeden rycerz ze Slazka wyruszyl tez z gromadka uzbrojonego polskiego ludu. A na polnocy, w ziemiach Zakonu, czekal niecierpliwie nowy sojusznik: szlachta ziemi chelminskiej, wyczekujaca wybawienia od krzyzackiego jarzma. Dnia 10-go Lipca roku 1410 stoczono jedna z najwiekszych bitew w historyi. Bitwa pod Dabrownem w Prusiech (zwana zwykle bitwa pod Grunwaldem) rzucila Zakon niemiecki do stop polaczonych Polski i Litwy; zginal w bitwie mistrz wielki Zakonu, 52 choragwi krzyzackich padlo w rece polskie, a slazki ksiaze Konrad Olesnicki dostal sie do niewoli. Od tego czasu zaczyna sie przewaga slowianszczyzny w historyi wschodniej Europy; niemiecki zywiol niemial juz. nic do rzeczy w dziejach Polski. Polska zas stala sie wielkiem mocarstwem w Europie i losy polowy Europy spoczywaly w jej reku.. Wszystkie ludy sasiednie: Czesi, Wegrzy, Wolosi, Rusini, Litwini mialy w Polsce historyczna gwiazde przewodnia i skupialy sie kolo niej, jak to w dalszym ciagu zobaczymy. A polska ta gwiazda swiecila jasnym, a lagodnym blaskiem; przewagi swej nie uzywala nigdy do zamieniania drugich w niewolnikow, nie chciala Polska nikomu panowac, nikogo ponizac. Nie chciala nigdy laczyc ludow w wielkie panstwo przez zabor i nie prowadzila nigdy ani razu ani jednej wojny zaborczej, t j. takiej, zeby gwaltem zabrac cudza ziemie i do swego panstwa przylaczyc. Polski narod wynalazl inna forme laczenia sie ludow: dobrowolny, pokojowy zwiazek, czyli unie. Unia jestto polaczenie narodow na zasadzie: rowni z rownymi, wolni z wolnymi. Na czele tej wielkiej mysli dziejowej czyli idei, stala dynastya jagiellonska; ztad tez te wielka a prawdziwie chrzescijanska idee zowia tez idea jagiellonska. W trzy lata po zwyciestwie pod Dabrownem stanela w miescie Horodle unia z Litwa (roku 1413): Litwinom nadano uroczyscie wszystkie te prawa, ktorych uzywali Polacy. Postanowiono tez, ze Litwa ma byc po wszystkie czasy z Polska zlaczona. Oba narody dochowaly swiecie tej umowy az po dzien dzisiejszy. Jedyny to przyklad w calej historyi powszechnej, ze dwa narody zlaly sie w jedne polityczna calosc, zgodnie, bratersko, po chrzescijansku, bez dobycia miecza. Unia, to najwiekszy wynalazek historyczny, to wcielanie zasad chrzescijanstwa w polityke! To wieczna chluba historyi polskiej! Zwyciestwo nad Zakonem niemieckim odniesione bylo tem swietniejsze, ze w ciagu wojny zdradzil wlasnie ten, ktory za przyjaciela sie udawal: krol czeski Waclaw. Przez te zdrade nie mogli Polacy wyzyskac nalezycie zwyciestwa; kraj caly prawie byl juz zajety i nietylko ludnosc polska, ale nawet niemieckie miasta, syte ciezkich rzadow Krzyzakow, same oddawaly sie w rece Jagielly. Ale obawa o czeska i wegierska granice nie pozwolila krolowi dzialac bezwzglednie i wyzyskac owocow zwyciestwa. Cala dynastya luksemburska, najpotezniejsza wowczas w Europie, mogla sie byla rzucic na Polske; trzeba tedy bylo wojne na polnocy zakonczyc. Ale pomimo to kleska Zakonu byla stanowcza: odtad Zakon Krzyzacki juz tylko charlal, a dni jego panstwa juz byly policzone. Pogan juz nie bylo! to bylo dlan ciosem najgorszym. Rozumial to doskonale chytry Zakon, ze Europa wczesniej, czy pozniej musi sie spostrzedz, ze on tu juz do niczego niepotrzebny i bezczelnego chwycil sie fortelu. Sobor w Konstancyi. Obradowal wtedy wlasnie sobor powszechny w Konstancyi (w Szwajcaryi); sobor Kosciola byl najwieksza powaga chrzescijanskiego swiata, sedzia krolow, rozjemca politycznych sporow. Jagiello rozpoczal w roku 1414 druga wojne z Krzyzakami i bral grod po grodzie; juz zajal znowu znaczna czesc kraju, gdy w tem papiez Jan XXIII i sobor z Konstancyi wyslali do Polski legata z wezwaniem, zeby krol spor z Zakonem oddal pod sad soboru. Przystal na to Jagiello, jako posluszny syn Kosciola, choc w kilka miesiecy bylby mogl opanowac i juz na zawsze ziemie krzyzackie (a druga taka sposobnosc nie predko miala sie zdarzyc). Na soborze powykrywaly sie najrozmaitsze sprawki Krzyzakow. Przycisnieci do muru Krzyzacy, przekonani, ze Zakon zalozony do celow chrzescijanskich, popsuli i zrobili z niego swiecka tluszcze do grabienia ziem cudzych, do tepienia slabszych narodow i uragania sie z wszelkich przykazan chrzescijanstwa, gdy ich wzywano, zeby dali spokoj wojowaniu z chrzescijanami, skoro pogan juz niema - tak sie bronili: Oto twierdzili przed ksiazatami, biskupami i uczonymi zebranymi z calej Europy, ze to nieprawda, jakoby Jagiello byl chrzescijaninem; ze on tylko udawal chrzest przyjmujac (a na Litwie bylo biskupstwo i pelno parafij, zalozonych przez Jagielle!), ze Jagiello i jego bracia ochrzczeni sa za sprawa djabla ojca swego, ktorego wole i pragnienia pelnia i dalej pelnic sie sposobia i odgrazaja. Wolali, ze ten chrzest byl tylko dla oszukania swiata, a Polacy, wspierajacy tego krola, gorsi od pogan; wiec Polacy obowiazani sa wszystko Krzyzakom zwrocic, nagrodzic im wszystkie straty; co wiecej, powinni razem ze swoim krolem stracic korone i krolewski tytul i poniesc kare smierci. Wytepic nalezy Polakow, jak Krzyzacy wytepili narod pruski. Tak uwazali Krzyzacy, nazywajacy sie "Zakonem Najswietszej Maryi Panny niemieckiego narodu." Najety i zaplacony przez Krzyzakow pisarz, Jan Falkenberg, napisal i rozszerzal na soborze pamflet, t. j, zelzywe pismo na krola Jagielle. Ojcowie soboru kazali go za to wtracic do wiezienia, w ktorem przebyl lat kilka, wypuszczony potem za zgoda Jagielly. Udal sie wtedy Falkenberg do Krzyzakow po zaplate; dano mu tylko cztery grzywny. Tem oburzony Falkenberg napisal drugi paszkwil, jeszcze zajadlejszy, ale juz nie na Polakow, tylko na Krzyzakow; za to mial byc przez nich utopionym w Wisle, ledwie go obronili mieszczanie Torunscy. Sobor staral sie pokojowo zalatwic sprawe polsko-krzyzacka i wyslal w tym celu do Prus kardynala; ale misyi tej Krzyzacy tyle stawiali trudnosci, ze spelzla na niczem. Krzyzakom o nic innego nie chodzilo, jak tylko o ciagle przedluzanie zawieszenia broni, niby-to wciaz dla zyskania czasu do polubownego zalatwienia sporu. Polacy, chcacy dzialac uczciwie dali sie wywiesc w pole. Zygmunt luksemburski, ktory byl tez cesarzem, chcial koniecznie dostac te sprawe w swoje rece. Przez kilka lat udawal teraz zacietego nieprzyjaciela Zakonu, nawet obiecywal Jagielle pomoc wojenna przeciw Krzyzakom; a to wszystko zrobil dla tego, zeby krol polski przystal, aby on byl sedzia w tym sporze. Gdy wreszcie dobroduszny Jagiello dal sie zaslepic, wydal Zygmunt wyrok we Wroclawiu w roku 1420 taki, ze Krzyzacy we wszystkiem a wszystkiem maja zupelna slusznosc; poslowie polscy odrzucili ten wyrok z oburzeniem. W nastepnym roku rozpoczal papiez Marcin V. proces kanoniczny przeciw Zakonowi, ale Zakon nie stawil sie wcale przed papiezem. Husytyzm. Zygmunt Luksemburczyk, wydajac ow niesprawiedliwy wyrok w Wroclawiu, byl tam juz w swojem panstwie. Krol Waclaw umarl bowiem roku 1419, a Zygmunt przejal po bracie takze korone czeska. Szczegolny zbieg dat historycznych. Dnia 6-go Stycznia 1420 chcial Zygmunt zmiazdzyc Polske swoim wyrokiem, przebywajac w Wroclawiu, jako krol czeski, a w trzy miesiace potem, w Kwietniu 1420 r. wyslali Czesi poselstwo do Jagielly, ofiarujac jemu czeska korone, bo Zygmunta nie chcieli. Gdyby byl Jagiello przyjal czeska korone, bylby przez to samo zapanowal takze nad Slazkiem. Jagiello jednak korony nie przyjal, bo Czesi wlasnie popadli w herezye husycka, a nie chcial korony kosztem Kosciola. Herezya ta stala sie przyczyna wojen, zwanych husyckiemi. - Sprawa ta dotyczy bardzo blisko historyi Slazka, wiec sie jej uwaznie przyjrzec trzeba: Jan Hus, magister uniwersytetu w Pradze, poswiecal sie teologii; coz, kiedy zasmakowal w pismach heretyckiego teologa angielskiego Wiklefa, ktorego nauka potepiona zostala juz w roku 1382 na soborze lateranenskim. Wiedzial o tem Hus dobrze, ale pomimo to nauczal swoich uczniow w uniwersytecie wedlug tych potepionych ksiazek. Gdy go o to przelozeni statecznie karcili, poczal w gwaltownych kazaniach wystepowac przeciwko wladzy duchownej; okolo niego zebralo sie grono zagorzalcow, ktorzy coraz hardziej brneli w blednych zdaniach. Zaczelo sie od twierdzenia, ze Kosciol nie powinien posiadac zadnych dobr doczesnych: majatkow ziemskich, fundacyj itp., ale utrzymywac sie tylko z ciaglej jalmuzny wiernych. Potem zebralo im sie na wielka gorliwosc w tepieniu grzechow; zadali, zeby kazdy grzech publiczny karanym byl publicznie, kaplan zas bedacy w grzechu smiertelnym mial ich zdaniem, tracic zaraz swa godnosc a sakramenta sw. przez takiego kaplana udzielane mialy byc niewazne. Sakrament Oltarza postanowili udzielac wszystkim pod obiema postaciami (chleba i wina), twierdzac, ze pod jedna postacia nic nie znaczy. Dalej zazadali zniesienia bezzenstwa ksiezy i wolnosci zupelnej kaznodziejstwa; potem zaczelo sie przeciw odpustom i zeszlo na walke przeciw zwierzchnosci papieskiej. Nowatorstwo to obejmowalo coraz wieksze warstwy, co roku wiecej bylo takich, ktorzy Kosciol poprawiac chcieli, choc sami katechizmu dobrze nie umieli; kupcy, rekodzielnicy, zolnierze zaczeli sie bawic w teologow i oznaczac w co trzeba wierzyc, a w co nie. Pewna czesc reformatorow posunela sie tak daleko, ze odrzucila wiare w swietych, potepila wzywanie ich w modlitwie i czesc obrazow, odrzucila wiare w czysciec, modlitwe za umarlych mienili bezskuteczna i t. d. Ale i na tem nie koniec: najskrajniejsza sekta, zwana Adamitami, obchodzila sie calkiem bez sakramentow, a odrzuciwszy sakrament malzenstwa zaprowadzili miedzy soba wspolnosc zon, a przy uroczystosciach swoich wyprawiali najwieksze bezecenstwa z kobietami, nie wiele sie troszczac o ubrania. Do takiej glupoty dochodzil zawsze kazdy ruch przeciw Kosciolowi, skoro tylko nie pozostawiajac kaplanom nauczania religii, kazdy teologa udawac zaczal, skoro tylko o rzeczach wiary sw. za duzo sie rozprawialo najpierw po warsztatach, potem na ulicy, a wreszcie po szynkach. I ruch husycki skonczyl sie tez na glupocie Adamitow, za ktorych sami potem wstydzic sie musieli; sami tez Husyci wytepili ich z mieczem w reku. Z poczatku chodzilo tylko o niektore bledy w teologicznem nauczaniu Husa. Gdy upomniany i pouczony najpierw przez rade uniwersytetu, potem przez swego arcybiskupa, wreszcie przez legata papieskiego nie przestawal jednak szerzyc swych bledow, zostal zawezwany przed sobor powszechny w Konstancy!. Bal sie tam jechac; natenczas cesarz Zygmunt Luksemburczyk zareczyl mu slowem cesarskiem, danem na pismie, ze mu wlos z glowy nie spadnie i ze calo powroci do Pragi. Hus uwazal sie za bezpiecznego; wladza duchowna mogla go suspendowac z kaplanstwa, wreszcie skazac na pokute koscielna, ktorej on mogl sie poddac lub nie poddac; ale na zyciu wladza duchowna karac nie mogla i nigdy tego nie robila, nie majac do tego nawet srodkow, bo Kosciol miecza nie uzywa. Byl tez zwyczaj, ze Kosciol orzeklszy, ze ktos za herezye zasluguje na kare, oddawal go w rece wladzy swieckiej i dopiero ta swiecka wladza (jezeli chciala) karala go stosownie do przewinienia, wiezieniem albo smiercia. Jezeli smiercia, scinano mu glowe, albo palono na stosie zywcem. Ten drugi rodzaj kary smierci stal sie po pewnym czasie specyalna kara za herezye; zwyczaj okrutny, barbarzynski, niegodny, ktorego tez nikt bronic nie mysli i samo duchowienstwo powstalo potem przeciw temu. Hus, majac cesarskie slowo, nie potrzebowal sie bac wydania w rece swieckiej wladzy. A jednak cesarz kazal go spalic! Protestowali przeciw temu poslowie polscy na soborze; jakkolwiek bowiem potepiali jak najbardziej nauke Husa, oburzalo ich jednak takie zlamanie slowa i lapanie latwowiernego w zasadzke. Nalezalo Husa puscic z powrotem do Pragi, skoro sie przyrzeklo; tutaj dopiero mozna go bylo uwiezic, lub wygnac z kraju. Cesarz Zygmunt ani nawet nie przemowil slowka za Husem. Tego nie mogli mu nigdy darowac Czesi i mial tez cierpkie z tego zbierac owoce. Husytyzm szerzyl sie po smierci Husa jeszcze bardziej; przez upor, na zlosc przystepowali do niego Czesi; po trzech latach wiecej juz bylo w Pradze husytow, niz katolikow. Kiedy raz w Lipcu 1419 r. husyci urzadzili publiczna procesye w Pradze, radni tego miasta chcieli ja zatrzymac, gdy przechodzila kolo ratusza; ktos niebaczny rzucil kamieniami. Oburzone tem pospolstwo uderzylo na ratusz, wyrzucilo siedmiu radnych oknem, a bijac w dzwony na trwoge, wezwalo cala ludnosc stolicy do broni. Bylo to poczatkiem okropnych, strasznych wojen husyckich, ktore trwaly od roku 141 9 do roku 1436. W kilka dni po tem zdarzeniu umarl krol czeski Waclaw, tkniety paralizem. Nastepca jego mial byc jego brat, Zygmunt Luksemburczyk; przybyl on do Czech (byl tez wowczas, jak juz wiemy we Wroclawiu), ale Czesi slyszec o nim nie chcieli i juz w Kwietniu 1420 zaprosili na tron czeski krola polskiego. Husytyzm byl jednak nie tylko religijnym ruchem, ale tez narodowym, a to z nastepujacych powodow: Jak wiemy, Czechy byly bardzo zgermanizowane; dynastya niemiecka osadzala tez kraj coraz bardziej Niemcami, w obec ktorych rodzima ludnosc czeska coraz w gorszem byla polozeniu; w swoim wlasnym kraju coraz mniej mieli praw i musieli patrzec, jak polityka krolestwa czeskiego wysluguje sie Niemcom; dochodzilo juz do tego, ze za granica zaczynano uwazac Czechow za szczep niemiecki, bo nic slowianskiego z tego kraju nie wychodzilo. Pod wplywem jednak unii litewsko - polskiej, kiedy Polska stanela na czele Slowianszczyzny przeciw Niemcom, postanowiwszy raz juz polozyc koniec germanizacyi, rozbudzilo sie tez poczucie narodowe u Czechow. Widzielismy, jak czeskie hufce pospieszyly pod Dabrowno, gromic wraz z Polakami Krzyzakow. Ten ruch narodowy szerzyl sie coraz bardziej. Hus tez do niego nalezal i on pierwszy nawet zaczal uniwersytet praski przerabiac na czeski. Nieszczescie chcialo, ze ten czeski patryota byl wlasnie heretykiem i herezya poplatala sie Czechom najfatalniej z patryotyzmem! Niemcy, mieszkajacy w Czechach, bardzo sie z tego cieszyli. Miedzy Niemcami herezya husycka sie nie szerzyla, tylko miedzy samymi Czechami; ztad Niemcy zaczeli umyslnie udawac za jedno pojecie husyty a Czecha, gloszac, ze Czesi sa heretykami, ze caly narod heretycki. Bylo to klamstwem, bo wsrod Czechow drugie tyle bylo katolikow, co husytow, ale klamstwo dla wrogow wygodne. Katolicy czescy potepiali herezye husytow i walczyli z nimi, gdy szlo o sprawe wiary; ale gdy szlo o sprawe narodowa, a nie o religie, gdy szlo o walke z germanizacja, katolicy czescy takze byli patryotami i na tem polu laczyli sie nieraz z husytami. Niemcom bardzo bylo dogodnie wolac, ze to heretycy przeciw nim wystepuja; kto tylko Niemca tracil, zaraz wolali, ze heretyk. I cesarz Zygmunt, obecnie niby krol czeski, zarzucal husytyzm umyslnie wszystkim Czechom, i odezwal sie glosno, ze wszystkich Czechow wytepi, a kraj zaludni samymi tylko Niemcami. W ten sposob sprawa o korone czeska na glowie Zygmunta, stala sie nie tylko husycka sprawa, ale ogolna czeska narodowa. Ofiarowali te korone Jagielle, dlatego wlasnie, ze to byl krol Polski; Czesi z Polska wlasnie chcieli sie polaczyc, bo w ten sposob zwiekszylaby sie potega Slowianszczyzny; wiedzieli tez dobrze, ze im w zwiazku z Polska bedzie calkiem inaczej, niz w zwiazku z Niemcami, bo mieli przyklad na Litwie, ze Polacy trzymaja sie prawa: rowni z rownymi, wolni z wolnymi. Zaproszenie Jagielly na tron czeski. Jagiello byl w trudnem polozeniu. W imie narodowych dazen bylby z najwieksza checia przyjal ofiarowana korone, ale coz tu robic z dazeniami husyckiemi? Doprawdy, gdyby nie ta nieszczesna herezya, inaczej by wygladala historya Europy! Jagiello po naradzie z biskupami i senatorami postanowil, ze przyjmie korone, jezeli Czesi pogodza sie z Kosciolem. Na to trzeba bylo czasu; na razie dal tedy wymijajaca odpowiedz, nie odmawial, ale tez nie przyjmowal. A tymczasem Czesi bili niemieckie wojska Zygmunta w jednej bitwie po drugiej. Wodz ich, Zyzka (tez husyta niestety), wynalazl nowe sposoby wojowania, ktore okazaly sie tak skutecznemi, ze Niemcy coraz to straszniejsze ponosili kleski. Ale coz, skoro rownoczesnie czeskie wojska napadaly na koscioly, klasztory, a w krotkim czasie husyckie pulki zwrocily sie przeciw wlasnym rodakom katolikom! Nastalo rozdwojenie nietylko w myslach, ale tez w czynach i narazilo cala sprawa na zgube. Zygmunt Luksemburczyk, wyparty z Czech, schronil sie na Slazk, gdzie zniemczeni ksiazeta i niemieckie bogate mieszczanstwo szczerze mu sprzyjali, nie zyczac sobie, zeby Czechy mialy zostac napowrot czeskimi i bojac sie, zeby przez wybor Jagielly na krola nie przeszli pod panowanie polskie. Juz w Marcu 1420 roku spalono we Wroclawiu z rozkazu Zygmunta na stosie jednego husyte z Pragi, ktory tu przyjechal w sprawach handlowych. Od roku 1421 zaczeto tu zbierac wojsko na Czechow; najazd ze Slazka na ziemie czeska dokonany nic jednak nie wskoral, a splamil sie niepotrzebnie wielkiemi okrucienstwami. Czesi powtornie wyprawili poselstwo do Jagielly, bawiacego wowczas na Litwie, u Witolda. Droga wiodla przez Raciborz i tu uwiezil tych poslow ksiaze Jan Raciborski i wydal w rece Zygmunta. Czesi jednak inna droga porozumieli sie z Jagiella. Krol zwolal sejm do Lublina na Sierpien 1421 roku i ztad odpowiedziano Czechom, ze sprawa ich zaopiekuje sie krol polski; zachecano ich do zgody z Kosciolem i dano do zrozumienia, ze Zygmunt, piastujacy juz i tak korone wegierska i niemiecka, zrzeknie sie zapewne czeskiej pod polskim naciskiem. Rzeczywiscie, wyprawiono z tem poselstwo na Wegry, do Zygmunta; sprytny Zygmunt ofiarowal zrzeczenie sie czesci Slazka, byle Polska nie wdawala sie w sprawy czeskie. Mial Jagiello dobra sposobnosc powiekszyc swe panowanie; sadzil jednak, ze byloby nieszlachetnie zdradzac tak zaufanie czeskiego narodu. Czesi coraz usilniej zapraszali Jagielle; krol odparl, ze poki sie nie pogodza z Kosciolem, nie moze przyjac zaproszenia. Liczyl jednak na to, ze raz przeciez skonczy sie z herezya, a zostanie tylko ruch narodowy; zeby tedy nie wypuszczac tej sprawy z reki, pozwolil Witoldowi, ze on tymczasem przyjal czeska korone. Ale ani Witold sam nie pojechal do Czech, chcac poczekac, az przynajmniej ustana gorszace gwalty wojny religijnej i husyci choc troche sie umiarkuja. Wyprawil tymczasem do Czech swego bratanka, litewskiego ksiecia Zygmunta Korybuta, jako swego namiestnika. Wszyscy Czesi, katoliccy i husyccy przyjeli go z zapalem: zaczal jednak ten zapal stygnac, gdy Korybut zazadal od hasytow, zeby na razie przynajmniej ze swymi wlasnymi rodakami katolikami zyli w zgodzie. Rozniecily sie bowiem tymczasem w Czechach nienawisci, a kraj caly byl widownia najgorszych gwaltow. Niesposob bylo przyjmowac korone inaczej, jak od calego narodu, a do tego trzeba bylo, zeby caly narod byl w zgodzie. Skrajne jednak husyckie stronnictwa chcialy, zeby Jagiello czy Witold byl husyckim krolem i nic chcialy slyszec o zgodzie z katolikami. Na to nie mozna bylo przystac i Korybut tego samego jeszcze roku (1422) do Polski powrocil. Znaczylo to, ze Jagiello nie przyjmuje korony czeskiej, skoro im milsza herezya, niz dobro calego kraju. Rownoczesnie, kiedy Korybut bawil w Czechach, musial Jagiello toczyc wojna znowu z Krzyzakami; w ten to sposob chcial Zygmunt i Niemcy wogole przeszkodzic Polsce do Czech. Ale wojna skonczyla sie kleska Zakonu. Natenczas Zygmunt uklada wielki spisek przeciw Polsce, do ktorego oprocz Zakonu wciagnal takze ksiecia austriackiego Alberta (swego ziecia), ksiecia bawarskiego Ludwika, panow wegierskich i niektorych ksiazat slazkich. Wszyscy mieli rownoczesnie na Polske najechac ze trzech stron naraz a po zwyciestwie podzielic Polske miedzy Wegry, Czechy i Zakon. Witold radzil, zeby podjac te walke, ktoraby jeszcze raz zamienila sie na stanowcza walke swiata slowianskiego z germanskim; radzil, zeby niedbac o herezye w Czechach, ale zlaczyc sie nawet z heretykami, byle tylko upokorzyc Zygmunta. Ale senatorowie polscy, a z nimi tez Jagiello, ciagle powtarzali: wszystko dla Czechow, ale dla heretykow nic i niz sie laczyc z herezya, woleli pogodzic sie z Zygmuntem. Bylo w Polsce stronnictwo, ktoremu zal bardzo bylo, zeby tez nie wyzyskac tych klopotow Zygmunta i nie skorzystac ze sposobnosci odepchniecia niemczyzny od ziem slowianskich. Stronnictwo to wyprawilo na wlasna reke jeszcze raz Korybuta do Pragi, zeby jeszcze raz sprobowac. Czesi przyjeli go znowu okrzykami radosci, ale pojednanie czeskich stronnictw i tym razem sie nie udalo. Zacieklosc husycka zwiekszyla sie nawet jeszcze; nie bylo tygodnia, zeby nie zniszczono jakiego kosciola a na ksiezach zaczynano dopuszczac sie mordow. Husyci coraz bardziej oddalali sie od Kosciola; byli wprawdzie wsrod nich umiarkowani, ale stronnictwa skrajne, zadne wprost juz zaguby katolicyzmu w Czechach, byly na razie gora. Dopokiby tak trwalo, nie mieli Polacy z Czechami co robic. Ksiaze Korybut zmarnowal tylko naprozno zycie na uslugach Czechow. Najazdy husyckie. W roku 1425 wojny husyckie zamienily sie z obronnych na zaczepne. Dotychczas z roku na rok mieli Czesi u siebie niemieckie wojska, ktore co roku szczesliwie pokonywali. Poczuwszy sie mocniejszymi od Niemcow, postanowili sami teraz najezdzac oscienne kraje, a przedewszystkiem dac sie we znaki ksiazetom slazkim, ktorzy trzymali z Zygmuntem. Przez 5 lat od roku 1425 do 1430 trwaly te husyckie najazdy na Slazk, pustoszace kraj w sposob nieslychany; za ksiazat musial cierpiec lud. W Grudniu 1425 napadli husyci najpierw na hrabstwo Klodzkie, czesc Slazka, ktora pierwotnie do Czech nalezala (jak o tem dawniej juz byla mowa); zdobyli miasteczko Hradek i zlupili miejsce odpustowe Byrdo, dopuszczajac sie niegodnych okrucienstw. Mieli bowiem husyci na Slazakow najwieksza zlosc o to, ze wlasnie Niemcy slazcy najbardziej sie pastwili zawsze nad jencami husyckimi; kiedy Slazacy, pomagajacy Zygmuntowi, wpadli poraz pierwszy do Czech w roku 1421, pierwszych jencow, ktorych pojmali, spalili zaraz na stosie. Husyci teraz sie mscili; ale gdy przeciw nim walczyli tylko Niemcy, to oni teraz, najechawszy kraj, dawali sie we znaki jednako Niemcom i Polakom, boc na spustoszeniu kraju wszyscy jednako cierpiec musieli. W roku 1426 spalili husyci miasto Landshut w ksiestwie swidnickiem, ktore nie posiadalo juz jednak wlasnych ksiazat, a wiec podlegalo bezposrednio Zygmuntowi. Na rok 1427 zbieral Zygmunt wielkie wojsko na Slazku; co piaty mezczyzna mial sie stawic do szeregow. Husyci napadli najpierw na Luzyce, a spustoszywszy je ogniem i mieczem przeszli ztamtad na Slazk. Nie zdolali zdobyc miasteczka Lwowa w ksiestwie jaworzynskiem, ale za to wycieli 300 zacieznych zolnierzy Zygmunta, gdy oddzial ten mial przechodzic przez rzeke Bobr. Okrucienstwo to takim strachem przejelo reszte wojska, ktore stalo pod Zlotorya w ksiestwie lignickiem, ze nieczekajac nawet bitwy pierzchneli w nieladzie. Husyci zajeli ich oboz i zlupili cala okolice; z wielkiemi lupami wracali spokojnie do Czech kolo Jaworzna i Bolkowic nad Nysa, a nikt nie smial ich zaczepic, jakkolwiek wojsko na Slazku zebrane nie bylo jeszcze nawet w ogniu zadnej bitwy. Widzac husyci, jak ich sie boja, przygotowali na r. 1428 jeszcze wiekszy najazd. Zime spedzili na Wegrzech, zeby sie zywic kosztem Zygmunta, z wiosna przeszli na Morawy, a ztad przez ziemie opawska na Slazk. Byl to najwiekszy najazd husycki. Warowna Opawa obronila sie; mlodsi zas ksiazeta opawskiej linii (nieprawej linii Przemyslidow), Glubczycki i Hradecki okupili sie, wolac dawac dobrowolnie, niz dac sie lupic. Husytom tez nie o zdobycie kraju chodzilo, ale o lupy, zeby miec z czego na cudzy koszt utrzymac swoje wojska. Caly kraj na lewym brzegu Odry lezal im otworem bezbronny. Po drodze spalili Kietrz, Cerkwice i Kazimierz i podeszli nastepnie pod Glogowek. Tutaj bronil sie ksiaze Bolko, mlodszy ksiaze opolski, ale gdy 13-go Marca 1428 miasto zostalo zdobyte a 1000 ludzi uprowadzonych w niewole, ksiaze Bolko pospieszyl zawrzec pokoj z husytami. Teraz Husyci podzielili sie na trzy czesci. Jeden oddzial zlupil Osobloge i Pradnik, drugi spalil Strzeleczki i Chrapkowice, a trzeci najsilniejszy ruszyl na posiadlosci biskupstwa wroclawskiego. Ulegla im po drodze Biala i Cieniawa, zanim staneli pod Nysa, stolica posiadlosci biskupich. Tutaj wszystkie trzy oddzialy husyckie polaczyly sie na nowo. Biskup uzbroil swoich chlopow, ale ci uciekli; kilkaset rycerstwa w Nysie zebranego stawilo wprawdzie opor, ale bezskuteczny. Nyse spalono, a ten sam los spotkal Koziaszyje, Widnawe, Odmuchow i Paczkowo; Ziembice i Strzelin okupily sie od podpalenia; ale koscioly po wsiach palili wszystkie, jakie tylko spotkali. Teraz przyszla kolej na Niemodlin, ktory zupelnie zburzono; to samo stalo sie z Grotkowem. Polaczywszy wszystkie oddzialy, ruszyli teraz Husyci na Brzeg. Ksiaze lignicko-brzeski, Ludwik II,, nie mial odwagi bronic miasta. Mieszkancy schronili sie na druga strone Odry i spalili most za soba, zostawiajac miasto Brzeg na lup husytom. Ksiaze olawski zlozyl im okup. Nieprzyjaciel ruszyl pod Rychbach, skad lupy odeslano do Czech; z poczatkiem Kwietnia przybyly jeszcze znaczne posilki przez hrabstwo Klodzkie. Klodzko zdolalo sie szczesliwie obronic, a husyci pomscili sie za to na klasztorze w Kamienicy, gdzie pozabijali wszystkich zakonnikow, a budynki obrocili w perzyne. W Zabkowicach spalili na stosie przeora Dominikanow, a miasto spalili. Rychbach opuscili zupelnie mieszkancy, podobnie, jak sie to juz stalo w Brzegu. Husyci zajeli grod Sobotke, opuszczony przez zaloge i tu sie usadowili; zywnosci musialy dla nich dostarczac lupione w tym celu miasteczka Sobotka i Katy. Ztad wyruszyli w okolice pomiedzy Sroda a Partowicami. Zebraly sie tymczasem przeciw nim dwa wojska slazkie i luzyckie. Slazkie poprzestalo na tem, ze zaslonilo droge do Lignicy, a luzyckie pierzchnelo za Bobr, skoro tylko husyci sie zblizyli. Wkrotce wpadl w rece husyckie Hajnow, opuszczony malodusznie przez swego ksiecia, Ruprechta. Na wiesc o tem mieszkancy Boleslawia wyszli z miasta ze swem mieniem i sami miasto podpalili. Natomiast oparly sie husytom szczesliwie miasta Scinawa nad Odra i Lubin (zwan tez Bukowa). Idac w gore nad Odra dotarli husyci palac i grabiac pod Wroclaw. O zdobywaniu wielkiego i warownego miasta nie mysleli wcale, ale ludna okolice kolo Wroclawia tak spustoszyli, ze nic po nich nie zostalo procz zgliszcz i trupow. Teraz nareszcie postanowili wracac do domu i to przez Gorny Slazk znowu. Ksiazeta gornoslazcy, zeby temu zapobiedz, pozawierali z husytami uklady, w ktorych sie zobowiazali do neutralnosci, t. j. ze nie beda juz nigdy walczyc przeciw nim, ani w niczem Zygmuntowi pomagac. Tego samego jeszcze roku, w Grudniu 1428, pojawili sie husyci znow na granicy Slazka i roztasowali sie w hrabstwie klodzkiem. Ksiaze Ziembicki Jan zebral przeciw nim wojsko, do ktorego przyslali tez swoje posilki biskup wroclawski Konrad, tudziez mieszczanstwo wroclawskie i swidnickie. Ale smutne losy tego wojska, bo zaraz na poczatku bitwy szukalo ono ocalenia w sromotnej ucieczce; ksiaze Ziembicki w ucieczce zabity - a husyci wtargneli znowu na Slazk. Znowu odwiedzili oni Brzeg, spalili Olawe, nieznaczne wojsko ksiecia olawskiego Ludwika wycieli w pien, potem spalili Ziembice i klasztor w Henrykowie; dobrowolnie poddala sie Niemcza i tylko Swidnica zolala sie obronic. Dopiero z koncem Lutego 1429 wrocili husyci znowu do Czech. W Czerwcu jednak napadli znowu na Slazk Dolny, przyczem uprowadzili do niewoli mieszkancow Boleslawia. Ksiaze Korybut. W roku 1430 nowy najazd i nowe spustoszenia. Zeby polozyc tame rabunkom nie majacym zadnego politycznego dalszego celu, wdal sie w te sprawe ksiaze Korybut, ktory ciagle przebywal w Czechach choc krol Jagiello dawno go sie juz wyparl i wracac kazal. Prosil on dla siebie o ziemie dobrzynska, jako lenno, ale Jagiello odmowil, wlasnie za kare, ze wbrew jego woli przebywal jeszcze miedzy husytami. Korybut, ktory w Czechach nic sprawic nie mogl w obec fanatyzmu husytow, postanowil przynajmniej wyzyskac husyckie najazdy na Slazk i z Gornego Slazka uczynic dla siebie ksiestwo. Przystal na to ksiaze opolski Boleslaw V., ktory zupelnie polaczyl sie z husytami i swoje ksiestewko odstepowal Korybutowi, pod warunkiem, ze sobie zdobedzie nowe ksiestwo z posiadlosci wroclawskiego biskupstwa. Zajeto tez Kluczborek, Wolczyn, Byczyne i Gliwice, gdzie Korybut osiadl i urzadzil sobie dwor ksiazecy; zbieglo sie tez do niego sporo rycerstwa z sasiednich ziem polskich. Husyci nie mieli nic przeciw jego zamiarom; owszem, byliby radzi, ze juz na Slazku nie bedzie sie przeciw nim zbierac zadne wojsko, a przytem cieszyli sie nadzieja, ze skoro Korybut urzadzi sobie na Slazku panowanie, Jagiello bedzie musial na nowo sie zajac sprawa czeska i zeby oderwac Gorny Slazk od posiadlosci luksemburskich, wystapi przeciw krolowi Zygmuntowi. Ale przeciw Korybutowi wystapilo duchowienstwo polskie, a dwor krolewski nie chcial slyszec o zadnych korzysciach politycznych, jezeliby mialy byc osiagniete przez zwiazek z herezya. Natenczas Korybut probuje jeszcze raz, czy sie nie uda przynajmniej umiarkowanszych husytow pogodzic z Kosciolem i prosi Jagielle, zeby pozwolil odbyc w Krakowie dyspute teologiczna. Dysputa odbyla sie: uczeni husyccy przybyli do Krakowa, mowili duzo o zwiazku slowianskim, ale nie chcieli slyszec o uznaniu zwierzchnictwa Ojca sw. w Rzymie. Nie bylo tedy z nimi co robic, odprawiono ich z niczem. A tymczasem, kiedy Korybut odwozil czeskich dysputantow do Krakowa, Niemcy napadli w nocy 4-go Kwietnia 1431 na Gliwice i zabrali mu je. Odtad skonczylo sie dzialanie Korybuta; me mial on juz zadnego znaczenia. Koniec wojen husyckich. W roku 1432 zaczeli husyci na nowo grabic i palic. Spalili wtenczas Trzebnice, Lubiaz, Wiecyk, Prusnice, Mielicze, Bierutow. Olesnice spalili sami mieszkancy, z obawy, zeby sie tu husyci nie usadowili. Tymczasem zbieral sie nowy sobor powszechny w Bazylei. Umiarkowansi husyci, pouczeni przykladem Korybuta, ze krol polski nic a nic w sprawie czeskiej nie zrobi, jezeli nie okaza ochoty do pojednania z Kosciolem, przekonawszy sie juz dowodnie, ze Polacy wola stracic, niz sprzeniewierzyc sie religii, - postanowili wyprawic swoich poslow na sobor i gotowi byli uznac zwierzchnictwo papieskie, byle im pozwolono odprawiac nabozenstwo w jezyku narodowym i przyjmowac komunie sw. pod obiema postaciami. Stronnictwo to wyprawilo tedy w Lipcu 1432 nowe poselstwo do Jagielly z prosba o protektorat na soborze bazylejskim, ofiarujac za to pomoc na wojne z Krzyzakami, z ktorymi znowu trzeba bylo wojowac. Rzeczywiscie, husyci pomagali Jagielle w tej wojnie i sprawowali dzielnie. Wojna zakonczyla sie zawieszeniem broni na lat 12. Slazk bardzo na tem zyskal, bo husyci opuscili Slazk przenoszac sie na jakis czas do Prus. Jagiello tego tez pragnal, zeby husytow odwiesc od pladrowania Slazka. Wtenczas tez, podczas wojny polsko-krzyzackiej, zebral ksiaze Mikolaj Raciborski (z nieprawej opawskiej linii Przemyslidow) wojsko i jal sie odbierac husytom zajete przez nich grody. Pobiwszy przyjaciela husytow, ksiecia opolskiego, zajal Rybnik i Bytom, a wkrotce potem takze Byczyne i Kluczborek. Slazk gorny wracal pod poprzednia wladze; niestety laczyla sie z tem dalsza jego germanizacya. Gdyby husyci byli sie zawczasu, a szczerze pogodzili z Kosciolem, Slazk bylby niewatpliwie przeszedl w polskie rece, a o germanizacyi nie byloby w tych stronach ani slychu. Ale Czesi miewali zawsze nieszczesliwa reke w sprawach slowianskich. W roku 1433 zadano husytom po raz pierwszy kleske na ziemi slazkiej, pod Niemcza; grodu jednakze odzyskac i tak nie zdolano. Ale juz mial byc koniec najazdow heretyckich. Same bowiem Czechy dosyc juz mialy ciaglych wojen, a katolicy tamtejsi polaczyli sie z umiarkowanymi husytami przeciw tym, ktorzy zadna miara nie chcieli sie pogodzic z Kosciolem. Zawrzala jeszcze raz straszna wojna domowa, ktora zakonczyla sie swietnem zwyciestwem umiarkowanych pod Lipanami dnia 30-go Maja 1434 roku. Teraz dopiero mozna bylo myslec o pogodzeniu Czechow z Kosciolem, o wprowadzeniu narodowego ruchu czeskiego na prawe tory. Teraz dopiero bylby mogl Jagiello zajac sie czeska sprawa, a nie bojac sie herezyi, pomyslec o ocaleniu zachodnich ziem slowianskich przed germanizacya. Ale Jagiello byl wWilnie na lozu smiertelnem; umarl w dzien jeden po bitwie pod Lipanami w osmdziesiatym piatym roku zycia. Sprawa husycka przeszla przed sobor bazylejski; w roku 1435 uchwalono tak zwane kompaktaty, moca ktorych sobor zezwalal, zeby ludzie swieccy przyjmowali komunie sw. pod obiema postaciami pod warunkiem, ze zadnych innych zmian w obrzadku czynic sie nie bedzie. W ten sposob zalatwiono religijna strone husytyzmu po pietnastu latach walki. Sobor przystal tylko na to, na co mogl przystac i bylby przystal bez wojen; wszelkie inne zadania musialy byc odrzucone. Poniewaz przywodcy skrajnych stronnictw husyckich wygineli w ostnich latach, wiec kompaktaty przyjeto powszechnie i nie robiono zadnych trudnosci do zgody z Kosciolem. A narodowa strona sprawy husyckiej? Jagielly juz nie bylo, syn jego starszy, Wladyslaw, mial lat dziesiec, mlodszy Kazimierz siedm 16) Zygmunt Luksemburczyk rozpoczal starania o korone. Nie on jednak pobil husytow, ale umiarkowane stronnictwo czeskie ktore pod narodowym wzgledem tak samo niecierpialo Niemcow jak najzagorzalsi husyci. To umiarkowane Stronnictwo, szlachta czeska, mialo teraz rozporzadzac korona czeska wedlug swojej woli i bynajmniej nie uznawalo praw Zygmunta, jako dziedzica i nastepcy krola Waclawa (jako brata). Ogloszono tron czeski elekcyjnym, t. j. ze Czesi krola sobie obierac beda za kazdym razem wolnemi glosami na sejmie. Pozwolili wiec kandydowac, t. j. starac sie o wybor, a gdy sie zglosil, podali mu takie warunki: W Czachach nie wolno zadnemi Niemcowi piastowac urzedu, wszystkie koscioly maja byc w reku rodowitych Czechow, a krol ma rzadzic wspolnie z sejmem i rada koronna, do ktorych moga nalezec tylko rodowici Czesi. Warunki mialy na celu, zeby korona czeska przestala juz raz byc narzedziem germanizacyi, zeby kraj czeski nalezal do Czechow. Zygmunt przystal na te warunki, zeby dostac sie na tron, choc w sercu co innego myslal. Rok tylko danem mu bylo siedziec na tronie czeskim; umarl roku 1437. Ale ten rok jeden wystarczyl Czechom, zeby sie przekonali o zupelnej nieszczerosci krola. Biskup wroclawski Konrad. Zygmunt nie mial syna; corka jego wyszla za Albrechta Habsburga, ksiecia austryackiego. Ten ziec mial byc nastepca tronu czeskiego; ale stronnictwo narodowe balo sie nowej proby z Niemcem i znow ofiarowalo korone dynastyi polskiej, a mianowicie Kazimierzowi Jagiellonczykowi, mlodszemu synowi Jagielly, ktory obecnie mial jednak dopiero dziesiec lat! Za mlody byl ten kandydat, zeby sam mogl popierac swoja sprawe; a starszy brat jego, krol polski Wladyslaw, mial tez zaledwie lat 13, wiec nawet sam w Polsce jeszcze w Polsce nie rzadzil, ale rejencya, na ktorej czele stal biskup krakowski i kardynal Zbigniew Olesnicki. Odzyskanie Slazka nalezalo do ulubionycli planow kardynala Olesnickiego. Slawny ten w historyi Kosciola i Polski maz kierowal juz za Wladyslawa Jagielly nieraz polityka polska. On-to sprzeciwial sie przyjeciu korony czeskiej ofiarowanej przez husytow; i on-to teraz, gdy husyci pojednani juz byli z Kosciolem, sam doradzal, zeby te korone przyjac. Poslal tedy imieniem krola Wladyslawa wezwanie do ksiazat slazkich, zeby brata jego, Kazimierza, uznali swoim zwierzchnikiem. Trzeba bylo koniecznie zaczac od Slazka, boc przez Slazk wiodla droga z Polski do Czech, gdzie tymczasem stronnictwo Kazimierza zaczelo wojne domowa ze stronnictwem Albrechta. Pismo to bylo odeslane do rak biskupa wroclawskiego, Konrada, jako najstarszego z ksiazat slazkich. Ale biskup ten byl zarliwym Niemcem. Kiedy poprzednio w roku 1427 arcybiskup gnieznienski chcial odbyc wizytacye dyecezyi wroclawskiej, jako jej metropolitalny zwierzchnik, biskup Konrad wykrecil sie od tego, umowiwszy sie z Zygmuntem Luksemburczykiem, zeby temu przeszkodzic. Z porady tez tego biskupa wydano w roku 1435 ustawe, zeby w dyecezyi wroclawskiej tylko rodowity Slazak mogl sprawowac urzedy kaplanskie; ustawa ta byla skierowana przeciw Polakom z metropolii gnieznienskiej, bo z Polakami ze Slazka Niemcy radzili sobie bardzo po prostu, nie dopuszczajac ich juz od dawien do niczego. Do szkol, do urzedow, czy to swieckich, czy duchownych, dostep im byl zamkniety, a lud polski zubozaly i zahukany synow swoich nie mial nawet poco do szkol posylac. Zreszta wyzsze godnosci dostepne byly wowczas tylko dla szlachty, a na Slazku polskiej szlachty juz prawie calkiem nie bylo. Slowa "rodowity Slazak" znaczyly w ustawie biskupa Konrada tyle, co Niemiec. Ten biskup odmowil tedy oczywiscie Kazimierzowi. We Wrzesniu 1438 wyruszylo na Slazk wojsko polskie; byl z wojskiem sam krol polski mlodociany Wladyslaw i kandydat do czeskiej korony, Kazimierz. Szli przez Slazk Gorny i oprocz jednego ksiecia opawskiego, wszyscy inni przyrzekli uznac Kazimierza swym panem, skoro otrzyma korone czeska. Znaczylo to, ze sie nie chca mieszac do sporu o te korone, a kto pierwej bedzie koronowany, ten bedzie ich panem. Kazimierzowi ani nie pomagali, ani nie przeszkadzali. Mozeby mu woleli przeszkadzac, ale sympatye ludu gomoslazkiego byly po stronie rodakow i niejeden wtenczas przystal do polskiego wojska. Tymczasem jednak Albrecht w Czechach zwyciezyl; wojsko polskie ruszalo wlasnie w dalszy pochod, gdy nadeszla wiadomosc o koronacyi Albrechta, ktory mial znacznie blizej. Ostatecznie wiec korona czeska dostala sie Albrechtowi w roku 1438. Ale i ten krol nastepnego roku juz nie zyl; w kilka miesiecy dopiero po jego smierci przyszedl na swiat syn, pogrobowiec Wladyslaw. Czesi powierzyli namiestnictwo korony najdzielniejszemu z pomiedzy siebie, Jerzemu Podiebradzkiemu. Polska tymczasem musiala sie zwrocic w calkiem inna, a daleka strone. Turcy usadzili sie w Europie, a Polska musiala sie stac przedmurzem chrzescijanstwa; broniac interesow calej Europy, calego swiata chrzescijanskiego, musiala w tej sluzbie zapominac nieraz o interesach wlasnych. VII. Slazk miedzy Czechami, Wegrami a Polska. Unia florencka. Polska stawala sie coraz potezniejszem mocarstwem. Zgromiwszy Krzyzakow pod Dabrownem (Grunwaldem) w roku 1410, odniosla w 24 lat potem drugie podobne walne zwyciestwo pod Wilkomierzem nad zbuntowana schyzmatycka ludnoscia Rusi, ktorej Zakon niemiecki przez dlugie lata uzyczal zarliwej pomocy. Od roku 1435 maleja juz nadzieje krzyzackie. W roku 1437 umiera najwiekszy wrog Polski, Zygmunt Luksemburczyk, w dwa lata potem schodzi ze swiata jego ziec, Albrecht austryacki. Tegoz samego roku 1439, zalatwila Polska sprawe schyzmatykow mieszkajacych we wschodnich prowincyach, nabytych polaczeniem z Litwa. Juz dawniej, na soborach Konstancyenskim i bazylejskim pracowali Polacy gorliwie nad tem, zeby polaczyc Kosciol wschodni z zachodnim i schyzmatykow sklonic do powrotu na lono prawdziwej wiary. Wielkie zaslugi zdobyl sobie pod tym wzgledem ksiaze litewski Witold, stryjeczny brat Wladyslawa Jagielly. Po dlugich trudach i zachodach dojrzalo wreszcie dzielo cierpliwie przygotowywane. W cztery lata po wilkomierskiej bitwie odnosi Polska takze moralne zwyciestwo nad schyzma; oto roku 1439 na soborze florenckim schyzmatyccy biskupi ruskich prowincyj polskiego panstwa uznaja zwierzchnictwo Ojca sw. i przystepuja do jednosci koscielnej, Po unii politycznej nastepuje unia religijna, zwana od miejsca obrad soboru, unia florencka. Za polskim wplywem nawrocila sie poganska Litwa, za polskim wplywem nawracala sie teraz schyzma. Za przykladem unitow panstwa polskiego mieli pojsc schyzmatycy inni, greccy i moskiewscy - ale niestety; tylko w Polsce samej prowadzono uczciwa polityke, totez tylko tak daleko przyjela sie unia florencka, jak daleko siegalo polskie panowanie. Reszta schyzmatykow pozostala w swym uporze. Od tego czasu Kosciol wschodni zwany tez greckim dzieli sie na dwie zupelnie odrebne czesci. Jedni pozostali w schyzmie, zwa sie prawoslawnymi, a drudzy, zachowujacy wschodni obrzadek (w Polsce slowianski), ale pozostajacy z Rzymem w jednosci, czyli w unii, zowia sie unitami. Unici polscy dali nieraz juz dowody, ze sa wiernymi synami Kosciola i ojczyzny; bedziemy o nich nieraz slyszec w historyi pozniejszych czasow. Nawroceniem Litwy i Unia florencka rozpoczela Polska szereg swych wielkich zaslug w historyi Kosciola. Co dopiero stlumiwszy poganstwo, uporawszy sie ze schyzma, miala zaraz potem rozpoczac walki z Turkami i Tatarami. Turcy i Tatarzy. Tatarzy byli potomkami owych Mongolow, ktorzy w XIII. wieku najechali wschodnia Europe i Rus zajeli pod swoje jarzmo. Potega ich oslabla nastepnie, a zwlaszcza ustawiczne spory o tron wielkiego hana odbieraly im sily. Kiedy Kazimierz Wielki wyzwalal Rus Czerwona od ich zwierzchnictwa, nie mogli byli prawie nic uczynic, zeby wladze swoja dalej utrzymac; byli juz tylko z imienia zwierzchnikami i ani nawet pomyslec nie mogli o tem, zeby wystapic przeciw Polsce. Caly szereg ruskich ksiestw odebrala im Litwa, tak, ze wreszcie zostaly pod ich wladza tylko dalekie na polnoco-wschodzie osady, t. z. ziemie i grody Zaleskie, wsrod ktorych najwazniejsze Wlodzimierz nad Klazma, Suzdal i Moskwa. Tam na Zalesiu mieszali sie Mongolowie z ludnoscia ruska i z tej mieszaniny powstal nowy lud, zwany moskiewskim. Kniaziowie moskiewscy najdluzej ze wszystkich Mongolom czyli Tatarom holdowali, ale i oni wreszcie wybili sie na wolnosc. Juz w roku 1380 kniaz Dymitr, zwany Donskim, zadal im wielka kleske, a choc jeszcze przez calych sto Moskale zwierzchnosc tatarska uznawac musieli, zaleznosc ta zmniejszala sie coraz bardziej. Wlasnie w tych czasach, o ktorych rozdzial ma opowiadac, dokonywalo sie ostateczne uwolnienie Moskwy od tego haniebnego zwierzchnictwa. Rownoczesnie Moskwa staje sie coraz wiekszem i silniejszem panstwem a Tatarzy dziela sie na coraz mniejsze panstwa, zwane hordami, ktore ciagle walcza miedzy soba i oslabiaja sie wzajemnie. Za slabi, zeby drugim narzucic swe panowanie, byli jednak jeszcze dosc silni, zeby dokuczyc srogim najazdem, mordem i pozoga, a co najgorsza, jassyrem, tj. uprowadzaniem setek i tysiecy nawet ludzi do swej niewoli. Tatarzy byli religii muzulmanskiej, ktora pochodzi od Mahometa z Arabii. Wlasnie, kiedy tak juz byli oslabieni, ze moglo sie zdawac, iz Europa raz przeciez tylko do samych chrzescijan nalezec bedzie, nadeszly im niespodzianie posilki od wspolwyznawcow z Azyi. Pokrewny im azyatycki lud Turkow, zalozyl w Malej Azyi potezne panstwo, a w roku 1356 po raz pierwszy wkroczyl do Europy. Na polwyspie balkanskim bylo cesarstwo greckie, zwane byzantynskiem, schyzmatyckie. Turcy rozpoczeli z niem grozna walke. W roku 1365 zdobyli miasto Adryanopol, z ktorego zrobili sobie stolice swego panstwa w Europie. Pokonali w krwawych walkach Serbow i Bulgarow; od roku 1389, od bitwy na Kosowem polu, pozostawali poludniowi Slowianie w niewoli tureckiej. W roku 1396 probowali po raz pierwszy zdobyc Konstantynopol, stolice cesarstwa byzantynskiego; drugi raz pokusili sie o to w roku 1422. Nie udalo im sie wprawdzie zajac samego miasta, ale tez juz nic wiecej na balkanskim polwyspie do zdobywania nie mieli; cale panstwo byzantynskie bylo juz pod wladza turecka, a cesarze jego zamknieci w swej stolicy, blagali o pomoc zachodniej Europy. Zeby pozyskac panstwa katolickie, udawali, ze przyjmuja unie florencka, ale czynili to nieszczerze. A tymczasem Turcy rosli w potege, a w Tatarach zyskali gotowych sprzymierzencow. Tatarzy napadali, niszczyli kraj, potem przychodzilo wojsko tureckie i zabieralo go na stale pod jarzmo muzulmanskie. Tak staly w Europie sprawy, gdy dorastal syn Wladyslawa Jagielly, imieniem takze Wladyslaw. Jemu sadzonem bylo probowac obrony Europy i chrzescijanstwa i zginac meczenska smiercia w walce z Muzulmanstwem. Przez poswiecenie sie zas dla sprawy powszechnej krzyza i cywilizacyi zaniechala Polska dobrej sposobnosci odzyskania Slazka. Jedno zas z drugiem taki ma zwiazek: Sposobnosc odzyskania Slazka. Kiedy 27-go Pazdziernika 1439 umarl Albrecht, ziec Zygmunta Luksemburczyka i dziedzic po nim koron wegierskiej i czeskiej (a wiec takze zwierzchnik Slazka), zabraklo pana tym dwom panstwom. Malzonka Albrechta, imieniem Elzbieta, miala dopiero porodzic, bedaca wstanie blogoslawionym; nie mozna bylo przewidziec, czy porodzi syna, a chocby i syna - coz za krol - w pieluszkach, w czasach owych, ktore koniecznie wymagaly krola w zbroji! Badz-cobadz, na razie obie korony, czeska i wegierska, byly bezpanskie. Slazk niej mial nad soba zadnego zwierzchnika i mogl powracac do Polski. Umyslili tez panowie polscy wyzyskac te sposobnosc, a krol Wladyslaw wyprawil na Slazk poselstwo, ktore stanelo we Wroclawiu 9-go Stycznia 1440 roku. Znaczylo to oczywiscie tyle, co wypowiedzenie wojny niemieckim przybyszom w tej starej ziemi piastowa boc krol wiedzial naprzod, ze Niemcy wroclawscy nie przystana na jego plan. Tak sie tez stalo: Wroclawiacy odpowiedzieli, ze pragna bezwarunkowo pozostac przy czeskiej koronie. Dajac taka odpowiedz mieli nadzieje, ze krolem czeskim zostanie ksiaze bawarski, Albrecht. Ten atoli korony nie przyjal. W kilka tygodni potem, dnia 22-go Lutego 1440 roku, wdowa po Albrechcie powila rzeczywiscie syna, ktoremu dano na chrzcie sw. imie Wladyslawa. Korona czeska i wegierska miala tedy dziedzica; byl nim Wladyslaw Pogrobowiec. Ale rzady za niego sprawowali rzeczywiscie inni. Czesi ustanowili rzadca krolestwa jednego ze swych panow, Jerzego Podiebradzkiego. Wegrzy zas ofiarowali korone krolowi polskiemu. I w Czechach bylo stronnictwo, ktore pragnelo Wladyslawa Jagiellonczyka widziec na czeskim tronie; ale z korona czeska wiazaly sie ciagle niemile religijne klopoty; pouczeni poprzedniem doswiadczeniem dali tez Polacy spokoj tym planom i przyjeli za to dla swego krola korone wegierska, z czeskiej pragnac tylko przylaczenia Slazka. Czesi zas, gdy krol polski korony ich nie przyjal, pozostawili sprawe w zawieszeniu; ani Pogrobowca praw nie uznali, ani mu ich nie odbierali i bylo przez lat 14 bezkrolewie, podczas ktorego rzadzil Podiebradzki, Niemcy na Slazku byli za to gorliwymi obroncami praw Pogrobowca; obstajac za krolem-dzieckiem, mieli te wygode, ze na prawde sami sobie byli panami kraju, nie sluchali rozkazow z Pragi, a zaslaniali sie przed wezwaniami z Krakowa. Rozpoczela sie wojna, ktora toczyla sie glownie na Wegrzech. Elzbieta, matka Pogrobowca, zebrala zaciezne wojsko, ale wola narodu wegierskiego byla przy polskim krolu. Wojna ta zboczyla takze na Slazk, gdzie udalo sie pozyskac dla sprawy polskiej jednego z ksiazat Olesnickich, Konrada zwanego Bialym. Prawdopodobnie obiecano mu za to pewne korzysci. Rodzony brat Konrada Bialego byl biskupem wroclawskim i stal na czele stronnictwa niemieckiego; Konrad Bialy gotow byl stanac na czele stronnictwa polskiego, poniewaz przewidywal, ze polska sprawa teraz zwyciezy, a jego nie minie nagroda. Rzeczywiscie, o ile tylko czlowiek przewidywac moze, wszystko kazalo sie spodziewac, ze jezeli kiedy, to teraz Slazk powroci do Polski. Wkrotce umarla Elzbieta, matka Pogrobowca; opiekunem zostal samolubny cesarz Fryderyk III,, ktory nic sie nie troszczyl o powierzone sobie dziecie; nikt tez nie zajmowal sie jego sprawami, nie bylo nikogo, ktoby choc jednego zolnierza uzbroil pod jego haslem. Czechy tyle mialy swoich wewnetrznych klopotow, ze o nalezytem bronieniu czeskich praw do Slazka nie byloby mowy; ksiazeta slazcy za nagrode byliby zrobili wszystko, a ludu polskiego bylo na Slazku jeszcze sporo. Niemcy na Slazku byli zbyt slabi, zeby sie obronic polskiej potedze; - a jednak stalo sie inaczej, krol polski starania swoje o Slazk nagle przerwal, odraczajac je na pozniej. Zamiast na Slazk, wypadlo krolowi Wladyslawowi ruszyc na Turka. Bitwa pod Warna. Turek niepokoil juz dosc dlugo poludniowe Wegry; wszyscy widzieli, ze wczesniej czy pozniej rzuci on sie na wegierskie panstwo, ze Wegry beda musialy sie bronic przed muzulmanskiem jarzmem. Dlatego tez wlasnie Wegrzy wybrali sobie polskiego krola, zeby miec na tronie rycerza, a w Polsce pomoc przeciw Turkowi. I Polska bowiem stykala sie z Turkiem na poludniu przez holdownicze ksiestwo woloskie, a od poludniowego wschodu miala na karku Tatarow. Juz w Lipcu 1443 roku ruszyli Polacy i Wegrzy na wspolna wyprawe, ktorej bardzo sie szczescilo; odniesiono kilka zwycieztw, a sztandary polskie doszly az do miasta Filipopolis w Macedonii. Serbowie i Bulgarzy laczyli sie z zapalem z wybawicielami, ktorzy przygotowywali na rok nastepny jeszcze wieksza wyprawe. I tej wyprawie szczescilo sie z poczatku, az w bitwie pod Warna (w Bulgaryi) krol polski - znalazl smierc meczenska. Wojsko spostrzeglszy brak krola upadlo na duchu, bitwa skonczyla sie kleska, wszystkie korzysci dwoch wypraw poszly od razu na marne. Bylo to 10-go Listopada 1444 roku. Krolowi dostal sie od tej bitwy posmiertny przydomek Warnenczyka. W Polsce nie chciano wierzyc, ze krol zginal; pojawialy sie ciagle pogloski, ze jest w niewoli u Turkow, ze nawet udalo mu sie wydostac na wolnosc, ze niepoznany dostal sie na te lub owe okrety i ze z cudzych krajow do Polski powraca. Mawiano, ze jest chwilowo w klasztorze w Hiszpanii, ze sie blaka w Malej Azyi itp. Brat Wladyslawa, Kazimierz, ktory rzadzil na Litwie, wahal sie tez z przyjeciem korony az do roku 1447. Konrad Bialy. A tymczasem minela dobra sposobnosc w sprawie slazkiej. Konrad Bialy, zawiedziony w nadziejach, poczal nawet szukac lupow w granicznych polskich powiatach. Za jego przykladem poszlo kilku innych ksiazat. Korzystajac z nieobecnosci wojska polskiego, zajetego na wyprawie tureckiej, urzadzali oblawy na sasiednie polskie wsie i miasteczka, dobrze zagospodarowane. Boleslaw Opolski, Bernard Swidnicki, Bolko Raciborski, Waclaw Cieszynski byli wraz z Konradem Bialym postrachem bezbronnej granicy. Nie chodzilo im przytem wcale o zadna polityke; niejeden z nich gotow byl sprzedac Polakom swoje ksiestwo. Zrozumial to dobrze biskup krakowski, slawny kardynal Zbigniew Olesnicki i w roku 1443 odkupil bez trudnosci od Waclawa cieszynskiego i Bolka raciborskiego ksiestwo siewierskie, ktore odtad az do konca panstwa polskiego nalezalo do biskupow krakowskich, (dzis pod Moskalem). W tymze czasie ksiaze oswiecimski zlozyl hold koronie polskiej. Konrad Bialy rozbijal sie dalej po Slazku, az nareszcie wlasni synowcowie musieli go uwiezic i tak dlugo trzymali, az sie zrzekl dla nich Olesnicy. Inni ksiazeta tez w ciaglych byli swarach; ksiazeta opolscy wojowali z glogowskimi i cieszynskimi, a znaczna ilosc niemieckiej szlachty, rozpanoszonej na Slazku, zaczela na nowo uprawiac zyskowne rzemioslo rycerzy-rabusiow, wspierana w tem przez drobnych ksiazat Cierpialo na tem mieszczanstwo i lud wiejski, uciskany coraz srozej, a nigdy jutra niepewny. Totez nie dziwota, ze ludnosc radaby sie pozbyc ksiazat i zazdroszczono tym miastom, ktore nalezac bezposrednio do czeskiej korony, jak np. Wroclaw, Jaworze, wiecej mialy spokoju, a o jednego pana mniej. Pokazalo sie to teraz w Lignicy, jak ludnosc niecierpiala swych wlasnych ksiazat. Sprawa lignicka Dawne ksiestwo lignickie rozpadlo sie od roku 1352 na dwie glowne dzielnice: lignicka i brzeska, a potem dzielilo sie jeszcze bardziej i powstaly ksiestewka hajnowskie, olawskie i bukowskie (Lüben). Po pewnym czasie wymarla starsza linia lignicka, a miasto Lignica ze swym obwodem przeszlo do starszej galezi linii mlodszej, ktora panowala w Brzegu, tak, ze ksiaze Ludwik II. panowal i w Lignicy i w Brzegu; najmlodsza galaz dostala Hajnow, Bukowe i Olawe. Ludwik II. nie mial mezkiego potomstwa, tylko corke Jadwige, ktora wyszla za maz za swego krewniaka, Jana bukowskiego. Niemieckie prawo lenne orzekalo, ze corki nie moga dziedziczyc lenna; wedlug tego mialyby Lignica i Brzeg przypasc teraz koronie czeskiej, jako ksiestwa bezpanskie. Sami tez Ligniczanie zyczyli sobie tego i wypedzili ksiezne z miasta. Cesarz Fryderyk III., jako opiekun dziedzica korony czeskiej, Wladyslawa Pogrobowca, udawal z razu, ze pragnie Lignicy dla niego; potem jednak pokazalo sie, ze tylko udaje a Lignicy potrzebuje dla ksiecia saskiego Fryderyka, zeby go tym darem sklonic na swoja strone w sprawach niemieckich. I Ligniczanie przyjeli ksiecia saskiego i hold mu zlozyli w roku 1451. Ksiaze bukowski chwycil za bron, ale przegral bitwe, a potem zrzekl sie za 28,000 guldenow wszelkich praw do ksiestwa lignickiego. Pieniedzy jednak nie dostal; a rownoczesnie sprzeciwil sie wprowadzeniu ksiecia saskiego na Slazk Jerzy Podiebradzki, gubernator Czech i zajal sie sam sprawa lignicka. Przyslany przez niego rzadca byl jednak podejrzany o husytyzm, czem ludnosc tak sie oburzyla, ze w roku 1454 poslala znowu po ksiezne Jadwige. Nie dozyl juz tego jej maz ksiaze Jan z Bukowej, ale mieli syna, imieniem Fryderyka. Tymczasem zaszly na Slazku wazne wypadki. Cesarz Fryderyk wychowywal Wladyslawa Pogrobowca w Wiedniu zupelnie na Niemca. Upomnieli sie o to Czesi, a Jerzy Podiebradzki zmusil nareszcie cesarza, ze Wladyslawa odeslal do Pragi. Podiebradzki, uczciwie postepujac, oddal mu zaraz panowanie i kazal go koronowac na krola czeskiego, choc nie mial jeszcze nawet czternastu lat (stalo sie to roku 1453). Byl wiec juz krol czeski i Wroclawianie mieli juz pana. Ale oni, ktorzy przed 14 laty tak gorliwie ujmowali sie za dziedzicem czeskiej korony, ktory co dopiero przyszedl byl na swiat, teraz, gdy dorosl, odmowili mu holdu. Nie o korone czeska im bowiem chodzilo, bo Czechow prawdziwych nienawidzili tak samo, jak Polakow; chodzilo im o niemieckie panowanie, o germanizacye, ktora dawniej miala w Czechach najlepsze narzedzie; a teraz bylo inaczej, w Czechach bylo gora stronnictwo narodowe, a krol Wladyslaw mianowal zaraz po koronacyi Podiebradzkiego nadal gubernatorem kraju. Skoro Czechy nie mialy byc niemieckie, Wroclawianie nie chcieli zaraz slyszec o czeskiej koronie! Krol przyjechal jednak w Grudniu 1454 roku sam do Wroclawia, i Niemcy radzi nieradzi musieli hold zlozyc, a za kare za opor zaplacic 15,000 guldenow kary. Gubernatorem krolewskim na Slazku zostal Czech, Henryk Rosenberg, a wkrotce zostal wroclawskim biskupem rodzony jego brat, Jodok; obydwaj nie umieli nawet po niemiecku. Jerzy Podiebradzki, ktoremu krol zawdzieczal korone, dostal od niego na Slazku Ziembice, Zabkowice i hrabstwo Klodzkie. Przypomniano teraz Ligniczanom, ze wypedzili z miasta czeskiego rzadce. Ukarano za to mieszczan, ale pozostawiono w Lignicy ksiezne Jadwige, bo sie za nia ujeli wszyscy inni ksiazeta slazcy. Nie bylo tez czasu na gruntowne zalatwienie tej sprawy, bo Wladyslaw Pogrobowiec musial sie teraz zajac sprawami korony wegierskiej: nowa wojna z Turkami, ktorzy juz 1453 roku zdobyli Konstantynopol. Byla to wyprawa krzyzowa na Turka, gloszona przez sw. Jana Kapistrana, fundatora zakonu Bernardynow. Swiatobliwy ten maz objezdzal Europe, gloszac wszedzie w swietnych kazaniach wojne w obronie Krzyza przed polksiezycem. W roku 1453 przebywal we Wroclawiu, w roku 1454 w Krakowie, gdzie dawal slub krolowi polskiemu, Kazimierzowi Jagiellonczykowi, z Elzbieta, ciotka Pogrobowca. W roku 1455 przyszla do skutku wyprawa pod dowodztwem dzielnego bohatera wegierskiego Jana Hunyadyego. Pod Belgradem odniesiono swietne zwyciestwo; - ale dziwnie sie nieszczescilo wodzom na tych wyprawach. Wladyslaw Warnenczyk polegl w bitwie, a teraz Jan Hunyady umarl w 20 dni po zwyciestwie na zaraze w obozie; w dwa miesiace potem poszedl za nim do grobu sw. Jan Kapistran, ktory tez byl na tej wojnie. Krol Wladyslaw Pogrobowiec dopiero szesnastoletni, powrocil tedy do domu. Rok bawil na Wegrzech, potem pojechal do Pragi, a tu zaskoczyla go nagla smierc 23-go Listopada 1457. Najblizszym jego dziedzicem byl krolewicz polski, imieniem takze Wladyslaw, syn jego ciotki Elzbiety i krola Kazimierza Jagiellonczyka. Krol polski wyprawil tez poselstwo warujace prawa jego syna; ale coz, skoro ten kandydat mial sam dopiero poltora roku! Malo pociechy byloby z malenkiego krola. Czesi obrali wiec krolem swego gubernatora, Jerzego Podiebradzkiego, a Wegrzy dali korone synowi Jana Hunyadyego, Maciejowi Korwinowi. Protestowal krol polski, ale na slowach sie skonczylo, bo wszystkie polskie sily zajete byly gdzieindziej - Krzyzakami. Wojna trzynastoletnia Jedyny to w historyi swiata wypadek, zeby lud jakis sam sie wpraszal pod cudze panowanie: wypadek ten zdarzyl sie w historyi polskiej w roku 1454. Oto Niemcy pruscy prosili sie, zeby ich przyjac pod panowanie polskie. Wlasnie kiedy sw. Jan Kapistran bawil w Krakowie, zastal tu poselstwo od miast niemieckich i szlachty niemieckiej z pod panowania Zakonu Krzyzackiego, z Prus Wschodnich, ktore byly juz zupelnie niemieckim krajem po wytepieniu poganskich Prusakow i z Prus zachodnich, czyli z Pomorza nadwislanskiego, ktore bylo kraina polska, ale przez Krzyzakow bardzo zgermanizowana. Zdzierstwa, gwalty, okrucienstwa, nieuczciwosc, wiarolomstwa Krzyzakow tak sie daly we znaki samejze niemieckiej ludnosci tych krajow, ze dluzej juz wytrzymac nie mogac, wypowiedzieli im posluszenstwo i postanowili Krzyzakow wypedzic z kraju a poddac sie Polsce. Zawiazali w tym celu zwiazek polityczny, zwany zwiazkiem jaszczurczym (jaszczurke uwazano za godlo wytrwalosci). Uznajac, jak w Polsce owczesnej dobre i ojcowskie byly rzady, widzac milosc dynastyi jagiellonskiej dla poddanych, widzac najlepiej na Litwie i Rusi, jak dobrze wyszly na polaczeniu z Polska, postanowili wyprawic do krola polskiego poselstwo i prosic, zeby tez ich w poddanstwo swoje przyjal. Tak to Niemcy proszac sie sami o polskie panowanie najlepsze wydali swiadectwo moralnej wartosci polskiej historyi, uczciwosci i chrzescijanskiemu duchowi polskiej polityki. Ofiara zwiazku jaszczurczego byla ponetna, bo mialo sie nareszcie odzyskac ujscie Wisly i dostep do morza Baltyckiego. A jednak krol sia wahal, czy przyjac te propozycye, czy sie godzi samemu Krzyzakow zaczepic, tych Krzyzakow, ktorzy tak niegodnie przeciez zawsze z Polska postepowali. Dopiero, gdy Jaszczurowcy stanowczo oswiadczyli, ze krzyzackich rzadow dluzej juz nie chca, i ze udadza sie o pomoc do Danii, jezeli ich krol polski nie przyjmie - dopiero wtenczas dal sie naklonic Kazimierz Jagiellonczyk i wojne Krzyzakom wypowiedzial. Wojna ta trwala lat trzynascie! Jest ona wazna w historyi wojen, dlatego, ze podczas niej okazalo sie, iz trzeba zmienic sposob wojowania. Dotychczas nie bylo prawie wcale wojsk regularnych; gdy trzeba bylo ruszyc na wroga, zwolywal krol t. z. pospolite ruszenie, t j. ze kazdy szlachcic siadal na kon i swoim kosztem sluzyl na wojnie. Odkad jednak wydoskonalono sztuke fortyfikowania miast, odkad trzeba bylo grod po grodzie systematycznie i umiejetnie oblegac, pospolite ruszenie na nic sie nie zdalo. Dobre, nawet bardzo dobre, gdy wypadlo w szybkim pochodzie odeprzec najezdzce lub zetrzec sie z nim w walnej bitwie, stawalo sie jednak nieuzytecznem do zdobywania fortec. Podczas dlugiego oblezenia nie bylo zadnych lupow, a ktoz mogl swoim kosztem dluzszy czas utrzymywac na wojnie siebie i konia? A w domu co sie tymczasem dzialo z rodzina i z gospodarstwem; gdy nadchodzila jesien, kto mial zasiac? Pospospolite ruszenie, gdy dluzej trwalo, prowadzilo za soba ruine majatkowa. A wlasnie ta wojna miala byc dluga wojna o fortece, ktorych Krzyzacy mieli bardzo wiele i to bardzo dobrych. Niejedna wyprawa pospolitego ruszenia, choc sie odznaczala wielkiem meztwem, spelzla jednak w skutkach prawie na niczem, tylko przez to, ze szlachta nie mogla juz dluzej wytrwac daleko od domu i musiala wracac, zeby sie w domu na nowo na wojna oporzadzic; a tymczasem Krzyzacy odzyskiwali znowu poniesione straty. Po kilkoletniem doswiadczeniu postanowiono wiec robic tak, jak Krzyzacy robili. Oni sami nie duzo sie bili, ale najmowali sobie wojska zaciezne. W owych czasach bywali przedsiebiorcy wojskowi, ktorzy za kontraktem godzili sobie chetnych do zolnierki, zupelnie tak samo, jak majster rzemieslnik godzi sobie czeladnikow i uczniow. Niektorzy miewali pod swoja choragwia po kilka a nawet kilkanascie tysiecy zbrojnych. Takich przedsiebiorcow wojennych nazywano kondottierami; (slowo to wziete jest z jezyka wloskiego, poniewaz we Wloszech zaczeto najpierw uprawiac to zolnierskie rzemioslo). Kondottierowie wynajmowali swoje pulki kazdemu, kto zaplacil, wszystko im bylo jedno, czy on bialy, czy czarny, nic ich nie obchodzilo, po czyjej stronie slusznosc; kto wiecej zaplacil, temu sluzyli; zupelnie, jak kupcy, uwazali swoje wojska za towar, zawsze do sprzedania kazdemu, kto ma pieniadze. Jezeli kto zle placil, opuszczali jego sprawe i przechodzili nieraz do przeciwnika, jezeli mial gotowke. Jezeli jednak kto placil regularnie, mogl byc pewnym ich wiernosci az do ostatniej kropli krwi. Takie wojsko bylo o duzo lepsze od pospolitego ruszenia, bo skladalo sie nie z gospodarzy, ale z ludzi, ktorzy sie tylko zolnierce poswiecali, o niczem innem nie mysleli, bo z wojny zyli, latem i zima, chocby dziesiec lat, w polu stali, poki byly pieniadze i poki bylo trzeba. A choc padali na wojnie, zaraz sie szeregi zapelnialy z latwoscia nowymi zolnierzami, bo ludzi ochotnych do wojenki nie braklo. Rekrutowali sie po wiekszej czesci z Niemiec, bo tu lud okrutnie przez szlachte i rycerzow-rabusi uciskany, ratowal sie chetnie ucieczka w zaciezne pulki. Duzo tez bylo Czechow, u ktorych znaczna czesc narodu na wojnach husyckich zaprawila sie do zolnierki i do niej przylgnela. Szkoci slyneli, jako lucznicy. Polacy gardzili tym zarobkiem ; nie bylo w Polsce ani kondottierow, ani tez lud polski krwi na handel nie dawal; widocznie mu sie lepiej dzialo, niz ludowi niemieckiemu, skoro nie uciekal do wojska. Kondotier mial bardzo wielkie zarobki; totez nieraz ksiezeta brali sie tego rzemiosla. W wojnie trzynastoletniej byl miedzy kondottierami nawet jeden ksiaze slazki, a mianowicie Rudolf zeganski zakupiony przez Krzyzakow (polegl zaraz pierwszego roku w bitwie pod Chojnicami). Panstwo wojujace zacieznem zolnierstwem musialo sie starac o pieniadze dla niego; trzeba wiec bylo podniesc podatki. Dawniej chodzilo sie wojne samemu; teraz placilo sie podatek na wojsko, za to, zeby samemu cicho w domu siedziec. Trzeba bylo te podatki obmyslec, rozdzielic, wydac przepisy, ustanowic urzednikow itp. Tak jedna zmiana pociaga za soba druga. A zmiany te, przypadajac w sam raz podczas wojny, wplywaly na jej przedluzenie i dlatego to minelo calych lat trzynascie, nim sie wszystko do porzadku przyprowadzilo, nim sie nareszcie odzyskalo dawne piastowskie ziemie na polnocy. Pierwszy rok wojny byl nieszczegolny; pospolite ruszenie, zmeczone i styrane, nim do Prus przyszlo, nie dalo rady, pomimo poparcia miejscowej ludnosci. Nawet biskupi pruscy: chelminski, pomezanski i sambijski powitali radosnie krola polskiego; jeden tylko biskup warminski trzymal z Zakonem. Miasta same powypedzaly ze swych murow krzyzackie zalogi, ale udalo sie Zakonowi utrzymac dwie najwazniejsze fortece: Chojnice i Malborg. Pod Chojnicami poniesli Polacy kleske. Nastepnego roku, choc drobna tylko czesc kraju byla juz w rekach Zakonu, nie zdolano jednak zdobyc twierdzy Lasina. W trzecim roku zebrano wielkie podatki, najeto zacieznych, ktorzy niewyplacani przez Krzyzakow, wymowili im sluzbe i najeli sie Polakom; czwartego roku zajeto Malborg, stolice Wielkiego Mistrza Zakonu, ktory przeniosl sie do Krolewca. Miasto Gdansk pozyczylo wtenczas krolowi 30,000 dukatow. Wtedy to, po zajeciu Malborga, umarl Pogrobowiec, a krol Kazimierz Jagiellonczyk staral sie o jego dziedzictwo dla swego syna, ale zajety wojna na polnocy, nie mogl zadan swych poprzec orezem i musial pozostawic tron czeski Jerzemu Podiebradzkiemu, a wegierski Maciejowi Korwinowi. Wroclaw i ksiazata dolnego i sredniego Slazka odmowili uznania Podiebradzkiemu; ksiazeta gornoslazcy nie przylaczyli sie jednak do nich. Po roku atoli zaczeli sie i tamci ksiazeta inaczej namyslac, przewidujac, ze krol czeski nie bedzie z nimi zartowal. W nieprzyjazni wzgledem Jerzego wytrwal tylko Wroclaw i jeden ksiaze: Baltazar zeganski (brat owego kondottiera krzyzackiego). Ksiaze zeganaki, Baltazar, utracil Zegan, ktory krol dal jego bratu, Janowi. Wroclawianie nie zlozyli holdu, choc Podiebradzki przybyl do Swidnicy, gdzie sie tez stawili wszyscy inni slazcy lennicy; nie zlozyli holdu, choc ich wzywal do tego nuncyusz papieski, ktory w Listopadzie 1459 zjechal do Wroclawia. Krol Jerzy dal im na razie spokoj, bojac sie, zeby w razie wojny na Slazku nie wmieszal sie do tej sprawy krol polski, - ktory wlasnie zawarl z Zakonem rozejm i traktowal o pokoj. Jakkolwiek pokoj nie przyszedl do skutku, bo Krzyzacy nie chcieli przyjac polskich warunkow, na razie jednak mial krol Kazimierz Jagiellonczyk wolniejsze rece. Podiebradzki wyprawil do Polski poselstwo, proszac o przyjazn i ofiarujac krolewiczowi Wladyslawowi (naonczas trzechletniemu) nastepstwo po sobie na tronie czeskim. Wkrotce zjechali sie obaj monarchowie na Gornym Slazku, w Bytomiu i to dwa razy w ciagu jednego roku, dnia 6-go Stycznia i 29-go Listopada 1460 roku. Pogodzili sie, zawarli przymierze i umowili sie, ze Kazimierz bedzie probowal zalatwic pokojowo sprawe z Krzyzakami, zeby nie trzeba bylo wojny dalej prowadzic; Jerzy przyjal na siebie posrednictwo i zaprosil Krzyzakow na zjazd do Glogowa. W Maju 1462 zjechali sie tam po raz trzeci krolowie czeski i polski, ale Krzyzacy swoich poslow wcale nie przyslali. W tymze jednakze roku i w dwoch nastepnych latach ponosili Krzyzacy ciagle same kleski; juz sie bowiem Polacy urzadzili stosownie do nowych potrzeb wojennych. W roku 1464 poddal sie Polsce biskup warminski. Dwa lata jeszcze bronil sie Zakon ostatkiem sil, ale wreszcie w roku 1466 musial sie poddac i zawrzec pokoj w Toruniu na nastepujacych warunkach: Ziemie chelminska, michalowska i pomorska (Prusy zachodnie) wracaja do Polski. Biskupstwo warminskie zostaje osobnem ksiestwem, holdujacem Polsce; ksieciem bedzie kazdorazowy biskup. Przy Zakonie pozostaja nadal tylko Prusy wschodnie (Samland, Hinterland i Niederland) ze stolica Krolewcem, ale tylko jako lenno korony polskiej, z ktorego kazdy Wielki Mistrz ma skladac hold krolowi polskiemu. Zakon nie moze zawierac przymierzy, ani tez prowadzic wojny bez zezwolenia krola polskiego, jako swego zwierzchnika. Biskupstwo chelminskie, ktore dotychczas podlegalo arcybiskupowi w Rydze, wraca do metropolii gnieznienskiej. Nareszcie jeden wanunek bardzo wazny: Polakom wolno wstepowac do Zakonu. Warunek ten mial na celu, zeby Zakon przestal byc niemieckim - ale Krzyzacy nie przyjeli nigdy i tak ani jednego Polaka, - swoja droga Polacy nie kwapili sie wcale do instytucyi, ktora mieli w zasluzonej pogardzie. Tak tedy w roku 1466 wracalo do Polski wszystko, co dawniej Krzyzacy oderwali; wracalo wprawdzie nie takie samo, bo pol na pol niemieckie, ale ta niemiecka ludnosc byla przyjazna, sama dobrowolnie z Polska sie laczyla. Jakoz Niemcy tych krain pozostali do konca wiernymi obywatelami panstwa polskiego, a nawet dosc licznie sie polszczyli. Ziemie te zwano odtad Prusami krolewskimi, dla odroznienia od Prus wschodnich, jeszcze krzyzackich. Jak Wroclawianie zapraszali polskiego krola. Ledwie sie skonczyl klopot krzyzacki, zaczal sie klopot czeski. Krol Jerzy Podiebradzki, maz dzielny, patryota wielki, polityk rozumny, popadl jednakze znowu w nieszczesny blad czeski, ze sprawy narodowe i polityczne laczy sie z niepotrzebnemi wymyslami religijnemi. I on takze mial skonczyc w herezyi! W dwa miesiace po zawarciu pokoju torunskiego, doszla z Rzymu wiadomosc, ze krol Jerzy jest pod klatwa papieska, o to, ze na nowo rozpoczyna sprawe husycka! W Czechach utworzyl sie zaraz przeciw niemu zwiazek katolickich panow, wypowiedzial mu posluszenstwo, a korone ofiarowal - znowu Polsce, Kazimierzowi Jagiellonczykowi. Wsrod tego poselstwa byl takze Lukasz, rajca miasta Wroclawia. Wroclaw, ten polakozerczy Wroclaw, zgadzal sie na polskie panowanie! Papiez przyslala tez poselstwo z wezwaniem, zeby krol polski przyjal czeska korone. Kazimierz Jagiellonczyk mogl wyzyskac ciezkie polozenie krola Jerzego. Ale uczciwosc Jagiellonska nie pozwalala na wojowanie z tym, z ktorym co dopiero bylo sie w przymierzu, z tym, ktory Polsce nie zrobil nigdy nic zlego, owszem, od poczatku chcial byc jej przyjacielem. Odpowiedzial krol, ze zanim sie Jerzego zlozy z tronu, trzeba dolozyc wszelkich staran, zeby go pogodzic z Kosciolem i pisal do papieza, ze Wroclawianie zanadto Jerzego oczernili, ze stolica apostolska nie powinna jeszcze tracic nadzieji, ze krol ten bedzie znowu dobrym katolikiem. Wroclawianie byli rzeczywiscie glownymi nieprzyjaciolmi Podiebradzkiego, o to, ze gubernatorem Slazka nie zrobil Niemca, ze gubernatorstwo odjal od nich a przyslal na ten urzad Czecha. Wroclawianie od samego poczatku rozpuszczali pogloski, ze Jerzy jest husyta, wtenczas nawet jeszcze, kiedy krol w zupelnej byl zgodzie z Kosciolem kiedy sam papiez piszac do niego, nazywal go "kochanym synem." Oni tez pracowali gorliwie nad tem, zeby pomiedzy krolem a Kosciolem wykopac przepasc, co im sie niestety w koncu udalo. Na samym Slazku przedtem jeden ksiaze byl husyckim zwolennikiem, a mianowicie ksiaze Bolko Opolski, ktory przywlaszczyl sobie nawet majatek kosciola kolegiackiego w Glogowku. Dopiero nastepca jego, ksiaze Mikolaj, oddal zabrane dobra i pogodzil sie z Kosciolem w roku 1461. Od tego czasu minelo lat piec i o husytyzmie na Slazku nie bylo slychac. Nieprawda wiec bylo, co Wroclawianie mowili papieskiemu legatowi, gdy w roku 1462 przybyl do Wroclawia, ze chyba on sam musi tymczasem objac rzady w miescie, bo inaczej zagraza niebezpieczenstwo herezyi. Legat, nieznajacy stosunkow, zawierzyl temu i objal rzeczywiscie rzady miasta, myslac, ze tego wymaga obrona religii; tymczasem Wroclawianie chcieli sie tylko uchylic w ten sposob od holdu, a krola poroznic z papiezem, bo Jerzy mogl znowu myslec, ze legat tylko z prostej nienawisci ku niemu obejmuje wladze w stolicy Slazka. Nieporozumienie sie zaczelo, namietnosc i krewkosc dodala oliwy do ognia. Krol myslal, ze mu w Rzymie nieslusznie dokuczaja, w Rzymie myslano, ze krol nieprzyjazne ma zamiary i zaczeto nacisk na krola wywierac, az ten podlegl namietnosci, do ktorej przylaczyl sie fatalny czeski narodowy obled religijnych nowinek - i stanal przeciw Rzymowi. Wroclawianie tryumfowali. Ale zawiedli sie, myslac, ze ksiaze saski, ku ktoremu wzdychali, siegnie po Slazk! Ksiaze ten dobrze wiedzial, ze z nim walczylby Podiebradzki do upadlego, a krol polski niepozwolilby, zeby ze Slazka robic nowe niemieckie panstwo; ksiaze saski nie chcial nawet probowac szczescia. Tymczasem papiez wzywal do objecia czeskiej korony - krola polskiego, a Wroclawianie, ktorzy ciagle wystepowali nibyto w imie religii, niemogli teraz nagle powiedziec, o co im to wlasciwie chodzilo i musieli dalej juz isc pod kierunkiem legata, ktory znowu nic a nic sie nie troszczyl o ich niemieckie zachcianki. W ten sposob stalo sie, ze do poselstwa zapraszajacego krola polskiego na tron czeski, a wiec takze zwierzchnictwa Slazka, musieli radzi nieradzi dodac tez jednego ze swych rajcow. Odetchneli sobie, gdy krol polski dal odmowna odpowiedz. Jakoz krol polski zabral sie uczciwie do uspokojenia Czech; staraniom jego powiodlo sie uzyskac rozejm miedzy katolickim zwiazkiem panow czeskich a krolem czeskim az do 30-go Maja 1468. Podczas tego rozejmu mieli sie porozumiec, a krol mial wrocic do zgody z Kosciolem, o co trudno bylo podczas wojny, pokiby krol musial walczyc o tron. Skoroby do konca rozejmu nie pojednal sie z Kosciolem, potem - co innego; byloby widac, ze pojednac sie nie chce. Ale coz, skoro krol Jerzy nie mial spokoju podczas tego rozejmu, bo zkadinad go zaczepiono. A mianowicie zaczepili go Wroclawianie, najawszy zacieznych, ktorych poslali na slazkie posiadlosci Podiebradzkiego, Klodzko, Ziembice i Zabkowice. Te dwa ostatnie grody udalo sie im zdobyc; ale z Klodzka wyruszylo dobrze uzbrojone czeskie wojsko. Rozpoczela sie wojna, ktora z tej i z tamtej strony prowadzono z wielkiem okrucienstwem. Wroclawianie wystawili nowe wojsko, nad ktorem objal dowodztwo ow Baltazar zeganski; ale Ziembice wrocily do rak czeskich, a w Zabkowicach nastal glod i to miasto takze wrocilo wkrotce w posiadanie Podiebrada, ktory na Slazku osadzil swoich synow. Wyprawa wroclawska na nic sie tedy nie zdala, a tylko jeszcze bardziej krola Jerzego podraznila, ze mu nie dotrzymano rozejmu, a wiec oszukano go. Na Grudzien 1467 zwolano do Wroclawia na narade wszystkich nieprzyjaciol Podiebradzkiego; zaproszono tez krola polskiego, chcac go koniecznie wciagnac do tej walki. Krol poslow przyslal, ale nie pozwolil im zawierac zadnej umowy; mieli tylko przysluchac sie, o co chodzi, i pomagac do zgody. Zebraniu przewodniczyl legat papieski i znowu wzywal krola polskiego, zeby przyslal choc swego syna Wladyslawa (teraz jedenastoletniego) z tysiacem jazdy do Wroclawia, gdzie go legat obiecywal koronowac na krola czeskiego. Poslowie odwiezli to wezwanie do Krakowa; ale Kazimierz Jagiellonczyk nie chcial odpowiedziec, az rozejm uplynie. Najazd wegierski. Zanim jednak uplynal rozejm, zjawil sie nowy wrog Podiebradzkiego, znalazl sie ktos, kto sie podejmowal zabrac korone krolowi polskiemu. Oto Maciej Korwin, krol wegierski, wypowiedzial wojne krolowi Jerzemu. Do Polski wyprawil poselstwo, uznajac prawa rodzinne Kazimierza do spadku po krolu Pogrobowcu i ofiarujac sojusz ale krol nie chcial slyszec o tem i odprawil poslow wegierskich surowo. Za to Wroclawianie dowiedziawszy sie o zamiarach wegierskiego krola, urzadzili z radosci publiczne zabawy na rynku i wytoczyli mnostwo beczek piwa, z ktorych pil, kto chcial, na koszta kasy miejskiej. Maciejowi szczescilo sie; predko zajal w roku 1468 Morawy i gotowal sie ruszyc do Czech wlasciwych. Tymczasem w Polsce uchwalil sejm zajac sie ponownie pogodzeniem Jerzego z papiezem i wyprawiono w tej sprawie do Rzymu poselstwo. Ale o tem nie chcieli slyszec nieprzyjaciele Jerzego; bojac sie, zeby do zgody nie doszlo, nie czekali na skutek tego poselstwa i w Olomuncu oglosili Macieja krolem czeskim dnia 12-go Kwietnia 1469. Przeciwko temu zaprotestowali poslowie polscy, bo do tronu czeskiego mogl miec prawa krol polski i jego synowie, ale nikt inny. Prawa te Jagiellonow uznawal tez Podiebradzki i oglosil krolewicza Wladyslawa swym nastepca - z pominieciem wlasnych dzieci, bo widzial, ze tego dobro kraju wymaga. Krol Maciej przegral wojne w wlasciwych Czechach i musial poprzestac na Morawach. Tem skwapliwiej rzucil sie na sasiedni Slazk. Dnia 21-go Maja 1469 przybyl do Nysy, zkad Wroclawianie uroczyscie odprowadzili do swego miasta. Skoro nie mogli miec Niemca, cieszyli sie przynajmniej z Wegra; dosc, ze nie Czech, ani nie Polak. Stawili sie w Wroclawiu do holdu ksiaze olesnicki Konrad Bialy, kozielski Konrad zwany Czarnym, Fryderyk lignicki (syn Jana bukowskiego i owej Jadwigi, ktora przedtem Ligniczanie wypedzili), Henryk glogowski i Baltazar zeganski. Magistrat zlozyl hold, a legat papieski oddal Maciejowi rzady Wroclawia. Ale teraz ruszylo na Slazk wojsko Podiebrada, a z wegierskich odwiedzin we Wroclawiu ten byl skutek, ze niedlugo caly kraj od Nysy az po Luzyce wygladal, jak pustynia! Wroclawianie mysleli, ze nowy ich krol bedzie teraz Slazka bronil wegierskiem wojskiem, a krol znowu myslal, ze Slazk mial dawniej pieniadze na wojsko, moze miec i teraz, a on swoich wydawac nie potrzebuje; niemial ich i tak duzo. a rzady swoje w Wroclawiu rozpoczal od bicia gorszej monety, na ktorej trzeba bylo ponosic wielkie straty. Otworzyly sie oczy_niektorym ksiazetom slazkim. Najpierw porzucil sprawe Macieja ksiaze opawsko-raciborski Jan IV, a ksiazeta gornoslazcy Przeemyslaw cieszynski i Waclaw rybnicki nie chcieli nawet zbierac wojska dla Macieja. Krol Wladyslaw Jagiellonczyk. Zdawalo sie, ze sprawa krola Jerzego poprawi sie, gdy wtem doscignela go smierc dnia 22-go Marca 1471. Sejm czeski uznal prawa krolewicza polskiego Wladyslawa, ktory tez dnia 25-go Lipca 1471 wyruszal z Krakowa do Pragi. Droga wiodla przez Gorny Slazk. Tutaj przylaczyli sie do jego orszaku niektorzy z ksiazat slazkich, a mianowicie Przemyslaw cieszynski ze swym synowcem Kazimierzem, Jan gliwicki i z nieprawej linii Przemyslidow, Jan karniowski i Waclaw rybnicki. Ksiaze zatorski towarzyszyl tez krolowi, i ten byl juz lennikiem polskiej korony. W drodze czatowalo na nich wojsko Macieja wegierskiego, wiec zboczono na Nyse i Klodzko i dojechano szczesliwie do Pragi, gdzie 21-go Sierpnia 1471 odbyla sie koronacya. Dynastya jagiellonska zasiadla na tronie czeskim i obejmowala zwierzchnictwo nad Slazkiem. Rownoczesnie powstalo na Wegrzech stronnictwo, ktore chcialo sie pozbyc Macieja i wezwalo na tron drugiego krolewicza polskiego, Kazimierza, mlodszego brata Wladyslawa. Przedsiewzieta jednak w tym celu wyprawa wojskowa na Wegry nie powiodla sie i ten miala skutek, ze Maciej tem wieksza zapalal nienawiscia do Jagillonow i z Wladyslawem rozpoczal wojne o tron czeski. Slazacy obstawali po wiekszej czesci za krolem Jagiellonskim. Tylko Wroclaw nie chcial Polaka na czeskim tronie i wolal Macieja, za co krol wegierski oddal Wroclawskiej radzie miejskiej gubernatorstwo kraju. Z ksiazat dwaj tylko trzymali sie Macieja, obaj z interesu: Fryderyk lignicki i Jan II. z Przybuzia. Fryderyk bowiem dostal od Macieja gubernatorstwo Luzyc, a Jan przybuziecki chcial Zegania i dlatego udawal wiernego sluge krola wegierskiego. Maciej zaufawszy mu powierzyl mu dowodztwo nad swymi zacieznymi na Slazku, ktorych bylo 3000. Jan dowodztwo przyjal, a zolnierzy poprowadzil od razu na Zegan, gdzie ksiecia Baltazara pojmal i w wiezieniu na smierc zaglodzil. Krol Maciej zapytal sie oczywiscie, co ksiaze z jego wojskiem zrobil? Jan bojac sie kary, poradzil sobie w ten sposob, ze w pospiechu sprzedal Zegan ksiazetom saskim z domu ksiazecego zwanego wettynskim i w ten sposob uszczuplil zarazem granice Slazka. Maciej, majac dosyc klopotow na glowie nie mogl rozpoczynac wojny z nowymi panami Zegania. Z takimi sprzymierzencami ciezko bylo Maciejowi stawac do wojny z Wladyslawem. Synowie Podiebradzkiego, Wiktor i Henryk, ktorzy po ojcu odziedziczyli Opawe, Ziembice i Zabkowice, takze byli po stronie Wladyslawa i zaczepiali ciagle wegierskie zalogi na Slazku; doprowadzili wreszcie do tego, ze nawet Fryderyk lignicki opuscil sprawe Macieja, ktory niemial juz teraz ani jednego ksiazecia slazkiego za soba. Ale nie trzeba myslec, ze to rozstrzygnelo juz, do kogo ma Slazk nalezec. Wszystkie te ksiazatka razem mniej mieli potegi i znaczenia, niz sam jeden Wroclaw. Gdybyz jeszcze byli dzielnymi ksiazetami! Ale nikt nie mogl na nich polegac, a zawistni byli miedzy soba tak, ze niezdolni byli do wspolnego przedsiewziecia. Coz to za ksiazeta, ktorzy w czasie, kiedy sie wazyly losy Slazka pomiedzy Czechami, Wegrami a Polska, swojej tylko patrzaja kieski i sami miedzy soba co chwila wojne prowadza! Wlasnie np. w roku 1473 urzadzili gromadna oblawe na Waclawa rybnickiego, - zajeli Rybnik i zabrali sie do drugiego jego miasta, do Zorow. Wtenczas Waclaw odwolal sie do posrednictwa krola polskiego. Krol przyslal swego kanclerza Jakoba z Debna, ktory zaraz spostrzegl, ze tu jeden gorszy od drugiego i niktby nie doszedl, po czyjej stronie slusznosc, a raczej mniej nieslusznosci. To tylko widzial, ze za pieniadze moznaby ich wszystkich miec w kieszeni. Pozyczyl wiec pieniedzy ksieciu rybnickiemu i wzial za to od niego w zastaw Zory i Myslowice. Takie byly stosunki miedzy ksiazetami! Maciej zaproponowal Wladyslawowi podzial Czech, ale ojciec, krol polski, nie chcial o tem slyszec i tylko ofiarowal Maciejowi przymierze i wielkie wojsko na wojne turecka. W odpowiedzi na to najechal Maciej krainy polskie podkarpackie, spalil Jaslo, Dukle i Pilzno, a slazkich ksiazat, Henryka rybnickiego i Waclawa, zeganskiego (ale juz bez Zegania) podburzal do napadow na Wielkopolske, wiedzac, ze do lupiezy oni zawsze skorzy i ze im wszystko jedno, kogo lupia. O ustapieniu Slazka Wladyslawowi Maciej nie dal sobie mowic; trzeba wiec bylo Slazk zdobywac. Wojna o Slazk. Rok 1474 przeszedl na wojnie o Slazk. Dnia 26-go Wrzesnia 1474 przeszedl krol polski Kazimierz Jagiellonczyk granice slazka, z drugiej strony ruszalo od Czech 20-tysiaczne wojsko jego syna Wladyslawa. Maciej juz na nich na Slazku czekal, wymuszajac sobie groza posluszenstwo u ksiazat i ludnosci. Do ksiazat bral sie ostro. Ksieciu Waclawowi odebral Pszczyne, ksiecia Henryka ziembickiego tak nastraszyl, ze sie zaraz z nim polaczyl, a Janowi karniowskiemu, ktory sprzyjal Polakom, odebral jego miasta i grody: Karniow, Bruntal, Baborow i Lobenstein; zostawil mu tylko Wodzislaw. Potem ruszyl do Nysy, a ztad do Wroclawia. Padl postrach na caly kraj, tem bardziej, ze zaciezni krola Macieja ze swymi kondotierami byli srogimi lupiezcami; zwano ich czarna zgraja, a gdzie tylko przeszli, zabierali, co sie dalo. Maciej nalozyl na caly Slazk nieslychany na owe czasy podatek: po pol guldena z kazdego lanu, z kazdej karczmy i z kazdego mlyna (okolo 15 marek dzisiejszych pieniedzy), a swoja droga utrzymanie wojska zywnoscia. Sam Wroclaw zaplacil 12,000 guldenow w zlocie. Zanim nadciagnelo wojsko polskie, juz Maciej trzymal silnie caly Slazk w swem reku i wysylal czesto oddzialy na pustoszenie sasiednich powiatow wielkopolskich. Okazal sie wojownikiem energicznym, smialym, wytrwalym i bardzo przezornym; sprawiedliwosc oddac trzeba nawet nieprzyjacielowi. Historya jest od tego, zeby mowic prawde - a prawda kaze wyznac, ze w tej wojnie nie bylo ani w polskim, ani w czeskim obozie ani jednego wodza, ktoryby sie choc troche mogl rownac z Maciejem pod wzgledem wojskowym. Jedno tylko odniesli zwyciestwo Polacy: pod Swantowicami, a zreszta wojna ta byla mizerna, jak na Polakow; ze wszystkich wojen najmizermejsza. Dano Maciejowi dosyc czasu, zeby Wroclaw tak ufortyfikowal, ze chyba lata cale nie wystarczylyby na zdobycie go. A tymczasem Maciej tak wszystko urzadzil, ze wojsko polskie nie moglo znalesc zywnosci dla siebie! Rzecz najwazniejsza: zaprowiantowanie wojska - to rozstrzyga nieraz o losach wojen. Wyglodnialemu wojsku tak wszystko szlo powoli i niezrecznie, ze nadeszla zima, a oni jeszcze pod Wroclawiem bez skutku; na dobitek zima byla wczesna, od razu silne mrozy. Zawarto wiec rozejm do 25-go Maja 1477 na tej zasadzie tej, zeby tymczasem kazdy to zatrzymal, co posiadal w Grudniu 1474. - Moze bylaby wojna skonczyla sie inaczej, mozeby krol polski byl zebral wiecej wojska, gdyby nie to, ze tegoz samego roku Tatarzy najechali wschodnie prowincye polskie. Przerwala sie wojna o Slazk, ale Slazk mimo to mial dalej wojne u siebie. Oto krol Maciej nie zaplacil wszystkiego swoim zacieznym, ci wiec pozostali w kraju i wybierali sobie z niego danine przemoca, spladrowali wowczas takze Trzebnice. Gdy rozejm zblizal sie do konca, przyszlo znowu wojsko czeskie, a zaciezni wegierscy nie chcieli sie bic, poki nie otrzymaja zaplaty; odgrazali sie nawet, ze przejda na strone czeska. Z najwiekszym wysilkiem zebrano dla nich pieniadze; a gdy je odebrali, oswiadczyli, ze czas, na ktory byli zgodzeni, i tak dawno juz minal a nowej umowy nie chca zawierac z takim, co zle placi - i wyszli ze Slazka, ku wielkiemu strapieniu i krola Macieja, ale ku wielkiej radosci ludnosci. Kilku ksiazat i kilkanascie miast zawarlo wtenczas na wlasna reke pokoj z krolem Wladyslawem, nie ogladajac sie na Macieja. Ledwie ten klopot ubyl, zaraz zjawil sie nowy, a mianowicie wojna o Glogowskie ksiestwo! Ostatni ksiaze glogowski, Henryk XI., ozenil sie w roku 1472, majac lat przeszlo czterdziesci, z osmioletnia ksiezniczka brandenburska Barbara; umierajac w roku 1476 zapisal jej wszystkie posiadlosci. Dwunastoletnia wdowa miala powtornie wyjsc za maz za krola Wladyslawa i w posagu wniesc mu Glogowszczyzne. Sprzeciwial sie temu oczywiscie Maciej i podmowil ksiecia Jana z rodziny ksiazat zeganskich, zeby, jako najblizszy krewny nieboszczyka, wystapil z pretensyami do spadku i rozpoczal wojne; poslal mu tez pieniadze i wojsko. Wdali sie w te wojne takze margrabiowie brandenburscy, wyprawiwszy wojsko pod wodza margrabiego Jana, brata Barbary i zaczelo sie na nowo pustoszenie kraju. Nareszcie sprzykrzyly sie wszystkim ciagle wojny; nikt juz niej mial nawet pieniedzy na zacieznych i trzeba bylo pokoj zawrzec. Nakoniec w roku 1479 zawarto w Olomuncu pokoj na takich warunkach: Obaj krolowie, Wladyslaw i Maciej, moga uzywac tytulow krolow czeskich; Maciej uznaje, ze Wladyslaw ma dziedziczne prawo do czeskiej korony, a wiec z gory przyznaje to prawo potomkom Wladyslawa. Poki jednak Maciej zyje, odstepuje mu Wladyslaw dozywotnio Moraw, Luzyc i Slazka; kraje te beda u niego niejako w zastawie, a po jego smierci moze je krol czeski wykupic od Wegier za 400,000 guldenow w zlocie. Warunki te byly dla Wladyslawa bardzo ciezkie; totez krol polski odradzal takiej umowy - ale Wladyslaw wojny juz nie chcial; zmeczony, zniechecony, przystawal na wszystko, byle miec spokoj. Krol polski pogniewal sie o to na syna i nigdy tego olomunieckiego ukladu nie uznal. Tak tedy Slazk zostal przy krolu wegierskim. Spokoju mu to nie przysporzylo bynajmniej. Krol Maciej chcial zapewnic na Slazku jakie ksiestwo swemu synowi nieprawego lona, Janowi Korwinowi i w tym celu zrobil go nastepca na ksiestwo glogowskie, ktore mialo mu przypasc po smierci ksieznej Malgorzaty. Ale Jan zeganski przeszkodzil temu, oblegl Glogow i Malgorzate wypedzil. Do wojny o to wmieszali sie Brandenburczycy i margrabia Albrecht brandenburski pozyskal w roku 1481 Krosno, Cylichowo, Zemr, ktore odtad przestaly juz do Slazka nalezec. Reszta ksiestwa glogowskiego pozostala przy Janie zeganskim, z tym warunkiem, ze przejdzie na wlasnosc krola, gdyby ksiaze zmarl bez mezkich potomkow. Poszczescilo sie za to Korwinowi w innych okolicach Slazka; juz to ukladami, juz to przemoca zagarnial Maciej Korwin coraz wiecej kraju na swoja osobista wlasnosc. W roku 1487 nalezaly juz do niego: Opawa, (skad wypedzil Wiktora Podiebradzkiego), Glupczyce, Wodzislaw, Toszek, Bytom, nadto czesc ksiestwa raciborskiego i kozielskiego. Ksiazetom slazkim zaczelo sie to niepodobac, a Jan zegansko-glogowski urzadzil nawet zwiazek ksiazat przeciw krolowi. Znowu tedy wojna, ktora w latach 1488 i 1489 objela swym plomieniem caly Slazk, a skonczyla sie na tem, ze ksiaze Jan utracil wszystko, co przedtem z Glogowszczyzny posiadal; ksiaze Henryk ziembicki tez wszystko utracil, ale potem jakos znow od Macieja odebral. W wojnie tej byl zlym duchem Macieja Jerzy von Stein; on to podmawial krola, zeby na Slazku szukal zdobyczy dla siebie i swego syna; w nagrode za to dostal po wojnie Stynawe i Rudy. Nadto dal krol dwom swoim kondottierom Sycow i Wasosze. Maciej Korwin umarl 6-go Kwietnia 1490. Moca olomunieckiego ukladu mial Wladyslaw Jagiellonczyk, krol czeski, wykupic teraz Slazk od korony wegierskiej. Ale stalo sie tak, ze Wladyslaw sam zostal krolem wegierskim; Jagiellonowie panowali wiec teraz w Polsce, na Litwie, Rusi, w Prusiech, w Czechach, na Morawach, na Slazku, w Wegrzech, w Siedmiogrodzie, w Kroacyi i Slawonii. Wladyslaw byl najlagodniejszym ze wszystkich monarchow; nikomu nie umial odmowic, kazdemu chcial dogodzic. Byl dobrym nie tylko dla dobrych, ale tez dla zlych - i to bylo wada, bo monarcha powinien byc dobrym dla dobrych, ale dla zlych zlym. Popowracali Slazk wygnani przez Macieja ksiazeta, nawet staremu rozbojnikowi, Janowi zeganskiemu, chcial Wladyslaw wszystko pooddawac, ale temu sprzeciwili sie inni ksiazeta, przedstawiajac, ze skoro tylko Jan wroci, zaraz bedzie na Slazku jakas wojna! Ziemie jego dostaly sie bratu krolewskiemu, Janowi Olbrachtowi, a to z tego powodu: Jan Olbracht i Zygmunt Stary ksiazetami slazkimi. Krol Kazimierz Jagiellonczyk gniewal sie na swego syna Wladyslawa od czasu owego ukladu. olomunieckiego z Maciejem Korwinem i w ogole nie byl mu zyczliwy, widzac, ze posiada niewiele energii. Pragnal tez osadzic w Wegrzech innego ze swych synow, a mianowicie Jana Olbrachta. Obaj bracia spierali sie przez krotki czas o tron wegierski, ale wreszcie Obracht musial ustapic, a na wynagrodzenie dal Wladyslaw bratu Glogow, Zabkowice, Karniow, Toszek, Bytom, Nidek, Kozle, Glubczyce, Wodzislaw; nadto mial Olbracht otrzymac jeszcze Olesnice i Wolow po najdluzszem zyciu ksiecia Konrada Bialego i ksiestwo Opawskie, za ktore miano dac Janowi Korwinowi co innego. Ziemie te otrzymywal Olbracht jednakze z tym warunkiem, ze je zwroci, skoroby zostal krolem polskim. - Ksiestwo opawskie otrzymal Wladyslaw rzeczywiscie od Korwina w roku 1501, ale Olbracht byl juz wtenczas krolem polskim; Opawe nadal tedy krol Wladyslaw ksieciu Kazimierzowi cieszynskiemu, swemu ulubiencowi. Glogowskie ksiestwo przez 7 lat nie mialo osobnego ksiecia, az w roku 1499 Wladyslaw je nadal najmlodszemu ze swych braci, Zygmuntowi. Jan Olbracht rok tylko jeden rzadzil w swych slazkich posiadlosciach, bo juz 1492 umarl ojciec jego Kazimierz Jagiellonczyk, po ktorym wstapil na tron polski. W roku 1494, krolem tedy juz polskim bedac, kupil ksiestwo zatorskie od ksiecia Waclawa, ktore juz od roku 1441 bylo lennem korony polskiej i wcielil je zupelnie do Polski (dzis nalezy do Galicyi). Olbracht byl dzielnym czlowiekiem; ukladal wielka wyprawe na Turkow i juz mial ja rozpoczac, gdy wtem Wielki Mistrz Krzyzacki, odmowiwszy zlozenia holdu Koronie polskiej zaczal podburzac przeciw krolowi; Olbracht zaraz ruszyl na polnoc, zeby sie z Zakonem uporac i bezpiecznie juz potem ruszyc na Turka, ale w Toruniu nagle umarl dnia 15-go Czerwca 1501, liczac zaledwie 40 lat. Nastapil po nim w Polsce mlodszy brat Aleksander. I ten niedlugo rzadzil, bo tylko do roku 1506, a wiec zaledwie przez piec lat, w ciagu ktorych ciagle mial klopoty z Moskalami. Po nim oddano korone najmlodszemu z synow Kazimierza Jagiellonczyka, Zygmuntowi, ktory od roku 1499 byl ksieciem glogowskim i tam rzadzac odznaczyl sie rozumem i gospodarnoscia; dla powagi swej zyskal przydomek Starego. Temu danem bylo panowac dluzej, 1506-1548. Na drobnem Ksiestwie glogowskiem nie mial Zygmunt jeszcze sposobnosci okazac swych zdolnosci i wielkiego zamilowania dobra poddanych. W roku 1504 zostal tez margrabia Dolnych Luzyc, a wreszcie roku 1505 namiestnikiem calego Slazka z ramienia swego brata, krola czeskiego Wladyslawa. Stosunki jego z krolami Czech, Polski i Wegier, rodzonymi bracmi, przyczynialy sie oczywiscie do zwiekszenia jego powagi. Totez miasta slazkie, a zwlaszcza Wroclaw, uciekaly sie czesto pod jego opieke, gdy chodzilo o rozne ulatwienia w handlu zagranicznym. Wielka zasluga Zygmunta Starego na Slazku jest, ze on dopiero doprowadzil na Slazku do porzadku sprawe monetarna. Starania okolo tego rozpoczal zaraz, skoro tylko otrzymal ksiestwo glogowskie, a doprowadzil je do skutku szczesliwie w r. 1505. Powaga swoja sklonil ksiazat slazkich, ze sie zobowiazali wywolac z kraju wszelka obca licha moneta i bic porzadne grosze srebrne, ktorych siej liczylo 36 na dukat wegierski; ustal nareszcie nielad w monecie, z ktorego Slazk az do tych czasow slynal niestety. Druga zasluga Zygmunta Starego jest, ze ukrocil swawole lupieznego rycerstwa (Raubritter), ugruntowal pokoj na Slazku, utrwalil bezpieczenstwo, usmierzyl nienawisc miedzy stanami. Scigal zloczyncow surowemi karami, a na zjezdzie stanow slazkich w Prudniku wymogl uchwale, zeby zaciagnac na zold kraju dwie setki lekkiej jazdy, przeznaczonej do chwytania lupiezcow i gwaltownikow. Sprezysta wladza hamowal nieokielznane samowladztwo rycerzy, a bezbronna ludnosc otaczal tarcza swojej opieki; totez nie minelo go ogolne przywiazanie i uznanie zaslug. Jeden z niemieckich poetow tych czasow wychwala Zygmunta Starego za jego rzady na Slazku i pisze o nim tak: "Tys nam wrocil, najwiekszy z Jagiellonow, pokoj i bezpieczenstwo. Tobie winien kupiec, ze moze bez trwogi spoczac swobodnie z bogatym towarem, gdziekolwiek go zastanie zmierzch lub potrzeba wypoczynku na upalnem sloncu. Niedbajac o niczyje urodzenie ani potege, pomsciles sie na wszystkich potworach niesytych naszej krwi. Czy pan, czy sluga, gdy wspolnie zawinia jednako za twoim wyrokiem na wspolnym wisza haku. Za twoich rzadow nawet przemozny zlodziej po raz pierwszy zadrzal przed haniebnem drzewem szubienicy. Ten glos z owych czasow, glos nie polski, najlepszem jest swiadectwem, jakiem dobrodziejstwem byly dla Slazka nawet te krotkie rzady polskiego ksiecia. Zygmunt Stary. Krol Zygmunt Stary, wstapiwszy na tron polski, mial bardzo ciezkie poczatki panowania. Szereg nieprzyjaciol otoczyl Polske; Moskwa, Tatary, Turcy, Wolosza, Krzyzacy i niemieckie cesarstwo; jedynym sojusznikiem Zygmunta byl jego brat najstarszy, krol czeski i wegierski, sam obciazony mnostwem klopotow i pomocy potrzebujacy. Sprawy te lacza sie blizko z dalszemi losami Slazka, ktory przez ciezkie klopoty krolestwa polskiego, mial wkrotce przejsc pod panowanie dynastyi Habsburskiej. Zacznijmy opis tych klopotow od Moskwy. Moskale, schyzmatycy, byli jednej religii z cesarstwem byzantynskiem, uwazali patryarche schyzmatyckiego w Konstantynopolu za najwyzsza glowe Kosciola. Unia florencka, przyjeta w panstwie polskiem na Rusi, chwilowo tylko i to bardzo powierzchownie przyjela sie w Konstantynopolu; bylo to tylko udawanie ze strony cesarstwa byzantynskiego, zeby otrzymac wiecej posilkow do walki z Turkami, zeby papiez rzymski glosil krucyate w ich obronie, co tez papieze nieraz czynili; szczerosci nie bylo w Konstantynopolu wcale. Po zdobyciu Konstantynopola przez Turkow zapomniano tam zupelnie o unii, a patryarcha odtad dbal bardzo usilnie o to, zeby wladycy, t. j. biskupowie ruscy w Polsce byli mianowani z posrod ludzi niechetnych Rzymowi - i rzeczywiscie udalo sie patryarchom tym zadac takie ciosy unii florenckiej nawet w Polsce, ze trzeba ja bylo potem wznawiac. Skoro polwysep balkanski zajety byl przez muzulmanow, a w Polsce starano sie o utrzymanie unii, Moskwa stala sie jedynem niepodleglem panstwem schyzmatyckiem, a przez to polityczna glowa schyzmy. Wielki kniaz moskiewski Iwan Wasylewicz ozenil sie z Zofia, siostrzenica ostatniego cesarza byzantynskiego, spadkobierczynia niejako cesarsko-schyzmatyckich tradycyj Konstantynopola; pragnal tez, zeby wszyscy schyzmatycy uwazali go za takiego spadkobierce i na znak tego przyjal tytul cara, a za herb moskiewskiego panstwa przyjal dwuglowego orla byzantynskiego. Powaga i potega jego tem bardziej sie powiekszyla, gdy wkrotce potem zdolal szczesliwie zrzucic z siebie resztki tatarskiego zwierzchnictwa. Kiedy ze Zlotej Hordy przyslano mu zwyczajny ukaz zadajacy zwyklego haraczu, (na znak uleglosci), oplwal go i wystapil zbrojno. Horda byla juz za slaba, zeby probowac walki; Tatarzy poszli sami pod zwierzchnictwo tureckie. Od tego czasu carowie moskiewscy zwrocili zaborcza uwage na ziemie ruskie, podlegle Polsce. Cale prawie panowanie krola Aleksandra bylo ciagla walka z Moskwa; car przedstawial sie schyzmatykom na Litwie i Rusi, jako obronca ich. religii, a wyslannicy schyzmatyccy wmawiali w Rusinow, ze unia, to herezya, ze Polacy przez unie chca ich oddac w niewole, podczas gdy car moskiewski broni ich od tych zamachow i pragnie utrzymac w dawnej wierze, t. j. w schyzmie, ktorej jest najwyzszym obronca. Rzeczywiscie tez, przez pewien czas, co tylko na granicy polsko moskiewskiej niechetnem bylo unii, lgnelo do Moskwy. Niejeden wywedrowal pod carskie panowame - i dobrze sie stalo; bo skoro tylko potem zaczely dochodzic wiadomosci od tych, ktorym moskiewskie panowanie ze wzgledu na schyzme milszem bylo od polskiego, zaraz wedrowka ustala! Najlepiej jest - przekonac sie. Otoz przekonano sie, co to znaczy carskie panowanie. W Polsce bylo sie obywatelem - a w Moskwie niewolnikiem. Urok schyzmatyckiego monarchy zaczal niknac, przestali sie do niego garnac Rusini, zwlaszcza przekonawszy sie, ze w Polsce nikt nikogo nie zmusza do unii, jezeli ktos dobrowolnie jej przyjac nie chce. Widzac car, ze ta droga nic nie wskora, jal sie otwartej wojny. Krol czeski i wegierski Wladyslaw, niczego sie tak nie bal, jak wojny miedzy Polska a Moskwa. Majac Turkow tak blizko Wegier, musial byc zawsze przygotowanym na to, ze zachce im sie ruszyc na zdobycie wegierskich krajow; wszak Turkom religia nakazuje rozszerzac mieczem mahometanska religie. Wegry liczyly zawsze na pomoc rycerskiej Polski, na wypadek tej wojny, a Turcy wiedzieli o tem. Jezeli tedy Polska zajeta bedzie gdzieindziej wielka wojna, Turcy mogliby wlasnie z tego skorzystac i rzucic sie na Wegry, a Polska nie moglaby im pomagac. Dlatego to zalezalo niezmiernie Wladyslawowi, zeby miedzy Polska a Moskwa byl pokoj i skoro tylko sie dowiedzial, ze wojna zagraza, zaraz wyprawil poselstwo od siebie do Krakowa i do Moskwy, probujac posrednictwa. Ale car nie chcial slyszec o pokoju, jezeli mu krol polski z gory ustapi znacznego kawalu kraju. Wojna wiec byla nieuchronna i zaczela sie w roku 1508. Potezna rodzina Glinskich (katolicka) zdradzila i pomagala na Litwie Moskalom, ktorzy probowali znowu wystepowac, jako zbawcy schyzmy. Ale na czele polskiego wojska stanal wielki wodz, kniaz ruski Konstanty Ostrogski, sam schyzmatyk i do schyzmy bardzo przywiazany, ale nienawidzacy Moskali; smialo oswiadczyl, ze co innego Rus, a co innego Moskwa, ze carowi nie o religia chodzi, ale o zabor cudzych krajow, ze tym krajom lepiej stokrotnie jest pod jagiellonskiem berlem; on, schyzmatyk, stanal w obronie panowania katolickich Jagiellonow i pokonal Moskali pod Orsza. Car musial zawrzec pokoj, ale ledwie go zawarl, podburzyl na Poslke hospodara woloskiego, takze schyzmatyka. Ale i Wolosze szczesliwie pokonano i w holdownictwie utrzymano. Spisek przeciw Jagiellonom. Co tylko skonczyla sie wojna woloska, pokazali rogi - Krzyzacy. Rogi te przytarte juz byly, ale zeby odrosly, Krzyzacy wymyslili sposob: Oto postanowili wybierac zawsze na Wielkiego Mistrza Zakonu jakiego ksiecia niemieckiego; rozumowali sobie, ze taki ksiaze smielej i skuteczniej bedzie mogl odmowic holdu krolowi polskiemu i upominac sie o zmiane warunkow pokoju torunskiego z roku 1466. Sadzili, ze w razie wojny Niemcy popra takiego ksiecia i ujmie sie za nim cesarz. Byl tedy Wielkim Mistrzem ksiaze saski Fryderyk, a gdy ten w roku 1510 umarl, wybrano jego nastepca Albrechta z rodu margrabiow brandenburskich. Po raz drugi nazwisko Hohenzollernow (brandenburskiej dynnastyi) wkracza w historye Polski. Za Jagielly byl Hohenzollern nastepca tronu i wychowywal sie na Polaka, poki sie nie unx Wladyslaw Warnenczyk. Omylone wtenczas nadzieje wyniesienia rodu na niwie polskiej mialy sie spelnic pozniej w dziedzinie niemieckiej. Okolo roku 1510 dom Hohenzollernow wkracza rownoczesnie w historye wszystkich panstw jagiellonskich; probuja szczescia na Wegrzech i na Slazku, a u Krzyzakow przeciw Polsce. Margrabia Fryderyk Brandenburski mial zbyt wiele dzieci, zeby sam mogl zabezpieczyc ich przyszlosc. Postanowil tedy skorzystac z pokrewienstwa z domem Jagiellonskim; mial bowiem za zone Zofie corke Kazimierza Jagiellonczyka, a siostre krolow Wladyslawa i Zygmunta. Do krola Wladyslawa, slawnego z dobroci serca, udal sie z prosba o protekcye dla jednego ze swych synow, Jerzego. Od roku 1505 przebywal Jerzy Hohenzollern na dworze Wladyslawa, sluzac mu gorliwie i wiernie, zyskal majatek i znaczenie. Przez protekcye krola ozenil sie z wdowa po Janie Korwinie, pania ogromnych bogactw, ktore po jej smierci jemu sie dostaly. Co wazniejsza, obiecal mu krol Wladyslaw, ze go przy najblizszej sposobnosci wyposazy jakiem ksiestwem na Slazku i przyrzekl mu ksiestwo opolskie, skoro tylko umrze bezdzietny tamtejszy ksiaze. Los Jerzego byl tedy juz zabezpieczony. Mlodszy jego brat, Albrecht, wybrany Wielkim Mistrzem, odmowil holdu Zygmuntowi Staremu, swemu wujowi. Jerzy taki mial wplyw na slabego krola Wladyslawa, ze ten wstawil sie za Albrechtem u krola polskiego. Zygmunt stal jednak twardo przy prawach korony polskiej. Natenczas Albrecht udal sie pod ochrone cesarza niemieckiego, Maksymiliana I. z dynastyi Habsburskiej - i rozpoczelo sie wielkie dyplomatyczne zawiklanie europejskie. Maksymilian byl wrogiem wielkim Jagiellonow, o to, ze dynastya polska zasiadla na tronie czeskim i wegierskim i wyparla z tych koron Habsburgow. (Albrecht, ziec Zygmunta Luksemburczyka i Wladyslaw Pogrobowiec, poprzedni krolowie Czech i Wegier, byli z rodu habsburskiego). Maksymilian postanowil korony te odzyskac dla swego rodu. W Wegrzech jednal sobie zawczasu stronnikow, ale Zygmunt Stary mial baczne oko na te sprawe i laczyl sie tam takze zawczasu ze stronnictwem narodowem. Natenczas Maksymilian postanowil zniszczyc potege Polski, jako glowny fundament potegi Jagiellonow i ulozyl wielki spisek przeciw Zygmuntowi Staremu. Cesarz "swietego rzymskiego panstwa niemieckiego narodu", rzekomy polityczny naczelnik katolickich monarchij, zawarl przeciw katolickiej Polsce przymierze ze schyzmatyckim carem, i wciagnal do tego przymierza Krzyzakow, Danie, ksiazat saskicli i brandenburskich margrabiow. Skoro tylko Zygmunt ostro stanal przeciw Krzyzakom, zaraz Moskal najechal Litwe; szczesciem dzielny Konstanty Ostrogski pobil ich w swietnem zwyciestwie na tem samem znowu miejscu pod Orsza. Ale rownoczesnie zbroili sie Krzyzacy, liczacy na poparcie Niemiec; rownoczesnie zas grozil najazd tatarski i od poludnia turecka potega. Zygmunt dowiedzial sie o wielkim spisku cesarza na Polske, widzial, ze nigdy spokoju miec nie bedzie, ale ledwie jedna wojne skonczyl druga bedzie musial rozpoczynac. A gdyby tak wszyscy naraz rzucili na Polske? A gdyby rownoczesnie skorzystali z tego Turcy, co bedzie z Wegrami, co z poludniowemi prowincyami Polski, wystawionemi ciagle na tatarskie najazdy a bliskiemi Turcyi? Do tych wszystkich klopotow trudno jeszcze bylo dolaczac sobie dynastycze klopoty czesko - wegierskie, trudno kosztem Polski wyslugiwac Wladyslawowi. Kiedy po zwyciestwie pod Orsza Maksymilian sam pierwszy wyciagnal reke do zgody, chetnie to przyjal Zygmunt; bedac bezpiecznym od Habsburgow, mialby wiecej swobody do spraw krzyzackich i moskiewskich. Maksymilian nie zadal niczego wiecej na razie, jak tylko takiego spowinowacenia sie z Jagiellonami, zeby w danym razie Habsburgowie mogli miec prawa do korony czeskiej i wegierskiej, gdyby zabraklo potomkow Wladyslawa. Wladyslaw zas mial jednego tylko syna, Ludwika, ktory bardzo byl slabowity, tak, ze mu nikt nie rokowal dlugiego zycia. Skoro zgodzil sie na te umowy Wladyslaw, Zygmunt juz nie przeszkadzal. W Lipcu roku 1515 zjechali wszyscy trzej monarchowie w Wiedniu. Maksymilian wyrzekl sie popierania Krzyzakow. Zawarlszy przymierze, ulozono dwa malzenstwa: syna krola Wladyslawa, Ludwika Jagiellonczyka z wnuczka Maksymiliana, Marya - i wnuka Maksymiliana, Ferdynanda z corka Wladyslawowa, Anna. Przez to malzenstwo nabywal Ferdynand prawa do korony wegierskiej i czeskiej (a przez to takze do Slazka), gdyby wygasla czesko-wegierska linia Jagiellonow. To stalo sie rzeczywiscie po jedenastu latach - i dlatego to zjazd ten roku 1511 zwany Kongresem wiedenskim, jest bardzo wazny dla historyi Slazka, ktory dlugo byl pod panowaniem habsburskiem. Krol Wladyslaw zmarl w rok po tym kongresie, pozostawiwszy nastepca dziesiecioletniego Ludwika. Opiekunem ustanowil Jerzego brandenburskiego, swego przyjaciela. W Czechach sprawowal rejencye Karol ksiaze Ziembicki, wnuk Jerzego Podiebradzkiego. Bracia Jerzy i Albrecht Brandenburscy. W Polsce ciagle klopoty z Krzyzakami i Moskalami, ktorzy zwiazali sie sojuszem; co krol Albrechta chcial zmusic do holdu, to Wasyl wychodzil z wojskiem; co uzbroil sie przeciw Moskwie, to Albrecht wysuwal sie naprzod. Albrecht byl nadzwyczaj sprytnym politykiem i tak manewrowal, ze ciagle wyzyskiwal zwloki i zyskiwal czasie. Dopiero w roku 1520 mozna sie bylo zabrac do poskromienia ksiecia, ktory odmawial holdu najswietniejszej koronie we wschodniej Europie. Zajeli Polacy prawie cale Prusy Krzyzackie; juz wyznaczono dzien holdu, gdy wtem Albrecht dowiedzial sie, ze mu nadchodza posilki z Brandenburgii i zerwal uklady. Ponowila sie wojna. Albrecht ratuje sie posrednictwem ksiazat saskich i wyprasza czteroletnie zawieszenie broni, od 22-go Marca 1521 do 1525. Tegoz samego roku 1521 Turcy zdobyli Belgrad i staneli na samej granicy wegierskiej. Zblizala sie straszna katastrofa. A tymczasem chrzescijanscy monarchowie byli bezsilni wobec najpotezniejszego wroga. Swiat chrzescijanski rozdzielonym byl sam w sobie - bo oto wlasnie juz od czterech lat zaczal sie krzewic protestantyzm. W roku 1517 wystapil Luter. Wiecej o tem powiemy w nastepnym rozdziale, tutaj tylko zaznaczamy, ze luterstwo przeszkodzilo wspolnej wyprawie na Turka. Luterstwo tez posluzylo Albrechtowi Brandenburskiemu, ostatniemu Wielkiemu Mistrzowi Zakonu, do wydobycia sie z matni. Czterech lat rozejmu uzyl on do tego, zeby Krzyzakow w Prusiech namowic do przejscia na luteranizm. Ludzie ci, dawno juz bezbozni i religii tylko do upiekszenia swieckich celow uzywajacy, przystali na to. Ozenili sie zakonnicy-rycerze, zrzucili plaszcze z krzyzem i zamienili sie w swieckich panow kraju. Cudza szafowali wlasnoscia, bo Zakon ich byl instytucya koscielna, ale co ich to obchodzilo. Plany Albrechta popieral goraco brat jego Jerzy. W r. 1523 przyznano mu prawo do ksiestw opolskiego i raciborskiego, skoroby tylko starzejacy sie ksiaze Jan opolski umarl; grod i miasto Bogumin pozwolono mu zajac zaraz i tytulowac sie od razu ksieciem slazkim na Raciborzu. Tegoz roku kupil Jerzy Hohenzollern ksiestwo karniowskie z miastami: Karniow, Glupczyce, Beneszow, Baborow, a na przydatek jeszcze odstapil mu krol Ludwik Jagiellonczyk Bruntal z okolica; pozwolil mu tez i wszystkim jego braciom kupowac ziemie na Slazku. W roku 1526 nabyl tez Jerzy jeszcze Nidek i Bytom. Od tego czasu usadowili sie Hohenzollernowie na Slazku. Stanawszy pewna noga na Slazku, popieral Jerzy smielej plany brata, Wielkiego Mistrza Zakonu krzyzackiego. Sam Jerzy byl tez zwolennikiem Lutra. Oderwal sie tez od Kosciola glowny wowczas ksiaze slazki, potomek Piastow, Fryderyk II. Lignicki, ktoremu powiodlo sie polaczyc znow w swem reku od roku 1523 Lignice, Brzeg i Wolow. Albrecht brandenburski przebywal w latach 1524 i 1525 duzo na Slazku; z razu w Brzegu i w Kluczborku, a potem w Bytomiu. Tutaj to, na Slazku, pod opieka Jerzego i Fryderyka lignickiego, dojrzaly jego plany. Ci dwaj ksiazeta wzieli tez na siebie, wymiarkowac delikatnie, coby tez na to powiedzial krol polski i jezdzili w tym celu do Krakowa. Sejm polski uchwalil juz w roku 1524 znaczne podatki na dalszy ciag wojny z Krzyzakami, skoro minie termin zawieszenia broni. Wtem nagle - nie bylo Krzyzakow! Wielki Mistrz wyparl sie Zakonu, oglosil sie ksieciem swieckim Prus (wschodnich), azeby zas zyskac poblazanie Zygmunta, zlozyl mu teraz hold uroczyscie na rynku krakowskim dnia 10-go Kwietnia 1525 roku. Niejeden z Polakow cieszyl sie, ze niema Krzyzakow; ale niemadra to byla radosc. Zamienienie koscielnych posiadlosci na swieckie nazywa sie sekularyzacya. Przez sekularyzacye Prus zalozyl Albrecht brandenburski nowe niemieckie panstwo; z razu Polsce holdujace, ale zawsze jej nieprzyjazne, nie bylo to swieckie ksiestwo bezpieczniejsze od sasiedztwa Krzyzakow. Tak tedy stala sie rzecz szczegolna, ze sami Polacy wyhodowali przyszle krolestwo pruskie, ktore mialo pozniej powstac z tej sekularyzacyi. Jestto najwiekszym bledem historyi polskiej, ze Polacy przystali na sekularyzacye Prus. Przedewszystkiem byl to ciezki grzech przeciwko Kosciolowi katolickiemu, a swoja droga wielki blad polityczny. Nalezalo wojne prowadzic dalej i Prusy wschodnie zajac, tak samo, jak zachodnie; nalezalo wymiesc wszelki slad panowania krzyzackiego, ale nie pozwalac, zeby ono odnowilo sie w nowej, a wygodniejszej formie. Gdyby nie pozwolenie Zygmunta Starego na sekularyzacya Zakonu, nie byloby panstwa pruskiego, nie byloby niemczyzny nad morzem baltyckiem. Wiedza o tem dobrze historycy i slusznie uwazaja Albrechta brandenburskiego za wlasciwego zalozyciela monarchii pruskiej. Wtenczas nikt nie przewidywal, co wyrosnie z tego nowego ksiecia, ktory kleczal na krakowskim rynku przed tronem polskiego krola, bez ktorego laski nie bylby mogl przenigdy ksieciem zostac. Wsrod tysiecy ludu skladal on swa przysiege, przysiegajac wiernosc i uleglosc koronie polskiej. Po tym wypadku nadeszla w roku nastepnym do Krakowa wiesc o strasznem zdarzeniu. W bitwie z Turkami zginal na Wegrzech pod Mohaczem Ludwik Jagiellonczyk, dnia 29-go Sierpnia 1526 roku, majac lat zaledwie dwadziescia. Druga to juz ofiara, po Wladyslawie Warnenczyku, zlozona przez dynastye jagiellonska w obronie wialy sw. Turcy zalali Wegry - czesc tego kraju dlugie lata musiala znosic jarzmo muzulmanskie. Korony zas: wegierska i czeska przypadly Ferdynandowi Habsburgowi, stosownie do umowy wiedenskiej z roku 1515. Slazk przechodzil pod berlo Habsburgow. VIII. REFORMACYA. W tymze czasie, kiedy Slazk zmienial wladcow i z pod jagiellonskiego berla przechodzil na przeszlo dwiescie lat pod panowanie dynastyi Habsburgow, zaszly inne jeszcze zmiany, jeszcze wazniejsze, bo religijne. Znaczna czesc Slazka miala opuscic wiare przodkow i popasc w herezye luterska, zwiedziona przykladem Wroclawia, tego miasta, ktore i przedtem i potem nieraz kraj caly prowadzilo na zle drogi. Herezyi nie brakowalo nigdy; w historyi Kosciola obejmujacej wszystkie strony swiata, tyle ludow, tyle tysiecy milionow glow, byloby dziwnem, zeby sie miedzy pszenica nie znalazlo zawsze troche kakolu. W Europie, w Azyi, w Afryce pojawialy sie czesto herezye, nieraz zaburzaly kraje przez dluzszy czas, ale ostatecznie zawsze sie konczylo na tem, ze wieksza czesc zblakanych wracala do powszechnego Kosciola, male tylko garstki upornych zostawiajac bez znaczenia na boku historyi. Niedawno czeska herezya husycka zawichrzyla srodkowa Europe, ale nie mogla sie ostac na stale i pozostala po niej garstka tylko t. z. sekty braci czeskich i morawskich. Dopiero herezye XVI. wieku mialy wyrosc na nowe, osobne koscioly i rozdzielic chrzescijan w Europie na stale na dwa obozy: udalo sie to zas nie dlatego, zeby te herezye byly wazniejsze lub lepiej obmyslane od dawniejszych (bynajmniej tak nie bylo!), ale dlatego, ze poszly na sluzbe rzadow, ze staly sie narzedziami do politycznych celow w reku monarchow, krolow i ksiazat, ktorzy zysk swoj widzac, uzyczyli herezyi poparcia. Wsrod heretykow 16-go wieku najwazniejsi sa: Luter. Zwingli i Kalwin; z tych najblizszy Slazka, Luter, oddzialal wplywem swym na te stara dziedzine Piastow, a nawet porwal w odmet swych bledow upadlych potomkow rodu krolow polskich na Slazku; jak sie najpierw wyrzekli narodowego jezyka, potem opieki nad polskim ludem, tak wreszcie skonczyli na odszczepienstwie od wiary swych przodkow. Marcin Luter byl mnichem zakonu Augustyanow i profesorem niemieckiego uniwersytetu w Wittenberdze. Podczas studyow teologicznych nad pismem sw. poczal miewac rozne watpliwosci w wierze; zamiast zwrocic sie o wyjasnienie i pouczenie do wyzszej wladzy koscielnej, chocby do najwyzszej, on watpliwosci te rozglaszal, i to publicznie, w kazaniach i drukiem. Gdy go za to skarcono, stawil sie ostro, pelen gniewu i pychy, i to, co u niego samego z poczatku watpliwoscia bylo, oglosil za pewne, jako dogmat swojej religii. Dlaczego luteranizm sie szerzyl. Fundamentem jego nauki jest wygodne bardzo twierdzenie, ze sama wiara wystarcza do zbawienia, podczas gdy katolicy ciezsze maja obowiazki, bo stosowac sie musza do slow Zbawiciela, ze wiara bez uczynkow martwa jest. Nowa religia wygodkami swemi zjednywala sobie wielu ludzi, ktorzy radzi byli, ze juz bez uczynkow dobrych obejsc' sie mozna: niedlugo potem oglosil Luter, ze za zle uczynki nie trzeba odpuszczenia grzechow, ze niema czyscca, ze nie trzeba wzywac swietych panskich, a na ziemi nie trzeba sluchac papieza ani biskupow; jeszcze przyjemniej bylo sluchac, ze kazdy majacy wiare (bez uczynkow) jest wlasciwie kaplanem i nie potrzeba do kaplanstwa dopiero sakramentu. Pokasowal ze siedmiu az piec sakramentow sw. i zostawil tylko dwa: chrzest i sakrament oltarza. Azeby zas godnie przystapic do Stolu Panskiego, wystarcza wiara, a choc uczynki zle, spowiadac sie z nich nie trzeba, zas za pokute wystarczy samemu sobie powiedziec, ze sie zaluje. Co tu wygody! Twarda jest nauka katolicka w porownaniu z temi wymyslami; religia luterska zdawala sie dla grzesznikow lzejsza, duzo mniej wymagajaca, wiec podobala sie ludowi. Ale w tem wszystkiem nie bylo jeszcze nic takiego, coby pociagnac moglo panujacych ksiazat. I dla nich Luter okazal sie szczodrym. Powiedzial, ze niepotrzebne sa biskupstwa i klasztory! Ksiazeta niemieccy tedy na to, jak na lep, pomagali znosic biskupstwa, rozpedzac klasztory, a dobra koscielne, skarbce, fundusze, majatki klasztorne - szly do kieski ksiazecej. Im ubozszym byl ktory z nich przedtem, tem bardziej wielbil madrosc Lutra, tem gorliwszym byl w szerzeniu nowej "czystej" ewangelii. Ale ksiazeta byliby moze i tak nie dali rady, gdyby nie ta bardzo smutna okolicznosc, ze wielu ksiezy poszlo za przykladem Lutra i balamucilo lud swym przykladem. Dla zlych ksiezy mial Luter takze przynety: pozwalal im sie zenic, a zakonnikom i zakonnicom polecal opuscic mury klasztorne. Sam tez ozenil sie z zakonnica, ktora uciekla z klasztoru, zyl z nia i mial kilkoro dzieci. O wszystkich pomyslal Luter i wszystkim dostarczal wygody, tylko o ludzie wiejskim zapomnial. Chlopi tedy niemieccy pomysleli sami o sobie. Slyszac, ze na wszystkie strony mowi sie o "wolnosci ewangelicznej", wytlomaczyli ja sobie po swojemu: przestali pracowac, uzbroili sie i rzucili sie na szlachte i ksiezy; mordy, pozogi, rzez straszna ogarnely prawie cale Niemcy. Luter myslal z poczatku, ze to chlopi ida walczyc z katolicyzmem i ucieszyl sie; ale wkrotce spostrzegl, ze im chodzi tylko takze o wygody dla swego stanu, o to, zeby mogli uzyc swiata, wyrznawszy tych, ktorzy go uzywali dotychczas; wiec chociaz ci chlopi takze wierzyli, musial sam wystapic przeciw ich uczynkowi i tlomaczyc im, ze trzeba przeciez uczynkow, jako to: posluszenstwa wladzom, pokory, panszczyzny itp. Ale chlopi nie chcieli go sluchac i dopiero wielkie wojska musialy ich doprowadzic do porzadku. Jeszcze jeden ciekawy przyklad. Do wielkich protektorow luterstwa nalezal Filip, landgraf heski, jeden z potezniejszych ksiazat niemieckich. Byl juz od trzynastu lat zonaty z ksiezniczka saska Krystyna, gdy mu sie zachcialo drugiej zony, panny Malgorzaty von der Saal. Radzil sie Lutra i Luter pozwolil ksieciu pojac druga zone za zycia pierwszej, pod warunkiem tylko, zeby to trzymac w tajemnicy, gdyz inaczej mogliby wszyscy, a takze chlopi "z daleko sluszniejszych przyczyn, niz ksiaze, zadac dwuzenstwa, coby nas niemalego nabawilo klopotu." I nabawilo tez rzeczywiscie klopotu, bo landgraf sekretu nie dotrzymal i publicznie sie pochwalil, ze mu Luter dal pozwolenie na to dwuzenstwo. Przez dziewiec lat mial landgraf naraz dwie zony; po dziewieciu latach dwuzenstwa umarla mu pierwsza, Krystyna, a druga, Malgorzata, zyla jeszcze potem z landgrafem przez lat siedmnascie. A wiec inna miarka dla chlopow, inna dla ksiazat. Chlopow skazuje sie na uczynki, od panow sie ich nie wymaga, a ksiazetom daje sie dyspenzy, chocby na jawnogrzesznictwo. Nie dziwota, ze wielu ksiazat wolalo Lutra, ktory pozwalal wziac sobie druga zonke do boku, gdy pierwsza sie zestarzala, niz papieza, ktory w tym samym czasie o to samo rzucal klatwe na krola angielskiego! O! papiez byl zawsze bardzo niewygodny w takich rzeczach! Kara koscielna scigal winowajcow, nawet stracal monarchow z tronu, gdy nie pelnili swoich obowiazkow. Cesarz niemiecki Henryk IV. stal boso w pokutniczej szacie, a krol polski Boleslaw Smialy utracil tron przez papieza - za zle uczynki. Od tej papieskiej kontroli uwalnial ksiazat Luter. Ze zas wszedzie zwierzchnik jakis byc musi, wiec orzekl, ze kazdy panujacy ksiaze jest zwierzchnikiem kosciola w swoim kraju. Coz moglo byc lepszego, jak byc swoim wlasnym papiezem? byc nietylko swieckim, ale i koscielnym naczelnikiem kraju; miec na swe uslugi nietylko urzednikow i wojsko, ale tez duchowienstwo; byc panem nietylko zycia i majatku, ale tez i sumienia swoich poddanych. Taki Kosciol - to proste narzedzie w reku rzadu! Tak tez jest w rzeczywistosci i dlatego-to luteranizm zyskal taka protekcye u wszystkich tych panujacych, u ktorych bylo - mniej sumienia. Bez tej protekcyi nie bylby sie on rozszerzyl. Herezja na Slazku. Na Slazk wprowadzil herezya ow margrabia Jerzy, o ktorym byla juz mowa w poprzednim rozdziale, ze zyskal sobie tu panowanie od roku 1523 w Karniowie i Glupczycach; zaraz tez tam luterstwo zaprowadzil. On tez powaga swoja i znaczeniem osmielal Wroclawian i zaslanial ich przed surowemi mandatami zyjacego jeszcze wowczas krola Ludwika. Wroclawianie, ufajac, ze ksiaze w danym razie za nimi sie wstawi, drukowali u siebie pisma Lutra; a gdy margrabia roku 1522 do Wroclawia sam przyjechal, okazaly sie zaraz skutki tej bytnosci, wypedzili tegoz roku Bernardynow, sprowadzili sobie ksiedza, ktoryby im wszystko po lutersku urzadzil, w osobie Jana Hessa. Juz w roku 1524 zwolal magistrat wroclawski wszystkich kaplanow z miasta i przykazal im surowo, zeby tylko tak nauczali, jak ten Hess kaze. Przeora Dominikanow, ktory sie opieral, wygnano z miasta. Krol polski Zygmunt Stary grozil Wroclawianom, ze zakaze im wszelkich stosunkow handlowych w Polsce, jezeli sie nie upamietaja, ale to tez nic nie pomoglo. Mieszczanstwo niemieckie w Wroclawiu, niedawno przedtem tak sie niby wzdrygajace przed herezya Podiebradzkiego, pedem sie teraz rzucalo w ramiona herezyji o duzo gorszej; bo tez i wtenczas nie o Kosciol im chodzilo, nie o to, ze Podiebradzki nie byl dobrym katolikiem, ale o to, ze nie byl Niemcem: katolicyzm ich samych bardzo byl kruchy. Za przykladem Wroclawia lutrzyli sie Niemcy w innych takze miastach: najprzod w Kozuchowie i w Zlotoryi. Z ksiazat najbogatszym byl wowczas i najwiecej posiadal na Slazku Fryderyk II. lignicki, ktory Lignice polaczyl znow pod jednenta panowaniem z Brzegiem i nadto wladal nad Wolowem, a na Dolnymi Slazku byl gubernatorem. Ten byl zupelnie pod wplywem margrabiego Jerzego i robil wszystko, co margrabia chcial. W ziembickiem i olesnickiem ksiestwie rzadzil ksiaze Karol, wnuk Jerzego Podiebradzkiego, ktory z ochota patrzyl na szerzenie sie zywiolu wrogiego katolicyzmowi. Podlegle bezposrednio krolowi ksiestwa swidnickie i jaworzynskie liczyly, tak samo, jak Wroclaw, na wstawiennictwo margrabi Jerzego. Dodajmy do tego, ze owczesni biskupi wroclawscy brali sie bardzo leniwo do rzeczy, a pojmiemy, ze nowinki religijne, popierane przez ksiazat, predko sie szerzyly po kraju, podczas gdy krol Ludwik zajety byl wojna turecka. Arcybiskup gnieznienski, jako metropolita dyecezyi wroclawskiej, pisal upominajace listy, ale na nic sie nie zdaly, skoro polski prymas nie byl sluchany przez Niemcow, ktorzy radzi byli, ze przy tej sposobnosci zerwa takze do reszty koscielny zwiazek z Polska. Nastal potem (od roku 1539) we Wroclawiu biskup, ktory wprost podejrzany byl o sprzyjanie herezyi; tak, ze dziwna rzecz, jak sie biskupstwo wroclawskie utrzymalo, ze nie przepadlo w owych czasach, jak tyle innych biskupstw. W roku 1526 kiedy krol czeski Ferdynand Habsburski, obejmowal zwierzchnia wladze nad Slazkiem, herezya rozprzestrzenila sie juz po calym kraju, gdzie tylko Niemcy mieszkali, polowa ludnosci byla luterska i pelno zonatych pastorow. Tylko polski lud jeszcze jej kosztowac nie chcial. Habsburgowie. Habsburgowie byli szczerymi katolikami i krol Ferdynand nie myslal pozwalac na szarpanie Kosciola. Byl tez rod Habsburgow dosyc poteznym, zeby wystapic stanowczo i gdyby nie wojny tureckie, ktore zwracaly potege; tej dynastyi w inna strone, nie byliby przemogli ksiazeta protestanccy. Habsburgom podlegaly liczne kraje. Z malych poczatkow doszedl ten rod do takiej dynastycznej potega jak zadna przedtem dynastya w Europie. Zamek zwany Habsburg (skrocone z Habichts-burg, grod jastrzebi) jest w Szwabii (dzis w ruinach). Oprocz nieznacznych posiadlosci w Szwabii kolo swego rodzinnego gniazda, posiadali jeszcze Habsburgowie nieco kraju w polnocnej Szwajcaryi. W roku 1278, wybrano hrabiego Rudolfa Habsburga krolem niemieckim, wlasnie dlatego, ze byl (jak na krola) niezamoznym; ksiazeta radzi byli miec krola takiego, od ktorego byliby oni sami potezniejsi, zeby go sie nie musieli bac. Ale krol Rudolf umial sie wziac do rzeczy. Zyskawszy uznanie papieza, przyjal tytul cesarski (chociaz sie w Rzymie nie koronowal) i zaraz zaczal myslec o zdobyciu dla swego rodu jakiego kraju, zeby ugruntowac potege domowa. Sposobnosc nadarzyla sie ku temu w Austryi; dawniej rzadzila tam rodzina Babenbergow, ktora niedawno przedtem wygasla; spuscizne ich zagarnal krol czeski Ottokar, ktory niechcial uznac Rudolfa cesarzem. Wyprawil sie n niego Rudolf a pobiwszy go na glowe w roku 1278, zagarnal sam Austrye i Styrye, ktore-to kraje nadal w lenno swoim wlasnym synom, Albrechtowi i Rudolfowi. Byla to pierwsza i ostatnia wojna Habsburgow o rozszerzenie swych posiadlosci; odtad w inny, praktyczniejszy i godziwszy sposob probowali szczescia, a mianowicie przez szczesliwie ulozone malzenstwa, tak ze powstalo nawet o nich przyslowie w lacinskim wierszu, ktory powiada: Niech sobie inni wojuja, ty szczesliwa Austryo poszukuj - zon. Przez ozenki dostala sie wkrotce temu rodowi Karyntya i Kraina, potem Tyrol i Tryest. Widzielismy, jak przez ozenek arcyksiecia Wilhelma probowali dostac sie na tron polski. Wynagrodzili sobie to przez malzenstwo z corka Zygmunta Luksemburskiego, ktora wniosla w ich dom korone czeska i wegierska. Panowali tam z Habsburgow krolowie Albrecht i Wladyslaw Pogrobowiec; wiemy juz, co sie dzialo za maloletnosci Pogrobowca, jak potem korony te przeszly do rodu Jagiellonkiego i jak to Habsburgowie stali sie nieprzyjaciolmi krola polskiego. Ciezka te strate wynagrodzili sobie jednak zaraz ozenkiem w innej stronie swiata, z ksiezniczka burgundzka, dziedziczka najbogatszych wowczas w Europie krajow, Burgundyi i Niderlandow. Szczesliwym mezem tej ksiezniczki byl ow cesarz Maksymilian, ktory spiskowal przeciw Zygmuntowi Staremu. Syn jego Filip ozenil sie z krolewna hiszpanska; z tego malzenstwa bylo dwoch synow: Karol i Ferdynand, obaj rodowici Hiszpanie. Do hiszpanskiej korony nalezaly niektore kraje wloskie i nowo odkryta Ameryka. Wreszcie po bitwie pod Mohaczem (1526) Czechy i Wegry powrocily znowu do Habsburgow. Od roku zas 1438 korona cesarska nie wychodzila juz z ich rodu. Cesarzem zostal tez krol hiszpanski Karol Habsburski, pan Hiszpanii, Burgundyi, Niderlandow, czesci Wloch, Rzeszy Niemieckiej i Ameryki; w jego panstwie nigdy nie zachodzilo slonce, bo gdy zaszlo w Europie, wschodzilo w tej samej chwili na drugiej polkuli, w nowym swiecie. Brat jego Ferdynand, wyreczal go w rzadach Niemiec, byl tu jego zastepca, a sam panowal na Wegrzech, w Czechach, Morawach, Luzycach, na Slazku, w Austryi, w Tyrolu, w Styryi, Karyntyi, Krainie i w Istryi. Nigdy przedtem ani potem me widzial swiat takiej potegi zebranej w reku jednego rodu. Zdawalo sie, ze cala Europa bedzie tylko w ich reku. Ale ta potega miala trzech wrogow: Francye, Turcye i protestantyzm. Krol francuski koniecznie chcial oslabic Habsburgow i odjac im przynajmniej panowanie we Wloszech. Bylo o to kilka wojen, wsrod ktorych niemieccy ksiazeta zdradzali raz wraz najsromotniej swego cesarza i laczyli sie z Francya przeciw wlasnej ojczyznie, a zwlaszcza ksiazeta protestantcy, ktorzy nie zyczyli potegi katolickim Habsburgom: przez to tez cesarz nieraz byl zupelnie bezsilny w obec nich, a protestantyzm coraz bardziej sie szerzyl. - Na poludniu zas Turcy, zwyciezywszy pod Mohaczem, zaczeli zagarniac Wegry i opanowali polowe kraju, tak, ze nie duzo dla Ferdynanda zostalo; do tego jeszcze mial tam przeciwne stronnictwo, ktore nie jego, ale hrabiego Zapolye, rodowitego Wegra, krolem uznawalo. Ten Zapolya byl zieciem krola polskiego, Zygmunta Starego, ale Zygmunt nie poslal mu wojska na pomoc przeciwko Habsburgom i byl w zgodzie z Ferdynandem, zeby wojna pomiedzy krolami chrzescianskimi jeszcze bardziej nie ulatwiac zdobyczy Turkom.17) W ciaglej grozie z powodu Turkow, ktorzy mogli nie tylko zagarnac reszta Wegier, ale tez wpasc ztamtad na Morawy i na Slazk, potrzebowal Ferdynand ciagle wojska i pieniedzy, a chcac ich dostac, musial przez szpare patrzec na szerzenie protestantyzmu, bo inaczej wiedzial, zeby go protestantcy ksiazeta mogli zdradzic w stanowczej chwili. Potega zas turecka byla jeszcze wieksza od habsburskiej; chociaz Turcy mniej mieli kraju, ale za to mieli stale wojsko, wielkie, dobrze wycwiczone i do zwyciestw przywykle. Potege wojskowa Turcyi tak sie uwazalo w owych czasach, ze tylko wszystkie panstwa europejskie razem sie wziawszy do dziela, moglyby jej dac rade; ale ktoby sam jeden probowal sie z Turkiem, ten musial uledz, bo Turek mial wiecej wojskowej sily, niz cala Europa nawet razem. Myslano tez ciagle w Europie o powszechnym zwiazku na Turka, czyli o lidze tureckiej, ale jak sie tu bylo zlaczyc, skoro protestantyzm rozdarl chrzescijanstwo. Protestantyzm pojawil sie w sam raz na reke Turkom, a nawzajem protestantom w sam raz sie przydalo, ze Turek zdobyl Wegry i grozil ztamtad na dwie strony i Polsce i krajom habsburskim. Szkaradne sekty. Taki byl polityczny stan Europy, kiedy Ferdynand habsburska jako krol czeski, przyjechal po hold na Slazk w roku 1527. W Wroclawiu wydal rozkaz, zeby wydalono przynajmniej tych ksiezy, ktorzy pozawierali gorszace nieprawe zwiazki malzenskie, ale zaraz sie temu hardo sprzeciwil magistrat wroclawski i Fryderyk ksiaze lignicki. Coraz smutniej wygladaly na Slazku sprawy religijne. Znalezli sie tacy (ale tylko wsrod Niemcow), ktorym niewystarczala juz herezya luterska, ale brneli dalej. Powstala w Niemczech sekta nowochrzcencow (czyli anabaptystow), ktorzy twierdzili, ze chrzest dzieci jest niewazny, a wiec trzeba na nowo chrzcic osoby dorosle. A zas wsrod nowochrzcencow powstawaly znow jeszcze gorsze sekciarstwa: niektorzy wznawiali adamickie tradycye z wojen husyckich, glosili, ze wszelka wlasnosc powinna byc wspolna i kobiety powinny byc wspolnemi zonami wszystkich! Jak niegdys Husyci Adamitow, tak teraz sami protestanci musieli sie zabrac do wyplenienia tej zarazy. Dotknela ona takze Niemcow na Slazku; tu i owdzie trzeba bylo rozprawic sie mieczem, jak w Glogowskiem i w okolicy Zabkowic; tam ksiaze Karol kazal im uszy poobcinac i z kraju wyganial. W Lignicy niejaki Schwenkfeld, szlachcic niemiecki, wymyslil sobie nowa nauke i polecal, zeby sie zupelnie wstrzymac od przystepowania do Sakramentu Oltarza; i rzeczywiscie, w roku 1526 przestali Ligniczanie przyjmowac Komunie swieta! Krol Ferdynand zajety byl tymczasem wojna z Zapolya na Wegrzech i kontent byl, ze Wroclawianie, Swidniczanie i ksiazeta slazcy przyzwolili mu na podatki na te wojne; musial przymruzac oczy na wszystko! W roku 1529 nastalo wielkie niebezpieczenstwo od Turkow. Sprawdzily sie obawy; Turek zdobywszy juz stolice krolestwa wegierskiego, Budzyn, ruszyl z Wegier na Austrye i oblegl Wieden, stolice Ferdynanda. Gdyby Wieden byl zdobyty, cala Austrya i Morawy bylyby wpadly w rece pohanca i Slazk tez sie musial przygotowywac na przyjecie nieproszonych gosci. Zbrojono sie tedy, placono na wojsko duze podatki, a ze krol nie mogl sie obejsc bez podatkow protestantow, wiec znowu milczal. Szczesciem Turcy, niezwyciezeni w bitwie w otwartem polu, nie mieli takiej wprawy i zdatnosci do zdobywania wielkich miast przez dluzsze oblezenie i Wiednia nie zdobyli; z koncem Pazdziernika pisal Ferdynand do Wroclawia, ze slazkie wojsko juz na ten rok niepotrzebne. W tym wlasnie czasie slazcy nowochrzcency wniesli prosbe, zeby wysluchac ich wyznania wiary i przyznac im prawa te same, jak luteranom. Ksiaze lignicki dal im na to taka odpowiedz, ze wygnal Schwenkfelda i glownych jego zwolennikow i w roku 1530 zaczeto po czterech latach pauzy znowu w Lignicy przystepowac do Najswietszego Sakramentu - ale nie po katolicku, tylko po lutersku, tj. pod obiema postaciami, jak przedtem Husyci. Na rok 1530 zwolal cesarz sejm Rzeszy Niemieckiej do Augsburga, zeby protestanci powiedzieli przynajmniej wyraznie, czego chca. Skoro bowiem Luter pozwolil kazdemu samemu sobie tlomaczyc i wyjasniac pismo swiate, powstalo z tego cale mnostwo najrozmaitszych przekonan religijnych, a z tego ten skutek, ze sie nigdy nie wiedzialo, z czem sie wlasciwie ma do czynienia, bo co glowa, to rozum. Po dlugich naradach zgodzili sie przynajmniej blizsi zwolennicy Lutra na jedno wyznanie wiary, ktore na tym sejmie Augsburskim przedstawili; ztad zowie sie do dzis dnia wyznaniem Augsburskiem. - Slazk nie nalezal do Rzeszy niemieckiej i nie byl prowincya cesarstwa, lecz czeskiego krolestwa. Ale margrabia Jerzy, pan Karniowa i Glubczyc, a wiec ksiaze na Slazku, nalezal do Rzeszy, jako bedacy z rodu margrabiow brandenburskich Hohenzollernow. Chociaz tedy w Niemczech nie posiadal ani piedzi ziemi, skorzystal ze swej familii i na ten sejm pospieszyl, a zabral tez z soba mlodego nastepce ksiestwa ziembickiego i tam wyznanie augsburskie takze podpisal. Zaraz nastepnego roku 1531 zawarli protestanccy ksiazeta Niemiec zbrojny zwiazek w obronie tego wyznania, przygotowani kazdej chwili do wojny z cesarzem; zwiazek ten nazywa sie szmalkaldzkim, od miasta Schmalkalden, gdzie sie zjechali i umowili. Nalezal do niego takze margrabia Jerzy. Spor o ksiestwo Opolskie. Wplyw tego krzewiciela protestantyzmu na Slazku mial sie jeszcze bardziej rozszerzyc, gdy w Marcu 1532 umarl ostatni piastowski ksiaze opolski, Jan, ktory (jak o tem byla mowa w poprzednim rozdziale) od dawna juz Jerzego wyznaczyl na swego nastepce. Krol Ferdynand, dowiedziawszy sie o tym ukladzie miedzy ksiazetami, chcial go skasowac, zeby znaczniejsze na Slazku ksiestwo i wielkie po ksieciu skarby nie dostaly sie w rece protestanta. Umowa tych ksiazat sprzeciwiala sie prawu feodalnemu, czyli przepisom o lennach ksiazecych. Ksiaze nie bedacy niepodleglym zupelnie monarcha, ale podlegajacy zwierzchnictwu starszego monarchy, nie mogl rozporzadzac swem ksiestwem na wypadek, gdyby nie pozostawil po sobie dziedzicow. Ustawy bowiem orzekaly, ze kraj taki jest wlasnoscia zwierzchnika, ktory go tylko odstepuje niejako rodzinie podleglego ksiecia i to sie nazywalo lennem; skoro zas wymra wszyscy ci, ktorzy wedlug dawnej umowy maja prawo do lenna, kraj wraca do zwierzchnika. Takim zwierzchnikiem ksiestw slazkich byla korona czeska, a Ferdynand mial obowiazek bronic jej praw, skoro byl krolem czeskim. Dzierzawy ksiecia Jana nie byly jego bezwzgledna wlasnoscia, ale tylko lennem; nie mial przeto prawa rozporzadzac niemi dowolnie. Sejm czeski wezwal tez Ferdynanda, zeby wystapil przeciw rozporzadzaniu nie swoja rzecza; bo Opolskie dopoty tylko moglo byc wlasnoscia ksiazecego rodu opolsko-raciborskiego, dopoki starczylo potomkow tego rodu. Kiedy tedy margrabia Jerzy prosil krola w roku 1528 o zatwierdzenie tej jego umowy z ksieciem Janem, krol Ferdynand odmowil, a Jana opolskiego wezwal przed sad. Natenczas ksiaze Jan odwolal przyrzeczenia dane margrabiemu, sam oglosil, ze one juz niewazne, bo je cofa i wydal dokument, w ktorym sam stwierdza, ze kraje jego maja przejsc po jego smierci do korony czeskiej. Zeby zas margrabia niemial krzywdy z zawiedzenia nadzieji, na ktorych spelnienie juz na pewno liczyl, postanowil mu Ferdynand dac 183,333 guldenow odszkodowania; urzadzono to w ten sposob, ze krol zawarl z margrabia ugode w Pradze w roku 1531 tej tresci: Po smierci ksiecia Jana dziedzictwo jego przypadnie wprawdzie krolowi, ale krol zastawia ksiestwa opolskie i raciborskie margrabiemu i jego potomkom za 183,333 guldenow, tak, ze margrabia lub jego dziedzice maja tam panowac dopoty, dopoki im krol tych pieniedzy nie splaci. Poniewaz krol niemial gotowki, wiec w tej formie zabezpieczyl odszkodowanie margrabiemu; nie byl to zastaw prawdziwy, boc margrabia zadnych pieniedzy Ferdynandowi nie dawal; dobrowolnie krol chcial Jerzemu dac to pieniadze, uznal to za swoj dlug i dlug ten zabezpieczyl margrabiemu, wedlug owczesnych zwyczajow, w formie zastawu. O inne posiadlosci Jerzego nie bylo watpliwosci; ksiestwo karniowskie potwierdzil mu krol dziedzicznie, az do zupelnego wygasniecia rodu margrabiego; bytomskie do trzeciego pokolenia, na syna i wnuka, a boguminskie az do prawnuka. Zastawianie ziem slazkich. Tak staly sprawy, kiedy w roku 1532 umarl ksiaze Jan. Krol Ferdynand sadzil, ze ze skarbow odziedziczonych po ksieciu wyplaci margrabiemu zaraz owa sume zastawna i w ten sposob usunie zupelnie protestanta od Opola i Raciborza. Ale skarby opolskie, chociaz znaczne, poszly znowu na wojne turecka - (Turcy wpadli do Styryi) a margrabia utrzymal sie az do smierci przy posiadaniu tych ksiestw, niby prawem zastawu. Nie mieszkal tu jednakze nigdy, rzadzil niemi z Anspachu, w poludniowych Niemczech, ktory mu tymczasem tez przypadl w dziedzictwie. Rzadzil zas w ten sposob, ze popieral wszelkiemi silami protestantyzm. Krol Ferdynand mial rece zwiazane niebezpieczenstwem tureckiem, potrzebujac ciagle wojska i pieniedzy. Klopoty o pieniadze zmusily go w roku 1537 ze zastawil ksiestwo glogowskie bogatemu szlachcicowi niemieckiemu Hieronimowi von Biberstein. Wojsko krolewskie ponioslo wtenczas wielka kleske na Wegrzech od Turkow; i slazki oddzial wojskowy bral udzial w tej nieszczesliwej bitwie. W trzy lata pozniej wykupiono Glogowszczyzne od Bibersteina, ale tylko na to, zeby ja znowu zastawic ksieciu lignickiemu, Fryderykowi II., gorliwemu protestantowi, ktory ofiarowal jednak wielka sume, bo az 62473 guldenow zlotem. Bogaty ten ksiaze nabyl tez prawem zastawu prawie wszystkie ziemie ksiestw olesnickiego i ziembickiego od ksiecia ziembickiego Henryka II. Coraz wiecej kraju przechodzilo pod wladze nieprzyjazna Kosciolowi. W cieszynskiem ksiestwie sprawowal rzady za maloletniego ksiecia magnat czeski, Jan z Pernsztyna, takze protestant. Za czasow biskupa wroclawskiego Baltazara von Promnitz nawiedzil protestantyzm takze biskupie ksiestwo nyskie; w samej Nysie rozpieraly sie nowinki religijne. Wtedy tez zaczelo sie zastawianie dobr koscielnych i sam krol Ferdynand, ciagle pieniedzy potrzebujacy skorzystal z tego, ze biskup na to pozwalal i zastawil Wroclawianom w roku 1540 posiadlosci zakonu Joannitow a wiec nie swoja wlasnosc. Za zlym przykladem danym z gory poszedl komtur Joannitow w Opawie i odsprzedal protestanckim mieszczanom prawo patronatu kosciola farnego i nic mu sie za to nie stalo, chociaz tam protestowal przeciw temu biskup olomuniecki, do ktorego dyecezyi nalezalo Opawskie. W roku 1541 poniosl Ferdynand na Wegrzech nowa kleske od Turkow; potrzebowal gwaltownie pomocy wszystkich ksiazat, czy to katolickich, czy to protestanckich. Zalezalo mu tez wiele na pomocy moznego domu brandenburskiego, Hohenzollernow. Na rok nastepny, kiedy nowa trzeba bylo prowadzic wojne z Turkami, zebral wojsko z Niemiec, na ktorego czele stanal elektor brandenburski, Joachim, glowa domu Hohenzollernow. W wspanialym pochodzie przejezdzal przez Wroclaw w Maju 1542, ale na Wegrzech nic nie sprawil. W nastepnym roku zmarl dnia 7-go Grudnia ow margrabia Jerzy, ktory pierwszy z Hohenzollernow stanal na slazkiej ziemi i pierwszy protestantyzm tu sprowadzil. Pozostawil dziedzicem swym piecioletniego synka, a w testamencie zastrzegal, ze chocby jego potomstwo wygaslo, inne linie brandenburskie, a mianowicie elektorska, maja odziedziczyc slazkie posiadlosci: postanowienie to sprzeciwialo sie znowu prawu lennemu i trzeba bylo na to pozwolenia krolewskiego. Ale dom brandenburski nie dbal o to i jeszcze nowe usnul sobie plany na powiekszenie swych posiadlosci na. Slazku; zahaczyli teraz o ksiestwo lignickie. Spor o ksiestwo lignickie. Stary ksiaze lignicki, Fryderyk II., znany byl z tego, ze robil wszystko, czego od niego margrabia Jerzy zazadal; po jego smierci zwiazal sie scisle z elektorem brandenburskim, z ktorym zawarl byl uklad, wazny nadzwyczaj dla pozniejszej historyi kraju. Umowa ta, wykonana dopiero w roku 1545, pochodzila jednak jeszcze z r. 1537. Umowiono sie wtenczas, ze syn elektora ozeni sie z corka Fryderyka, Zofia; a nawzajem mlodszy syn Fryderyka, Jerzy, pojmie w malzenstwo Barbare, ksiezniczke brandenburska. Ksiaze Fryderyk mial oprocz Jerzego, jeszcze drugiego syna, starszego, imieniem takze Fryderyka; dziedzicow mezkich nie brakowalo tedy ksiestwom lignickiemu i brzeskiemu. Ale Hohenzollernowie juz teraz wymogli na ksieciu umowe, ze w razie wygasniecia kiedykolwiek jego rodu mezkiego lignickiego, ma przejsc dziedzictwo na potomstwo ksiezniczki Zofii, a zatem na potomstwo Hohenzollernow. Umowa ta dotyczyla Lignicy, Brzegu, Wolowa, Trzebnicy i Wolczyna. W obec prawa lennego ksiazecego byla ona takze nieprawna, bo lenna ksiazece nie mogly bez zezwolenia krola przechodzic na linie zenska. Totez kiedy w roku 1545 doszly do skutku te umowione malzenstwa (zawarto je w Berlinie), wystapil krol Ferdynand przeciw ukladowi o nastepstwo dziedziczenia, zawartemu bez jego pozwolenia, a wbrew prawom korony. Nastala wlasnie chwila korzystna dla Ferdynanda; przez jakis czas zdawalo sie, ze protestantyzm bedzie pokonany. Brat krola Ferdynanda, cesarz Karol V., nie mogl mu dotychczas nic pomoc, bo jak Ferdynand z Turkami, tak Karol mial ciagle wojny z krolem francuskim; w wojnach tych doswiadczyl duzo zdrady od ksiazat protestanckich. Totez gdy wreszcie w roku 1544 ukonczyly sie wojny francuzkie, tem bardziej pragnal poskromic teraz tych ksiazat, ktorzy od 1531 roku juz zwiazali sie w zbrojny zwiazek szmalkaldzki. Obaj bracia Habsburgowie porozumieli sie i zabrali sie wspolnie do dziela, tem smielej, ze rownoczesnie Ferdynand mial nieco spokoju od Turkow. W Kwietniu 1546 roku przybyl krol Ferdynand do Wroclawia, a czujac sie silniejszym w obec ksiazat, niz kiedykolwiek dotychczas, zawezwal przed swoj sad ksiecia lignickiego o nieprawnie z brandenburskim domem zawarta umowe, ktora tez wyrokiem sadowym zniosl. Pelnomocnik elektora Joachima oswiadczyl wtenczas, ze jego pan nie zgadza sie na wyrok krolewski. Wazna to bardzo dla nas sprawa, bo w dwiescie lat pozniej, krol pruski Fryderyk zajal Slazk, powolujac sie wlasnie na te umowe z ksieciem lignickim, Fryderykiem II. Wtenczas jednak nikomu sie nie przysnilo, zeby zwazac na protestacye adwokata brandenburskiego; krol wybieral sie wlasnie na wojne ze zwiazkiem szmalkaldzkim protestanckich ksiazat. Dnia 24-go Kwietnia 1547 odniesli Habsburgowie swietne zwycieztwo pod Mühlbergiem nad Laba. Slazcy protestanci zajeli w tej wojnie dwuznaczne stanowisko i siedzieli cicho. Krol werbowal na Slazku wojsko, a pomagal mu w tem wylekniony biskup wroclawski, ktory nagle spotulnial. Ksiaze lignicki umarl wkrotce po tej bitwie, we Wrzesniu 1547 roku. Panowaniem jego podzielili sie synowie: starszy, Fryderyk III., wzial Lignice i Ziembice, a mlodszy, Jerzy II., maz Barbary brandenburskiej, wzial Brzeg i Wolowo. Starszy, Fryderyk, wstapil nawet do sluzby wojskowej u Ferdynanda i bil sie, choc sam protestant, przeciw zwiazkowi szmalkaldzkiemu. Tem bardziej jeszcze struchleli protestanci, gdy krol Ferdynand udal sie po zwycieztwie do Pragi i tam straszne sady odbywal nad czeskimi protestantami i utrakwistami (reszta Husytow), o ile byli podejrzani o zwiazki ze szmalkaldzkimi. Obaj ksiazeta slazcy: lignicki i brzeski, wyrzekli sie tez uroczyscie swego ukladu z Hohenzollernami o nastepstwo w panowaniu, wiedzac, ze krol uwaza ten uklad za dowod nieprzyjazni wzgledem siebie. Zdawalo sie, ze Ferdynand zrobi teraz wszystko, co zechce, ze stosunki zmienia sie gruntownie na korzysc katolicyzmu. 279 ostatni akapit - 281 - Do miast slazkich, ktore objawialy przyjazn dla szmalkaldzkiego zwiazku, zabral sie teraz Ferdynand surowo i nakladal na nie kary. Korzystajac ze zwycieztwa, postaral sie, zeby w Czechach juz teraz wybrano na przyszlego krola jego syna Maksymiliana, ktoremu tez i na Slazku kazal hold zlozyc. W Listopadzie 1550 roku wydal rozkaz, zeby na Slazku odebrac godnosci duchowne wszystkim osobom nieuprawnionym do spelniania czynnosci kaplanskich, niemajacym swiecen koscielnych katolickich. W roku 1551 wykupil ksiestwo ziembickie od protestanckiego ksiecia lignickiego i nabozenstwo katolickie przywrocil; ale niedlugo to trwalo, bo juz w roku 1559 kraina ta przeszla pod wladze protestanckiego ksiecia Karola olesnickiego. Krolowa wegierska na Slazku. Opolskie i Raciborskie bylo w zastawie u maloletniego syna margrabiego Jerzego. W roku 1552 ksiestwa te przeszly w posiadanie Izabelli, wdowy po Janie Zapolyi, przeciwniku Ferdynanda na Wegrzech. Ferdynand zawarl bowiem z rodzina Zapolyich uklad, moca ktorego kraj wegierski, zwany Siedmiogrodem mial dla nich pozostac. Umowa ta byla mu niedogodna i chcial ja zmienic z korzyscia dla siebie; byl teraz na tyle poteznym, ze mogl rozkazywac, Krolowa Izabella musiala sie zrzec Siedmiogrodu w zamian za Opole i Raciborz na Slazku. Mlody margrabia zas, usuniety z zastawnych swych posiadlosci, dostal za to inne, ale mniej wartujace, a mianowicie Zegan, Przybuz, Nowimburk, tudziez dolnoluzyckie posiadlosci Zarowa i Trzebie. Nie cale trzy lata tylko wladala Izabella na Slazku; nie mogac bowiem przebolec straty Siedmiogrodu, ciagle sie laczyla z nieprzyjaciolmi Ferdynanda, skutkiem czego tenze odebral jej slazkie ksiestwa i wprost do korony czeskiej przylaczyl. Od roku 1556 nie bylo juz ksiazat ani w Opolu, ani w Raciborzu; zaarzadzal niemi sam krol. W dwa lata potem udalo sie wreszcie Ferdynandowi zebrac pieniadze, przyrzeczone niegdys margrabiemu Jerzemu; wyplacono je jego synowi, Jerzemu - Fryderykowi, a tak ksiestwo zeganskie ze swemi miastami wracalo takze do korony. Szereg protestanckich ksiazat. Nie udalo sie jednakze polozyc tamy krzewieniu protestantyzmu na Slazku. Habsburgowie zawdzieczali bowiem niedawne swe zwycieztwo w szmalkaldzkiej wojnie pomocy uzyczonej przez poteznego ksiecia saskiego Maurycego, ktory zostal za to elektorem. Nagle w roku 1552 Maurycy zdradzil i rozpoczal wojne z cesarzem; przewaga przechylila sie znowu na strona protestantow, i juz tego samego roku trzeba im bylo przyznac rozne prawa. W roku zas 1555 zawarto w Augsburgu t. z. pokoj religijny, w ktorym pozwolono ksiazetom urzadzac sprawy religijne w swych posiadlosciach, jak im sie podoba. Cesarz Karol V. nie chcial juz potem panowac w Niemczech i odtad Ferdynand jest jedynym zwierzchnikiem Rzeszy niemieckiej. Stosunki slazkie zalezaly juz teraz od tego, co sie dzialo w Niemczech; chociaz bowiem Slazk do Rzeszy nie nalezal, lecz do czeskiej korony, ale krolem czeskim byl krol niemiecki, a niemieccy ksiazeta mieli posiadlosci na Slazku; inni zas i wszystkie prawie miasta byly zgermanizowane i we wszystkiem na Niemcy sie ogladaly. Co gorsza, nawet Slazk gorny nie uniknal herezyi, a zwlaszcza ksiestwo cieszynskie, gdzie ksiaze Waclaw, stawszy sie pelnoletnim w roku 1545, jawnie do protestantyzmu przystapil. Pamietac trzeba, ze lud prosty nie mial wowczas tego wyksztalcenia religijnego, jak dzis-wiec latwo go bylo zwodzic. Lud nie umial katechizmu, a wiec nie mogl odroznic, co katolickie, a co sprzeciwia sie wierze swietej. Ksiaze, chcacy wprowadzic u siebie protestantyzm, nie potrzebowal do tego zadnych gwaltow. Postaral sie tylko o to, zeby gdzie osierocieje jaka fara, obsadzic ja ksiedzem zyczliwym protestantyzmowi; ten powoli, nieznacznie, zmienial obrzadek, a ze uwalnial ludzi od postow, spowiedzi i uczynkow, to sie wlasnie niejednemu podobalo. W ten sposob cale okolice stawaly sie protestanckiemi, nawet nie wiedzac o tem, ze sie odszczepiaja od Kosciola. Co im powiedziano, w to wierzyli - bo nic innego uslyszec nie mieli sposobnosci. I tak trzeba sobie wytlumaczyc, ze na Gornym Slazku, a zwlaszcza w tej jego czesci, ktora dzis do Austryi nalezy, lud polski rozdwojony jest pod wzgledem religijnym. Ani mowy o tem byc nie moze, zeby przodkowie dzisiejszych polskich protestantow na Slazku, byli mieli w 16-tym wieku jakas niechec do Kosciola a ochote do protestantyzmu. Oni w ogole nie wiele o Kosciele wiedzieli, bo oswiaty ludowej nie bylo i nie wiele sie znali na tych rzeczach. Skadze miala byc oswiata, skoro szkoly byly niemieckie, a Polaka i tak nie dopuszczano do zadnego urzedu. Raz na protestantow zamienieni, pozostawiali juz herezye w spusciznie swym potomkom. Dziwic sie doprawdy trzeba, ze caly Gorny Slazk nie stal sie wtenczas protestanckim, ale tylko pewna czastka. To zas tlumaczy sie po czesci tem, ze jeszcze nie caly Gorny Slazk nalezal wowczas do dyecezyi wroclawskiej; okolica bytomska i pszczynska nalezala az do roku 1821 do dyecezyi krakowskiej. Z poczatkiem drugiej polowy 16-go wieku nie bylo juz na Slazku ani jednego katolickiego ksiecia: W Cieszynie rzadzil Waclaw III, w Karniowie, w Bytomiu i w Boguminie margrabia Jerzy Fryderyk; w Ziembicach i w Olesnicy ksiaze Jan, ktory odstapil Bierutowo swemu synowcowi Henrykowi III., i dwoch Piastow: Fryderyk III. i syn jego Henryk XI. w Lignicy i Jerzy II. w Brzegu - wszyscy protestanci; dodajmy do tego biskupa wroclawskiego, zbyt slabego. Gdzie zas ksiazat nie bylo, tam tem wieksze znaczenie mialy miasta, a zarzad wszystkich spoczywal w reku protestantow. Nie bylo na Slazku ani kawalka ziemi, ktoraby nie byla w mocy protestantow; a choc nad nimi wszystkimi byl katolicki krol Ferdynand, nie mogl juz nic robic od czasu spokoju religijnego z roku 1555. I nie zrobil tez juz nic przez nastepnych lat dziewiec, ktore mu jeszcze do zycia pozostaly. Kiedy umieral w roku 1564, jedno zaledwie hrabstwo klodzkie, ziemia na pol tylko slazka, nie pozostawalo pod panowaniem protestantyzmu, a to dzieki tylko temu, ze bylo zastawione katolickim ksiazetom bawarskim. Siejba Jerzego Hohenzollerna powiodla sie tedy znakomicie. Wtem, gdy Ferdynand zamknal oczy - gruchnela wiesc, ze syn jego Maksymilian, takze jest protestantem i ze wkrotce sam publicznie to oglosi! Rzeczywiscie - nie wiele do tego brakowalo. Co byloby z katolicyzmem, gdyby protestant zostal krolem i cesarzem? Od niebezpieczenstwa tego uratowal Kosciol biskup polski Hozyusz. Gdyby nie wplyw polskiego biskupa, cesarstwo niemieckie byloby juz w 16-tym wieku protestanckiem. Protestantyzm w Polsce a kardynal Hozyusz. I w Polsce nie brakowalo protestantow. Patronem luteranizmu byl tu ksiaze pruski, ow zlutrzony, "sekularyzowany" ostatni Wielki Mistrz Krzyzacki w Prusiech, Albrecht Brandenburski, rodzony brat Margrabiego Jerzego. Dwor jego byl od poczatku przytulkiem wszelkich heretyckich reformatorow, ktorzy ztad szerzyli swe wplywy na miasta w Prusiech krolewskich. Szybko tu przyjelo sie luterstwo, a zwlaszcza w bogatym Gdansku, gdzie nowinki religijne polaczyly sie z zaburzeniami politycznemi. Krol Zygmunt Stary musial w roku 1526 umyslnie do Gdanska przyjezdzac, zeby przywrocic porzadek, przyczem dal sie ciezko we znaki wichrzycielom. Nawracac jednak przemoca nie pragnal i tylko pilnowal, zeby protestanci katolikow nie krzywdzili i nie grabili koscielnych majatkow. Pomiedzy luterskimi Prusami a luterskim Slazkiem lezy Wielkopolska graniczaca od zachodu z brandenburskiemi posiadlosciami. Z trzech stron otwarta na wplywy luteranizmu, nie zupelnie im sie oparla i niejeden zawahal sie w wierze. W Malopolsce szerzyl sie kalwinizm i aryanizm, - Byl czas, ze wieksza czesc polskiej szlachty w Wielkopolsce i w Malopolsce byla kalwinska i aryanska; na Litwie zas najmozniejsze rody, wlasciciele olbrzymich majatkow, rodziny spokrewnione z tronem, wyznawaly takze kalwinizm. Ale czas ten trwal krotko; herezya nie utrzymala sie w Polsce. Czy moze rzad ja zgnebil? Rzad w Polsce nigdy nikogo nie gnebil! Bedziemy mieli sposobnosc porownywac historye reformacyi w Polsce i w Niemczech. W Niemczech sklada sie ona z historyi srogich wojen, w Polsce z pokojowego, lagodnego nawracania. W Niemczech protestantyzm zostal do dzis dnia, coraz potezniejszy, coraz bardziej dajacy sie we znaki katolicyzmowi, w Polsce zniknal jeszcze w tym samym wieku XVI. Od samego zas poczatku rozni sie historya reformacyi w Polsce a w Niemczech tem, ze wszystko odbywa sie - bez rozlewu krwi. Co zas najwazniejsza, nie balamucil nikt w Polsce wiejskiego ludu, totez nie bylo tu zadnych a zadnych rozruchow, zadnej wojny chlopskiej. Nieznane tez byly prawie calkiem takie sekty, jak nowochrzcencow, nikt nie glosil wspolnosci zon i podobnych niedorzecznosci. W Polsce reformacya byla tylko rozterka sumien, ale nie byla czatowaniem na zabor majatkow koscielnych. Ludzie zle pouczeni o religii stali przy swoich bledach, ale gdy sie wreszcie przekonali, ze to bledy, porzucili je otwarcie; nie laczyly sie bowiem ze sprawami religijnemi sprawy materyalne. Rzad spoczywal w reku uczciwych Jagiellonow; do roku 1548 panowal Zygmunt Stary, ow niegdys ksiaze glogowski, ten krol, ktory zaniechal sposobnosci zajecia Slazka i ktory wbrew wlasnemu interesowi dochowal przymierza domowi habsburskiemu, gdy widzial, ze wojna z Habsburgami wyszlaby na korzysc Turkow. Taki krol nie mogl chciec bogacic sie i wzmagac swa wladze kosztem Kosciola; nie sekularyzowano tez w jego krolestwie zadnego biskupstwa, nie zniesiono zadnego klasztoru. Protestantow jednakze nie przesladowal, a tym z pomiedzy katolikow, ktorzy mu doradzali uzycia surowych srodkow i gwaltu na wyplenienie herezyi, odpowiadal zawsze, ze nie jest wladca niczyjego sumienia. Popieral jednakze za to wszystko, co zmierzalo do wzmocnienia katolicyzmu; dbal o dobor gorliwszych biskupow, niz ich zastal na poczatku swego panowania, cieszyl sie, gdy widzial, ze u mlodszego duchowienstwa wiecej jest wyksztalcenia; wierzyl bowiem silnie w to, ze prawda wyjdzie w koncu, jak oliwa na wierzch, byle tylko ludzie broniacy tej prawdy swiecili rozumem, hartem i czystoscia charakterow. Wlasnie tez w drugiej polowie panowania Zygmunta Starego, kiedy najbardziej wichrzyla w Polsce reformacya, dokonuje sie rownoczesnie po cichu reforma duchowienstwa katolickiego, ktorej owoce ukazac sie mialy za panowania jego syna, Zygmunta Augusta. Zygmunt Stary rozumial tedy dobrze, ze wiecej znaczy dac Kosciolowi tegiego obronce, niz wydac dziesiec ustaw przeciw protestantom. Totez wiedzial dobrze, co robil, gdy zaczal protegowac Hozyusza, wielkiego uczonego a gorliwego katolika, ktory wznioslszy sie na pierwsze szczeble po lasce krolewskiej, zostal w koncu kardynalem i byl nawet prezydentem powszechnego soboru w Trydencie. Hozyusz urodzony w Krakowie roku 1504, pierwotnie byl prawnikiem i jako taki zajety byl w kancelaryi krola Zygmunta Starego; posiadajac wybitne zdolnosci a bedac sumiennym pracownikiem, zostal wkrotce sekretarzem krolewskim. Wsrod szerzenia sie protestantyzmu, Hozyusz stawal sie coraz bardziej - katolickim i postanowil zycie swoje poswiecic obronie Kosciola. Przekroczywszy juz trzydziesty rok zycia powzial zamiar wstapienia do stanu duchownego. Krol Zygmunt Stary uzyczyl mu i na tej drodze swego poparcia, a umierajac, polecil synowi swemu, Zygmuntowi Augustowi, zeby Hozyuszowi oddal pierwsza stolice biskupia, jaka w Polsce zawakuje. Spelniajac wole ojca, nadal nowy krol Hozyuszowi w roku 1546 biskupstwo chelminskie w Prusiech krolewskich, z ktorego potem w roku 1551 postapil na biskupstwo warminskie. Krol Zygmunt August i Barbara Radziwillowna. Nowy krol mial zaraz na poczatku ciezki klopot do przebycia, a to z powodu swego malzenstwa. Zygmunt August byl wybrany na krola jeszcze za zycia ojca i koronowany w roku 1530, kiedy mial lat zaledwie dziesiec. Gdy doszedl do pelnoletnosci, ozenil go ojciec z arcyksiezna habsburska Elzbieta, corka krola Ferdynanda, chcac przez to tem bardziej zabezpieczyc przewage wplywom katolickim. Elzbieta wkrotce umarla, a mlody krolewicz wybral teraz wedlug serca zone. Zapomnial, ze krolom wolno sie zenic tylko z polityki, a nie wedlug serca; a raczej nie zapomnial, lecz postanowil zmienic, zlamac ten zwyczaj i usunac polityke z malzenstwa. Zakochal sie w urodziwej nadzwyczaj Barbarze Radziwillownej i pozyskal jej wzajemnosc. Krolewicz pozyskawszy milosc pieknej Barbary, nie zrobil sobie z niej kochanki - ale ozenil sie z nia slubem koscielnym. Tylko uczciwa krew jagiellonska dala swiatu taki przyklad jedyny, zeby krol poczuwal sie do tych samych obowiazkow uczciwosci, jakie religia przepisuje kazdemu czlowiekowi, - jedyny krol, ktory sie ozenil nie z krolewna, ale z wlasna poddanka, nie z polityki, ale z serca i uczciwosci. W rok potem wstapil po smierci ojca na tron. Gdy sie okazalo, ze krol juz zonaty, strach, co sie nie dzialo na sejmie! Poslowie zalamywali rekoma, na kleczki padali przed krolem, zeby Barbare oddalil. Ogarnal ludzi jakis szal, zeby tylko oddalic Barbare. Robiono krolowi najstraszniejsze wyrzuty, ze zapomnial o swoich obowiazkach, ze przeciez przez ozenienie krol powinien dopomoc polityce i biorac jaka krolewne, zapewnic panstwu przymierze z jakiem innem panstwem itp. Wolano na krola, ze zaczyna panowanie od zlamania obowiazkow krolewskiego stanu. Odparl krol: "Jezeli zonie wiary nie dochowam, jakzez mi bedziecie wierzyli, ze jej dochowam narodowi ?" Zaczeto mowic, ze taki krol nie godzien tronu, ale krol na to, ze woli stracic korone, niz popelnic wiarolomstwo. Stanowczoscia swoja przetrzymal burze, a sejm widzac, ze krola nie zmieni, dal wreszcie spokoj Barbarze. Trzech tylko ludzi bronilo na tym sejmie krola i stalo twardo przy waznosci malzenstwa; ale tez byli to trzej dzielni mezowie, z ktorych kazdy zapisal sie dobrze w historyi ojczystej: Jan Tarnowski, hetman, zwyciezca w licznych bitwach z Wolochami i Tatarami, Samuel Maciejowski, uczony biskup krakowski, filar Kosciola i drugi, ktory mial sie stac jeszcze wiekszym filarem, Hozyusz. Ci trzej nie dali sie zmylic niezwykloscia wydarzenia i stali twardo przy tem, ze katolicyzm jest tylko jeden, taki sam dla krola jak i chlopka, a sakrament malzenstwa taki sam dla krolewny, jak i dla poddanki. Nareszcie w roku 1550 ukoronowano Barbare na krolowa polska; ale nie dlugo cieszyla sie korona, bo w kilka miesiecy po koronacyi umarla. Krol Zygmunt August nigdy straty jej nie przebolal, a smierc ukochanej zony zatrula mu cale zycie, ktore tez bylo doprawdy gorzkie, jak piolun, od tego czasu. Jeden tylko potem mial jeszcze dzien szczesliwy w swem zyciu. Nieszczesliwy w prywatnem zyciu, szukal pociechy w trosce o sprawy publiczne, w rozkwicie panstwa i szczesciu poddanych. Plany Kosciola narodowego. Zmuszony do ozenienia potrzeba potomka, zwrocil sie w roku 1553 znowu do domu Habsburskiego i pojal arcyksiezniczke Katarzyne, siostre pierwszej zony. To malzenstwo bylo zupelnie polityczne. Wlasnie Wielki kniaz moskiewski, Iwan Grozny zapragnal tytulu cesarskiego i staral sie o uznanie papieza i cesarza Ferdynanda, ludzac ich obietnica, ze sie nawroci i uzna wladze papieza. Zaczely sie znowu uklady Moskwy z dworem niemieckim, jak niegdys za Zygmunta Starego i cesarza Maksymiliana. Wiedzac o ich niebezpieczenstwie, spowinowacil sie znowu krol z Habsbu